Czy można przestrzegać prawa i jednocześnie minąć się z jego sensem? W dzisiejszej Ewangelii Jezus odpowiada faryzeuszom, którzy oskarżają Jego uczniów o złamanie szabatu. Pokazuje, że ponad rygorystycznym trzymaniem się przepisów zawsze stoi miłosierdzie, dobro człowieka i miłość Boga.
W świecie pełnym pośpiechu i napięcia Jezus przypomina, że serce człowieka znajduje prawdziwe ukojenie tylko w Nim. Jego zaproszenie jest otwarte dla wszystkich, którzy pragną odnaleźć pokój, nadzieję i siłę do dalszej drogi.
Świat naszego intelektu nie zawsze idzie w parze z emocjami i duchem. Rozróżnienie między "mądrymi i roztropnymi" a "prostaczkami" nie odwołuje się do wykształcenia i wiedzy. Jest "stanem ducha". Opisuje naszą "relację" z Bogiem.
Znać i mimo to nie przyjmować Słowa. Wypowiedź Jezusa to ‘krzyk serca’. Nie ma nas wystraszyć. To nie jest potępienie a raczej zachęta do zastanowienia się i nawrócenia. Zbyt często udajemy, że tych słów nie słyszymy. Mamy świadomość słabości i grzechów, ale tak, jakby to słowo napomnienia było dla nas zaskoczeniem. Ale ono świadczy przede wszystkim o tym, że Pan nie rezygnuje z nikogo. Wzywa do nawrócenia i przemiany.
Słowa Jezusa brzmią groźnie i mogą budzić niepokój. "Nie sądźcie..." przypomina nam o tym, że można żyć mrzonkami i własnymi wyobrażeniami, a nie być w misji, jaką Pan dla nas przewidział. Jezus rozwiewa nasze marzenia o idylli "pokoju, miłości wzajemnej, akceptacji, łatwej życiowej przeprawy, sukcesów w misji rodzinnej czy duszpasterskiej". Za to domaga się "akceptacji krzyża, służby, pojednania, przebaczenia i miłości bliźniego".
Wyobraźmy sobie rolnika, który wychodzi na pole z workiem drogocennego ziarna, i zamiast siać je ostrożnie, w równych rządkach, tam gdzie ziemia jest żyzna, zaczyna po prostu rozrzucać je na oślep. Rzuca na ubitą ścieżkę, w kępy ostrych cierni, na skały. Powiemy: szaleniec, marnotrawca. A jednak Jezus w dzisiejszej Ewangelii maluje przed nami dokładnie taki obraz, mówiąc: „Oto siewca wyszedł siać” (Mt 13,3). I w tym jednym zdaniu kryje się najwspanialsza nowina o tym, jaki jest Bóg i jaka jest Jego miłość.
Niedoskonałość wspólnot chrześcijańskich. Opowieść o zasiewie nie jest tylko historią ziarna w glebie indywidualnego życia. To także historia wspólnoty chrześcijańskiej, gdzie jest żyzna gleba, miejsca skaliste i ciernie. Także we wspólnocie jesteśmy zachęcani, aby słuchać Słowa wiedząc, że nie przynosimy owocu tylko indywidualnie, ale też jako uczniowie, świadkowie Pana na świecie.
„My opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą”. Słowa Piotra o opuszczeniu wszystkiego i pójściu za Panem są realizacją tej propozycji, jaką Jezus składa swoim naśladowcom, ale i pokazują bezradność człowieka, kiedy skoncentruje się na swoim wysiłku i możliwościach. Nie w naszej mocy jest tak żyć. Jedynym kryterium, jakim możemy się posługiwać jest ‘opuścić... z powodu Ewangelii’.
Walka ze złem, jaka czeka uczniów nie jest łatwa. Uczniowie są narażeni na niebezpieczeństwa i podstępne działanie złego ducha. Uczeń wierzy, że to, co głosi ma wartość i jest dziełem Boga, a nie jego samego, jego przemyślności i geniuszu.
Wiara to nieustanny wybór. Boga, drugiego człowieka, swoich wartości. To także wytrwałość w tym wyborze. Wierząc deklarujemy gotowość, by codziennie odpowiadać na Boże posłanie. Niczym apostołowie, każdy z nas jest zaproszony do tego, by nieść pokój, dobro i nadzieję. Z ufnością i bez lęku przed odrzuceniem.
Powołani do bycia blisko. Żaden współczesny lider czy manager nie dokonałby takiego wyboru, jak Jezus u zarania swojej działalności. Żaden też nie odważyłby się nakreślić przed nimi takich ‘celów do osiągnięcia’, jak Pan. Nas także Jezus wzywa do Siebie, udziela władzy nad duchem nieczystym, daje moc wyrzucenia złego ducha, leczenia chorób i słabości tego świata. My też jesteśmy do tego powołani i zdolni, kiedy jesteśmy blisko Pana.
Jezus uzdrawia niemowę, wyrzuca złego ducha i z litością patrzy na ludzi "znękanych i porzuconych jak owce niemające pasterza". Dzisiejsza Ewangelia przypomina, że Chrystus nie tylko działał dwa tysiące lat temu – nadal wychodzi naprzeciw człowiekowi i zaprasza każdego z nas do udziału w Jego misji.
Kobieta cierpiąca na krwotok i córka zwierzchnika synagogi to nie osobiste tragedie i dramaty. "Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła" i "dziewczynka nie umarła, tylko śpi" to przypomnienie, jak powierzchownie i nieufnie traktujemy obietnice Pana. Nie dajmy się zwieść pozorom. Jezus "ujmuje nas za rękę" i podnosi, "wstajemy" ze śmierci do życia.
Niekiedy można się poczuć wycieńczonym tym, jak bardzo skomplikowany stał się nasz świat. Nie chodzi tylko o nadmiar codziennych obowiązków, o te setki wiadomości, powiadomień i spraw, które trzeba załatwić „na wczoraj”. Mam na myśli coś znacznie głębszego – zmęczenie ciągłą koniecznością dopasowywania się do narzuconych standardów, ciągłym wchodzeniem w role i noszeniem masek. Mamy być idealnymi pracownikami, świetnymi rodzicami, ludźmi sukcesu, którzy nigdy się nie potykają i nie okazują słabości. Niestety, niekiedy ten sam mechanizm przenosimy w sferę wiary. I wydaje nam się wtedy, że przed Bogiem też musimy stanąć w idealnie skrojonym garniturze naszych zasług, z naręczem pięknych deklaracji i nienaganną teologiczną poprawnością. Budujemy wówczas wokół siebie pobożną fasadę, za którą skrzętnie chowamy to, co w nas prawdziwe, kruche i bolesne.
„Uczcie się ode Mnie”. Jezus zachęca swoich naśladowców do pójścia za Nim i do ‘uczenia się od Niego’. Czego się ma nauczyć uczeń? Przede wszystkim łagodności, cichości, cierpliwości i pokory. Uczymy się reagowania na sytuacje zagrożenia i sporu. Żadna postawa Jezusa nie może być wyizolowana, ale przychodzi niejako ‘w pakiecie’, razem z innymi, nawet cierpienie i krzyż. Tylko wtedy możemy nazywać się Jego uczniami.
Rozpoznać czas właściwy. W życiu chrześcijanina wszystko ma swoje miejsce. Jest czas smutku i czas radości, uniesienia, ale i upadku, entuzjazmu pomieszanego niejednokrotnie ze zniechęceniem. Nawet doświadczenie zła i grzechu, słabości i sprzeniewierzenia się Bogu, może nas ostatecznie prowadzić do dobra. Dlatego najistotniejsza jest umiejętność rozeznania, uczciwość spojrzenia i przylgnięcie duszą do Pana.
Tomasz miał wątpliwości i pokusę niewiary, owe "jeśli nie zobaczę śladu gwoździ... nie uwierzę". To "bankructwo orędzia paschalnego", już drugie po niepowodzeniu Marii Magdaleny. Jezus przeprowadza uczniów przez to trudne doświadczenie, aby i oni byli świadomi, że każdy musi przez nie przejść. Wiara jest osobistą i wolną decyzją każdego.
Paralityk przyniesiony do Jezusa odzyskuje nie tylko sprawność, ale przede wszystkim wolność od grzechu. Dzisiejsza Ewangelia przypomina, że największym cudem nie jest fizyczne uzdrowienie, lecz przebaczenie, które podnosi człowieka i daje mu nowe życie.
„Prosili, żeby odszedł...” Ta prośba wypływa z ‘konfliktu interesów’, bo uzdrowienie opętanych przyniosło uszczerbek finansowy mieszkańcom miasteczka. Wydaje się więc, że uzdrowienie, wyrwanie ze szponów zła, przywrócona godność i wolność są mniej ważne niż interesy, pieniądze a czasami prestiż i wpływy.
Milczenie Boga to jest bolesne doświadczenie dla wielu, poczucie zagrożenia, może prześladowanie. Człowiek w cierpieniu, chorobie, niezrozumieniu i odrzuceniu miota się, czasami wyolbrzymia zagrożenia. To jest historia, którą każdy z nas powinien mieć w pamięci i wracać do niej w chwilach próby.
{{ article.description }}