Tajemnice ojca Szarbela. Co działo się po śmierci świętego zakonnika

Tajemnice ojca Szarbela. Co działo się po śmierci świętego zakonnika
Grób św. Sharbela w klasztorze św. Marouna w Annai w Libanie (fot. JossK/depositphotos.com)
1 miesiąc temu

Po ekshumacji, dokonanej cztery miesiące po śmierci ojca Szarbela, okazało się, że jego ciało jest nienaruszone i giętkie. Wydzielało także przyjemną woń i dziwną substancję - mieszaninę potu i krwi. Najdziwniejsze było jednak to, że ciało zakonnika nie było zimne, ale utrzymywało temperaturę zbliżoną do normalnej temperatury zdrowych ludzi.

Jak to się stało, że ciało zmarłego ojca Szarbela przez dziesiątki lat nie ulegało rozkładowi i o innych niewytłumaczalnych z naukowego punktu widzenia wydarzeniach dotyczących libańskiego zakonnika,  pisze Katarzyna Stokłosa w książce " Cuda świętego Szarbela. Świadectwa i modlitwy", której fragment publikujemy poniżej. 

Koniec życia Ojca Szarbela

16 grudnia 1898 roku, w czasie Mszy świętej, Ojciec Szarbel doznał udaru mózgu. Stało się to dokładnie podczas Podniesienia. „Umierając, powtarzał modlitwę, której nie dokończył podczas Mszy: «Ojcze Prawdy, oto Twój Syn, który ofiarowuje się Tobie, by oddać Ci chwałę…». Wypowiadał także imiona Jezusa, Maryi, Józefa oraz Piotra i Pawła, którzy byli patronami pustelni”. Święty mnich zmarł osiem dni później, w Wigilię Bożego Narodzenia. Miał siedemdziesiąt lat.

Gdy po śmierci zdjęto mu habit, okazało się, że zamiast koszuli miał na sobie szorstką włosiennicę z koziej skóry, która okrywała całe jego ciało. Do habitu miał także przyszyty woreczek z kamykami, które odciskały się boleśnie na ciele mnicha, gdy ten kładł się do snu. Ojciec Szarbel nosił też żelazny pas, szeroki na trzy centymetry, od którego na ciele pustelnika zrobiła się rana.

Pośmiertne tajemnice Ojca Szarbela

Ojciec Szarbel – zgodnie z zakonną regułą – został pochowany na cmentarzu przy klasztorze w  Annai, w zbiorowej mogile, bezpośrednio w ziemi, bez trumny i balsamowania. Niebawem nad miejscem pochówku pustelnika ludzie zauważyli migocącą poświatę. Przez wiele dni nad grobem Ojca Szarbela widać było tajemnicze światło, które unosiło się nad mogiłą niczym dym kadzidła, „jako modlitwy świętych”. W związku z owym niezwykłym światłem na przyklasztorny cmentarz zaczęły pielgrzymować tłumy wiernych, chrześcijan i muzułmanów. Ciało Ojca Szarbela – cztery miesiące po śmierci – przeniesiono więc do jednego z klasztornych pomieszczeń.

„Gdy w obecności zwierzchników zakonu, mnichów oraz wielu mieszkańców wioski dokonano otwarcia grobu, okazało się, że ciało znajduje się w doskonałym stanie, mimo że wskutek częstych deszczów od czasu pogrzebu woda kilkakrotnie podtapiała cmentarz. Ciało spoczywało w grobie zalanym mulistą wodą”. W czasie ekshumacji okazało się, że ciało Ojca Szarbela jest nienaruszone i giętkie. Wydzielało także przyjemną woń i dziwną substancję - mieszaninę potu i krwi. Najdziwniejsze było jednak to, że ciało zakonnika nie było zimne, ale utrzymywało temperaturę zbliżoną do normalnej temperatury zdrowych ludzi. Wspomniany krwisty płyn cały czas wypływał z ciała Ojca Szarbela. „Z powodu tych wydzielin dwa razy na tydzień zmieniano poplamione krwią szaty pustelnika. Niewielkie skrawki sukna nasączonego tajemniczym płynem rozdawano w charakterze relikwii i środka przynoszącego ulgę w bólu, a także uzdrawiającego z chorób”.

W 1927 roku nadal nienaruszone ciało Ojca Szarbela umieszczono w metalowej trumnie i złożono w podziemiach klasztoru. Jak pisze Joan Carroll Cruz, 24 lipca tego roku „ciało świętego zostało drobiazgowo przebadane przez dwóch lekarzy z Francuskiego Instytutu Medycznego w Bejrucie. Wraz z ciałem w nowym, specjalnie przygotowanym grobie w ścianie kaplicy umieszczono cynkową, szczelnie zamkniętą tubę, do której włożono różne dokumenty urzędowe. Grób nie wykazywał się niczym szczególnym do 25 lutego 1950 roku, gdy pielgrzymi odwiedzający sanktuarium zauważyli płyn wyciekający z narożnika i spływający na podłogę kaplicy. W obawie przed uszkodzeniem grobu wyjęto trumnę. Wówczas stwierdzono, że płyn wydobywał się ze szczeliny u spodu trumny. Płyn wyciekał w kierunku ściany zachodniej, wpadając w końcu do kaplicy. Uzyskano zgodę na zbadanie – w obecności licznych zwierzchników kościelnych oraz naukowców - zawartości opieczętowanej trumny. Ciało nie wykazywało najmniejszych śladów rozkładu”.

Kiedy badania specjalistów się zakończyły, ciało Ojca Szarbela „umieszczono w trumnie za szklaną ścianą, aby liczni pielgrzymi mogli podziwiać relikwię. Wielu z nich stwierdziło, iż ciało relikwii wygląda jak ciało starszego, głęboko uśpionego mężczyzny. (…) Z ciała nieustannie sączyła się ciecz, która czasami, gromadząc się na dnie trumny, osiągała trzy cale głębokości”. Ów tajemniczy oleisty płyn doskonale zachowane ciało świętego pustelnika wydzielało przez sześćdziesiąt siedem lat. „Nikt nie potrafił naukowo wytłumaczyć, skąd wzięła się ta wydzielina. W ciągu kilkudziesięciu lat wypływania cieczy jej waga znacznie przekroczyła wagę mnicha. Z naukowego punktu widzenia jest to zjawisko niewytłumaczalne, gdyż w ciele człowieka znajduje się około pięciu litrów krwi i innych płynów”. Kolejna ekshumacja przeprowadzona w 1955 roku wykazała, że ciało wciąż się nie rozkłada i wydziela płyn, który był widoczny nawet na ścianie grobowca. Wielu z tych, którzy go dotykali, zostało uzdrowionych. Dopiero kiedy 5 grudnia 1965 roku papież Paweł VI dokonał beatyfikacji Ojca Szarbela, jego ciało „poddało się prawom natury. Obecnie zachowały się jedynie kości, odznaczające się charakterystycznym, czerwonym zabarwieniem”.

 

Niezawodna modlitwa do św. Szarbela. Po 9 dniach mogą dziać się cuda

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Opracowanie: Katarzyna Stokłosa
18,83 zł
26,90 zł

Szarbel – człowiek, który wyprosił u Boga tysiące cudów

Libański mnich, pustelnik i asceta, który w Polsce pomógł już rzeszom potrzebujących. Współcześni mówili o nim „święty Bogiem upojony”. Jego życie było niezwykle proste, a zarazem...

Skomentuj artykuł

Tajemnice ojca Szarbela. Co działo się po śmierci świętego zakonnika
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.