Ksiądz z Podlasia z wyrokiem za nieobyczajne zachowanie wobec mężczyzny. "Nie byłem w stanie pokonać lokalnego układu"
Ks. Radosław Kubeł z Łomży został skazany na pół roku więzienia za przestępstwo przeciwko wolności seksualnej i obyczajności. Podczas śledztwa nie przyznał się do winy i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień, chciał też jawności procesu. Po ogłoszeniu wyroku napisał w mediach społecznościowych, że nie zgadza się z wyrokiem i zapowiedział odwołanie.
"Dzisiaj sąd w Łomży uznał mnie za winnego czynu, którego nie popełniłem. Nie zgadzam się całkowicie z tym orzeczeniem" - napisał duchowny. Jak wcześniej informowali śledczy, postępowanie dotyczyło zachowań w sferze seksualnej wobec osoby dorosłej, do których miało dojść w październiku 2024 r. Ksiądz miał wykorzystać sytuację, w której druga osoba zasnęła pod wpływem alkoholu i była bezbronna. Sąd uznał, że doszło do czynności seksualnej bez świadomej zgody pokrzywdzonej osoby. Ksiądz pełnił wtedy urząd proboszcza parafii pw. Bożego Ciała. Postawiono mu zarzuty z art. 198 kk., dotyczącego seksualnego wykorzystania bezradności lub niepoczytalności innej osoby.
Zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa złożyła sama pokrzywdzona osoba. Akt oskarżenia trafił do sądu pod koniec kwietnia 2025 r., a proces duchownego rozpoczął się jesienią 2025 r. Podczas śledztwa ksiądz nie przyznał się do winy i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Postępowanie było niejawne ze względu na wrażliwość sprawy. Równocześnie w Łomży organizowano akcje wsparcia dla księdza, który jest dobrze znany w lokalnym środowisku m.in. jako współtwórca Grupy Ratowniczej Nadzieja.
25 maja sąd uznał duchownego za winnego. Wymierzył mu karę 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata, orzekł też 3-letni zakaz kontaktu i zbliżania się do pokrzywdzonego na mniej niż 20 metrów. Wyrok jest nieprawomocny, a skazany ksiądz zapowiedział odwołanie.
"Moi drodzy! W dniu dzisiejszym sąd w Łomży uznał mnie za winnego czynu, którego nie popełniłem. Nie zgadzam się całkowicie z tym orzeczeniem. Jest to wyrok nieprawomocny. Sąd w sposób mocno wybiórczy dowolnie ocenił materiał dowodowy. Władza państwowa ma swoje obowiązki, sąd ma swoją odpowiedzialność, a ja mam prawo do obrony. Będę odwoływał się od tego orzeczenia, ale wiem, że w Łomży nie mam szans na obiektywne rozpatrzenie sprawy i sprawiedliwy wyrok. Nadal żądam publicznego ujawnienia mojej sprawy. Na tym etapie nie byłem w stanie pokonać lokalnego układu. Będę jednak walczył do samego końca" - napisał duchowny na swoim profilu na Facebooku.


Skomentuj artykuł