Ubogi szafarz sakramentu miłości

Ubogi szafarz sakramentu miłości
(fot. Kotukaran, cropped by Gabriel Sozzi [CC BY-SA 3.0])
1 tydzień temu

Jean Vanier dobrze zrozumiał przykazanie miłości powierzone Apostołom w wieczerniku. Proste gesty pełne czułości podniósł do rangi sakramentu, a sam stał się ubogim szafarzem.

Dziś skończyłby 91 lat. Nie ma go z nami od czterech miesięcy. Gdybym znał go tylko powierzchownie, pewnie napisałbym teraz o nim: "był jeden na milion" albo "Bóg go stworzył do rzeczy wielkich". Jednak to właśnie Jean Vanier nauczył mnie, że nie wolno wartościować ludzi na lepszych i gorszych. A jednocześnie to prawda, że był jeden na milion - bo przecież każdy z nas jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Prawdą jest też, że Bóg go stworzy do rzeczy największej - tak jak nas wszystkich: do kochania. Tego właśnie uczył. "Nie wszyscy zostaliśmy powołani do robienia rzeczy wielkich, które znajdą się w nagłówkach gazet, ale wszyscy jesteśmy powołani do kochania i bycia kochanymi, gdziekolwiek się znajdziemy" - powiedział kiedyś i ja mu wierzę.

Jeśli brakuje go dzisiaj mnie, jak bardzo brak ten muszą czuć ludzie, którym podarował całe życie. Celowo nie używam słowa, które mogłoby wskazywać na ofiarę, bo to właśnie słowo "dar" zajmowało w życiu Jeana bardzo ważne miejsce. Dar serca.

Przeczytałem kiedyś, że jednym ze szczególnie lubianych przez założyciela Arki fragmentów Ewangelii była ostatnia wieczerza opisana przez św. Jana. Po raz pierwszy poczułem, że mamy z Jeanem coś wspólnego - wrażliwość. Inaczej niż u reszty Ewangelistów, u św. Jana było to intymne spotkanie serc. Jezus na chwilę przed śmiercią, wiedząc już o zdradzie Judasza i Piotra, otworzył swoje serce i złożył wobec Apostołów bardzo osobiste wyznanie. Patrząc przez pryzmat nadchodzącej męki, przeczuwając, że niewiele zdąży im jeszcze powiedzieć, skoncentrował się na rzeczy najistotniejszej - na miłości. Ten wieczór był zaczynem nowego Kościoła, w którego centrum Chrystus złożył właśnie miłość. "Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali" - powiedział. Jean Vanier wziął sobie te słowa bardzo do serca. Uczynił z nich wyznacznik tego, kim jest. Bezwarunkowa miłość stała się jego znakiem rozpoznawczym, znakiem Chrystusa i znakiem sprzeciwu na zastaną rzeczywistość braku miłości.

Jean Vanier to postać, która wciąż ma niezwykłą siłę rażenia. Nie znam chyba nikogo, kto stykając się z jego przesłaniem, pozostawałby na nie obojętny. Jest to jednak często zachwyt pomieszany ze wstydem. Bo słowa założyciela Arki, zawsze pełne miłości, nie unikały też goryczy, gdy mówił o odrzuceniu, jakiego doświadczają dziś niektórzy ludzie, porzuceni przez społeczeństwo owładnięte manią samorozwoju i samorealizacji. Jean stał się głosem wołającym na pustyni zwątpienia.

Dzisiejsze czasy zostały przez nas naznaczone kultem samowystarczalności, uwielbieniem fizycznego piękna, pragnieniem psychicznego rozwoju, bogaceniem się ponad miarę. To karykatura chrześcijańskiego personalizmu. Za tym wszystkim, do czego dąży dziś wielu ludzi, podąża bardzo często pogarda wobec tych, którzy nie reprezentują świata, do jakiego oni aspirują. Bywa, że jest to pogarda nieuświadomiona, zatruwająca dusze i umysły poczuciem wyższości. Ze wszystkich rodzajów zatwardziałości serca ta wykazująca obojętność wobec cierpienia braci i sióstr wydaje się najbardziej niegodziwa. Jean tymczasem zwrócił uwagę na tych, którzy nie są w stanie z różnych względów brać udziału w tym cywilizacyjnym wyścigu: niepełnosprawnych, cierpiących na choroby psychiczne, ubogich, wykorzystywanych, niechciane dzieci skazane na aborcję. Zaoferował im jedynie własną miłość, ale jak on ją pięknie pojmował! Wraz z nią podarował im akceptację, pokój, wiarę we własną wartość, możliwości i godność. Nie zrażał się nawet tym, że wielu z nich nigdy nie dało mu choćby najmniejszego znaku wdzięczności. Wiedział, że nawet ci, którzy pozostają zamknięci w swoich ciałach i umysłach, potrzebują miłości i czułości, bo to odmienia ich świat, do którego nikt z nas nie ma wstępu. "Kochać kogoś to znaczy objawić mu, że jest piękny, zdolny do cudownych czynów" - powtarzał często.

Co takiego wydarzyło się w jego życiu, że stał się Jeanem Vanierem, jakiego dziś znamy? Jak sam mówił, "spotkał Chrystusa i potraktował Jego miłość na poważnie". W pewnym momencie jako młody mężczyzna porzucił więc służbę w wojsku. Dotarło do niego, że nie obroni świata z bronią w ręku, ale może to zrobić z sercem na dłoni.

"Nasza najgłębsza tożsamość obejmuje pragnienie komunii. Gdy przychodzimy na świat, nasza matka tuli nas w ramionach, ujawniając, że nasze nagie i kruche ciało jest cenne i piękne. Patrzy na nas zadziwiona i miłująca, a my wiemy, że jesteśmy ważni. Jej spojrzenie mówi: Jesteś cenniejszy, niż możesz to sobie wyobrazić! W tej relacji, gdy po raz pierwszy przeżywamy komunię w miłości, rodzi się nasze poczucie umiłowania, tego, że jesteśmy, podstawowe poczucie, że jesteśmy wartościowi. Moja tożsamość nie jest tożsamością wyobcowaną, pojedynczą - w głębi czuję, że więź z drugim człowiekiem jest czymś podstawowym dla mojego poczucia, że jestem. W łonie matki jestem z nią. W śmierci jestem z Bogiem" - napisał w "Wielkich pytaniach życia".

Przyjaciele, współpracownicy i świadkowie jego codziennego życia mogą potwierdzić, że właśnie tak starał się patrzeć na swoich podopiecznych, tak ich tulić, by czuli ten pierwotny matczyny gest. W końcu też tak przy nich trwać, aby w chwili śmierci przekazać ich wprost w ramiona dobrego Boga - jedynego, jakiego znał. Jean Vanier dobrze zrozumiał przykazanie powierzone Apostołom w wieczerniku. Proste gesty pełne czułości podniósł do rangi sakramentu miłości, a sam stał się ubogim szafarzem.

Szymon Żyśko - dziennikarz i redaktor DEON.pl, opiekun blogosfery blog.deon.pl. Autor książki"Po tej stronie nieba. Młodzi święci". Prowadzi autorskiego bloga<<

Dziennikarz i reporter, autor książki "Po tej stronie nieba. Młodzi święci". Redaktor portalu DEON.pl, opiekun blogosfery blog.deon.pl. Prowadzi autorskiego bloga >> zysko.blog.deon.pl

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Szymon Żyśko
22,43 zł
29,90 zł

Zostaliśmy stworzeni na podobieństwo Boga, dlatego najbliżej Niego jesteśmy, będąc sobą.

Byli ludźmi takimi jak ty. Żyli intensywnie i kochali to, co robili. Ich historie to dowód na to, że niebo można odnaleźć tu i...

Skomentuj artykuł

Ubogi szafarz sakramentu miłości
Komentarze (0)

Skomentuj artykuł

Ubogi szafarz sakramentu miłości
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.