- Jedyną rzeczą, która dziś cokolwiek mi utrudnia w sieci, jest hejt. Kiedyś bardzo brałam do siebie każdy atak, zastanawiałam się co jest ze mną nie tak, że jestem atakowana w taki sposób. Czym sobie zasłużyłam na to, że ktoś wprost życzy mi śmierci.  Dziś wiem, że aby działać w sieci, trzeba mieć nie tylko grubą skórę, ale również dużo rozsądku i głębszego rozeznania tego, co i ile pokazuję, na jakie współprace się zgadzam, z kim i dlaczego współpracuję - mówi Magda Urbańska w rozmowie z Agatą Rusek. 
- Jedyną rzeczą, która dziś cokolwiek mi utrudnia w sieci, jest hejt. Kiedyś bardzo brałam do siebie każdy atak, zastanawiałam się co jest ze mną nie tak, że jestem atakowana w taki sposób. Czym sobie zasłużyłam na to, że ktoś wprost życzy mi śmierci.  Dziś wiem, że aby działać w sieci, trzeba mieć nie tylko grubą skórę, ale również dużo rozsądku i głębszego rozeznania tego, co i ile pokazuję, na jakie współprace się zgadzam, z kim i dlaczego współpracuję - mówi Magda Urbańska w rozmowie z Agatą Rusek. 
Jakiś czas temu opowiadałam znajomej z parafii o rekolekcjach ignacjańskich, na które niebawem się wybieram. Miała dużo – ciekawych dla mnie – pytań, choć na dłużej zatrzymałyśmy się obie nad ciszą. Jednak nie tą, gdy przez osiem dni zachowujesz milczenie. Obie stwierdziłyśmy, że wyłączenie telefonu na przeszło tydzień może być w tym wszystkim dużo trudniejsze…
Jakiś czas temu opowiadałam znajomej z parafii o rekolekcjach ignacjańskich, na które niebawem się wybieram. Miała dużo – ciekawych dla mnie – pytań, choć na dłużej zatrzymałyśmy się obie nad ciszą. Jednak nie tą, gdy przez osiem dni zachowujesz milczenie. Obie stwierdziłyśmy, że wyłączenie telefonu na przeszło tydzień może być w tym wszystkim dużo trudniejsze…
- Ludzie łakną normalności. Kogoś takiego, jak oni. Kogoś, kto żyje, sprząta, modli się gdzieś pomiędzy, upada i wstaje. Ale nawet przy najlepszych intencjach internetowego twórcy, który chce się dzielić swoim prawdziwym wizerunkiem, i tak do jego społeczności trafia jakiś wycinek życia. Jako odbiorcy wciąż zapominamy, że w sieci nie widać wszystkiego. Mimo to tego spece od marketingu trąbią, że jeśli chcesz budować wokół siebie społeczność, to musisz wpuszczać ludzi za kulisy i raz po raz uchylać rąbka prywatności - mówią Agata Rusek i Magda Urbańska w rozmowie o presji autentyczności. 
- Ludzie łakną normalności. Kogoś takiego, jak oni. Kogoś, kto żyje, sprząta, modli się gdzieś pomiędzy, upada i wstaje. Ale nawet przy najlepszych intencjach internetowego twórcy, który chce się dzielić swoim prawdziwym wizerunkiem, i tak do jego społeczności trafia jakiś wycinek życia. Jako odbiorcy wciąż zapominamy, że w sieci nie widać wszystkiego. Mimo to tego spece od marketingu trąbią, że jeśli chcesz budować wokół siebie społeczność, to musisz wpuszczać ludzi za kulisy i raz po raz uchylać rąbka prywatności - mówią Agata Rusek i Magda Urbańska w rozmowie o presji autentyczności. 
Kilka dni temu zamieściłam w swoich mediach społecznościowych wpis, który wywołał falę reakcji... Wspominałam w nim o tym, że gdy było mi ciężko, jeden ze znajomych księży zapytał co możemy zrobić, by mi choć trochę pomóc. "Nie wiem" - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Na co kapłan stwierdził, że wie. Stanął obok mnie, wyciągnął ręce nad moja głową i udzielił mi błogosławieństwa. Prosty gest, prawda? Wszak kapłani są nam w życiu potrzebni m.in. dlatego, że mogą udzielać nam sakramentów, czy właśnie błogosławieństwa. Jednak większość wiadomości, które dostałam po opublikowaniu tego wpisu pokazały mi, że to wcale takie oczywiste nie jest…
Kilka dni temu zamieściłam w swoich mediach społecznościowych wpis, który wywołał falę reakcji... Wspominałam w nim o tym, że gdy było mi ciężko, jeden ze znajomych księży zapytał co możemy zrobić, by mi choć trochę pomóc. "Nie wiem" - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Na co kapłan stwierdził, że wie. Stanął obok mnie, wyciągnął ręce nad moja głową i udzielił mi błogosławieństwa. Prosty gest, prawda? Wszak kapłani są nam w życiu potrzebni m.in. dlatego, że mogą udzielać nam sakramentów, czy właśnie błogosławieństwa. Jednak większość wiadomości, które dostałam po opublikowaniu tego wpisu pokazały mi, że to wcale takie oczywiste nie jest…
Oburzam się coraz bardziej, widząc kolejne artykuły i nagłówki opisujące "komunijną" rzeczywistość. Od paru tygodni odnoszę wrażenie, że z każdej możliwej strony wyskakują mi artykuły w stylu "dzieci w czwartych klasach masowo wypisują się z lekcji religii", "Pierwsza Komunia to szopka", "ile włożyć do koperty chrześniakowi w dniu Komunii"? Jeden styl, podobna narracja, zupełne spłycienie tematu i – jak to zwykle bywa – budzenie niepotrzebnej sensacji tam gdzie jej tak naprawdę nie ma.
Oburzam się coraz bardziej, widząc kolejne artykuły i nagłówki opisujące "komunijną" rzeczywistość. Od paru tygodni odnoszę wrażenie, że z każdej możliwej strony wyskakują mi artykuły w stylu "dzieci w czwartych klasach masowo wypisują się z lekcji religii", "Pierwsza Komunia to szopka", "ile włożyć do koperty chrześniakowi w dniu Komunii"? Jeden styl, podobna narracja, zupełne spłycienie tematu i – jak to zwykle bywa – budzenie niepotrzebnej sensacji tam gdzie jej tak naprawdę nie ma.
W tym roku Niedziela Dobrego Pasterza budzi we mnie inne skojarzenia i refleksje niż w poprzednich latach. Z jednej strony umiera Łukasz Litewka, który pociągał rzesze ludzi - nie za sobą, ale za realnym i namacalnym dobrem wobec chorych i potrzebujących. Z drugiej wciąż gorące emocje budzi Piotr "Łatwogang" Garkowski i jego niesamowita akcja. Młody chłopak prowadził 9-dniowy stream na YouTubie, jednocząc wiele serc. Jego charytatywna transmisja dla Fundacji Cancer Fighters zakończyła się kwotą ponad 251 mln złotych. Dwoje młodych ludzi i tyle dobra!
W tym roku Niedziela Dobrego Pasterza budzi we mnie inne skojarzenia i refleksje niż w poprzednich latach. Z jednej strony umiera Łukasz Litewka, który pociągał rzesze ludzi - nie za sobą, ale za realnym i namacalnym dobrem wobec chorych i potrzebujących. Z drugiej wciąż gorące emocje budzi Piotr "Łatwogang" Garkowski i jego niesamowita akcja. Młody chłopak prowadził 9-dniowy stream na YouTubie, jednocząc wiele serc. Jego charytatywna transmisja dla Fundacji Cancer Fighters zakończyła się kwotą ponad 251 mln złotych. Dwoje młodych ludzi i tyle dobra!
"Sam cierpiałem, znosiłem ten ból, który mi zadawano przez tak długi czas. Znosiłem ten hejt, który na mnie spadł, nie wiem czemu. Te upokorzenia, poniżanie i pobicie. Przecież ja byłem taki sam jak Wy. Dobrze się uczyłem, byłem grzeczny, miałem marzenia". Słowa odczytane na pogrzebie 14 letniego Mateusza powinny wybrzmieć. Jego oprawcy i ich rodzice, którzy chowali głowę w piasek oraz nauczyciele, którzy widzieli i nie reagowali - was pewnie nie ruszą. Boicie się teraz czegoś innego. Wydało się, jest głośno, ktoś może za to oberwać. Jednak wam nie jest wstyd, bo dawno przestaliście go czuć. Bo gdyby tak nie było, Mateusz by żył.
"Sam cierpiałem, znosiłem ten ból, który mi zadawano przez tak długi czas. Znosiłem ten hejt, który na mnie spadł, nie wiem czemu. Te upokorzenia, poniżanie i pobicie. Przecież ja byłem taki sam jak Wy. Dobrze się uczyłem, byłem grzeczny, miałem marzenia". Słowa odczytane na pogrzebie 14 letniego Mateusza powinny wybrzmieć. Jego oprawcy i ich rodzice, którzy chowali głowę w piasek oraz nauczyciele, którzy widzieli i nie reagowali - was pewnie nie ruszą. Boicie się teraz czegoś innego. Wydało się, jest głośno, ktoś może za to oberwać. Jednak wam nie jest wstyd, bo dawno przestaliście go czuć. Bo gdyby tak nie było, Mateusz by żył.
Mówi się, że wierzących ludzi jest coraz mniej. Że dzieci przystępują do pierwszej komunii dla tradycji albo drogich prezentów. Kilka dni temu poproszono mnie o napisanie krótkiego poradnika dla rodziców, których dzieci przygotowują się do pierwszej spowiedzi świętej. Napisałam, wypuściłam w świat. Przerosło mnie to, co dostałam w zamian.
Mówi się, że wierzących ludzi jest coraz mniej. Że dzieci przystępują do pierwszej komunii dla tradycji albo drogich prezentów. Kilka dni temu poproszono mnie o napisanie krótkiego poradnika dla rodziców, których dzieci przygotowują się do pierwszej spowiedzi świętej. Napisałam, wypuściłam w świat. Przerosło mnie to, co dostałam w zamian.
Za kilka dni obchodzić będziemy Niedzielę Miłosierdzia, uroczystość ustanowioną w 2000 roku przez św. Jana Pawła II. Słusznie kojarzy się nam z Koronką do Miłosierdzia Bożego i ze św. Faustyną Kowalską. Jednak nie byłabym sobą, nie pytając: i co z tego? Co z tej uroczystości bierzesz dla siebie? Dlaczego ona jest tak ważna? Nie w teorii, wyczytanej z dokumentów Kościoła, ale dla mnie - tu i teraz.
Za kilka dni obchodzić będziemy Niedzielę Miłosierdzia, uroczystość ustanowioną w 2000 roku przez św. Jana Pawła II. Słusznie kojarzy się nam z Koronką do Miłosierdzia Bożego i ze św. Faustyną Kowalską. Jednak nie byłabym sobą, nie pytając: i co z tego? Co z tej uroczystości bierzesz dla siebie? Dlaczego ona jest tak ważna? Nie w teorii, wyczytanej z dokumentów Kościoła, ale dla mnie - tu i teraz.
- W naszej codzienności „groby” to nie są tylko wielkie dramaty. To są też te wszystkie momenty, kiedy coś w naszym życiu się kończy i nie bardzo wiemy, jak to unieść, miejsca, gdzie nie ma życia. I wtedy pojawia się w nas taka pokusa, żeby albo od tego uciec, albo bardzo szybko to „zamknąć”, zagadać, przykryć czymś nowym - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską. 
- W naszej codzienności „groby” to nie są tylko wielkie dramaty. To są też te wszystkie momenty, kiedy coś w naszym życiu się kończy i nie bardzo wiemy, jak to unieść, miejsca, gdzie nie ma życia. I wtedy pojawia się w nas taka pokusa, żeby albo od tego uciec, albo bardzo szybko to „zamknąć”, zagadać, przykryć czymś nowym - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską. 
Wiem, że tak postawione pytanie w Wielki Czwartek jest błędne już na starcie. Dziś nie ma albo-albo. Jezus w Wieczerniku daje nam dwa sakramenty. Eucharystię i kapłaństwo. Pierwsze bez drugiego się nie wydarzy. Książa są nam potrzebni, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Czy jednak składanie długich życzeń na Mszy Wieczerzy Pańskiej nie przysłoniło nam czegoś ważnego?
Wiem, że tak postawione pytanie w Wielki Czwartek jest błędne już na starcie. Dziś nie ma albo-albo. Jezus w Wieczerniku daje nam dwa sakramenty. Eucharystię i kapłaństwo. Pierwsze bez drugiego się nie wydarzy. Książa są nam potrzebni, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Czy jednak składanie długich życzeń na Mszy Wieczerzy Pańskiej nie przysłoniło nam czegoś ważnego?
- Moja mama odeszła w trakcie pandemii, nie mogłam być przy niej, gdy umierała. Jednak pamiętam nasze ostatnie spotkanie, gdy mama traciła już świadomość. To było najczulsze trzydzieści minut mojego życia, gdy mogłam po prostu przy niej być i trzymać ją za rękę. Patrzę na tę boleść Maryi i widzę właśnie tę czułość. Ten wyjątkowy moment relacji. Taki, które zapada w sercu do końca życia - mówi Magda Urbańska w rozmowie z Agatą Rusek. 
- Moja mama odeszła w trakcie pandemii, nie mogłam być przy niej, gdy umierała. Jednak pamiętam nasze ostatnie spotkanie, gdy mama traciła już świadomość. To było najczulsze trzydzieści minut mojego życia, gdy mogłam po prostu przy niej być i trzymać ją za rękę. Patrzę na tę boleść Maryi i widzę właśnie tę czułość. Ten wyjątkowy moment relacji. Taki, które zapada w sercu do końca życia - mówi Magda Urbańska w rozmowie z Agatą Rusek. 
Myślę o obchodzonym wczoraj dniu świętości życia i o tym, z czym się nam kojarzy. Walka o życie nienarodzonych i duchowa adopcja to piękne i bardzo potrzebne przestrzenie. Cieszę się, że mówi się o nich głośno. Jednocześnie bardzo brakuje mi głosów o dalszej walce, tak jakby dziecko zaraz po narodzinach stało się zakończonym projektem. Tymczasem dzieci rosną, dojrzewają, stają się dorosłymi. I przestają patrzeć na swoje życie jak na świętość.
Myślę o obchodzonym wczoraj dniu świętości życia i o tym, z czym się nam kojarzy. Walka o życie nienarodzonych i duchowa adopcja to piękne i bardzo potrzebne przestrzenie. Cieszę się, że mówi się o nich głośno. Jednocześnie bardzo brakuje mi głosów o dalszej walce, tak jakby dziecko zaraz po narodzinach stało się zakończonym projektem. Tymczasem dzieci rosną, dojrzewają, stają się dorosłymi. I przestają patrzeć na swoje życie jak na świętość.
- Im dłużej jestem mamą, tym wyraźniej widzę, jak w krajobraz mojej duchowości wpisane są małe Golgoty. Miejsca, które wydają mi się bez życia, gdzie serce przeszywa ból pytań bez odpowiedzi. Każdy rodzic w jakimś momencie życia znajdzie się w takiej sytuacji, czy tego chce, czy nie. Tak wiele osób przed nimi ucieka, nie chce ich widzieć - o cierpieniu ukrytym w rodzicielstwie rozmawiają nasze publicystki, Magda Urbańska i Agata Rusek. 
- Im dłużej jestem mamą, tym wyraźniej widzę, jak w krajobraz mojej duchowości wpisane są małe Golgoty. Miejsca, które wydają mi się bez życia, gdzie serce przeszywa ból pytań bez odpowiedzi. Każdy rodzic w jakimś momencie życia znajdzie się w takiej sytuacji, czy tego chce, czy nie. Tak wiele osób przed nimi ucieka, nie chce ich widzieć - o cierpieniu ukrytym w rodzicielstwie rozmawiają nasze publicystki, Magda Urbańska i Agata Rusek. 
Gdy myślę o patronie dzisiejszego dnia, św. Józefie, od razu przychodzi mi do głowy zadanie: milcz i działaj. W świecie, w którym jest tak wiele głosów (dźwięków, opinii na każdy temat, informacji zalewających nas zewsząd), patrzę na św. Józefa i podziwiam jego milczenie.
Gdy myślę o patronie dzisiejszego dnia, św. Józefie, od razu przychodzi mi do głowy zadanie: milcz i działaj. W świecie, w którym jest tak wiele głosów (dźwięków, opinii na każdy temat, informacji zalewających nas zewsząd), patrzę na św. Józefa i podziwiam jego milczenie.
Nie możemy przeżyć życia za nasze dziecko. A tak często chciałybyśmy cierpieć zamiast naszych dzieci. Uchronić je jak najbardziej. Scena spod krzyża pokazuje, że to nie jest możliwe. I każda mama ma czasem takie chwile, w których stoi w bezsilności i nie może zrobić nic poza byciem obok, towarzyszeniem - mówią Magda Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu rozmów o cierpieniu.
Nie możemy przeżyć życia za nasze dziecko. A tak często chciałybyśmy cierpieć zamiast naszych dzieci. Uchronić je jak najbardziej. Scena spod krzyża pokazuje, że to nie jest możliwe. I każda mama ma czasem takie chwile, w których stoi w bezsilności i nie może zrobić nic poza byciem obok, towarzyszeniem - mówią Magda Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu rozmów o cierpieniu.
Wielki Post to czas, w którym - od kiedy sięgam pamięcią - odbywały się rekolekcje wielkopostne. Ich częścią są również spotkania dla dzieci i młodzieży, które wielu nazywa rekolekcjami szkolnymi, choć przyznajmy… Ze szkołą mają mało wspólnego. No, może poza tym, że paraliżują jej pracę.
Wielki Post to czas, w którym - od kiedy sięgam pamięcią - odbywały się rekolekcje wielkopostne. Ich częścią są również spotkania dla dzieci i młodzieży, które wielu nazywa rekolekcjami szkolnymi, choć przyznajmy… Ze szkołą mają mało wspólnego. No, może poza tym, że paraliżują jej pracę.
"Świątynią", w której można dziś bardzo łatwo zgubić dziecko, jest dzisiaj świat wirtualny. Możemy nawet nie zauważyć tego momentu, gdy nastolatek znika. Patrząc na kolegów syna mam czasem poczucie, że świat wirtualny, gry, media społecznościowe staje się dla nich miejscem, w którym mogą być sobą, czują się zauważeni i wysłuchani jak Jezus w świątyni - mówi Magdalena Urbańska. 
"Świątynią", w której można dziś bardzo łatwo zgubić dziecko, jest dzisiaj świat wirtualny. Możemy nawet nie zauważyć tego momentu, gdy nastolatek znika. Patrząc na kolegów syna mam czasem poczucie, że świat wirtualny, gry, media społecznościowe staje się dla nich miejscem, w którym mogą być sobą, czują się zauważeni i wysłuchani jak Jezus w świątyni - mówi Magdalena Urbańska. 
Przed nami Dzień Kobiet. Choć rajstopy i goździki wypadły już z listy najbardziej adekwatnych prezentów wręczanych tego dnia, sama mam w sobie pewien bunt i odezwę do kobiet. Do wielu z nas. To odezwa do pań, które na co dzień zamykają się w puszcze samotności, lęku, samowystarczalności. Do opiekunek dzieci i rodziców niepełnosprawnych, które nie pamiętają kiedy ostatni raz przespały spokojnie noc. Do mam walczących z hejtem i przemocą w szkole i do tych, które wychowują dzieci samotnie. Do żon alkoholików, hazardzistów i narkomanów. Do kobiet, które łączą role pracownika na etacie, mamy, córki opiekującej się chorującym rodzicem i… gdzieś na końcu listy stawiają siebie. Nie, sorry, stawiają samą siebie poza jakąkolwiek listą.
Przed nami Dzień Kobiet. Choć rajstopy i goździki wypadły już z listy najbardziej adekwatnych prezentów wręczanych tego dnia, sama mam w sobie pewien bunt i odezwę do kobiet. Do wielu z nas. To odezwa do pań, które na co dzień zamykają się w puszcze samotności, lęku, samowystarczalności. Do opiekunek dzieci i rodziców niepełnosprawnych, które nie pamiętają kiedy ostatni raz przespały spokojnie noc. Do mam walczących z hejtem i przemocą w szkole i do tych, które wychowują dzieci samotnie. Do żon alkoholików, hazardzistów i narkomanów. Do kobiet, które łączą role pracownika na etacie, mamy, córki opiekującej się chorującym rodzicem i… gdzieś na końcu listy stawiają siebie. Nie, sorry, stawiają samą siebie poza jakąkolwiek listą.
- Wszystko wydawało się jakoś oswojone i poukładane, i nagle trach, mąż cię budzi i mówi: szybko, zbieraj się, musimy uciekać, bo ktoś chce zabić nasze dziecko. O tych momentach często nie myślimy, a są mocno wpisane w życie Maryi i w nasze życie. Jak dzień, w którym twoje dziecko staje się ofiarą przemocy w szkole. Wiesz, że gdzieś obok czyha duże niebezpieczeństwo. Wiesz, że chcesz ochronić swoje dziecko. I czujesz tę obezwładniającą bezradność.
- Wszystko wydawało się jakoś oswojone i poukładane, i nagle trach, mąż cię budzi i mówi: szybko, zbieraj się, musimy uciekać, bo ktoś chce zabić nasze dziecko. O tych momentach często nie myślimy, a są mocno wpisane w życie Maryi i w nasze życie. Jak dzień, w którym twoje dziecko staje się ofiarą przemocy w szkole. Wiesz, że gdzieś obok czyha duże niebezpieczeństwo. Wiesz, że chcesz ochronić swoje dziecko. I czujesz tę obezwładniającą bezradność.