Okultyzm, nieczystość i narkotyki. Tak wyglądało moje życie [ŚWIADECTWO]

Okultyzm, nieczystość i narkotyki. Tak wyglądało moje życie [ŚWIADECTWO]
fot. Depositphotos
B.C.

Trwałem w beznadziei: w kółko narkotykowe imprezy, kobiety, alkohol i wypaczone zachcianki mojego "ja". Dzień po dniu włóczyłem się po ulicach miasta, aby tylko - jak bezpański pies - załatwić sobie "dawkę" i przeżyć do następnego dnia.

Życie narkomana nie jest łatwe. To jak bezcelowe pielgrzymowanie po świecie, dzień po dniu, gdy człowiek szuka, ale nie znajduje, jest spragniony, a ulga nie przychodzi. Takie życie sam wybrałem kilka lat temu. Jak to się stało? Przyczyną było niewątpliwie moje złe nastawienie do wszystkiego, co mi rodzice z miłością ofiarowywali.

Przestałem się uczyć i interesować sprawami, które były ważne. Moją alfą i omegą stały się narkotyki i jeszcze kilka innych rzeczy, których byłem niewolnikiem. Uzależniłem się od swojego ciała - autoerotyka stała się moim chlebem codziennym. W grach wideo znajdowałem rozluźnienie i ucieczkę przed światem, którego nie potrafiłem zrozumieć i w którym nie umiałem godnie żyć. Każdego dnia wstawałem rano, włączałem grę i dopiero po kilku godzinach się od niej odrywałem, bo czułem, że muszę sobie kupić coś do jedzenia. To codzienny scenariusz wielu młodych ludzi. Tak trwałem w beznadziei: w kółko narkotykowe imprezy, kobiety, alkohol i wypaczone zachcianki mojego "ja". Już w szkole podstawowej zupełnie przestałem się uczyć, źle się zachowywałem i propagowałem narkotyki. Szybko mnie z niej wyrzucono. Nic mnie nie obchodziło, nawet to, że rodzice płaczą. Dzień po dniu włóczyłem się po ulicach miasta, aby tylko - jak bezpański pies - załatwić sobie "dawkę" i przeżyć do następnego dnia. Do tego wszystkiego - jako ostatni krzyk beznadziei - przyszła magia, z którą wiązałem nadzieję na pokrzepienie i siłę do zerwania ze złem. Stało się jednak dokładnie odwrotnie. Transy i psychodelickie wycieczki (pod wpływem narkotyków halucynogennych) nasilały się i przestałem nad tym panować. Dopadały mnie stany trwogi, beznadziei i paranoi. Miałem wrażenie, że wszystko się na mnie wali.

Gdy "studiowałem" wszystkie te okultystyczne rzeczy i gdy już "składałem ofiary" dobrym duchom i byłem w tym wszystkim pogrążony aż po uszy, odkryłem, że oprócz Astara Seranova (założyciela sekty Ludzie Kosmosu) i Budhu - na scenie jest również jakiś Jezus. Wówczas stwierdziłem, że to jest chyba "dobry wysłannik" z nieba, dlatego zacząłem nosić z sobą Ewangelię, aby również z tego źródła zaczerpnąć mądrości. Dosyć szybko stwierdziłem, że Jezus jest inny. On wybrał inną drogę. Podjął cierpienie. Nawet w Ewangelii powiedział, że mnie miłuje, bo miłuje każdego człowieka. To było to, czego pragnąłem i czego przez całe życie nieświadomie szukałem. Miłość powoli wstępowała do mojego życia i zaczęła je zmieniać. Imię Jezus zmieniało moje życie i dało mi wolność, uwalniając z niewoli zła. Dzisiaj już nie niszczę swojego życia przez narkotyki, nie uczestniczę w grach wideo, uczę się miłować - za wzorem Jezusa - moich rodziców, przyjaciół... Tak, przyjaciół, których nigdy przedtem nie miałem. Teraz służę jedynemu Panu, który dał mi skarb o największej cenie - miłość odkupioną Jego krwią. Moje nawrócenie stało się wspaniałą okazją do tego, by świadczyć o Chrystusie i mocy Jego Ewangelii.

Miłość powoli wstępowała do mojego życia i zaczęła je zmieniać. Imię Jezus zmieniało moje życie i dało mi wolność, uwalniając z niewoli zła.

Na Święto Bożego Miłosierdzia pielgrzymowałem razem z moimi znajomymi do Krakowa. O czwartej rano przyjechaliśmy do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, gdyż zdecydowałem się obejrzeć to miejsce, o którym tak wiele słyszałem. Wstąpiłem do świątyni i to, co zobaczyłem, wprawiło mnie w zdumienie. Było tam wielu ludzi, którzy na kolanach zanosili do Boga swoje prośby. Wyczuwałem, że powierzają Mu całe swoje serce. Po wielu latach zdecydowałem się przystąpić do spowiedzi. Upadłem na kolana i modliłem się, aby mi Bóg przebaczył wszystko zło, które uczyniłem, cały mój egoizm. Prosiłem o miłosierdzie, bo jestem rzeczywiście wielkim grzesznikiem. Potem, chyba po ośmiu latach, przyjąłem Komunię świętą i czułem się tak szczęśliwy, że trudno to wypowiedzieć. Gdy przyjąłem hostię, ze szczęścia płakałem. Odtąd wiele rzeczy w moim życiu całkowicie się zmieniło. Zostałem uleczony. Teraz regularnie służę jako ministrant i kocham Boga za to, jaki jest, i że mnie przyjął takiego, jaki jestem.

Świadectwo pochodzi z książki "Cuda świętej Siostry Faustyny"

Jeśli przeżyłeś/przeżyłaś/przeżyliście coś podobnego, poniższy formularz jest od tego, aby się tym podzielić. Niech również Twoje/Wasze świadectwo stanie się tym, co utwierdzi wiarę innych!

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Praca zbiorowa
24,43 zł
34,90 zł

Święta Siostra Faustyna cały czas wstawia się za nami

"Czyń, co chcesz, rozdawaj łaski, jak chcesz, komu chcesz i kiedy chcesz" - powiedział Jezus do św. Siostry Faustyny Kowalskiej. Apostołka Bożego Miłosierdzia hojnie wykorzystuje obietnicę...

Skomentuj artykuł

Okultyzm, nieczystość i narkotyki. Tak wyglądało moje życie [ŚWIADECTWO]
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.