- Technologia jest zaprojektowana tak, by człowiek czuł się pępkiem świata. I bardzo wciąga. To nie pomaga w życiu wiarą - mówi Agata Rusek. - Czy jakakolwiek technologia pomaga mi dziś wzrastać, stawać się lepszą? Powiem szczerze: nie. Przykład? Codziennie rano modlę się Słowem z dnia. Korzystając z treści czytań z telefonu, strasznie się rozpraszałam. Gdy kupiłam papierową wersję czytań, ten problem się skończył - dodaje Magda Urbańska.
- Technologia jest zaprojektowana tak, by człowiek czuł się pępkiem świata. I bardzo wciąga. To nie pomaga w życiu wiarą - mówi Agata Rusek. - Czy jakakolwiek technologia pomaga mi dziś wzrastać, stawać się lepszą? Powiem szczerze: nie. Przykład? Codziennie rano modlę się Słowem z dnia. Korzystając z treści czytań z telefonu, strasznie się rozpraszałam. Gdy kupiłam papierową wersję czytań, ten problem się skończył - dodaje Magda Urbańska.
W nowy rok szkolny wjechałam tym razem z przytupem. Dwoje moich dzieci wróciło do placówek, ja zaczęłam nową pracę. Dużo myśli, emocji, trosk i zmartwień, ale też sporo radości i poczucia spełnienia. Na grupach rodzicielskich wrze jak w garze, w którym wszystko bulgocze. Rodzice się martwią, troszczą, zabiegają o to by ich dzieciom było jak najlepiej. Z racji nowych wyzwań zawodowych stoję w tych rodzicielskich dyskusjach trochę z boku. Kołyszą się jednak we mnie pewne myśli, bo zależy mi nie tylko na tym, by jakoś przetrwać, ale by najbliższy rok szkolny przeżyć jak najlepiej.
W nowy rok szkolny wjechałam tym razem z przytupem. Dwoje moich dzieci wróciło do placówek, ja zaczęłam nową pracę. Dużo myśli, emocji, trosk i zmartwień, ale też sporo radości i poczucia spełnienia. Na grupach rodzicielskich wrze jak w garze, w którym wszystko bulgocze. Rodzice się martwią, troszczą, zabiegają o to by ich dzieciom było jak najlepiej. Z racji nowych wyzwań zawodowych stoję w tych rodzicielskich dyskusjach trochę z boku. Kołyszą się jednak we mnie pewne myśli, bo zależy mi nie tylko na tym, by jakoś przetrwać, ale by najbliższy rok szkolny przeżyć jak najlepiej.
- Systemowo tracimy umiejętność stawiania trudnych pytań i poszukiwania na nie odpowiedzi. Człowiek wytrenowany do natychmiastowości staje wobec Bożego milczenia i bardzo łatwo porzuca opcję “poczekaj na odpowiedź” lub “poszukaj głębiej”. I choć nie brakuje ludzi, którzy chcieliby wiarę lepiej zrozumieć, przeszkadza w tym licha katechizacja dorosłych i brak relacji z mądrymi księżmi, którzy potrafiliby odpowiedzieć nawet na te pytania, które głupio nam zadać - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską.
- Systemowo tracimy umiejętność stawiania trudnych pytań i poszukiwania na nie odpowiedzi. Człowiek wytrenowany do natychmiastowości staje wobec Bożego milczenia i bardzo łatwo porzuca opcję “poczekaj na odpowiedź” lub “poszukaj głębiej”. I choć nie brakuje ludzi, którzy chcieliby wiarę lepiej zrozumieć, przeszkadza w tym licha katechizacja dorosłych i brak relacji z mądrymi księżmi, którzy potrafiliby odpowiedzieć nawet na te pytania, które głupio nam zadać - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską.
„Śmierć księdza. Udało się uratować kobietę, która z nim była” – przeczytałam kilka dni temu w nagłówku jednego z artykułów dotyczących wypadku nad polskim morzem. Kapłan, który wybrał się z grupą znajomych na plażę, został porwany przez falę, nie udało się go uratować. Kobieta – jego znajoma – miała więcej szczęścia. Tragedia wstrząsnęła parafianami i tymi, którzy znali mężczyznę. Internet pełny był komentarzy w stylu: „najlepszy ksiądz, jakiego znałem. To ogromna strata dla lokalnego Kościoła” itd. Niestety, ta historia ma też swój bolesny wrzód – ludzki hejt i oskarżenia, że skoro był z kobietą, na pewno była jego kochanką i że zasłużył na karę za swoją zdradę.
„Śmierć księdza. Udało się uratować kobietę, która z nim była” – przeczytałam kilka dni temu w nagłówku jednego z artykułów dotyczących wypadku nad polskim morzem. Kapłan, który wybrał się z grupą znajomych na plażę, został porwany przez falę, nie udało się go uratować. Kobieta – jego znajoma – miała więcej szczęścia. Tragedia wstrząsnęła parafianami i tymi, którzy znali mężczyznę. Internet pełny był komentarzy w stylu: „najlepszy ksiądz, jakiego znałem. To ogromna strata dla lokalnego Kościoła” itd. Niestety, ta historia ma też swój bolesny wrzód – ludzki hejt i oskarżenia, że skoro był z kobietą, na pewno była jego kochanką i że zasłużył na karę za swoją zdradę.
Internet nieustannie zachęca nas do zabierania głosu – komentowania, reagowania, dzielenia się opinią i zajmowania stanowiska niemal w każdej sprawie. W świecie, w którym każdy może być ekspertem, a brak reakcji bywa odbierany jak obojętność, coraz trudniej po prostu... zamilknąć. Czy naprawdę musimy mieć zdanie na każdy temat? Kiedy milczenie jest oznaką mądrości i pokory, a kiedy staje się wygodną ucieczką? I dlaczego Jezus, choć miał do przekazania najważniejszą wiadomość w dziejach, tak często wybierał ciszę? O przymusie ciągłego „nadawania”, słuchaniu, cyfrowym hałasie i zapomnianej cnocie milczenia rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu „Katoliczka w sieci”.
Internet nieustannie zachęca nas do zabierania głosu – komentowania, reagowania, dzielenia się opinią i zajmowania stanowiska niemal w każdej sprawie. W świecie, w którym każdy może być ekspertem, a brak reakcji bywa odbierany jak obojętność, coraz trudniej po prostu... zamilknąć. Czy naprawdę musimy mieć zdanie na każdy temat? Kiedy milczenie jest oznaką mądrości i pokory, a kiedy staje się wygodną ucieczką? I dlaczego Jezus, choć miał do przekazania najważniejszą wiadomość w dziejach, tak często wybierał ciszę? O przymusie ciągłego „nadawania”, słuchaniu, cyfrowym hałasie i zapomnianej cnocie milczenia rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu „Katoliczka w sieci”.
Od dłuższego czasu moje rodzinne rozmowy kręcą się wokół tematu kontroli. Tej rodzicielskiej, którą założyliśmy na smartfon syna i tej wynikającej ze zwyczajnej troski, gdy mówię moim dzieciom, że chcę wiedzieć, z kim się spotykają, gdy wychodzą z domu rano i wracają do niego wieczorem. Rozmowy niezwykle ciekawe, bo pokazują mi, jak różne podejścia do wychowania ścierają się wokół mnie.
Od dłuższego czasu moje rodzinne rozmowy kręcą się wokół tematu kontroli. Tej rodzicielskiej, którą założyliśmy na smartfon syna i tej wynikającej ze zwyczajnej troski, gdy mówię moim dzieciom, że chcę wiedzieć, z kim się spotykają, gdy wychodzą z domu rano i wracają do niego wieczorem. Rozmowy niezwykle ciekawe, bo pokazują mi, jak różne podejścia do wychowania ścierają się wokół mnie.
Internet każdego dnia podsuwa nam setki pięknych obrazów – idealne krajobrazy, wnętrza, twarze i miejsca, o których jeszcze chwilę wcześniej nie wiedzieliśmy. A jednak im więcej widzimy, tym trudniej naprawdę się zatrzymać i czymś zachwycić. Czy ekran smartfona sprawia, że świat oglądamy, zamiast go doświadczać? Czy algorytmy wpływają nie tylko na to, co widzimy, ale także na nasz gust i to, co uznajemy za piękne? I czym różni się prawdziwy zachwyt od krótkiej ekscytacji, po której po prostu scrollujemy dalej? O naturze, „programowaniu” naszego zachwytu, cyfrowym cynizmie i chrześcijańskiej sztuce kontemplacji rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu „Katoliczka w sieci”.
Internet każdego dnia podsuwa nam setki pięknych obrazów – idealne krajobrazy, wnętrza, twarze i miejsca, o których jeszcze chwilę wcześniej nie wiedzieliśmy. A jednak im więcej widzimy, tym trudniej naprawdę się zatrzymać i czymś zachwycić. Czy ekran smartfona sprawia, że świat oglądamy, zamiast go doświadczać? Czy algorytmy wpływają nie tylko na to, co widzimy, ale także na nasz gust i to, co uznajemy za piękne? I czym różni się prawdziwy zachwyt od krótkiej ekscytacji, po której po prostu scrollujemy dalej? O naturze, „programowaniu” naszego zachwytu, cyfrowym cynizmie i chrześcijańskiej sztuce kontemplacji rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu „Katoliczka w sieci”.
Jak tam wakacje? Pewnie tęsknisz już za szkołą, co? Czy kupiłeś już nowy plecak? I jak tam, już zaraz do szkoły, nie? – te pytania w ciągu ostatniego tygodnia padały w stronę jednego z moich synów wiele razy. W ulubionej piekarni, gdzie mój 10-latek lubi dyskutować z jedną z ekspedientek, pojawiają się praktycznie za każdym razem, gdy się tam pojawiamy. Mój syn zawsze odpowiada tak samo: nie, przecież jest środek wakacji, ja mam jeszcze zaplanowane półkolonie. Dziecko kontra dorośli? Czy może bycie tu i teraz kontra wybieganie w przyszłość?
Jak tam wakacje? Pewnie tęsknisz już za szkołą, co? Czy kupiłeś już nowy plecak? I jak tam, już zaraz do szkoły, nie? – te pytania w ciągu ostatniego tygodnia padały w stronę jednego z moich synów wiele razy. W ulubionej piekarni, gdzie mój 10-latek lubi dyskutować z jedną z ekspedientek, pojawiają się praktycznie za każdym razem, gdy się tam pojawiamy. Mój syn zawsze odpowiada tak samo: nie, przecież jest środek wakacji, ja mam jeszcze zaplanowane półkolonie. Dziecko kontra dorośli? Czy może bycie tu i teraz kontra wybieganie w przyszłość?
.Nikt nie zmusza nas do zakładania kont w mediach społecznościowych czy instalowania kolejnych aplikacji. A jednak coraz częściej okazuje się, że bez nich trudno normalnie funkcjonować – załatwić sprawy urzędowe, skorzystać z promocji, odebrać informacje ze szkoły czy utrzymać kontakt z bliskimi. Gdzie kończy się wygoda, a zaczyna cyfrowy przymus? Czy bycie offline stało się dziś luksusem? I co na temat technologii, wolności oraz nowych form wykluczenia ma do powiedzenia chrześcijaństwo? O "pluszowych kajdanach", cyfrowym wykluczeniu i duchowości w świecie aplikacji rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".
.Nikt nie zmusza nas do zakładania kont w mediach społecznościowych czy instalowania kolejnych aplikacji. A jednak coraz częściej okazuje się, że bez nich trudno normalnie funkcjonować – załatwić sprawy urzędowe, skorzystać z promocji, odebrać informacje ze szkoły czy utrzymać kontakt z bliskimi. Gdzie kończy się wygoda, a zaczyna cyfrowy przymus? Czy bycie offline stało się dziś luksusem? I co na temat technologii, wolności oraz nowych form wykluczenia ma do powiedzenia chrześcijaństwo? O "pluszowych kajdanach", cyfrowym wykluczeniu i duchowości w świecie aplikacji rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".
Zaczął się sierpień, miesiąc kojarzony w Kościele z trzeźwością. Gdy myślę “trzeźwość” nie widzę braku alkoholu czy narkotyków, ale moją pierwszą myślą jest “trzeźwy to ten, który jest w relacji”. Przede wszystkim z samym sobą, wszak alkoholizm uważany jest za chorobę ludzkiego wnętrza.
Zaczął się sierpień, miesiąc kojarzony w Kościele z trzeźwością. Gdy myślę “trzeźwość” nie widzę braku alkoholu czy narkotyków, ale moją pierwszą myślą jest “trzeźwy to ten, który jest w relacji”. Przede wszystkim z samym sobą, wszak alkoholizm uważany jest za chorobę ludzkiego wnętrza.
- Wiesz, gdy o tym myślę, czuję się trochę nieswojo: moja wyszukiwarka wie, jakiego objawu się wystraszyłam, zanim komukolwiek się przyznałam, że się boję. Wie, z czym sobie nie radzę, bo przecież to w niej od razu szukam rozwiązań. Wie więcej niż mój spowiednik, bo on wie tyle, ile zdecydujesz się powiedzieć, a algorytm systematycznie mnie lustruje, nie pytając o zgodę. Ale to jemu ludzie coraz częściej oddają znacznie więcej prawdy o sobie niż drugiemu człowiekowi - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską.
- Wiesz, gdy o tym myślę, czuję się trochę nieswojo: moja wyszukiwarka wie, jakiego objawu się wystraszyłam, zanim komukolwiek się przyznałam, że się boję. Wie, z czym sobie nie radzę, bo przecież to w niej od razu szukam rozwiązań. Wie więcej niż mój spowiednik, bo on wie tyle, ile zdecydujesz się powiedzieć, a algorytm systematycznie mnie lustruje, nie pytając o zgodę. Ale to jemu ludzie coraz częściej oddają znacznie więcej prawdy o sobie niż drugiemu człowiekowi - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską.
Duchowość ignacjańska nie jest zbiorem pobożnych zasad ani metodą na udane życie. To droga, która uczy rozeznawania, prowadzi przez codzienność i pomaga odkrywać Boga w tym, co zwyczajne. Tak wygląda moje doświadczenie po dwudziestu latach.
Duchowość ignacjańska nie jest zbiorem pobożnych zasad ani metodą na udane życie. To droga, która uczy rozeznawania, prowadzi przez codzienność i pomaga odkrywać Boga w tym, co zwyczajne. Tak wygląda moje doświadczenie po dwudziestu latach.
Smartfon miał ułatwiać codzienność, a coraz częściej staje się źródłem zmęczenia, rozproszenia i przebodźcowania. Dlaczego tak trudno odłożyć telefon, nawet wtedy, gdy wiemy, że wcale nam nie służy? Czy cisza, modlitwa i świadomie wyznaczane granice mogą stać się skuteczną odpowiedzią na mental load współczesnego świata? O cyfrowym przeciążeniu, odpoczynku i miejscu wiary w rzeczywistości pełnej ekranów rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".
Smartfon miał ułatwiać codzienność, a coraz częściej staje się źródłem zmęczenia, rozproszenia i przebodźcowania. Dlaczego tak trudno odłożyć telefon, nawet wtedy, gdy wiemy, że wcale nam nie służy? Czy cisza, modlitwa i świadomie wyznaczane granice mogą stać się skuteczną odpowiedzią na mental load współczesnego świata? O cyfrowym przeciążeniu, odpoczynku i miejscu wiary w rzeczywistości pełnej ekranów rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".
Już jakiś czas temu miałam ogromną nadzieję, że era kultu szczupłego ciała minie bezpowrotnie... Wszem i wobec mówi się o akceptacji siebie, ciałopozytywności, o zmieniających się w ekspresowym tempie kanonach piękna oraz tym, że szczupły nie zawsze znaczy zdrowy. Jakże te nadzieje są płonne! Patrzę na zdjęcia pewnej katolickiej twórczyni… Przerabia je w AI, by wyglądać młodziej i szczuplej. Gdyby nie to, że zdradza ją „różaniec”, który trzyma w ręku, pewnie sama uwierzyłabym w tę przemianę. Ale AI pomylił liczbę koralików, wydało się. Gdyby nie to, że koleżanki wysyłają mi swoje zdjęcia, gdy szukają sukienki na wesele i ciągle widzą na nich za duży, wystający brzuch, to bym uwierzyła, że jednak z akceptacją siebie jest u nas całkiem dobrze. Gdyby nie to, że sama mam problem z dobraniem ubrań w odpowiednim rozmiarze, byłoby naprawdę fajnie.
Już jakiś czas temu miałam ogromną nadzieję, że era kultu szczupłego ciała minie bezpowrotnie... Wszem i wobec mówi się o akceptacji siebie, ciałopozytywności, o zmieniających się w ekspresowym tempie kanonach piękna oraz tym, że szczupły nie zawsze znaczy zdrowy. Jakże te nadzieje są płonne! Patrzę na zdjęcia pewnej katolickiej twórczyni… Przerabia je w AI, by wyglądać młodziej i szczuplej. Gdyby nie to, że zdradza ją „różaniec”, który trzyma w ręku, pewnie sama uwierzyłabym w tę przemianę. Ale AI pomylił liczbę koralików, wydało się. Gdyby nie to, że koleżanki wysyłają mi swoje zdjęcia, gdy szukają sukienki na wesele i ciągle widzą na nich za duży, wystający brzuch, to bym uwierzyła, że jednak z akceptacją siebie jest u nas całkiem dobrze. Gdyby nie to, że sama mam problem z dobraniem ubrań w odpowiednim rozmiarze, byłoby naprawdę fajnie.
Nie każde internetowe kliknięcie jest moralnie obojętne, a rachunek sumienia w dzisiejszych czasach coraz częściej obejmuje także to, co robimy w mediach społecznościowych. Czy publikowanie wyidealizowanego życia, pogoń za lajkami, bezrefleksyjne korzystanie ze sztucznej inteligencji albo przypisywanie sobie pracy wykonanej przez AI to już kwestia sumienia? O nowych duchowych wyzwaniach chrześcijan w świecie algorytmów rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".
Nie każde internetowe kliknięcie jest moralnie obojętne, a rachunek sumienia w dzisiejszych czasach coraz częściej obejmuje także to, co robimy w mediach społecznościowych. Czy publikowanie wyidealizowanego życia, pogoń za lajkami, bezrefleksyjne korzystanie ze sztucznej inteligencji albo przypisywanie sobie pracy wykonanej przez AI to już kwestia sumienia? O nowych duchowych wyzwaniach chrześcijan w świecie algorytmów rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".
Kilka dni temu umieściłam w mediach społecznościowych wpis o pewnej książce. To “Pamiętnik duchowy” św. Małgorzaty Marii Alacoque, kojarzonej głównie z pierwszymi piątkami miesiąca. Za każdym razem, gdy piszę w mediach społecznościowych o sakramencie spowiedzi, moja skrzynka odbiorcza zapychana jest wiadomościami. Tym razem dotyczyły one zacytowanych słów Jezusa, które zanotowała św. Małgorzata w chwili zwątpienia i lęku o to, czy potrafi się dobrze wyspowiadać: “Dlaczego tak się dręczysz? Czyń, co w twojej mocy, a gdyby na końcu jeszcze czegoś brakowało, Ja to uzupełnię. W sakramencie tym oczekuję jedynie na skruszone i pokorne serce, które ma szczerą wolę nieobrażania Mnie więcej, a oskarża się bez ukrywania czegokolwiek. W takim przypadku natychmiast udzielam przebaczenia i dusza staje się czysta”.
Kilka dni temu umieściłam w mediach społecznościowych wpis o pewnej książce. To “Pamiętnik duchowy” św. Małgorzaty Marii Alacoque, kojarzonej głównie z pierwszymi piątkami miesiąca. Za każdym razem, gdy piszę w mediach społecznościowych o sakramencie spowiedzi, moja skrzynka odbiorcza zapychana jest wiadomościami. Tym razem dotyczyły one zacytowanych słów Jezusa, które zanotowała św. Małgorzata w chwili zwątpienia i lęku o to, czy potrafi się dobrze wyspowiadać: “Dlaczego tak się dręczysz? Czyń, co w twojej mocy, a gdyby na końcu jeszcze czegoś brakowało, Ja to uzupełnię. W sakramencie tym oczekuję jedynie na skruszone i pokorne serce, które ma szczerą wolę nieobrażania Mnie więcej, a oskarża się bez ukrywania czegokolwiek. W takim przypadku natychmiast udzielam przebaczenia i dusza staje się czysta”.
Internet daje dostęp do modlitwy, rekolekcji i wspólnot z całego świata. Ale razem z wartościowymi treściami łatwo trafić na duchowe uproszczenia, fałszywe autorytety czy pokusę zastąpienia realnego Kościoła wygodną wersją online. Gdzie przebiega granica między pomocą a namiastką? Wirtualne parafie, katocelebryci i wspólnota błogosławionego Chata z GPT – czyli na co zwracać uwagę, karmiąc duchowość online. O tym rozmawiają Magda Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku serii „Katoliczka w sieci”.
Internet daje dostęp do modlitwy, rekolekcji i wspólnot z całego świata. Ale razem z wartościowymi treściami łatwo trafić na duchowe uproszczenia, fałszywe autorytety czy pokusę zastąpienia realnego Kościoła wygodną wersją online. Gdzie przebiega granica między pomocą a namiastką? Wirtualne parafie, katocelebryci i wspólnota błogosławionego Chata z GPT – czyli na co zwracać uwagę, karmiąc duchowość online. O tym rozmawiają Magda Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku serii „Katoliczka w sieci”.
Facebook od kilku dni zalewają wpisy z informacją, że Joanna Racewicz wzięła ślub sama ze sobą. Przyciągnęło mnie jedno ze zdjęć z "uroczystości", które opublikowała dziennikarka i postanowiłam – jak to mam w zwyczaju – sięgnąć do oryginalnego wpisu celebrytki, od którego zaczęła się cała burza. Czytając go zastanawiałam się o co tyle szumu... Wiem jak działają social media i dla mnie to była po prostu reklama wydarzenia i spotkań dla kobiet.
Owszem, dziennikarka zaczyna od opisania swoich uczuć i samego wydarzenia, ale wpis kończy kodem rabatowym i linkiem do zakupów. W świecie influencerów to normalne działania marketingowe.
Facebook od kilku dni zalewają wpisy z informacją, że Joanna Racewicz wzięła ślub sama ze sobą. Przyciągnęło mnie jedno ze zdjęć z "uroczystości", które opublikowała dziennikarka i postanowiłam – jak to mam w zwyczaju – sięgnąć do oryginalnego wpisu celebrytki, od którego zaczęła się cała burza. Czytając go zastanawiałam się o co tyle szumu... Wiem jak działają social media i dla mnie to była po prostu reklama wydarzenia i spotkań dla kobiet.
Owszem, dziennikarka zaczyna od opisania swoich uczuć i samego wydarzenia, ale wpis kończy kodem rabatowym i linkiem do zakupów. W świecie influencerów to normalne działania marketingowe.
Zbyt szybko chcemy zbudować relację, która w codzienności budowana byłaby latami. Zbyt wiele i za szybko mówimy o sobie innym ludziom - również o bardzo intymnych sprawach - nie myśląc o tym, że w zasadzie to zupełnie obcy człowiek. Z tęsknoty za relacjami karmimy się ich namiastką. Znaczna część ludzkich relacji tka się obecnie w social mediach. To jest bardzo kuszące, bo łatwiej jest posiedzieć i pogadać na Insta z followersami niż z człowiekiem, z którym mieszkasz. Sama widzę, że ciągnie mnie do internetu, gdy relacje w życiu codziennym rodzą napięcia i trudności. Od trudu chcę się odciąć, oderwać, zapomnieć - mówi Magda Urbańska w rozmowie z Agatą Rusek w kolejnym odcinku serii "Katoliczka w sieci".
Zbyt szybko chcemy zbudować relację, która w codzienności budowana byłaby latami. Zbyt wiele i za szybko mówimy o sobie innym ludziom - również o bardzo intymnych sprawach - nie myśląc o tym, że w zasadzie to zupełnie obcy człowiek. Z tęsknoty za relacjami karmimy się ich namiastką. Znaczna część ludzkich relacji tka się obecnie w social mediach. To jest bardzo kuszące, bo łatwiej jest posiedzieć i pogadać na Insta z followersami niż z człowiekiem, z którym mieszkasz. Sama widzę, że ciągnie mnie do internetu, gdy relacje w życiu codziennym rodzą napięcia i trudności. Od trudu chcę się odciąć, oderwać, zapomnieć - mówi Magda Urbańska w rozmowie z Agatą Rusek w kolejnym odcinku serii "Katoliczka w sieci".
Niedzielne upały… Mimo tego, że poszliśmy do kościoła rano, ciężko nam było skupić się na Mszy. Jednak pewna rzecz przykuła uwagę mojego 10-letniego syna, jedno z ogłoszeń parafialnych. Kapłan w prostych słowach – pełnych troski – zaapelował do seniorów, by pili dużo wody. Dlaczego to zatrzymało moje dziecko? Stwierdził, że dzięki temu ogłoszeniu seniorzy rzeczywiście bardziej się o siebie zatroszczą i że jego samego urzekła troska księdza. Przecież proboszcz powiedział, to trzeba zadbać. No proste… Dedukcja mojego syna – prosta i bez komplikacji, jak to u dziecka – zatrzymała mnie jednak i dała sporo do myślenia…
Niedzielne upały… Mimo tego, że poszliśmy do kościoła rano, ciężko nam było skupić się na Mszy. Jednak pewna rzecz przykuła uwagę mojego 10-letniego syna, jedno z ogłoszeń parafialnych. Kapłan w prostych słowach – pełnych troski – zaapelował do seniorów, by pili dużo wody. Dlaczego to zatrzymało moje dziecko? Stwierdził, że dzięki temu ogłoszeniu seniorzy rzeczywiście bardziej się o siebie zatroszczą i że jego samego urzekła troska księdza. Przecież proboszcz powiedział, to trzeba zadbać. No proste… Dedukcja mojego syna – prosta i bez komplikacji, jak to u dziecka – zatrzymała mnie jednak i dała sporo do myślenia…
{{ article.published_at }}
{{ article.description }}
{{ article.description }}