Aż do ubiegłego roku biskupowi, który tak postąpił nie groziły żadne sankcje. Ale 1 czerwca 2019 roku wszedł dokument papieża Franciszka „Vos estis lux mundi”.
Aż do ubiegłego roku biskupowi, który tak postąpił nie groziły żadne sankcje. Ale 1 czerwca 2019 roku wszedł dokument papieża Franciszka „Vos estis lux mundi”.
Poniedziałek, 09:00
Chciałabym, aby wyzwanie „zostań w domu!” zostało z nami na zawsze. Nie żebyśmy w tych domach się zabarykadowali na wieki, tylko żebyśmy nauczyli się pięknie trwać.
Chciałabym, aby wyzwanie „zostań w domu!” zostało z nami na zawsze. Nie żebyśmy w tych domach się zabarykadowali na wieki, tylko żebyśmy nauczyli się pięknie trwać.
Trudno kłamać prosto w twarz, ale łatwiej prosto w maskę. Łatwiej okłamuje się anonimowy tłum niż konkretną osobę.
Trudno kłamać prosto w twarz, ale łatwiej prosto w maskę. Łatwiej okłamuje się anonimowy tłum niż konkretną osobę.
Największym wrogiem Kościoła jest obojętność wobec zła, nie da się zmienić świata bez wewnętrznej przemiany każdego człowieka, a kryzysu nie można przezwyciężyć w pojedynkę – taki testament odczytałem z nauk dopiero co zmarłego ojca Adolfo Nicolása SJ.
Największym wrogiem Kościoła jest obojętność wobec zła, nie da się zmienić świata bez wewnętrznej przemiany każdego człowieka, a kryzysu nie można przezwyciężyć w pojedynkę – taki testament odczytałem z nauk dopiero co zmarłego ojca Adolfo Nicolása SJ.
“Ojcowskiego przyjęcia” - te dwa słowa, którymi matka skrzywdzonych odpowiedziała na pytanie biskupa “a czego się pani ode mnie spodziewała?” brzmią w mojej głowie odkąd usłyszałem je po raz pierwszy w filmie braci Sekielskich.
“Ojcowskiego przyjęcia” - te dwa słowa, którymi matka skrzywdzonych odpowiedziała na pytanie biskupa “a czego się pani ode mnie spodziewała?” brzmią w mojej głowie odkąd usłyszałem je po raz pierwszy w filmie braci Sekielskich.
Film braci Sekielskich warto, a nawet trzeba zobaczyć. Zwłaszcza, gdy się kocha Kościół. Bo mądra miłość dostrzega zarówno dobro, jak zło, i nie boi się prawdy - pisze s. Benedykta Karolina Baumann, dominikanka.
Film braci Sekielskich warto, a nawet trzeba zobaczyć. Zwłaszcza, gdy się kocha Kościół. Bo mądra miłość dostrzega zarówno dobro, jak zło, i nie boi się prawdy - pisze s. Benedykta Karolina Baumann, dominikanka.
Kościół choć ułomny ludzką ułomnością i grzeszny moją grzesznością, pozostaje Kościołem Boga, a nie kościołem aroganckich biskupów, upolitycznionych księży, przytłaczających problemów i obrzydliwych dewiacji.
Kościół choć ułomny ludzką ułomnością i grzeszny moją grzesznością, pozostaje Kościołem Boga, a nie kościołem aroganckich biskupów, upolitycznionych księży, przytłaczających problemów i obrzydliwych dewiacji.
To film, który bardzo może pomóc instytucji Kościoła, właściwie już sprawia duchowe oczyszczenie Ciała Chrystusa, skażonego nie tylko grzechami pedofilskimi, ale też klerykalizmem i chorymi mechanizmami w obrębie struktur.
To film, który bardzo może pomóc instytucji Kościoła, właściwie już sprawia duchowe oczyszczenie Ciała Chrystusa, skażonego nie tylko grzechami pedofilskimi, ale też klerykalizmem i chorymi mechanizmami w obrębie struktur.
Po obejrzeniu nowego filmu braci Sekielskich towarzyszy mi w zasadzie jedna myśl: za głęboki kryzys Kościoła w Polsce nie odpowiadają takie filmy jak „Kler”, „Tylko nie mów nikomu”, czy wreszcie „Zabawa w chowanego”. Przyczyną jest poważna choroba trawiąca kościelne struktury od wewnątrz. I im mocniej jest negowana, tym większe zbiera żniwo.
Po obejrzeniu nowego filmu braci Sekielskich towarzyszy mi w zasadzie jedna myśl: za głęboki kryzys Kościoła w Polsce nie odpowiadają takie filmy jak „Kler”, „Tylko nie mów nikomu”, czy wreszcie „Zabawa w chowanego”. Przyczyną jest poważna choroba trawiąca kościelne struktury od wewnątrz. I im mocniej jest negowana, tym większe zbiera żniwo.
Na dłuższą metę domaganie się wdzięczności za łaskę nie działa ani w polityce, ani w religii, ani w pracy i rodzinie.
Na dłuższą metę domaganie się wdzięczności za łaskę nie działa ani w polityce, ani w religii, ani w pracy i rodzinie.
Inaczej Kościół w Polsce straci resztki wiarygodności i podzieli los Kościołów w Irlandii, Australii czy USA. Innej drogi już teraz nie ma. Trudno bowiem będzie uwierzyć w kolejne zapewnienia, że sprawy dotyczące molestowania nieletnich są przez biskupów traktowane naprawdę poważnie.
Inaczej Kościół w Polsce straci resztki wiarygodności i podzieli los Kościołów w Irlandii, Australii czy USA. Innej drogi już teraz nie ma. Trudno bowiem będzie uwierzyć w kolejne zapewnienia, że sprawy dotyczące molestowania nieletnich są przez biskupów traktowane naprawdę poważnie.
Osoby, które są bite, poniżane lub wykorzystywane seksualnie, potrzebują nadziei, że ich życie nie zawsze musi już tak wyglądać. Czynienie z tego tematu niezgrabnej groteski nikomu przecież nie służy - a już na pewno nie osobom pokrzywdzonym.
Osoby, które są bite, poniżane lub wykorzystywane seksualnie, potrzebują nadziei, że ich życie nie zawsze musi już tak wyglądać. Czynienie z tego tematu niezgrabnej groteski nikomu przecież nie służy - a już na pewno nie osobom pokrzywdzonym.
Jeśli nie nastawimy całych obchodów sakramentu na rzeczywiste spotkanie z Tajemnicą, to właściwie po co to wszystko? Dlatego, że lepiej jakkolwiek niż wcale? To przecież nie jest magiczne zaklęcie.
Jeśli nie nastawimy całych obchodów sakramentu na rzeczywiste spotkanie z Tajemnicą, to właściwie po co to wszystko? Dlatego, że lepiej jakkolwiek niż wcale? To przecież nie jest magiczne zaklęcie.
Zdaniem księdza doktora w piekle są miliony osób. Nie wiem, skąd ma te dane. Najwidoczniej, jakieś szczególne oświecenie, o którym szerzej nie mówi. Bo i owszem, piekło istnieje. (...) Jednak, po pierwsze, Kościół nigdy nie wypowiedział się na temat tego, ile osób i kto jest w piekle.
Zdaniem księdza doktora w piekle są miliony osób. Nie wiem, skąd ma te dane. Najwidoczniej, jakieś szczególne oświecenie, o którym szerzej nie mówi. Bo i owszem, piekło istnieje. (...) Jednak, po pierwsze, Kościół nigdy nie wypowiedział się na temat tego, ile osób i kto jest w piekle.
Tego lata kryzys klimatyczny zapuka do drzwi każdej polskiej rodziny i singla. Wszyscy poczują skok cen żywności spowodowany choćby suszą. Jak mówić, że to nasza wspólna sprawa? Jak pogodzić tego, któremu wszystko jedno, z tym, który na taki luksus nie może sobie pozwolić? Jak nie popadać w schematy, że proekologiczny jest hipsterski singiel, a wielodzietna rodzina żyje na kredyt Ziemi?
Tego lata kryzys klimatyczny zapuka do drzwi każdej polskiej rodziny i singla. Wszyscy poczują skok cen żywności spowodowany choćby suszą. Jak mówić, że to nasza wspólna sprawa? Jak pogodzić tego, któremu wszystko jedno, z tym, który na taki luksus nie może sobie pozwolić? Jak nie popadać w schematy, że proekologiczny jest hipsterski singiel, a wielodzietna rodzina żyje na kredyt Ziemi?
Kilkanaście dni temu do proboszcza z Torvaianica pod Rzymem zgłosiła się grupa transseksualnych prostytutek z prośbą o pomoc. Proboszcz prośbę przekazał papieskiemu jałmużnikowi – kard. Konradowi Krajewskiemu, który natychmiast pospieszył z pomocą.
Kilkanaście dni temu do proboszcza z Torvaianica pod Rzymem zgłosiła się grupa transseksualnych prostytutek z prośbą o pomoc. Proboszcz prośbę przekazał papieskiemu jałmużnikowi – kard. Konradowi Krajewskiemu, który natychmiast pospieszył z pomocą.
Klerykalizm widzi w godności kapłańskiej źródło i podporę przywilejów. Więc oczywiście trzeba te przywileje obwarować przepisami, żeby każdy wiedział, ile pokłonów się należy, zanim by w ogóle mógł zacząć gadać z nami (...). I całkiem biurokracie wypada z pamięci, że ludzie chcą od nas po prostu pomocy.
Klerykalizm widzi w godności kapłańskiej źródło i podporę przywilejów. Więc oczywiście trzeba te przywileje obwarować przepisami, żeby każdy wiedział, ile pokłonów się należy, zanim by w ogóle mógł zacząć gadać z nami (...). I całkiem biurokracie wypada z pamięci, że ludzie chcą od nas po prostu pomocy.
Wolność to też wolny rynek. Nie wołamy tylko o swobodę konsumpcji, ale też - o swobodę wyboru pracy.
Wolność to też wolny rynek. Nie wołamy tylko o swobodę konsumpcji, ale też - o swobodę wyboru pracy.
Ze wszystkich argumentów przeciwko feminizmowi najbardziej “lubię” ten, zgodnie z którym w Polsce została już osiągnięta równość płci i nie ma już potrzeby niczego zmieniać.
Ze wszystkich argumentów przeciwko feminizmowi najbardziej “lubię” ten, zgodnie z którym w Polsce została już osiągnięta równość płci i nie ma już potrzeby niczego zmieniać.
Działania antyaborcyjne, czyli inicjatywy ustawodawcze, manifestacje, ustawianie banerów, tworzenie materiałów informacyjnych czy prowadzone spory pochłaniają dużą ilość środków finansowych, energii społecznej i zasobów ludzkich. Niestety, w ostatnich latach efektywność na poziomie prawnym nie jest wielka i prawdopodobnie nic w tej kwestii się nie zmieni. Co, gdyby część tych zasobów przeznaczyć właśnie na wsparcie rodzin, w których nie zdecydowano się na aborcję?
Działania antyaborcyjne, czyli inicjatywy ustawodawcze, manifestacje, ustawianie banerów, tworzenie materiałów informacyjnych czy prowadzone spory pochłaniają dużą ilość środków finansowych, energii społecznej i zasobów ludzkich. Niestety, w ostatnich latach efektywność na poziomie prawnym nie jest wielka i prawdopodobnie nic w tej kwestii się nie zmieni. Co, gdyby część tych zasobów przeznaczyć właśnie na wsparcie rodzin, w których nie zdecydowano się na aborcję?