Od wielu dni dostaję na Instagramie wiadomości z linkami do rolek, które nagrano w sklepach dużej, wciąż rozrastającej się w Polsce, sieci marketów. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że odwiedzam ten sklep regularnie, szczególnie jego dział papierniczy. Jednak nie ten dział budzi tyle emocji moich obserwatorów, ale wystawa ozdób świątecznych. Tak, wiem, że mamy wrzesień. Wiem również, że akcesoria bożonarodzeniowe są tam dostępne już od 2 września. Gdy to zobaczyłam, nie wzbudziło to jednak we mnie żadnych odczuć, choć po reakcjach osób piszących do mnie wiadomości, widzę że nie tyle nas to dziś oburza, co smuci. Ja jednak poszłabym w refleksji o krok dalej…
Od wielu dni dostaję na Instagramie wiadomości z linkami do rolek, które nagrano w sklepach dużej, wciąż rozrastającej się w Polsce, sieci marketów. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że odwiedzam ten sklep regularnie, szczególnie jego dział papierniczy. Jednak nie ten dział budzi tyle emocji moich obserwatorów, ale wystawa ozdób świątecznych. Tak, wiem, że mamy wrzesień. Wiem również, że akcesoria bożonarodzeniowe są tam dostępne już od 2 września. Gdy to zobaczyłam, nie wzbudziło to jednak we mnie żadnych odczuć, choć po reakcjach osób piszących do mnie wiadomości, widzę że nie tyle nas to dziś oburza, co smuci. Ja jednak poszłabym w refleksji o krok dalej…
Od zachwytu do wściekłości w trzy sekundy. Jak sobie radzimy z tym, że algorytmy rozregulowują emocje nasze i naszych bliskich? - W internecie w pięć minut masz szansę “zaliczyć” poród, badania laboratoryjne, koncert, wiec polityczny i reportaż z Ugandy. Gdybym w realnym życiu w ciągu pięciu minut zaliczyła choćby ułamek z tych sytuacji, to przypuszczalnie każdy psycholog kazałby mi natychmiast położyć się pod kocem i napić ciepłej herbaty [śmiech]. A my robimy to sobie notorycznie, i jeszcze nazywamy to odpoczynkiem - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską.
Od zachwytu do wściekłości w trzy sekundy. Jak sobie radzimy z tym, że algorytmy rozregulowują emocje nasze i naszych bliskich? - W internecie w pięć minut masz szansę “zaliczyć” poród, badania laboratoryjne, koncert, wiec polityczny i reportaż z Ugandy. Gdybym w realnym życiu w ciągu pięciu minut zaliczyła choćby ułamek z tych sytuacji, to przypuszczalnie każdy psycholog kazałby mi natychmiast położyć się pod kocem i napić ciepłej herbaty [śmiech]. A my robimy to sobie notorycznie, i jeszcze nazywamy to odpoczynkiem - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską.
Kilka dni temu umieściłam w social mediach spontaniczny wpis. Taki z serii: myślę i czuję, więc się podzielę. Ów wpis dotyczył spowiedzi, więc spodziewałam się tego, że wywoła jakieś reakcje. Jednak – jak często bywa w takich sytuacjach – nie spodziewałam się, że odzew będzie aż taki… Nie chodzi nawet o to, że ma jakieś kosmiczne ilości wyświetleń (choć na tle pozostałych, bardziej merytorycznych czy niosących jakąś treść, widać ogromną różnicę). Bardziej zaskoczyło mnie to, że część odbiorców poczuła się głęboko dotknięta moimi przemyśleniami. Nie spodziewałam się, że wzbudzą w nich jakiś rodzaj zazdrości czy złości. Zszokowało mnie to, że inni wierzący będą za wszelką cenę próbować mi umniejszyć i udowodnić jaka ze mnie słaba katoliczka.
Kilka dni temu umieściłam w social mediach spontaniczny wpis. Taki z serii: myślę i czuję, więc się podzielę. Ów wpis dotyczył spowiedzi, więc spodziewałam się tego, że wywoła jakieś reakcje. Jednak – jak często bywa w takich sytuacjach – nie spodziewałam się, że odzew będzie aż taki… Nie chodzi nawet o to, że ma jakieś kosmiczne ilości wyświetleń (choć na tle pozostałych, bardziej merytorycznych czy niosących jakąś treść, widać ogromną różnicę). Bardziej zaskoczyło mnie to, że część odbiorców poczuła się głęboko dotknięta moimi przemyśleniami. Nie spodziewałam się, że wzbudzą w nich jakiś rodzaj zazdrości czy złości. Zszokowało mnie to, że inni wierzący będą za wszelką cenę próbować mi umniejszyć i udowodnić jaka ze mnie słaba katoliczka.
Kiedyś przerwa w pracy "na dziecko" oznaczała, że trzeba nadgonić procedury, nowe konstelacje w zarządzie i firmowe plotki. Dziś dwa lata to często cała epoka technologiczna. Wychodzisz z jednej firmy, a wracasz do zupełnie innego miejsca, chociaż nazwa stanowiska w umowie się nie zmieniła. A gdy wysyłasz CV, nikt cię nie uprzedzi, że firmy będą przeglądać twojego Facebooka i że możesz odpaść już na starcie rekrutacji. O realiach powrotu na rynek pracy po urlopie macierzyńskim rozmawiają Agata Rusek i Magdalena Urbańska.
Kiedyś przerwa w pracy "na dziecko" oznaczała, że trzeba nadgonić procedury, nowe konstelacje w zarządzie i firmowe plotki. Dziś dwa lata to często cała epoka technologiczna. Wychodzisz z jednej firmy, a wracasz do zupełnie innego miejsca, chociaż nazwa stanowiska w umowie się nie zmieniła. A gdy wysyłasz CV, nikt cię nie uprzedzi, że firmy będą przeglądać twojego Facebooka i że możesz odpaść już na starcie rekrutacji. O realiach powrotu na rynek pracy po urlopie macierzyńskim rozmawiają Agata Rusek i Magdalena Urbańska.
Zaczął się nowy rok szkolny i formacyjny, więc w parafiach pojawiają się ogłoszenia o przygotowaniach do sakramentów pierwszej spowiedzi i Komunii Świętej. Dla rodziców to rok pełen wyzwań, ale niejednokrotnie też ogromnej nadziei na ożywienie i pogłębienie relacji z Bogiem, choć do tego drugiego potrzeba nas – innych, zaangażowanych w Kościele ludzi świeckich.
Zaczął się nowy rok szkolny i formacyjny, więc w parafiach pojawiają się ogłoszenia o przygotowaniach do sakramentów pierwszej spowiedzi i Komunii Świętej. Dla rodziców to rok pełen wyzwań, ale niejednokrotnie też ogromnej nadziei na ożywienie i pogłębienie relacji z Bogiem, choć do tego drugiego potrzeba nas – innych, zaangażowanych w Kościele ludzi świeckich.
- Technologia jest zaprojektowana tak, by człowiek czuł się pępkiem świata. I bardzo wciąga. To nie pomaga w życiu wiarą - mówi Agata Rusek. - Czy jakakolwiek technologia pomaga mi dziś wzrastać, stawać się lepszą? Powiem szczerze: nie. Przykład? Codziennie rano modlę się Słowem z dnia. Korzystając z treści czytań z telefonu, strasznie się rozpraszałam. Gdy kupiłam papierową wersję czytań, ten problem się skończył - dodaje Magda Urbańska. 
- Technologia jest zaprojektowana tak, by człowiek czuł się pępkiem świata. I bardzo wciąga. To nie pomaga w życiu wiarą - mówi Agata Rusek. - Czy jakakolwiek technologia pomaga mi dziś wzrastać, stawać się lepszą? Powiem szczerze: nie. Przykład? Codziennie rano modlę się Słowem z dnia. Korzystając z treści czytań z telefonu, strasznie się rozpraszałam. Gdy kupiłam papierową wersję czytań, ten problem się skończył - dodaje Magda Urbańska. 
W nowy rok szkolny wjechałam tym razem z przytupem. Dwoje moich dzieci wróciło do placówek, ja zaczęłam nową pracę. Dużo myśli, emocji, trosk i zmartwień, ale też sporo radości i poczucia spełnienia. Na grupach rodzicielskich wrze jak w garze, w którym wszystko bulgocze. Rodzice się martwią, troszczą, zabiegają o to by ich dzieciom było jak najlepiej. Z racji nowych wyzwań zawodowych stoję w tych rodzicielskich dyskusjach trochę z boku. Kołyszą się jednak we mnie pewne myśli, bo zależy mi nie tylko na tym, by jakoś przetrwać, ale by najbliższy rok szkolny przeżyć jak najlepiej.
W nowy rok szkolny wjechałam tym razem z przytupem. Dwoje moich dzieci wróciło do placówek, ja zaczęłam nową pracę. Dużo myśli, emocji, trosk i zmartwień, ale też sporo radości i poczucia spełnienia. Na grupach rodzicielskich wrze jak w garze, w którym wszystko bulgocze. Rodzice się martwią, troszczą, zabiegają o to by ich dzieciom było jak najlepiej. Z racji nowych wyzwań zawodowych stoję w tych rodzicielskich dyskusjach trochę z boku. Kołyszą się jednak we mnie pewne myśli, bo zależy mi nie tylko na tym, by jakoś przetrwać, ale by najbliższy rok szkolny przeżyć jak najlepiej.
- Systemowo tracimy umiejętność stawiania trudnych pytań i poszukiwania na nie odpowiedzi. Człowiek wytrenowany do natychmiastowości staje wobec Bożego milczenia i bardzo łatwo porzuca opcję “poczekaj na odpowiedź” lub “poszukaj głębiej”. I choć nie brakuje ludzi, którzy chcieliby wiarę lepiej zrozumieć, przeszkadza w tym licha katechizacja dorosłych i brak relacji z mądrymi księżmi, którzy potrafiliby odpowiedzieć nawet na te pytania, które głupio nam zadać - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską. 
- Systemowo tracimy umiejętność stawiania trudnych pytań i poszukiwania na nie odpowiedzi. Człowiek wytrenowany do natychmiastowości staje wobec Bożego milczenia i bardzo łatwo porzuca opcję “poczekaj na odpowiedź” lub “poszukaj głębiej”. I choć nie brakuje ludzi, którzy chcieliby wiarę lepiej zrozumieć, przeszkadza w tym licha katechizacja dorosłych i brak relacji z mądrymi księżmi, którzy potrafiliby odpowiedzieć nawet na te pytania, które głupio nam zadać - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską. 
„Śmierć księdza. Udało się uratować kobietę, która z nim była” – przeczytałam kilka dni temu w nagłówku jednego z artykułów dotyczących wypadku nad polskim morzem. Kapłan, który wybrał się z grupą znajomych na plażę, został porwany przez falę, nie udało się go uratować. Kobieta – jego znajoma – miała więcej szczęścia. Tragedia wstrząsnęła parafianami i tymi, którzy znali mężczyznę. Internet pełny był komentarzy w stylu: „najlepszy ksiądz, jakiego znałem. To ogromna strata dla lokalnego Kościoła” itd. Niestety, ta historia ma też swój bolesny wrzód – ludzki hejt i oskarżenia, że skoro był z kobietą, na pewno była jego kochanką i że zasłużył na karę za swoją zdradę.
„Śmierć księdza. Udało się uratować kobietę, która z nim była” – przeczytałam kilka dni temu w nagłówku jednego z artykułów dotyczących wypadku nad polskim morzem. Kapłan, który wybrał się z grupą znajomych na plażę, został porwany przez falę, nie udało się go uratować. Kobieta – jego znajoma – miała więcej szczęścia. Tragedia wstrząsnęła parafianami i tymi, którzy znali mężczyznę. Internet pełny był komentarzy w stylu: „najlepszy ksiądz, jakiego znałem. To ogromna strata dla lokalnego Kościoła” itd. Niestety, ta historia ma też swój bolesny wrzód – ludzki hejt i oskarżenia, że skoro był z kobietą, na pewno była jego kochanką i że zasłużył na karę za swoją zdradę.
Internet nieustannie zachęca nas do zabierania głosu – komentowania, reagowania, dzielenia się opinią i zajmowania stanowiska niemal w każdej sprawie. W świecie, w którym każdy może być ekspertem, a brak reakcji bywa odbierany jak obojętność, coraz trudniej po prostu... zamilknąć. Czy naprawdę musimy mieć zdanie na każdy temat? Kiedy milczenie jest oznaką mądrości i pokory, a kiedy staje się wygodną ucieczką? I dlaczego Jezus, choć miał do przekazania najważniejszą wiadomość w dziejach, tak często wybierał ciszę? O przymusie ciągłego „nadawania”, słuchaniu, cyfrowym hałasie i zapomnianej cnocie milczenia rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu „Katoliczka w sieci”.
Internet nieustannie zachęca nas do zabierania głosu – komentowania, reagowania, dzielenia się opinią i zajmowania stanowiska niemal w każdej sprawie. W świecie, w którym każdy może być ekspertem, a brak reakcji bywa odbierany jak obojętność, coraz trudniej po prostu... zamilknąć. Czy naprawdę musimy mieć zdanie na każdy temat? Kiedy milczenie jest oznaką mądrości i pokory, a kiedy staje się wygodną ucieczką? I dlaczego Jezus, choć miał do przekazania najważniejszą wiadomość w dziejach, tak często wybierał ciszę? O przymusie ciągłego „nadawania”, słuchaniu, cyfrowym hałasie i zapomnianej cnocie milczenia rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu „Katoliczka w sieci”.
Od dłuższego czasu moje rodzinne rozmowy kręcą się wokół tematu kontroli. Tej rodzicielskiej, którą założyliśmy na smartfon syna i tej wynikającej ze zwyczajnej troski, gdy mówię moim dzieciom, że chcę wiedzieć, z kim się spotykają, gdy wychodzą z domu rano i wracają do niego wieczorem. Rozmowy niezwykle ciekawe, bo pokazują mi, jak różne podejścia do wychowania ścierają się wokół mnie.
Od dłuższego czasu moje rodzinne rozmowy kręcą się wokół tematu kontroli. Tej rodzicielskiej, którą założyliśmy na smartfon syna i tej wynikającej ze zwyczajnej troski, gdy mówię moim dzieciom, że chcę wiedzieć, z kim się spotykają, gdy wychodzą z domu rano i wracają do niego wieczorem. Rozmowy niezwykle ciekawe, bo pokazują mi, jak różne podejścia do wychowania ścierają się wokół mnie.
Internet każdego dnia podsuwa nam setki pięknych obrazów – idealne krajobrazy, wnętrza, twarze i miejsca, o których jeszcze chwilę wcześniej nie wiedzieliśmy. A jednak im więcej widzimy, tym trudniej naprawdę się zatrzymać i czymś zachwycić. Czy ekran smartfona sprawia, że świat oglądamy, zamiast go doświadczać? Czy algorytmy wpływają nie tylko na to, co widzimy, ale także na nasz gust i to, co uznajemy za piękne? I czym różni się prawdziwy zachwyt od krótkiej ekscytacji, po której po prostu scrollujemy dalej? O naturze, „programowaniu” naszego zachwytu, cyfrowym cynizmie i chrześcijańskiej sztuce kontemplacji rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu „Katoliczka w sieci”.
Internet każdego dnia podsuwa nam setki pięknych obrazów – idealne krajobrazy, wnętrza, twarze i miejsca, o których jeszcze chwilę wcześniej nie wiedzieliśmy. A jednak im więcej widzimy, tym trudniej naprawdę się zatrzymać i czymś zachwycić. Czy ekran smartfona sprawia, że świat oglądamy, zamiast go doświadczać? Czy algorytmy wpływają nie tylko na to, co widzimy, ale także na nasz gust i to, co uznajemy za piękne? I czym różni się prawdziwy zachwyt od krótkiej ekscytacji, po której po prostu scrollujemy dalej? O naturze, „programowaniu” naszego zachwytu, cyfrowym cynizmie i chrześcijańskiej sztuce kontemplacji rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu „Katoliczka w sieci”.
Jak tam wakacje? Pewnie tęsknisz już za szkołą, co? Czy kupiłeś już nowy plecak? I jak tam, już zaraz do szkoły, nie? – te pytania w ciągu ostatniego tygodnia padały w stronę jednego z moich synów wiele razy. W ulubionej piekarni, gdzie mój 10-latek lubi dyskutować z jedną z ekspedientek, pojawiają się praktycznie za każdym razem, gdy się tam pojawiamy. Mój syn zawsze odpowiada tak samo: nie, przecież jest środek wakacji, ja mam jeszcze zaplanowane półkolonie. Dziecko kontra dorośli? Czy może bycie tu i teraz kontra wybieganie w przyszłość?
Jak tam wakacje? Pewnie tęsknisz już za szkołą, co? Czy kupiłeś już nowy plecak? I jak tam, już zaraz do szkoły, nie? – te pytania w ciągu ostatniego tygodnia padały w stronę jednego z moich synów wiele razy. W ulubionej piekarni, gdzie mój 10-latek lubi dyskutować z jedną z ekspedientek, pojawiają się praktycznie za każdym razem, gdy się tam pojawiamy. Mój syn zawsze odpowiada tak samo: nie, przecież jest środek wakacji, ja mam jeszcze zaplanowane półkolonie. Dziecko kontra dorośli? Czy może bycie tu i teraz kontra wybieganie w przyszłość?
.Nikt nie zmusza nas do zakładania kont w mediach społecznościowych czy instalowania kolejnych aplikacji. A jednak coraz częściej okazuje się, że bez nich trudno normalnie funkcjonować – załatwić sprawy urzędowe, skorzystać z promocji, odebrać informacje ze szkoły czy utrzymać kontakt z bliskimi. Gdzie kończy się wygoda, a zaczyna cyfrowy przymus? Czy bycie offline stało się dziś luksusem? I co na temat technologii, wolności oraz nowych form wykluczenia ma do powiedzenia chrześcijaństwo? O "pluszowych kajdanach", cyfrowym wykluczeniu i duchowości w świecie aplikacji rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".
.Nikt nie zmusza nas do zakładania kont w mediach społecznościowych czy instalowania kolejnych aplikacji. A jednak coraz częściej okazuje się, że bez nich trudno normalnie funkcjonować – załatwić sprawy urzędowe, skorzystać z promocji, odebrać informacje ze szkoły czy utrzymać kontakt z bliskimi. Gdzie kończy się wygoda, a zaczyna cyfrowy przymus? Czy bycie offline stało się dziś luksusem? I co na temat technologii, wolności oraz nowych form wykluczenia ma do powiedzenia chrześcijaństwo? O "pluszowych kajdanach", cyfrowym wykluczeniu i duchowości w świecie aplikacji rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".
Zaczął się sierpień, miesiąc kojarzony w Kościele z trzeźwością. Gdy myślę “trzeźwość” nie widzę braku alkoholu czy narkotyków, ale moją pierwszą myślą jest “trzeźwy to ten, który jest w relacji”. Przede wszystkim z samym sobą, wszak alkoholizm uważany jest za chorobę ludzkiego wnętrza.
Zaczął się sierpień, miesiąc kojarzony w Kościele z trzeźwością. Gdy myślę “trzeźwość” nie widzę braku alkoholu czy narkotyków, ale moją pierwszą myślą jest “trzeźwy to ten, który jest w relacji”. Przede wszystkim z samym sobą, wszak alkoholizm uważany jest za chorobę ludzkiego wnętrza.
- Wiesz, gdy o tym myślę, czuję się trochę nieswojo: moja wyszukiwarka wie, jakiego objawu się wystraszyłam, zanim komukolwiek się przyznałam, że się boję. Wie, z czym sobie nie radzę, bo przecież to w niej od razu szukam rozwiązań. Wie więcej niż mój spowiednik, bo on wie tyle, ile zdecydujesz się powiedzieć, a algorytm systematycznie mnie lustruje, nie pytając o zgodę. Ale to jemu ludzie coraz częściej oddają znacznie więcej prawdy o sobie niż drugiemu człowiekowi - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską. 
- Wiesz, gdy o tym myślę, czuję się trochę nieswojo: moja wyszukiwarka wie, jakiego objawu się wystraszyłam, zanim komukolwiek się przyznałam, że się boję. Wie, z czym sobie nie radzę, bo przecież to w niej od razu szukam rozwiązań. Wie więcej niż mój spowiednik, bo on wie tyle, ile zdecydujesz się powiedzieć, a algorytm systematycznie mnie lustruje, nie pytając o zgodę. Ale to jemu ludzie coraz częściej oddają znacznie więcej prawdy o sobie niż drugiemu człowiekowi - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską. 
Duchowość ignacjańska nie jest zbiorem pobożnych zasad ani metodą na udane życie. To droga, która uczy rozeznawania, prowadzi przez codzienność i pomaga odkrywać Boga w tym, co zwyczajne. Tak wygląda moje doświadczenie po dwudziestu latach.
Duchowość ignacjańska nie jest zbiorem pobożnych zasad ani metodą na udane życie. To droga, która uczy rozeznawania, prowadzi przez codzienność i pomaga odkrywać Boga w tym, co zwyczajne. Tak wygląda moje doświadczenie po dwudziestu latach.
Smartfon miał ułatwiać codzienność, a coraz częściej staje się źródłem zmęczenia, rozproszenia i przebodźcowania. Dlaczego tak trudno odłożyć telefon, nawet wtedy, gdy wiemy, że wcale nam nie służy? Czy cisza, modlitwa i świadomie wyznaczane granice mogą stać się skuteczną odpowiedzią na mental load współczesnego świata? O cyfrowym przeciążeniu, odpoczynku i miejscu wiary w rzeczywistości pełnej ekranów rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".
Smartfon miał ułatwiać codzienność, a coraz częściej staje się źródłem zmęczenia, rozproszenia i przebodźcowania. Dlaczego tak trudno odłożyć telefon, nawet wtedy, gdy wiemy, że wcale nam nie służy? Czy cisza, modlitwa i świadomie wyznaczane granice mogą stać się skuteczną odpowiedzią na mental load współczesnego świata? O cyfrowym przeciążeniu, odpoczynku i miejscu wiary w rzeczywistości pełnej ekranów rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".
Już jakiś czas temu miałam ogromną nadzieję, że era kultu szczupłego ciała minie bezpowrotnie... Wszem i wobec mówi się o akceptacji siebie, ciałopozytywności, o zmieniających się w ekspresowym tempie kanonach piękna oraz tym, że szczupły nie zawsze znaczy zdrowy. Jakże te nadzieje są płonne! Patrzę na zdjęcia pewnej katolickiej twórczyni… Przerabia je w AI, by wyglądać młodziej i szczuplej. Gdyby nie to, że zdradza ją „różaniec”, który trzyma w ręku, pewnie sama uwierzyłabym w tę przemianę. Ale AI pomylił liczbę koralików, wydało się. Gdyby nie to, że koleżanki wysyłają mi swoje zdjęcia, gdy szukają sukienki na wesele i ciągle widzą na nich za duży, wystający brzuch, to bym uwierzyła, że jednak z akceptacją siebie jest u nas całkiem dobrze. Gdyby nie to, że sama mam problem z dobraniem ubrań w odpowiednim rozmiarze, byłoby naprawdę fajnie.
Już jakiś czas temu miałam ogromną nadzieję, że era kultu szczupłego ciała minie bezpowrotnie... Wszem i wobec mówi się o akceptacji siebie, ciałopozytywności, o zmieniających się w ekspresowym tempie kanonach piękna oraz tym, że szczupły nie zawsze znaczy zdrowy. Jakże te nadzieje są płonne! Patrzę na zdjęcia pewnej katolickiej twórczyni… Przerabia je w AI, by wyglądać młodziej i szczuplej. Gdyby nie to, że zdradza ją „różaniec”, który trzyma w ręku, pewnie sama uwierzyłabym w tę przemianę. Ale AI pomylił liczbę koralików, wydało się. Gdyby nie to, że koleżanki wysyłają mi swoje zdjęcia, gdy szukają sukienki na wesele i ciągle widzą na nich za duży, wystający brzuch, to bym uwierzyła, że jednak z akceptacją siebie jest u nas całkiem dobrze. Gdyby nie to, że sama mam problem z dobraniem ubrań w odpowiednim rozmiarze, byłoby naprawdę fajnie.
Nie każde internetowe kliknięcie jest moralnie obojętne, a rachunek sumienia w dzisiejszych czasach coraz częściej obejmuje także to, co robimy w mediach społecznościowych. Czy publikowanie wyidealizowanego życia, pogoń za lajkami, bezrefleksyjne korzystanie ze sztucznej inteligencji albo przypisywanie sobie pracy wykonanej przez AI to już kwestia sumienia? O nowych duchowych wyzwaniach chrześcijan w świecie algorytmów rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".
Nie każde internetowe kliknięcie jest moralnie obojętne, a rachunek sumienia w dzisiejszych czasach coraz częściej obejmuje także to, co robimy w mediach społecznościowych. Czy publikowanie wyidealizowanego życia, pogoń za lajkami, bezrefleksyjne korzystanie ze sztucznej inteligencji albo przypisywanie sobie pracy wykonanej przez AI to już kwestia sumienia? O nowych duchowych wyzwaniach chrześcijan w świecie algorytmów rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".