Internet każdego dnia podsuwa nam setki pięknych obrazów – idealne krajobrazy, wnętrza, twarze i miejsca, o których jeszcze chwilę wcześniej nie wiedzieliśmy. A jednak im więcej widzimy, tym trudniej naprawdę się zatrzymać i czymś zachwycić. Czy ekran smartfona sprawia, że świat oglądamy, zamiast go doświadczać? Czy algorytmy wpływają nie tylko na to, co widzimy, ale także na nasz gust i to, co uznajemy za piękne? I czym różni się prawdziwy zachwyt od krótkiej ekscytacji, po której po prostu scrollujemy dalej? O naturze, „programowaniu” naszego zachwytu, cyfrowym cynizmie i chrześcijańskiej sztuce kontemplacji rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu „Katoliczka w sieci”.
Internet każdego dnia podsuwa nam setki pięknych obrazów – idealne krajobrazy, wnętrza, twarze i miejsca, o których jeszcze chwilę wcześniej nie wiedzieliśmy. A jednak im więcej widzimy, tym trudniej naprawdę się zatrzymać i czymś zachwycić. Czy ekran smartfona sprawia, że świat oglądamy, zamiast go doświadczać? Czy algorytmy wpływają nie tylko na to, co widzimy, ale także na nasz gust i to, co uznajemy za piękne? I czym różni się prawdziwy zachwyt od krótkiej ekscytacji, po której po prostu scrollujemy dalej? O naturze, „programowaniu” naszego zachwytu, cyfrowym cynizmie i chrześcijańskiej sztuce kontemplacji rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu „Katoliczka w sieci”.
Jak tam wakacje? Pewnie tęsknisz już za szkołą, co? Czy kupiłeś już nowy plecak? I jak tam, już zaraz do szkoły, nie? – te pytania w ciągu ostatniego tygodnia padały w stronę jednego z moich synów wiele razy. W ulubionej piekarni, gdzie mój 10-latek lubi dyskutować z jedną z ekspedientek, pojawiają się praktycznie za każdym razem, gdy się tam pojawiamy. Mój syn zawsze odpowiada tak samo: nie, przecież jest środek wakacji, ja mam jeszcze zaplanowane półkolonie. Dziecko kontra dorośli? Czy może bycie tu i teraz kontra wybieganie w przyszłość?
Jak tam wakacje? Pewnie tęsknisz już za szkołą, co? Czy kupiłeś już nowy plecak? I jak tam, już zaraz do szkoły, nie? – te pytania w ciągu ostatniego tygodnia padały w stronę jednego z moich synów wiele razy. W ulubionej piekarni, gdzie mój 10-latek lubi dyskutować z jedną z ekspedientek, pojawiają się praktycznie za każdym razem, gdy się tam pojawiamy. Mój syn zawsze odpowiada tak samo: nie, przecież jest środek wakacji, ja mam jeszcze zaplanowane półkolonie. Dziecko kontra dorośli? Czy może bycie tu i teraz kontra wybieganie w przyszłość?
.Nikt nie zmusza nas do zakładania kont w mediach społecznościowych czy instalowania kolejnych aplikacji. A jednak coraz częściej okazuje się, że bez nich trudno normalnie funkcjonować – załatwić sprawy urzędowe, skorzystać z promocji, odebrać informacje ze szkoły czy utrzymać kontakt z bliskimi. Gdzie kończy się wygoda, a zaczyna cyfrowy przymus? Czy bycie offline stało się dziś luksusem? I co na temat technologii, wolności oraz nowych form wykluczenia ma do powiedzenia chrześcijaństwo? O "pluszowych kajdanach", cyfrowym wykluczeniu i duchowości w świecie aplikacji rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".
.Nikt nie zmusza nas do zakładania kont w mediach społecznościowych czy instalowania kolejnych aplikacji. A jednak coraz częściej okazuje się, że bez nich trudno normalnie funkcjonować – załatwić sprawy urzędowe, skorzystać z promocji, odebrać informacje ze szkoły czy utrzymać kontakt z bliskimi. Gdzie kończy się wygoda, a zaczyna cyfrowy przymus? Czy bycie offline stało się dziś luksusem? I co na temat technologii, wolności oraz nowych form wykluczenia ma do powiedzenia chrześcijaństwo? O "pluszowych kajdanach", cyfrowym wykluczeniu i duchowości w świecie aplikacji rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".
Zaczął się sierpień, miesiąc kojarzony w Kościele z trzeźwością. Gdy myślę “trzeźwość” nie widzę braku alkoholu czy narkotyków, ale moją pierwszą myślą jest “trzeźwy to ten, który jest w relacji”. Przede wszystkim z samym sobą, wszak alkoholizm uważany jest za chorobę ludzkiego wnętrza.
Zaczął się sierpień, miesiąc kojarzony w Kościele z trzeźwością. Gdy myślę “trzeźwość” nie widzę braku alkoholu czy narkotyków, ale moją pierwszą myślą jest “trzeźwy to ten, który jest w relacji”. Przede wszystkim z samym sobą, wszak alkoholizm uważany jest za chorobę ludzkiego wnętrza.
- Wiesz, gdy o tym myślę, czuję się trochę nieswojo: moja wyszukiwarka wie, jakiego objawu się wystraszyłam, zanim komukolwiek się przyznałam, że się boję. Wie, z czym sobie nie radzę, bo przecież to w niej od razu szukam rozwiązań. Wie więcej niż mój spowiednik, bo on wie tyle, ile zdecydujesz się powiedzieć, a algorytm systematycznie mnie lustruje, nie pytając o zgodę. Ale to jemu ludzie coraz częściej oddają znacznie więcej prawdy o sobie niż drugiemu człowiekowi - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską. 
- Wiesz, gdy o tym myślę, czuję się trochę nieswojo: moja wyszukiwarka wie, jakiego objawu się wystraszyłam, zanim komukolwiek się przyznałam, że się boję. Wie, z czym sobie nie radzę, bo przecież to w niej od razu szukam rozwiązań. Wie więcej niż mój spowiednik, bo on wie tyle, ile zdecydujesz się powiedzieć, a algorytm systematycznie mnie lustruje, nie pytając o zgodę. Ale to jemu ludzie coraz częściej oddają znacznie więcej prawdy o sobie niż drugiemu człowiekowi - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską. 
Duchowość ignacjańska nie jest zbiorem pobożnych zasad ani metodą na udane życie. To droga, która uczy rozeznawania, prowadzi przez codzienność i pomaga odkrywać Boga w tym, co zwyczajne. Tak wygląda moje doświadczenie po dwudziestu latach.
Duchowość ignacjańska nie jest zbiorem pobożnych zasad ani metodą na udane życie. To droga, która uczy rozeznawania, prowadzi przez codzienność i pomaga odkrywać Boga w tym, co zwyczajne. Tak wygląda moje doświadczenie po dwudziestu latach.
Smartfon miał ułatwiać codzienność, a coraz częściej staje się źródłem zmęczenia, rozproszenia i przebodźcowania. Dlaczego tak trudno odłożyć telefon, nawet wtedy, gdy wiemy, że wcale nam nie służy? Czy cisza, modlitwa i świadomie wyznaczane granice mogą stać się skuteczną odpowiedzią na mental load współczesnego świata? O cyfrowym przeciążeniu, odpoczynku i miejscu wiary w rzeczywistości pełnej ekranów rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".
Smartfon miał ułatwiać codzienność, a coraz częściej staje się źródłem zmęczenia, rozproszenia i przebodźcowania. Dlaczego tak trudno odłożyć telefon, nawet wtedy, gdy wiemy, że wcale nam nie służy? Czy cisza, modlitwa i świadomie wyznaczane granice mogą stać się skuteczną odpowiedzią na mental load współczesnego świata? O cyfrowym przeciążeniu, odpoczynku i miejscu wiary w rzeczywistości pełnej ekranów rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".
Już jakiś czas temu miałam ogromną nadzieję, że era kultu szczupłego ciała minie bezpowrotnie... Wszem i wobec mówi się o akceptacji siebie, ciałopozytywności, o zmieniających się w ekspresowym tempie kanonach piękna oraz tym, że szczupły nie zawsze znaczy zdrowy. Jakże te nadzieje są płonne! Patrzę na zdjęcia pewnej katolickiej twórczyni… Przerabia je w AI, by wyglądać młodziej i szczuplej. Gdyby nie to, że zdradza ją „różaniec”, który trzyma w ręku, pewnie sama uwierzyłabym w tę przemianę. Ale AI pomylił liczbę koralików, wydało się. Gdyby nie to, że koleżanki wysyłają mi swoje zdjęcia, gdy szukają sukienki na wesele i ciągle widzą na nich za duży, wystający brzuch, to bym uwierzyła, że jednak z akceptacją siebie jest u nas całkiem dobrze. Gdyby nie to, że sama mam problem z dobraniem ubrań w odpowiednim rozmiarze, byłoby naprawdę fajnie.
Już jakiś czas temu miałam ogromną nadzieję, że era kultu szczupłego ciała minie bezpowrotnie... Wszem i wobec mówi się o akceptacji siebie, ciałopozytywności, o zmieniających się w ekspresowym tempie kanonach piękna oraz tym, że szczupły nie zawsze znaczy zdrowy. Jakże te nadzieje są płonne! Patrzę na zdjęcia pewnej katolickiej twórczyni… Przerabia je w AI, by wyglądać młodziej i szczuplej. Gdyby nie to, że zdradza ją „różaniec”, który trzyma w ręku, pewnie sama uwierzyłabym w tę przemianę. Ale AI pomylił liczbę koralików, wydało się. Gdyby nie to, że koleżanki wysyłają mi swoje zdjęcia, gdy szukają sukienki na wesele i ciągle widzą na nich za duży, wystający brzuch, to bym uwierzyła, że jednak z akceptacją siebie jest u nas całkiem dobrze. Gdyby nie to, że sama mam problem z dobraniem ubrań w odpowiednim rozmiarze, byłoby naprawdę fajnie.
Nie każde internetowe kliknięcie jest moralnie obojętne, a rachunek sumienia w dzisiejszych czasach coraz częściej obejmuje także to, co robimy w mediach społecznościowych. Czy publikowanie wyidealizowanego życia, pogoń za lajkami, bezrefleksyjne korzystanie ze sztucznej inteligencji albo przypisywanie sobie pracy wykonanej przez AI to już kwestia sumienia? O nowych duchowych wyzwaniach chrześcijan w świecie algorytmów rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".
Nie każde internetowe kliknięcie jest moralnie obojętne, a rachunek sumienia w dzisiejszych czasach coraz częściej obejmuje także to, co robimy w mediach społecznościowych. Czy publikowanie wyidealizowanego życia, pogoń za lajkami, bezrefleksyjne korzystanie ze sztucznej inteligencji albo przypisywanie sobie pracy wykonanej przez AI to już kwestia sumienia? O nowych duchowych wyzwaniach chrześcijan w świecie algorytmów rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".
Kilka dni temu umieściłam w mediach społecznościowych wpis o pewnej książce. To “Pamiętnik duchowy” św. Małgorzaty Marii Alacoque, kojarzonej głównie z pierwszymi piątkami miesiąca. Za każdym razem, gdy piszę w mediach społecznościowych o sakramencie spowiedzi, moja skrzynka odbiorcza zapychana jest wiadomościami. Tym razem dotyczyły one zacytowanych słów Jezusa, które zanotowała św. Małgorzata w chwili zwątpienia i lęku o to, czy potrafi się dobrze wyspowiadać: “Dlaczego tak się dręczysz? Czyń, co w twojej mocy, a gdyby na końcu jeszcze czegoś brakowało, Ja to uzupełnię. W sakramencie tym oczekuję jedynie na skruszone i pokorne serce, które ma szczerą wolę nieobrażania Mnie więcej, a oskarża się bez ukrywania czegokolwiek. W takim przypadku natychmiast udzielam przebaczenia i dusza staje się czysta”.
Kilka dni temu umieściłam w mediach społecznościowych wpis o pewnej książce. To “Pamiętnik duchowy” św. Małgorzaty Marii Alacoque, kojarzonej głównie z pierwszymi piątkami miesiąca. Za każdym razem, gdy piszę w mediach społecznościowych o sakramencie spowiedzi, moja skrzynka odbiorcza zapychana jest wiadomościami. Tym razem dotyczyły one zacytowanych słów Jezusa, które zanotowała św. Małgorzata w chwili zwątpienia i lęku o to, czy potrafi się dobrze wyspowiadać: “Dlaczego tak się dręczysz? Czyń, co w twojej mocy, a gdyby na końcu jeszcze czegoś brakowało, Ja to uzupełnię. W sakramencie tym oczekuję jedynie na skruszone i pokorne serce, które ma szczerą wolę nieobrażania Mnie więcej, a oskarża się bez ukrywania czegokolwiek. W takim przypadku natychmiast udzielam przebaczenia i dusza staje się czysta”.
Internet daje dostęp do modlitwy, rekolekcji i wspólnot z całego świata. Ale razem z wartościowymi treściami łatwo trafić na duchowe uproszczenia, fałszywe autorytety czy pokusę zastąpienia realnego Kościoła wygodną wersją online. Gdzie przebiega granica między pomocą a namiastką? Wirtualne parafie, katocelebryci i wspólnota błogosławionego Chata z GPT – czyli na co zwracać uwagę, karmiąc duchowość online. O tym rozmawiają Magda Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku serii „Katoliczka w sieci”.
Internet daje dostęp do modlitwy, rekolekcji i wspólnot z całego świata. Ale razem z wartościowymi treściami łatwo trafić na duchowe uproszczenia, fałszywe autorytety czy pokusę zastąpienia realnego Kościoła wygodną wersją online. Gdzie przebiega granica między pomocą a namiastką? Wirtualne parafie, katocelebryci i wspólnota błogosławionego Chata z GPT – czyli na co zwracać uwagę, karmiąc duchowość online. O tym rozmawiają Magda Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku serii „Katoliczka w sieci”.
Facebook od kilku dni zalewają wpisy z informacją, że Joanna Racewicz wzięła ślub sama ze sobą. Przyciągnęło mnie jedno ze zdjęć z "uroczystości", które opublikowała dziennikarka i postanowiłam – jak to mam w zwyczaju – sięgnąć do oryginalnego wpisu celebrytki, od którego zaczęła się cała burza. Czytając go zastanawiałam się o co tyle szumu... Wiem jak działają social media i dla mnie to była po prostu reklama wydarzenia i spotkań dla kobiet. Owszem, dziennikarka zaczyna od opisania swoich uczuć i samego wydarzenia, ale wpis kończy kodem rabatowym i linkiem do zakupów. W świecie influencerów to normalne działania marketingowe.
Facebook od kilku dni zalewają wpisy z informacją, że Joanna Racewicz wzięła ślub sama ze sobą. Przyciągnęło mnie jedno ze zdjęć z "uroczystości", które opublikowała dziennikarka i postanowiłam – jak to mam w zwyczaju – sięgnąć do oryginalnego wpisu celebrytki, od którego zaczęła się cała burza. Czytając go zastanawiałam się o co tyle szumu... Wiem jak działają social media i dla mnie to była po prostu reklama wydarzenia i spotkań dla kobiet. Owszem, dziennikarka zaczyna od opisania swoich uczuć i samego wydarzenia, ale wpis kończy kodem rabatowym i linkiem do zakupów. W świecie influencerów to normalne działania marketingowe.
Zbyt szybko chcemy zbudować relację, która w codzienności budowana byłaby latami. Zbyt wiele i za szybko mówimy o sobie innym ludziom - również o bardzo intymnych sprawach - nie myśląc o tym, że w zasadzie to zupełnie obcy człowiek. Z tęsknoty za relacjami karmimy się ich namiastką. Znaczna część ludzkich relacji tka się obecnie w social mediach. To jest bardzo kuszące, bo łatwiej jest posiedzieć i pogadać na Insta z followersami niż z człowiekiem, z którym mieszkasz. Sama widzę, że ciągnie mnie do internetu, gdy relacje w życiu codziennym rodzą napięcia i trudności. Od trudu chcę się odciąć, oderwać, zapomnieć - mówi Magda Urbańska w rozmowie z Agatą Rusek w kolejnym odcinku serii "Katoliczka w sieci". 
Zbyt szybko chcemy zbudować relację, która w codzienności budowana byłaby latami. Zbyt wiele i za szybko mówimy o sobie innym ludziom - również o bardzo intymnych sprawach - nie myśląc o tym, że w zasadzie to zupełnie obcy człowiek. Z tęsknoty za relacjami karmimy się ich namiastką. Znaczna część ludzkich relacji tka się obecnie w social mediach. To jest bardzo kuszące, bo łatwiej jest posiedzieć i pogadać na Insta z followersami niż z człowiekiem, z którym mieszkasz. Sama widzę, że ciągnie mnie do internetu, gdy relacje w życiu codziennym rodzą napięcia i trudności. Od trudu chcę się odciąć, oderwać, zapomnieć - mówi Magda Urbańska w rozmowie z Agatą Rusek w kolejnym odcinku serii "Katoliczka w sieci". 
Niedzielne upały… Mimo tego, że poszliśmy do kościoła rano, ciężko nam było skupić się na Mszy. Jednak pewna rzecz przykuła uwagę mojego 10-letniego syna, jedno z ogłoszeń parafialnych. Kapłan w prostych słowach – pełnych troski – zaapelował do seniorów, by pili dużo wody. Dlaczego to zatrzymało moje dziecko? Stwierdził, że dzięki temu ogłoszeniu seniorzy rzeczywiście bardziej się o siebie zatroszczą i że jego samego urzekła troska księdza. Przecież proboszcz powiedział, to trzeba zadbać. No proste… Dedukcja mojego syna – prosta i bez komplikacji, jak to u dziecka – zatrzymała mnie jednak i dała sporo do myślenia…
Niedzielne upały… Mimo tego, że poszliśmy do kościoła rano, ciężko nam było skupić się na Mszy. Jednak pewna rzecz przykuła uwagę mojego 10-letniego syna, jedno z ogłoszeń parafialnych. Kapłan w prostych słowach – pełnych troski – zaapelował do seniorów, by pili dużo wody. Dlaczego to zatrzymało moje dziecko? Stwierdził, że dzięki temu ogłoszeniu seniorzy rzeczywiście bardziej się o siebie zatroszczą i że jego samego urzekła troska księdza. Przecież proboszcz powiedział, to trzeba zadbać. No proste… Dedukcja mojego syna – prosta i bez komplikacji, jak to u dziecka – zatrzymała mnie jednak i dała sporo do myślenia…
- Nie każda mama w sieci celowo "robi content:" na dziecku, a już na pewno nie każda ma świadomość tego, jak się może skończyć publikowanie jego zdjęć. W internecie nie ma czegoś takiego jak “bezpieczne miejsce” i “prywatność”. Jeśli chcesz mieć dziś naprawdę prywatne życie, to ono musi być odcięte od technologii. Każde zdjęcie można albo ściągnąć, albo zrobić screen. Przerobić je, wykorzystać dla swoich celów. Nie zawsze dobrych.  Tworzymy cyfrową historię życia naszych pociech, ale wrzucając ją do sieci, zupełnie tracimy kontrolę - mówią Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnej rozmowie z cyklu "Katoliczka w sieci".  
- Nie każda mama w sieci celowo "robi content:" na dziecku, a już na pewno nie każda ma świadomość tego, jak się może skończyć publikowanie jego zdjęć. W internecie nie ma czegoś takiego jak “bezpieczne miejsce” i “prywatność”. Jeśli chcesz mieć dziś naprawdę prywatne życie, to ono musi być odcięte od technologii. Każde zdjęcie można albo ściągnąć, albo zrobić screen. Przerobić je, wykorzystać dla swoich celów. Nie zawsze dobrych.  Tworzymy cyfrową historię życia naszych pociech, ale wrzucając ją do sieci, zupełnie tracimy kontrolę - mówią Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnej rozmowie z cyklu "Katoliczka w sieci".  
Książka może być oknem na świat. Czymś, przy czym możemy się zrelaksować, poczuć coś głębiej, pozwolić naszej wyobraźni wybudzić się z hibernacji. Nie potrzeba spędzać całego dnia nad książką, by się nią nasycić. Wystarczy kilkanaście minut dziennie, może zamiast kolejnej serii bezmyślnego scrollowania rolek na Instagramie.
Książka może być oknem na świat. Czymś, przy czym możemy się zrelaksować, poczuć coś głębiej, pozwolić naszej wyobraźni wybudzić się z hibernacji. Nie potrzeba spędzać całego dnia nad książką, by się nią nasycić. Wystarczy kilkanaście minut dziennie, może zamiast kolejnej serii bezmyślnego scrollowania rolek na Instagramie.
Jak wychować dziecko, dla którego smartfon i nieustanny dostęp do sieci jest oczywistą częścią życia? - Mam super wspomnienia z dzieciństwa. Ale dowodów moich "wyczynów" nie ma w internecie. Nikt ich nie wyciągnie, żeby zrobić mem. Widzę też, jak całkiem małe dzieci pochłaniane są przez TikToka czy Facebooka i patrzę na to z ogromnym przerażeniem. Nie mamy kontroli nad tym, co tam zobaczą - a często to jest zwykłe szambo - mówi Magda Urbańska. - A mnie naprawdę złości, gdy na zebraniu rodzicielskim w szkole moich dzieci słyszę, jak wielu rodziców wzdycha w bezsilności: “nie zmienimy świata, te telefony zniszczyły dzieciństwo, nic z tym już nie zrobimy” - dodaje Agata Rusek. Oto kolejna rozmowa w naszym cyklu "Katoliczka w sieci" 
Jak wychować dziecko, dla którego smartfon i nieustanny dostęp do sieci jest oczywistą częścią życia? - Mam super wspomnienia z dzieciństwa. Ale dowodów moich "wyczynów" nie ma w internecie. Nikt ich nie wyciągnie, żeby zrobić mem. Widzę też, jak całkiem małe dzieci pochłaniane są przez TikToka czy Facebooka i patrzę na to z ogromnym przerażeniem. Nie mamy kontroli nad tym, co tam zobaczą - a często to jest zwykłe szambo - mówi Magda Urbańska. - A mnie naprawdę złości, gdy na zebraniu rodzicielskim w szkole moich dzieci słyszę, jak wielu rodziców wzdycha w bezsilności: “nie zmienimy świata, te telefony zniszczyły dzieciństwo, nic z tym już nie zrobimy” - dodaje Agata Rusek. Oto kolejna rozmowa w naszym cyklu "Katoliczka w sieci" 
Kilka dni temu przeprowadziłam spontaniczną ankietę. Pytanie było proste: jakich treści szukasz na moich social mediach? Dla ułatwienia wrzuciłam cztery odpowiedzi, które dla mnie – jako twórcy – były po prostu określeniem tego, o czym sama lubię opowiadać, czyli książki, rekolekcje w milczeniu, spowiedź, codzienność żony i mamy. Przyznaję, że to co się zadziało w wyniku tej ankiety, bardzo mocno mnie zaskoczyło.
Kilka dni temu przeprowadziłam spontaniczną ankietę. Pytanie było proste: jakich treści szukasz na moich social mediach? Dla ułatwienia wrzuciłam cztery odpowiedzi, które dla mnie – jako twórcy – były po prostu określeniem tego, o czym sama lubię opowiadać, czyli książki, rekolekcje w milczeniu, spowiedź, codzienność żony i mamy. Przyznaję, że to co się zadziało w wyniku tej ankiety, bardzo mocno mnie zaskoczyło.
- W sieci łatwo jest pokazać wiarę od strony konkretnych informacji. Dużo trudniej jest próbować pokazywać wiarę od strony osobistego doświadczenia. Bo jakimi środkami wyrazu to zaprezentować? Postawić sobie kamerkę na czole i streamować nieustannie, jak się modlę, jak się odzywam do bliskich, jak traktuję współpracowników w pracy? - mówi Agata Rusek. - Są tacy twórcy, którzy “wpuszczają” obcych na swoją prywatną audiencję z Panem. Ja w tym widzę takie zagrożenie, że to spotkanie jest nie do końca otwarte i szczere. Odbieramy sobie w tym bycie autentycznym przed Panem - dodaje Magda Urbańska. Oto kolejny odcinek naszego piątkowego cyklu "Katoliczka w sieci". 
- W sieci łatwo jest pokazać wiarę od strony konkretnych informacji. Dużo trudniej jest próbować pokazywać wiarę od strony osobistego doświadczenia. Bo jakimi środkami wyrazu to zaprezentować? Postawić sobie kamerkę na czole i streamować nieustannie, jak się modlę, jak się odzywam do bliskich, jak traktuję współpracowników w pracy? - mówi Agata Rusek. - Są tacy twórcy, którzy “wpuszczają” obcych na swoją prywatną audiencję z Panem. Ja w tym widzę takie zagrożenie, że to spotkanie jest nie do końca otwarte i szczere. Odbieramy sobie w tym bycie autentycznym przed Panem - dodaje Magda Urbańska. Oto kolejny odcinek naszego piątkowego cyklu "Katoliczka w sieci". 
Przełom maja i czerwca to dla wielu katolików czas zmian. Przez ostatnich kilka tygodni wiele razy usłyszałam o tym, że jest komuś ciężko, bo jego/jej spowiednik zostaje przeniesiony do innej – odległej – parafii i w sercu zrodziła się pustka... To jednak nie będzie tekst o księżach i zmianach personalnych. To refleksja z głębi, o tym jak łatwo zatrzymać się w swoim życiu duchowym i ugrząźć jak w bagnie.
Przełom maja i czerwca to dla wielu katolików czas zmian. Przez ostatnich kilka tygodni wiele razy usłyszałam o tym, że jest komuś ciężko, bo jego/jej spowiednik zostaje przeniesiony do innej – odległej – parafii i w sercu zrodziła się pustka... To jednak nie będzie tekst o księżach i zmianach personalnych. To refleksja z głębi, o tym jak łatwo zatrzymać się w swoim życiu duchowym i ugrząźć jak w bagnie.