Jak budować relację z Jezusem? Oto trzy wskazówki od św. Marty

Jak budować relację z Jezusem? Oto trzy wskazówki od św. Marty
Fot. Unsplash / Conscious Design
1 miesiąc temu

Święta Marta: pierwsze skojarzenie – ta, co się troszczy i niepokoi o wiele. Wybiera gorszą cząstkę. Ale gdy przyjrzymy się uważnie trzem fragmentom Ewangelii, w których Marta się pojawia, możemy odkryć jej dobry sposób na relację z Jezusem. Oto trzy wskazówki od św. Marty, które mogą Ci pomóc w życiu duchowym… i zwykłym też.

Gorsza cząstka. To pierwsze skojarzenie, które przychodzi nam do głowy, gdy myślimy o ewangelicznej Marcie. Troszczyła się i niepokoiła o wiele i dostała od Jezusa upomnienie. Maria wybrała lepszą cząstkę – a Marta gorszą.

Odważ się i zaakceptuj Jego nieprzewidywalność

Gdy się przyglądamy tej scenie z Ewangelii Łukasza, zapominamy czasem, że słowa Jezusa są reakcją na wcześniejsze słowa Marty: „powiedz jej, żeby mi pomogła!”. Marta jest niezadowolona z tego, że Maria siedzi z gościem, zamiast pomóc jej w przygotowaniach do ugoszczenia go.

Wydaje się to naturalne. Ale kto normalny prosi dostojnego gościa, który właśnie zawitał do naszego domu, by upomniał jedną z gospodyń, że nie wykonuje swoich obowiązków? Takie sytuacje raczej nam się nie zdarzają: przed gośćmi udajemy, że wszystko jest w porządku, a swoje pretensje załatwiamy po cichu, na boku, albo gdy już pójdą.

Dlatego ta pretensja Marty, skierowana nie do Marii, ale do Jezusa, wiele mówi o ich relacji. Bliskiej, przyjacielskiej. Marta się uwija, ale w końcu podchodzi do Jezusa i pyta: czy Ci to obojętne, że zostawiła mnie samą? Powiedz jej! To słowa skierowane do kogoś, z kim można mówić szczerze, kto nie poczuje się urażony, kto zareaguje, załagodzi, zmieni sytuację. Ale z drugiej strony nie sądzę, żeby takiej właśnie reakcji spodziewała się Marta: zamiast przywrócenia równowagi w obowiązkach i skarcenia Marii Jezus wybiera… pochwałę. Lepsza cząstka! Przyjaciel przypomina Marcie, co jest najważniejsze.

I to jest pierwsza wskazówka w budowaniu relacji z Jezusem:

nie traktuj Go w życiu jako gościa – i nie spodziewaj się, że to, jak Ci odpowie i co zrobi,
będzie po Twojej myśli i przewidywalne.

Postaw na szczerość i przyjmij Jego pomysł na rozwój wydarzeń

Po raz drugi spotykamy Martę w Ewangelii Jana. Jezus jest wtedy w ostatniej drodze do Jerozolimy. A Łazarz, przyjaciel Jezusa i brat Marty i Marii, jest umierający. Siostry dają Jezusowi znać: jest blisko, na pewno może coś zrobić, skoro tylu cudów już dokonał. Tymczasem Jezus odbiera wiadomość… i nic nie robi przez dwa dni. Później wyrusza do Betanii, do domu rodzeństwa - i przychodzi cztery dni po pogrzebie.  

Ładny mi przyjaciel.

Maria, załamana, siedzi w domu, wśród pocieszających ją bliskich. Ale nie Marta. Marta, gdy się dowiaduje, że Jezus nadchodzi, wychodzi Mu na spotkanie. I ten rozgrywający się na drodze dialog Marty z Jezusem to dla nas kolejna wskazówka.

Bo Marta na pewno jest urażona. Jak mógł nie przyjść na czas!
Marta na pewno jest rozgniewana. Innych mógł uzdrawiać, czemu nie Łazarza?
A przecież wie to, co nam podpowiada Ewangelista tuż przed opisaniem całej tej historii: „A Jezus miłował Martę, i jej siostrę, i Łazarza”. Marta i Łazarz to jedyne osoby, o których w Ewangelii mamy wprost, z imienia powiedziane, że Jezus je kocha. A mimo to wydaje się w tej scenie, że ta miłość średnio się sprawdza w czynach…

Marta ma też jedną cudowną cechę: nie zraża się ani nie obraża. Wierzy. Pierwsze, co powie spotkanemu na drodze Jezusowi, to słowa: gdybyś tu był, mój brat by nie umarł! I zaraz potem doda: ale ja wiem, że możesz wszystko.

Jak kończy się ta scena – dobrze wiemy: Łazarz zostaje wskrzeszony. Więcej: jego wskrzeszenie to kropla, która przepełnia czarę i sprawia, że faryzeusze decydują o tym, że Jezus musi umrzeć. To znak, który prowadzi prosto na krzyż. Ale Marta tego nie wie. Wie za to, że Jezus może uczynić każdy cud. Mówi Mu to wprost. Tak samo wprost, jak za chwilę stwierdzi, że ciało jej brata zaczęło się już rozkładać.

Jest bezczelnie szczera. I wzruszająco ufna.

I to jest druga wskazówka:

nie bój się szczerze mówić Bogu, co myślisz, co czujesz, czego pragnie Twoje serce.
Ale nie zapominaj, że to On jest wszechmogący
i wie o wiele lepiej, kiedy i na co jest czas.

Uwierz, że Jezus docenia Twój talent i lubi korzystać z jego owoców

Trzecia scena, w której spotykamy Martę, to przyjęcie opisane w dwunastym rozdziale Ewangelii Jana. Przyjęcie organizowane w jej domu na cześć Jezusa, sześć dni przed Jego śmiercią. Uczta jest opisana bardzo lakonicznie, a Marcie poświęcone są dokładnie dwa słowa: „Marta posługiwała”.

Marta posługiwała.

Wskrzeszony Łazarz siedzi z Jezusem przy stole; Maria bierze funt nardowego olejku i namaszcza Mu nogi. A Marta posługuje. Można powiedzieć: niczego się nie nauczyła od tej pierwszej sceny, w której Jezus jasno daje do zrozumienia, że jest lepsza cząstka i nie jest nią siedzenie przy garach. Więc przynajmniej teraz powinna siedzieć przy stole. Powinna słuchać. Powinna pomóc Marii namaścić Jezusowi nogi! A ona w kuchni…

Proza życia podpowiada: bez tego siedzenia w kuchni nie byłoby żadnego przyjęcia na cześć Jezusa. Bez talentu Marty do organizowania, gotowania, bez poświęcenia swojego czasu przy stole dla tych, którzy przy nim dobrze się bawią, nic by się nie udało. Dzięki niej w dobrej atmosferze mogą spotkać się z Jezusem.

Nie, to nie znaczy, że mamy wszyscy siedzieć w kuchni.

To znaczy, że każdy z nas ma talent i dobrze jest, gdy nim służy innym ludziom. I gdy nim służy samemu Jezusowi. Bo nasz Bóg lubi korzystać z ludzkich talentów nie dlatego, że czegoś dla siebie chce, ale dlatego, że wtedy dzieje się dobro. Nawet tak nietrwałe, przyziemne i niepozorne dobro, jak dobrze urządzone przyjęcie.

I to jest trzecia wskazówka od świętej Marty.

Jezus lubi talenty, którymi Cię obdarzył.
I to nie jest przypadek, że masz akurat taki ich zestaw.

W całej puli możliwych talentów nie wszystkie są spektakularne i robią wrażenie. Niektóre po prostu pozwalają świetnie ogarnąć zwykłe życie. Dają prostą radość. Służą tak, że świat staje się lepszym miejscem, a inni spokojnie mogą spotykać się z Jezusem.  

Marta Łysek - dziennikarka i teolog, pisarka i blogerka. Poza swoim pisaniem ogarnia ludziom ich teksty i książki i wspiera w budowaniu relacji ze Słowem na ewangelizacyjnym blogu Maluczko. Żona i matka. Odpoczywa, chodząc po górach, robiąc zdjęcia i słuchając dobrych historii. 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Krzysztof Wons SDS
18,00 zł

Ta książka to nie tylko bogaty w treść przyczynek do egzegezy fragmentu Ewangelii według św. Łukasza, opowiadającego o odwiedzinach Jezusa u dwóch sióstr w Betanii. To także wspaniały przewodnik po codzienności ubranej w Słowo Boże,...

Skomentuj artykuł

Jak budować relację z Jezusem? Oto trzy wskazówki od św. Marty
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.