Dostęp do tej akcji mają tylko zalogowani użytkownicy.
Manipulacja, fanatyzm, utrata tożsamości i kontroli nad własnym życiem. To pierwsze skojarzenia, jakie budzi w nas słowo „sekta” i nie są one wcale odległe od rzeczywistości. Jak upewnić się, że moja wspólnota to bezpieczne miejsce? Warto słuchać swoich uczuć i zadać sobie kilka konkretnych pytań – podpowiada Angelika Mironiuk-Szelągowska, psycholog i psychoterapeuta.
Nadal w wielu miejscach, w których spotykam się z kobietami słyszę, że temat potrzeb to jakieś kulturowe tabu. Nierzadko słyszymy w nauczaniu Kościoła ewangeliczny ideał oddania życia, spalania się w codzienności jako doskonałą realizację przykazania miłości, co najpełniej widzimy w samym Jezusie Chrystusie. Na pierwszy rzut oka nie bardzo tu widać przestrzeń na pielęgnację swoich potrzeb czy życie takie, by się na tym obszarze skupiać - pisze s. Małgorzata Lekan OP w książce "Boska Ja. Moja droga ku sobie i ku Bogu".
Jesienny park, stare mury szpitala i ludzie, których losy na zawsze odcisnęły się w tym miejscu. Autorka wraca po latach do przestrzeni, gdzie cierpienie mieszało się z poświęceniem, a strach z nadzieją na wyleczenie. To opowieść o pamięci, przemianie i o tym, jak bardzo zmieniło się nasze podejście do choroby psychicznej.
W zawodowym życiu medyków jest tyle interwencji, że ciężko spamiętać je wszystkie. Są jednak takie, które zostają w głowie do końca życia. Jeden z takich przypadków opisał Jan „Yanek” Świtała, najsłynniejszy polski ratownik medyczny, który zabiera czytelnika w środek cyklonu, czyli do swojej pracy. Publikujemy fragment książki „Pędzę do Ciebie na sygnale. Polska przez szybę karetki”.
Są osoby, które odczuwają lęk przed wyborem, który definiuje, przed utratą wszystkich innych możliwości. I na piszą przez wiele lat doktorat; chcą, żeby był doskonały. Za tym perfekcjonizmem kryje się lęk - mówi Bernardetta Janusz w książce "Trać i żyj. Co nam dają straty".
Czy wiecie, co to jest „gangster kożuchowy”? Pchła. „Baba przebyteczna” to teściowa. A „kaktus pochodowy” – jeż. W jakim języku? Polskim. Przynajmniej według Czechów. Nie tylko Polacy wymyślają sobie czeskie słowa. Analogiczny proces odbywa się też – ku takiej samej uciesze – w drugą stronę. Bo chociaż dla dumnego Lechity może to zabrzmieć jak bluźnierstwo, Czechów język polski śmieszy tak samo jak Polaków czeski – pisze Jakub Medek w książce "Dobrý den. Chmiel, tożsamość i luz. Polskie mity o Czechach".
Każdy człowiek ma naturalną skłonność zarówno do odczuwania złości, jak i do zachowań agresywnych. Jest w nas taka część, która, żeby przeżyć, musi zawalczyć o swoje. Małe dzieci dużo się złoszczą, a sposób wyrażania tego bywa spektakularny. W toku dorastania uczymy się jednak takich sposobów wyrażania złości, które nie krzywdzą innych, przede wszystkim dlatego, że nasze granice wyznaczane są granicami innych ludzi. Niestety, nie wszyscy przyjmują takie zasady współżycia społecznego i smutna prawda jest taka, że superagresorzy są wśród nas.
"Przyjmujemy rzeczywistość, na którą patrzymy, dlatego trzeba uważnie wybrać "przedmiot" naszej kontemplacji. Zauważmy, że nie wszystko jest jej godne. Tak jak w codziennym życiu nie wszystko jemy. Jeżeli ryba źle pachnie, nie kontemplujemy jej kulinarnie, tylko odsuwamy od siebie taką potrawę" - mówił ks. Krzysztof Grzywocz w jednej z konferencji. Przeczytaj fragment książki "Bądź pochwalony, Panie mój. O wracaniu do istoty rzeczy", której ks. Krzysztof jest autorem.
"Miałem kiedyś kolegę, który - tak mi się wydawało - znał tylko trzy słowa, trzy przekleństwa. Ot, taki mistrz mowy polskiej… Tymi przekleństwami wyrażał naprawdę wszystko. Tylko raz mu się wypsnął inny wyraz. Pamiętam, że w czasach studenckich byliśmy na obozie wspinaczkowym w Tatrach. Weszliśmy po południu na piękną górę, był zachód słońca, i wtedy nagle mój znajomy włączył do swojego repertuaru trzech słów jeszcze jedno: «bosko». A dokładniej: «O, ja, p…, ale bosko!». To mi uświadomiło, że piękno natury jest w stanie otworzyć nawet najbardziej zamkniętego w sobie człowieka - on je na swój sposób doceni" - mówił ks. Krzysztof Grzywocz w jednej z konferencji. Przeczytaj fragment książki "Bądź pochwalony, Panie mój. O wracaniu do istoty rzeczy", której ks. Krzysztof jest autorem.
W mroku niemieckiego obozu położonego nad Morzem Bałtyckim dla wielu więźniów to były kolejne święta Bożego Narodzenia. Jednak Ignacy Janiak trafił do KL Stutthof 28 października 1944 roku. Dwa miesiące później napisał do żony gryps, który szczęśliwie do niej trafił, choć wiele ryzykował każdy więzień nielegalnie wysyłający korespondencję z obozu – czytamy w książce Sylwii Winnik „Moc truchleje. Święta w cieniu wojny. Historie wigilijne 1939–1945”.
"Święta, które jako mały chłopiec spędziłem u dziadków w Dobromilu, utkwiły mi na zawsze w pamięci. Wigilia – niecierpliwe wypatrywanie pierwszej gwiazdy na niebie, która była znakiem, że już możemy zasiąść do wigilijnej kolacji, uroczystej, z sianem pod obrusem, na okazale nakrytym stole, dwanaście potraw obowiązkowo serwowanych przez babcię Misię". Publikujemy fragment książki Sylwii Winnik "Moc truchleje. Święta w cieniu wojny. Historie wigilijne 1939–1945".
Choć lata 90. XX wieku w Japonii często postrzegano jako czas kryzysu, kraj nadal zachowywał spójność dzięki bogatej kulturze i tradycji. Od zdrowej diety, przez literaturę i kino, po gry wideo, anime, mangę i modę - japońska popkultura zdobywała serca ludzi na całym świecie. Przeczytaj fragment książki Christophera Hardinga "Od miecza do mangi. Opowieść o Japonii" i sprawdź, jak te elementy równoważyły gospodarcze i polityczne wyzwania oraz przyczyniły się do tworzenia globalnego wizerunku Kraju Kwitnącej Wiśni.
Emma Duncan budzi się w szpitalu po bestialskim ataku. Nic nie pamięta, a początkowo nie wie nawet, gdzie jest. Pod opieką lekarza i pielęgniarek zaczyna sobie przypominać fragmenty ze swojej przeszłości. Wspomnienia wracają powoli, kawałek po kawałku. Emma widzi fragmenty dawnego życia: karierę, męża, przyjaciółki, wielką miłość. Najważniejsze pytanie wciąż jednak pozostaje zagadką. Kto był jej oprawcą i dlaczego chciał ją zabić?
"Tamtego świątecznego wieczora – nie wiem, jak do tego doszło – leżałam przy ciepłym piecu obok choinki. Przez uchylone drzwi baraku dostawało się mroźne powietrze. Tamtej nocy nie było mi straszne. Z oddali dobiegały męskie głosy, Polacy śpiewali kolędy. Dziwiło mnie to, bo przecież nie wolno nam było nawet mówić po polsku, a co dopiero śpiewać". Publikujemy fragment książki "Moc truchleje. Święta w cieniu wojny. Historie wigilijne 1939–1945".
Może właśnie to jest najważniejsza nauka i najistotniejszy wymiar medytacji o obecności Boga – uświadomić sobie, że nam Go brakuje. Zaczynam więc snuć te refleksje jako człowiek, który nieustannie gubi Jezusa, który nie zwraca na Niego uwagi i często nie jest na Nim skoncentrowany. Nie mam Jezusa, brakuje mi Go. Źródłem dla naszych medytacji musi być ów niedosyt, deficyt - pisze ks. Robert Woźniak.
Głupota przede wszystkim wynika z jakiegoś lęku. Ludzie usiłują pływać na powierzchni tego polskiego stawu i człowiek chętnie by się spytał: po co oni tam w ogóle wleźli? Oni robią wszystko, by się na powierzchni utrzymać – i to jest jak chlapanie brudną wodą na bliźniego swego. A to jest przemądrzałość. Dziwię się, lecz nie obwiniam – mówił ksiądz Józef Tischner w rozmowie z Ellą Bodnar. Publikujemy fragment książki "Smak naszej wolności. Rozmowy z ks. Józefem Tischnerem".
- Cała współczesna ideologia, nieustannie kolportowana przez media, powtarza, że właśnie to należy robić: zniknąć wśród rzeczy jako producent bądź jako konsument. Należy zamknąć się w świecie, żeby się oderwać od siebie, od swojej własnej najbardziej wewnętrznej samotności, której nie traktuje się jako coś, co poprzez ciszę łączy człowieka z Bogiem, ale jako coś przerażającego, groźnego. Człowiek po prostu boi się samego siebie i boi się Boga – mówi Jon Fosse, laureat literackiej Nagrody Nobla, jeden z najważniejszych pisarzy na świecie. W rozmowie z Eskilem Skjeldalem, której fragment publikujemy, odsłania swoją duchową biografię.
Niezliczone rekolekcje, podcasty, komentarze biblijne, duchowe poradniki i piękne dewocjonalia sprawiają, że współczesny katolik ma dostatek, o którym święci dawnych wieków nawet nie śnili. Paradoksalnie jednak właśnie ta obfitość może nas oddalić od sedna – cichego spotkania z Bogiem. Jak wybierać mądrze, by nie popaść w "cukrzycę duchową"?
W którym momencie, zwłaszcza gdy pojawiają się w nas silne emocje, warto podejmować decyzje? Porównuję często emocje do fal – przypływają, rosną, osiągają szczyt i… opadają. Ale jak to w ogóle zrozumieć od strony psychologicznej, od strony terapii schematów? Jak to się ma do trybów, które się w nas włączają? – pyta Anna Mochnaczewska w książce „102 lekcje na życie”.
Kiedyś ciągle miałam poczucie, że chciałabym być inna, lepsza, mądrzejsza, bardziej uważna, pilna. Byłam niejed¬nokrotnie bardzo spięta w tym dążeniu do doskonałości. Wydawało mi się, że jeśli nie jestem doskonała, to znaczy, że nie jestem dość dobra. A to nie jest tak – mówiła podróżniczka i dziennikarka Martyna Wojciechowska w rozmowie z Katarzyną Stoparczyk. Całość wywiadu można przeczytać w książce „Jak mieć w życiu frajdę”.
{{ article.description }}