Dlaczego równocześnie chce mi się i nie chce mi się?

Dlaczego równocześnie chce mi się i nie chce mi się?
(fot. depositphotos.com)
2 miesiące temu

Ciągle doświadczasz podobnego rozdwojenia? Im bardziej ci się chce, tym bardziej ci się nie chce? Przeczytaj, co jest tego przyczyną.

Choleryk i flegmatyk to również trudne połączenie, ale już nie tak skrajnie jak poprzednie. Tu w zasadzie problemem jest pewien dualizm: chce mi się i jednocześnie, oj, jak bardzo mi się nie chce. I im bardziej mi się nie chce, tym bardziej jednak mi się chce.

Ma miejsce wypadek samochodowy (temat już chyba wyeksploatowany w tej książce, a to z tego powodu, że miesiąc temu miałem wypadek), zatem wypadek samochodowy, człowiek wybiega, organizuje pomoc, każdemu rozdziela zadania, dopilnowuje wszystkiego. Powoli maszynka zaczyna działać, a tu nagle przywódca siada w rowie, łapie się za głowę i zastanawia, po co on to robi. Czy nie lepiej spokojnie sobie żyć? No są wypadki na świecie. Ludzie tracą życie, przecież to normalne. Wstaje, macha ręką do zaangażowanych i rzuca im przez ramię: „Dalej poradzicie sobie sami, zresztą świetnie wam idzie. Siema”.

Człowiek o takim połączeniu temperamentów, siadając do nauki do egzaminu, mówi sobie: „Co, ja nie dam rady? Zaraz to wszystko zorganizuję. Tu zadzwonię, tam ściągnę notatki, a to zagadnienie Krzychu mi wytłumaczy. I co, ja nie dam rady? – na jednym oddechu dodaje – no tak, nie dam rady. Po co od razu tyle roboty sobie szykować. Trzeba pogodzić się ze stanem faktycznym. Nie zdążę”. Idzie spać. I nagle się zrywa, by zadzwonić do Krzyśka.

Miałby ochotę świat zbawić, ale właśnie mamusia herbatkę zrobiła i trzeba ją spokojnie wypić. Na to choleryk wyskakuje z pałką i wali go po głowie, gnając do roboty dla dobra ludzkości. To jest nieustanne zmaganie się silnej motywacji i imperatywu działań dla bonum commune z wewnętrznym, kompletnym brakiem motywacji i pragnieniem spokojnego życia. Ponadto choleryk, żeby przeprowadzić dobro, do którego nieustannie zmierza i o którym jest przekonany, łatwo wchodzi w konflikty z ludźmi stającymi mu na drodze, a to niesłychanie boli wewnętrznego flegmatyka, mającego sporo sympatii do popaprańców, którzy właśnie mają być zdeptani niczym stonka.

Nawet jeśli taki człowiek skutecznie przeprowadził jakąś akcję dla dobra wyższego, osiągnął zakładane cele i wraca zadowolony do domu, to jeśli tylko rozsiądzie się w fotelu, by oddać się nicnierobieniu, zaraz ogarnia go niechęć do siebie samego, bo właśnie dotarło do niego, że owszem, cele osiągnięte, ale tam ktoś pokopany, a tam obrażeni ludzie. Teraz ma wrogów i na co mu to było? Na to choleryk odpowiada: „Daj spokój! Jakieś pluskwy podeptałeś”.

Fragment pochodzi z książki "Temperamenty - gdybym był inny, tobym siebie kochał".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
ks. Mirosław Maliński
35,00 zł

Obowiązkowa lektura dla wszystkich, którzy chcą poznać i pokochać siebie – swoje wrodzone i niezmienne cechy, które nie zawsze łatwo jest zaakceptować, ale jeśli się to uda, przynosi to wspaniałe owoce rozwoju.

Dzięki tej publikacji...

Skomentuj artykuł

Dlaczego równocześnie chce mi się i nie chce mi się?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.