Tak czuję się, kiedy popełnię grzech

Tak czuję się, kiedy popełnię grzech
(fot. unsplash.com)
1 miesiąc temu
Logo źródła: Blogi kontrapunktdlaswiata.blog.deon.pl

Odbija się na funkcjonowaniu, jak można się spodziewać, przepełnionym coraz większą ilością błędów, potknięć i niedociągnięć.

Grzech działa jak zmęczenie

Wiele małych, często niepozornych działań potrafi zostawić człowieka pod koniec dnia z poczuciem zmęczenia, wyczerpania. Nieświadomi co konkretnie doprowadziło nas do takiego stanu widzimy jedyne skutek – brak sił i energii. Działanie grzechu lekkiego.

A może czasem jedna akcja, jeden zryw pozbawia nas kompletnie impetu działania, wypompowuje z nas wszystko. Znając ryzyko, to, jak mocno zaangażuje Cię pewny ruch – uczestniczysz w czymś, co koniec końców zostawia Cię padniętego ze zmęczenia, czasem nawet rzuca na kolanach albo rozkłada na łopatki – grzech ciężki.

Letarg, poczucie rezygnacji, chęć pozostania w bezruchu i niepodejmowania się żadnych inicjatyw, wykonywania żadnych zdań – efekt zmęczenia. Czasem potrzeba izolacji, przepełnienie negatywnymi emocji. Wszystko to odbija się na naszym funkcjonowaniu, jak można się spodziewać przepełnionym coraz większą ilością błędów, potknięć i niedociągnięć.

Skupienie się na sobie i na swoich emocjach, głównie smutku i żalu, które potrafią napływać coraz większymi falami, a my pozbawieni sił przestajemy się im opierać. Zamykamy się na ludzi dookoła, uwięzieni we własnym świecie, zatopieni w melancholii, zanurzeni w marazmie życia. Niezdolni do podjęcia się jakiś zdecydowanych akcji, które wyrwą nas z tego letargu. I tak dni zlewają się w jedno, pojawia się poczucie bezsensu i beznadziei. Jak mamy z tym walczyć? Czasem ciężko nam zdecydować się na to, co nas z tego wyrwie – udanie się do Sakramentu Pokuty i Pojednania.

Irytacja na bliskich, rozdrażnienie. Skutek – o wiele łatwiej wyładować się nam na osobach, które kochamy. O wiele za dużo nieprzemyślanych słów, zbyt ostrych i niesłusznie wymierzonych. Oceniających, dystansujących innych do nas, raniących. Powodujących w nas poczucie winy, budzące niechęć do siebie, pretensje i żal. Zakrzywienie obiektywnego postrzegania siebie, powoli budząca się do siebie nienawiść, wątpliwości czy ktoś inny nam wybaczy – odebranie nadziei na przebaczenie i miłość Boga.

Czasem po policzkach płyną łzy, których nie można zahamować. Pojawia się bezsilność wobec tego wszystkiego, w głowie kłębią się myśli, że nie da się samemu poradzić z tym smutkiem. Rzutuje to na wszystkie pozytywne chwile w Twoim życiu, zamazując i odbierając Ci je. W pewnym momencie przestajesz walczyć. Poddajesz się temu, tracisz kontrole nad sobą, emocjami. Wchodzisz w mrok – odebrali Ci światło.

Gdy przychodzi wyczerpanie, spada Twoja efektywność w tym co robisz, szczególnie w tym co Ci na co dzień dobrze wychodzi. Nie jesteś tak skuteczny, nie potrafisz wnosić do tego świata tyle, co zawsze. Zaczyna się frustracja skierowana w swoją stronę, zawód sobą. Awersja do tego co kochasz, pasja zmienia się w źródło przygnębienia. Wypalenie, rezygnacja z nowych celów i rozwoju. Odebrane są Ci talenty, a przez to pozbawiano Cię lwiej części Twojej osobowości i wyjątkowości.

Pewność siebie zmienia się w strach. Wyprostowana postawa w zwieszone ramiona. Otwartość na świat w zamknięcie w czterech ścianach. Energia w wyczerpanie. Działanie w letarg. Optymizm w pesymizm. Uwaga z tego, co dobre zostaje przekierowana na to co, złe. Zamiast bycia wojownikiem stawiającym czoła swoim słabościom, mającym motywację by się starać, bo ciągle w głowie ma zwizualizowany cel i jest umocniony miłością, nadzieją i akceptacją człowiek staje się tarczą, przyjmującą wszystkie pociski, które ładuje w nas Zły. Im więcej ich jest, tym mocniej krwawi i szybciej uchodzi z niego życie.

Czasem odnalezienie siły, by zrobić ten jeden krok ku Pojednaniu z Bogiem kosztuje nas ostatnie pokłady energii. Pocieszające jest to, że ona nigdy nie zostanie nam odebrana, bo jest ulokowana głęboko w sercu. Nasz ostatni ratunek, coś czego nikt do śmierci nas nie pozbawi – możliwość otrzymania przebaczenia. Wystarczy tylko i aż jedna decyzja – stanięcie z tym, że się umiera przez Bogiem. Nigdy nie można o tym zapomnieć, że choćby ogołocono nas ze wszystkiego, nie odbiorą nam miłości Boga. Bo On już oddał za nas życie.

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu kontrapunktdlaswiata.blog.deon.pl

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Radosław Broniek OP
21,54 zł
35,90 zł
  • Czy wszystkie religie są tak samo dobre?
  • Czy katolik może bezpiecznie ćwiczyć jogę i uprawiać medytację?
  • Czy charyzmatycy przekazują fałszywy obraz Boga?
  • Czy zainteresowanie egzorcyzmami jest niebezpieczne?
  • Jakie są prawdziwe i fałszywe zagrożenia dla wiary?
  • ...

Skomentuj artykuł

Tak czuję się, kiedy popełnię grzech
Komentarze (0)

Skomentuj artykuł

Tak czuję się, kiedy popełnię grzech
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.