Od 'America First' do 'America Cares' – historyczny bilans pierwszego amerykańskiego papieża
W Chicago, rodzinnym mieście papieża Leona XIV, zakończyło się 106. doroczne spotkanie Amerykańskiego Stowarzyszenia Historycznego Katolików (ACHA). Wybitni uczeni i watykaniści podsumowali pierwsze osiem miesięcy pontyfikatu pierwszego biskupa Rzymu pochodzącego ze Stanów Zjednoczonych, konfrontując dawne lęki przed „amerykanizacją Kościoła” z duszpasterską praktyką papieża, który zamiast demonstracji siły, stawia na dialog i godność migrantów.
- Historyczne uprzedzenia: Od karykatur z XIX wieku do obaw Watykanu przed „amerykanizmem”.
- Profil Leona XIV: Dlaczego wybrano Roberta Prevosta i co oznacza jego misyjna przeszłość.
- Nowy styl sprawowania władzy: Papiestwo jako centrum rozmowy, a nie szczyt piramidy.
- Kontynuacja i własna ścieżka: Zarządzanie dziedzictwem Franciszka i przygotowania do własnego programu.
- Budowanie konsensusu: Nowy harmonogram konsystorzy jako znak rozpoznawczy pontyfikatu.
Kiedy w marcu ubiegłego roku nad Kaplicą Sykstyńską uniósł się biały dym, świat obiegła wiadomość o przełomie: po raz pierwszy w historii na Stolicę Piotrową wybrano Amerykanina. Osiem miesięcy później, w Chicago – mieście, w którym wychował się Robert Prevost, obecnie papież Leon XIV – spotkali się czołowi historycy i teolodzy, by ocenić, jak ta zmiana wpłynęła na oblicze Kościoła powszechnego.
Debata podczas 106. dorocznego zjazdu American Catholic Historical Association (ACHA) rzuciła światło na fascynującą ewolucję postrzegania amerykańskiego katolicyzmu. Profesor Kathleen Sprows Cummings z Uniwersytetu Notre Dame przypomniała wymowną karykaturę z 1894 roku, która przedstawiała amerykańskie papiestwo jako mroczny cień rzucany na Stany Zjednoczone. Wówczas bano się papieskiej interwencji w amerykańską demokrację; później, gdy USA stały się supermocarstwem, to Watykan zaczął obawiać się „amerykanizacji” wiary.
Eksperci są jednak zgodni: pontyfikat Leona XIV zadaje kłam tym historycznym lękom. Leon XIV, znany wcześniej jako kardynał Robert Prevost, nie został wybrany jako reprezentant amerykańskiej potęgi politycznej. Jego atutem okazała się duszpasterska wrażliwość zdobyta na misjach w Peru oraz administracyjna biegłość, którą wykazał, kierując globalnym zakonem augustianów. Jak zauważyła Colleen Dulle z magazynu America, papież umiejętnie łączy amerykański pragmatyzm z globalną wizją Kościoła.
Najbardziej uderzającym wnioskiem z chicagowskiego panelu jest redefinicja roli USA na mapie Watykanu. Miguel Diaz, były ambasador USA przy Stolicy Apostolskiej, podkreślił, że Leon XIV dokonał zwrotu od politycznego hasła „America First” ku ewangelicznemu „America Cares” – Ameryka, która się troszczy. Jest to szczególnie widoczne w jego bezkompromisowym upominaniu się o godność migrantów, co często stoi w kontrze do bieżącej polityki jego ojczyzny.
W wymiarze administracyjnym papież Leon rezygnuje z modelu władzy absolutnej, sprawowanej „ze szczytu piramidy”. Profesor Brian Flanagan zauważył, że dzięki swojemu zakonnemu doświadczeniu, papież widzi siebie raczej w centrum ogólnoświatowej rozmowy. Jego znakiem rozpoznawczym staje się budowanie konsensusu. Przykładem był ostatni konsystorz, podczas którego papież nie narzucił kardynałom agendy, lecz pozwolił im wybrać tematy do dyskusji, stawiając na synodalność i ewangelizację.
Choć pierwsze miesiące były czasem kontynuacji inicjatyw papieża Franciszka i przygotowań do Jubileuszu 2025, historycy dostrzegają już pierwsze autorskie ślady Leona XIV. Wprowadzenie regularnego harmonogramu spotkań z kardynałami oraz nacisk na reformę kurii w duchu dialogu sugerują, że pierwszy amerykański papież nie zamierza dominować, ale scalać coraz bardziej spolaryzowaną wspólnotę wiernych. Dla Kościoła, który – podobnie jak zakony – jest „globalny, różnorodny i nieco rozbieżny”, styl Leona XIV może okazać się lekarstwem na kryzysy jedności.
Skomentuj artykuł