Najmniejszy i najdroższy z dzieci Matki Bożej z Guadalupe – św. Juan Diego

Najmniejszy i najdroższy z dzieci Matki Bożej z Guadalupe – św. Juan Diego
Cud z różami - św. Juan Diego - Missa Tridentina em Brasília, CC BY-SA 4.0 www.creativecommons.org, via Wikimedia Commons

Był grudzień 1531 roku. Wstał wcześnie, było zimno i jeszcze ciemno. Do kościoła w Tenochtitlan było daleko. Biegł przez kamieniste wzgórza… To początek wydarzeń, które zmieniły oblicze religijne Nowego Świata. Mój kochany syneczku, mogłam posłać innych, ale ja ciebie wybrałam, te słowa od Maryi usłyszał Juan Diego, który o sobie mówił… jestem nikim. To jego, utkany z nietrwałych włókien agawy płaszcz – indiańska tilma – od wieków nosi cudowny wizerunek Matki Ameryk – Matki Bożej z Guadalupe. W liturgii wspominamy św. Juana Diego 9 grudnia.

Corocznie na spotkanie z Maryją Patronką obu Ameryk przybywają miliony wiernych. Podobno tylko w samym grudniu jest ich siedem, a może i nawet dziesięć milionów. W Częstochowie, na Jasnej Górze rocznie pojawia się około czterech milionów pielgrzymów. Przez wieki do Guadalupe, pielgrzymowały niezliczone rzesze pątników. Kościół 9 grudnia wspomina, tego, który był pierwszy przed obliczem Maryi. Prosty, ubogi Indianin został przez Nią wybrany. Nawet kiedy próbował uniknąć spotkania, pójść inną ścieżką, Ona go znalazła.

Ów Indianin urodził się w 1474 roku niedaleko dzisiejszej stolicy Meksyku, w wiosce Tlayacac. Okres, w którym żył, był szczególny. Przypadał na czas wielkich zmian w Nowym Świecie. Hiszpańscy konkwistadorzy sprawili, że Aztekowie, plemię, do którego należał, słynące z krwawych obrzędów, odchodziło do historii. Natomiast ewangelizacja niosła zupełnie nowe rozumienie życia. Otwierała nowy etap w dziejach indiańskiego świata.

W takiej rzeczywistości zwykły rolnik, zajmujący się też wyplataniem mat i jego żona, weszli do wspólnoty Kościoła. Byli jednymi z pierwszych ochrzczonych. Stało się to w 1524 roku. Ona otrzymała imię Maria Łucja (Lucia), a on zamiast „Mówiącym (czy też „Śpiewającym”) Orłem” został Juanem Diego i pod tym imieniem zna go katolicki świat.

Skuteczna modlitwa do Ducha Świętego

Kiedy Maria Łucja zmarła bezpotomnie, Juan Diego zamieszkał u wuja w Tolpetlac. Był człowiekiem gorliwej wiary. Co sobotę i niedzielę potrafił wędrować kilkanaście mil, aby uczestniczyć we Mszy świętej i katechezach.

Dokąd idziesz, Juanie, najmniejszy i najdroższy z moich dzieci?

Kiedy zbliżał się 9 grudnia, a wtedy było to święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny oczywistym było, że i tego dnia, choć było wyjątkowo zimno, Juan wyruszy w drogę. Kiedy biegł i mijał ruiny pogańskiej świątyni bogini matki bogów, niespotykanie piękny śpiew ptaków sprawił, że zaciekawiony zaczął się rozglądać. Zobaczył niewiastę o rysach i w stroju meksykańskiej kobiety. Nazwał Ją Śliczną Panią. Ona – Maryja Dziewica, Matka Boga – nie tylko powiedziała kim jest, ale i czego oczekuje. Juan Diego miał przekazać biskupowi, że Maryja pragnie, aby na wzgórzu Tepeyac została wzniesiona świątynia ku Jej czci.

Jak można było się spodziewać, kiedy Indianin pierwszy raz pojawił się przed obliczem kościelnego dostojnika i opowiedział, co mu się przytrafiło, potraktowano wszystko raczej jako wymysły. Kolejnym razem biskup oczekiwał znaku, który ewentualnie byłby potwierdzeniem cudownego zdarzenia.

Św. Juan Diego - Miguel Cabrera, Public domain, via Wikimedia CommonsŚw. Juan Diego - Miguel Cabrera, Public domain, via Wikimedia CommonsKiedy Juan Diego ponownie stanął przed obliczem Maryi, Ta stwierdziła: miałeś przeze mnie wiele kłopotów, idź więc w pokoju, aby odpocząć. Przyjdź tu jutro o świcie i wtedy dam ci znak, abyś przekazał go biskupowi. Niestety kolejny dzień Juan Diego spędził przy łóżku umierającego wuja i dopiero kolejnego dnia, gdy ten poprosił go o sprowadzenie księdza, Juan wyruszył do kościoła. Wybrał inną drogę, gdyż wolał uniknąć spotkania z Piękną Panią. Jak się jednak okazało, to Ona sama go znalazła. Pojawiła się na ścieżce, którą biegł i poleciła: wejdź na szczyt wzgórza i nazbieraj kwiatów, które tam rosną i przynieś je tutaj...

Kastylijskie róże, które nie powinny były tam kwitnąć, miały być dowodem dokonujących się objawień. Indianin zgodnie z wolą Maryi, ukrywając przed ciekawskimi spojrzeniami zwartość płaszcza, w którym ukryte były kwiaty, dotarł kolejny raz do biskupa. Kiedy wysypał róże z tilmy, a na tkaninie ukazał się wizerunek Pięknej Pani, który do dziś jest przedmiotem kultu w sanktuarium w Guadalupe, do tego jeszcze, kiedy zgodnie z Jej obietnicą umierający krewny Juana został uzdrowiony – nie było wątpliwości. Między 9 a 12 grudnia 1531 roku na wzgórzu Tepeyac doszło do objawień maryjnych.

Modlitwa Jana Pawła II o uwolnienie świata od wszelkiego zła

Kiedy zbudowano świątynię, o którą prosiła Matka Boża, Juan Diego zamieszkał przy sanktuarium. Miał tam specjalnie dla niego przygotowany pokój. Do śmierci, która nadeszła, gdy miał 74 lata, spędzał czas z pielgrzymami. Opowiadał o cudownym spotkaniu, z Tą, która według Indian pokonała straszliwego boga Quetzalcoatla, czczonego jako upierzonego węża. Juan katechizował i przygotowywał do chrztu, którego następnie udzielali misjonarze. W ciągu kilku lat miliony Indian nawróciło się w Guadalupe.

Juan Diego został pochowany na wzgórzu Tepeyac. Został beatyfikowany w 1990, a kanonizowany w 2002 roku przez Jana Pawła II.

 

Historyczka, bibliotekarka i nauczycielka. Absolwentka jezuickiego DA XAVERIANUM w Opolu.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
ks. Jan Szczych

Oddając cześć wszystkim Świętym, Kościół uwielbia Boga za skuteczność Jego łaski w życiu i posłudze wiernych świadków Chrystusa oraz wyraża wiarę, że oni, obywatele nieba, orędują za braćmi pielgrzymującymi na ziemi. Przytoczone w książce świadectwa...

Skomentuj artykuł

Najmniejszy i najdroższy z dzieci Matki Bożej z Guadalupe – św. Juan Diego
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.