Kobiece środowisko katolickie nie jest homogeniczne, i to bardzo dobrze [RECENZJA]

Kobiece środowisko katolickie nie jest homogeniczne, i to bardzo dobrze [RECENZJA]
Fot. Marta Łysek / DEON
1 miesiąc temu

Osiem rozmów o Kościele z kobietami, które znają go od podszewki. Spodziewam się trochę sztampy. A może raczej - nie spodziewam się zbyt wiele. A książka "To my wychowamy Kościół" zaskakuje, cieszy, jest nam tu i teraz, w polskim Kościele w roku 2021, bardzo potrzebna. 

Osiem rozmów. Osiem kobiet, a właściwie dziewięć, licząc autorkę. Tytuł lekko zaczepny: „To my wychowamy Kościół” - i to właśnie ten tytuł mnie przyciąga i sprawia, że mam ochotę zobaczyć, co w środku.

Spodziewam się trochę sztampy. A może raczej – nie spodziewam się zbyt wiele. Od kilku lat obracam się w mocno kobiecych środowiskach: od soloprenerek po ewangelizatorki i wiem, że takie projekty jak serie rozmów - książki, podcasty, cykle wywiadów na blogach - często kończą się produktem mocno homogenicznym, pokazującym środowisko mówiące bardzo ujednoliconym językiem, z podobnymi poglądami, z podobną wizją służenia światu swoją kobiecością. I takie mam oczekiwania, gdy biorę do ręki książkę Magdaleny Kędzierskiej-Zaporowskiej, tym bardziej, że przecież możliwa różnorodność już na starcie jest mocno ograniczona: rozmówczynie to katolickie, wierzące kobiety, w podobnym wieku, większość w podobnej sytuacji życiowej, aktywne, działające, zmieniające swój świat.

Pierwsze zaskoczenie: poziom intymności tych rozmów. Autorka celowo zaczyna każdą z nich od najbardziej oczywistego pytania, jakie można zadać osobie wierzącej: kim dla ciebie jest Jezus Chrystus? I to pytanie, które powinno poskutkować jakąś zwięzłą, publiczną odpowiedzią, staje się początkiem czegoś innego: osobistej opowieści o relacji, żywej, mocnej, pięknej. Nic dziwnego, że mottem książki jest werset z Ewangelii Jana, pokazujący spotkanie Jezusa z Marią Magdaleną, moment, w którym Nauczyciel woła ją po imieniu. Nasze bohaterki są podobne do tej ewangelicznej: znają się z Jezusem. Są z Nim blisko. Mówią o Nim jak o dobrym przyjacielu. I same te odpowiedzi na jedno, proste pytanie mogłyby wystarczyć, by dać wartość czytającym.

Ale książka ma w sobie o wiele więcej treści. Bo o wiele więcej widzą i myślą jej bohaterki: Ewa Kiedio, redaktorka, żona i matka; Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, prawnik, działaczka pro-life, żona i matka; Weronika Kostrzewa, publicystka, vlogerka, żona i matka; Justyna Melonowska, filozof, felietonistka, żona i matka; Anna Saj, doktor teologii, ewangelizatorka, żona i matka; Małgorzata Terlikowska, etyk, redaktor, dziennikarka, żona i matka; Marta Titaniec, politolog, świeżo wybrana prezes Fundacji św. Józefa; Monika Waluś, doktor habilitowana teologii, żona i matka.

To drugie zaskoczenie: jak jednak mało homogeniczne jest kobiece środowisko katolickie. Jak bardzo różnorodne są spojrzenia bohaterek wywiadów. Niektóre myślą bardzo po mojemu: z innymi mam ochotę natychmiast polemizować, ich podejście do Kościoła, do naszej roli w nim jest tak odmienne, że aż czasem irytujące, ale czytając, zauważam w tej odmienności wielką wartość. Jaką? Kluczową: im bardziej różnorodny Kościół, budowany na zdrowej ortodoksji i bez heretyckich odchyleń w prawo i w lewo, tym więcej w nim przestrzeni, by się odnaleźć, dla wszystkich, którzy chcą być jego częścią.

I te wywiady pokazują, że to możliwe: że jest wielość rozwiązań, jest całe spektrum dobrych i realnych pomysłów na to, jak w Kościele żyć, jak go tworzyć, jak formować siebie, swoje rodziny, swoją małą społeczność. Szczere, miejscami aż do bólu, oceny naszej kościelnej rzeczywistości, wynikające nie z oderwanych od życia rozważań, ale z twardych realiów codzienności, praktyki, mądrej obserwacji, mają konkretny potencjał do inspirowania zmian, do zachęcania, by w tworzenie Kościoła żywo i aktywnie się włączać.  

Rozmawiające z Magdaleną Kędzierską-Zaporowską kobiety Kościoła mówią o rytualnym, formalistycznym podejściu do wiary i o jej budowaniu w sposób relacyjny; mówią o kondycji Kościoła, o przekazywaniu wiary swoim dzieciom i tym, co w strukturze wymaga zmiany, by była wsparciem, a nie przeszkodą. Oceniają aktualne, bardzo bolesne problemy, jak brak transparentności, wykorzystanie seksualne, klerykalizm, urzędnicze podejście do kwestii wiary, zwłaszcza do udzielania sakramentów wtajemniczenia. Ale przede wszystkim przypominają, że Kościół rodzi się w rodzinie. Że wyrasta spod kobiecych skrzydeł i zanim rozłoży własne, jest niesiony naszą, kobiecą wiarą, pokorą, miłością, jasnością naszego spojrzenia.

I to jest piękno tych ośmiu wywiadów.
Piękno podatne na zmarnowanie.

Bo bardzo bym chciała, żeby ten głos został usłyszany przez mężczyzn. Żeby książka jako lektura obowiązkowa trafiła do proboszczów, duszpasterzy rodzin i biskupów. Marzę o tym, żeby kobiece spojrzenie na Kościół zmieniło wreszcie od środka zmurszałe już sposoby i pomysły, język i oczekiwania, z którymi wciąż się mocujemy, nie po to, by iść z duchem czasu, ale by iść – a może lecieć - z Duchem Świętym, ożywiającym i nieustannie aktualizującym Kościół. Ale boję się, że trzeba jeszcze wielu, wielu takich wywiadów, by to marzenie się wreszcie spełniło.  

---

"To my wychowamy Kościół"
Magdalena Kędzierska-Zaporowska
Wydawnictwo Espe, Kraków 2021

Marta Łysek - dziennikarka i teolog, pisarka i blogerka. Poza swoim pisaniem ogarnia ludziom ich teksty i książki i wspiera w budowaniu relacji ze Słowem na ewangelizacyjnym blogu Maluczko. Żona i matka. Odpoczywa, chodząc po górach, robiąc zdjęcia i słuchając dobrych historii. 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
red. Magdalena Kędzierska-Zaporowska
39,90 zł

Inspirujące rozmowy o Kościele, który wychowuje i jest wychowywany

Wśród pytań na temat przyszłości Kościoła coraz częściej pojawia się pytanie o rolę kobiet we wspólnocie ludzi wierzących. Stosunkowo rzadko jednak pyta się kobiety o ich...

Skomentuj artykuł

Kobiece środowisko katolickie nie jest homogeniczne, i to bardzo dobrze [RECENZJA]
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.