Zbyt szybko chcemy zbudować relację, która w codzienności budowana byłaby latami. Zbyt wiele i za szybko mówimy o sobie innym ludziom - również o bardzo intymnych sprawach - nie myśląc o tym, że w zasadzie to zupełnie obcy człowiek. Z tęsknoty za relacjami karmimy się ich namiastką. Znaczna część ludzkich relacji tka się obecnie w social mediach. To jest bardzo kuszące, bo łatwiej jest posiedzieć i pogadać na Insta z followersami niż z człowiekiem, z którym mieszkasz. Sama widzę, że ciągnie mnie do internetu, gdy relacje w życiu codziennym rodzą napięcia i trudności. Od trudu chcę się odciąć, oderwać, zapomnieć - mówi Magda Urbańska w rozmowie z Agatą Rusek w kolejnym odcinku serii "Katoliczka w sieci".
Zbyt szybko chcemy zbudować relację, która w codzienności budowana byłaby latami. Zbyt wiele i za szybko mówimy o sobie innym ludziom - również o bardzo intymnych sprawach - nie myśląc o tym, że w zasadzie to zupełnie obcy człowiek. Z tęsknoty za relacjami karmimy się ich namiastką. Znaczna część ludzkich relacji tka się obecnie w social mediach. To jest bardzo kuszące, bo łatwiej jest posiedzieć i pogadać na Insta z followersami niż z człowiekiem, z którym mieszkasz. Sama widzę, że ciągnie mnie do internetu, gdy relacje w życiu codziennym rodzą napięcia i trudności. Od trudu chcę się odciąć, oderwać, zapomnieć - mówi Magda Urbańska w rozmowie z Agatą Rusek w kolejnym odcinku serii "Katoliczka w sieci".
Niedzielne upały… Mimo tego, że poszliśmy do kościoła rano, ciężko nam było skupić się na Mszy. Jednak pewna rzecz przykuła uwagę mojego 10-letniego syna, jedno z ogłoszeń parafialnych. Kapłan w prostych słowach – pełnych troski – zaapelował do seniorów, by pili dużo wody. Dlaczego to zatrzymało moje dziecko? Stwierdził, że dzięki temu ogłoszeniu seniorzy rzeczywiście bardziej się o siebie zatroszczą i że jego samego urzekła troska księdza. Przecież proboszcz powiedział, to trzeba zadbać. No proste… Dedukcja mojego syna – prosta i bez komplikacji, jak to u dziecka – zatrzymała mnie jednak i dała sporo do myślenia…
Niedzielne upały… Mimo tego, że poszliśmy do kościoła rano, ciężko nam było skupić się na Mszy. Jednak pewna rzecz przykuła uwagę mojego 10-letniego syna, jedno z ogłoszeń parafialnych. Kapłan w prostych słowach – pełnych troski – zaapelował do seniorów, by pili dużo wody. Dlaczego to zatrzymało moje dziecko? Stwierdził, że dzięki temu ogłoszeniu seniorzy rzeczywiście bardziej się o siebie zatroszczą i że jego samego urzekła troska księdza. Przecież proboszcz powiedział, to trzeba zadbać. No proste… Dedukcja mojego syna – prosta i bez komplikacji, jak to u dziecka – zatrzymała mnie jednak i dała sporo do myślenia…
- Nie każda mama w sieci celowo "robi content:" na dziecku, a już na pewno nie każda ma świadomość tego, jak się może skończyć publikowanie jego zdjęć. W internecie nie ma czegoś takiego jak “bezpieczne miejsce” i “prywatność”. Jeśli chcesz mieć dziś naprawdę prywatne życie, to ono musi być odcięte od technologii. Każde zdjęcie można albo ściągnąć, albo zrobić screen. Przerobić je, wykorzystać dla swoich celów. Nie zawsze dobrych. Tworzymy cyfrową historię życia naszych pociech, ale wrzucając ją do sieci, zupełnie tracimy kontrolę - mówią Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnej rozmowie z cyklu "Katoliczka w sieci".
- Nie każda mama w sieci celowo "robi content:" na dziecku, a już na pewno nie każda ma świadomość tego, jak się może skończyć publikowanie jego zdjęć. W internecie nie ma czegoś takiego jak “bezpieczne miejsce” i “prywatność”. Jeśli chcesz mieć dziś naprawdę prywatne życie, to ono musi być odcięte od technologii. Każde zdjęcie można albo ściągnąć, albo zrobić screen. Przerobić je, wykorzystać dla swoich celów. Nie zawsze dobrych. Tworzymy cyfrową historię życia naszych pociech, ale wrzucając ją do sieci, zupełnie tracimy kontrolę - mówią Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnej rozmowie z cyklu "Katoliczka w sieci".
Książka może być oknem na świat. Czymś, przy czym możemy się zrelaksować, poczuć coś głębiej, pozwolić naszej wyobraźni wybudzić się z hibernacji. Nie potrzeba spędzać całego dnia nad książką, by się nią nasycić. Wystarczy kilkanaście minut dziennie, może zamiast kolejnej serii bezmyślnego scrollowania rolek na Instagramie.
Książka może być oknem na świat. Czymś, przy czym możemy się zrelaksować, poczuć coś głębiej, pozwolić naszej wyobraźni wybudzić się z hibernacji. Nie potrzeba spędzać całego dnia nad książką, by się nią nasycić. Wystarczy kilkanaście minut dziennie, może zamiast kolejnej serii bezmyślnego scrollowania rolek na Instagramie.
Jak wychować dziecko, dla którego smartfon i nieustanny dostęp do sieci jest oczywistą częścią życia? - Mam super wspomnienia z dzieciństwa. Ale dowodów moich "wyczynów" nie ma w internecie. Nikt ich nie wyciągnie, żeby zrobić mem. Widzę też, jak całkiem małe dzieci pochłaniane są przez TikToka czy Facebooka i patrzę na to z ogromnym przerażeniem. Nie mamy kontroli nad tym, co tam zobaczą - a często to jest zwykłe szambo - mówi Magda Urbańska. - A mnie naprawdę złości, gdy na zebraniu rodzicielskim w szkole moich dzieci słyszę, jak wielu rodziców wzdycha w bezsilności: “nie zmienimy świata, te telefony zniszczyły dzieciństwo, nic z tym już nie zrobimy” - dodaje Agata Rusek. Oto kolejna rozmowa w naszym cyklu "Katoliczka w sieci"
Jak wychować dziecko, dla którego smartfon i nieustanny dostęp do sieci jest oczywistą częścią życia? - Mam super wspomnienia z dzieciństwa. Ale dowodów moich "wyczynów" nie ma w internecie. Nikt ich nie wyciągnie, żeby zrobić mem. Widzę też, jak całkiem małe dzieci pochłaniane są przez TikToka czy Facebooka i patrzę na to z ogromnym przerażeniem. Nie mamy kontroli nad tym, co tam zobaczą - a często to jest zwykłe szambo - mówi Magda Urbańska. - A mnie naprawdę złości, gdy na zebraniu rodzicielskim w szkole moich dzieci słyszę, jak wielu rodziców wzdycha w bezsilności: “nie zmienimy świata, te telefony zniszczyły dzieciństwo, nic z tym już nie zrobimy” - dodaje Agata Rusek. Oto kolejna rozmowa w naszym cyklu "Katoliczka w sieci"
Kilka dni temu przeprowadziłam spontaniczną ankietę. Pytanie było proste: jakich treści szukasz na moich social mediach? Dla ułatwienia wrzuciłam cztery odpowiedzi, które dla mnie – jako twórcy – były po prostu określeniem tego, o czym sama lubię opowiadać, czyli książki, rekolekcje w milczeniu, spowiedź, codzienność żony i mamy. Przyznaję, że to co się zadziało w wyniku tej ankiety, bardzo mocno mnie zaskoczyło.
Kilka dni temu przeprowadziłam spontaniczną ankietę. Pytanie było proste: jakich treści szukasz na moich social mediach? Dla ułatwienia wrzuciłam cztery odpowiedzi, które dla mnie – jako twórcy – były po prostu określeniem tego, o czym sama lubię opowiadać, czyli książki, rekolekcje w milczeniu, spowiedź, codzienność żony i mamy. Przyznaję, że to co się zadziało w wyniku tej ankiety, bardzo mocno mnie zaskoczyło.
- W sieci łatwo jest pokazać wiarę od strony konkretnych informacji. Dużo trudniej jest próbować pokazywać wiarę od strony osobistego doświadczenia. Bo jakimi środkami wyrazu to zaprezentować? Postawić sobie kamerkę na czole i streamować nieustannie, jak się modlę, jak się odzywam do bliskich, jak traktuję współpracowników w pracy? - mówi Agata Rusek. - Są tacy twórcy, którzy “wpuszczają” obcych na swoją prywatną audiencję z Panem. Ja w tym widzę takie zagrożenie, że to spotkanie jest nie do końca otwarte i szczere. Odbieramy sobie w tym bycie autentycznym przed Panem - dodaje Magda Urbańska. Oto kolejny odcinek naszego piątkowego cyklu "Katoliczka w sieci".
- W sieci łatwo jest pokazać wiarę od strony konkretnych informacji. Dużo trudniej jest próbować pokazywać wiarę od strony osobistego doświadczenia. Bo jakimi środkami wyrazu to zaprezentować? Postawić sobie kamerkę na czole i streamować nieustannie, jak się modlę, jak się odzywam do bliskich, jak traktuję współpracowników w pracy? - mówi Agata Rusek. - Są tacy twórcy, którzy “wpuszczają” obcych na swoją prywatną audiencję z Panem. Ja w tym widzę takie zagrożenie, że to spotkanie jest nie do końca otwarte i szczere. Odbieramy sobie w tym bycie autentycznym przed Panem - dodaje Magda Urbańska. Oto kolejny odcinek naszego piątkowego cyklu "Katoliczka w sieci".
Przełom maja i czerwca to dla wielu katolików czas zmian. Przez ostatnich kilka tygodni wiele razy usłyszałam o tym, że jest komuś ciężko, bo jego/jej spowiednik zostaje przeniesiony do innej – odległej – parafii i w sercu zrodziła się pustka... To jednak nie będzie tekst o księżach i zmianach personalnych. To refleksja z głębi, o tym jak łatwo zatrzymać się w swoim życiu duchowym i ugrząźć jak w bagnie.
Przełom maja i czerwca to dla wielu katolików czas zmian. Przez ostatnich kilka tygodni wiele razy usłyszałam o tym, że jest komuś ciężko, bo jego/jej spowiednik zostaje przeniesiony do innej – odległej – parafii i w sercu zrodziła się pustka... To jednak nie będzie tekst o księżach i zmianach personalnych. To refleksja z głębi, o tym jak łatwo zatrzymać się w swoim życiu duchowym i ugrząźć jak w bagnie.
- Perfekcyjna katoliczka. Zamykam oczy i widzę zadbaną kobietę, w sukience, z gromadką uśmiechniętych dzieci. Ma uśmiech i łagodność wypisaną na twarzy. Ej, otwieram oczy, bo to nie o mnie! Ale mam takie poczucie, że niestety sami to sobie robimy. Wiele osób mocno koloryzuje obraz swojej osoby, by po prostu wypaść lepiej w oczach innych. A dopóki nie miałam świadomości, jak działa algorytm, to bardzo głęboko odczuwałam ten okropny ból wynikający z porównywania swojego życia z czyimiś perfekcyjnymi kadrami. - mówią Magda Urbańska i Agata Rusek. To kolejna rozmowa z cyklu "Katoliczka w sieci".
- Perfekcyjna katoliczka. Zamykam oczy i widzę zadbaną kobietę, w sukience, z gromadką uśmiechniętych dzieci. Ma uśmiech i łagodność wypisaną na twarzy. Ej, otwieram oczy, bo to nie o mnie! Ale mam takie poczucie, że niestety sami to sobie robimy. Wiele osób mocno koloryzuje obraz swojej osoby, by po prostu wypaść lepiej w oczach innych. A dopóki nie miałam świadomości, jak działa algorytm, to bardzo głęboko odczuwałam ten okropny ból wynikający z porównywania swojego życia z czyimiś perfekcyjnymi kadrami. - mówią Magda Urbańska i Agata Rusek. To kolejna rozmowa z cyklu "Katoliczka w sieci".
Uroczystość Bożego Ciała to w jakiś sposób wyjątkowy dzień. Dla wielu katolików jedyny w roku, gdy wychodzimy na ulicę, pokazując tym samym naszą wiarę. Choć sama do procesji Bożego Ciała mam wiele zastrzeżeń, to widzę w niej również ogromne piękno Kościoła. Dla mnie jednak jest to zachęta do refleksji i zadania sobie pytania: czy wierzę, że w kawałku chleba jest żywy, prawdziwy Bóg? Czy Mu ufam? Czy rzeczywiście chcę za Nim iść – nie tylko w procesji, ale i w codzienności?
Uroczystość Bożego Ciała to w jakiś sposób wyjątkowy dzień. Dla wielu katolików jedyny w roku, gdy wychodzimy na ulicę, pokazując tym samym naszą wiarę. Choć sama do procesji Bożego Ciała mam wiele zastrzeżeń, to widzę w niej również ogromne piękno Kościoła. Dla mnie jednak jest to zachęta do refleksji i zadania sobie pytania: czy wierzę, że w kawałku chleba jest żywy, prawdziwy Bóg? Czy Mu ufam? Czy rzeczywiście chcę za Nim iść – nie tylko w procesji, ale i w codzienności?
Każdy słodki kotek albo zabawny mem ma szansę "pobić" Jezusa w zasięgach. Czy na pewno potrzebujemy tego, by duchowe treści stawały się viralami? Długi tekst nie zachęca, by się przy nim zatrzymać, bo social media nauczyły nas tego, że jest kolorowy obraz, jedno zdanie i scrollujesz dalej. Ale nie da się głębszej myśli zawrzeć w jednym zdaniu... Najpopularniejsza homilia w internecie nie pobije wyświetleń nagrania "faceta jedzącego kebaba" - a mimo to coraz więcej ludzi szuka w sieci dobrych duchowych treści.
Każdy słodki kotek albo zabawny mem ma szansę "pobić" Jezusa w zasięgach. Czy na pewno potrzebujemy tego, by duchowe treści stawały się viralami? Długi tekst nie zachęca, by się przy nim zatrzymać, bo social media nauczyły nas tego, że jest kolorowy obraz, jedno zdanie i scrollujesz dalej. Ale nie da się głębszej myśli zawrzeć w jednym zdaniu... Najpopularniejsza homilia w internecie nie pobije wyświetleń nagrania "faceta jedzącego kebaba" - a mimo to coraz więcej ludzi szuka w sieci dobrych duchowych treści.
We wtorek, gdy media społecznościowe zalały zdjęcia bukietów kwiatów i uśmiechniętych kobiet, pomyślałam o tym, że to już kolejny rok, gdy nie zadzwonię do mojej mamy z życzeniami. Została tylko modlitwa i znicz postawiony na cmentarzu. Z drugiej strony poczułam jak wielką łaską jest to, że sama mogę być mamą i że mogłam świętować ten dzień razem z moimi dziećmi. Miałam szansę przyjąć laurki, kwiaty, kawę, uśmiech i przytulenie.
We wtorek, gdy media społecznościowe zalały zdjęcia bukietów kwiatów i uśmiechniętych kobiet, pomyślałam o tym, że to już kolejny rok, gdy nie zadzwonię do mojej mamy z życzeniami. Została tylko modlitwa i znicz postawiony na cmentarzu. Z drugiej strony poczułam jak wielką łaską jest to, że sama mogę być mamą i że mogłam świętować ten dzień razem z moimi dziećmi. Miałam szansę przyjąć laurki, kwiaty, kawę, uśmiech i przytulenie.
- Jedyną rzeczą, która dziś cokolwiek mi utrudnia w sieci, jest hejt. Kiedyś bardzo brałam do siebie każdy atak, zastanawiałam się co jest ze mną nie tak, że jestem atakowana w taki sposób. Czym sobie zasłużyłam na to, że ktoś wprost życzy mi śmierci. Dziś wiem, że aby działać w sieci, trzeba mieć nie tylko grubą skórę, ale również dużo rozsądku i głębszego rozeznania tego, co i ile pokazuję, na jakie współprace się zgadzam, z kim i dlaczego współpracuję - mówi Magda Urbańska w rozmowie z Agatą Rusek.
- Jedyną rzeczą, która dziś cokolwiek mi utrudnia w sieci, jest hejt. Kiedyś bardzo brałam do siebie każdy atak, zastanawiałam się co jest ze mną nie tak, że jestem atakowana w taki sposób. Czym sobie zasłużyłam na to, że ktoś wprost życzy mi śmierci. Dziś wiem, że aby działać w sieci, trzeba mieć nie tylko grubą skórę, ale również dużo rozsądku i głębszego rozeznania tego, co i ile pokazuję, na jakie współprace się zgadzam, z kim i dlaczego współpracuję - mówi Magda Urbańska w rozmowie z Agatą Rusek.
Jakiś czas temu opowiadałam znajomej z parafii o rekolekcjach ignacjańskich, na które niebawem się wybieram. Miała dużo – ciekawych dla mnie – pytań, choć na dłużej zatrzymałyśmy się obie nad ciszą. Jednak nie tą, gdy przez osiem dni zachowujesz milczenie. Obie stwierdziłyśmy, że wyłączenie telefonu na przeszło tydzień może być w tym wszystkim dużo trudniejsze…
Jakiś czas temu opowiadałam znajomej z parafii o rekolekcjach ignacjańskich, na które niebawem się wybieram. Miała dużo – ciekawych dla mnie – pytań, choć na dłużej zatrzymałyśmy się obie nad ciszą. Jednak nie tą, gdy przez osiem dni zachowujesz milczenie. Obie stwierdziłyśmy, że wyłączenie telefonu na przeszło tydzień może być w tym wszystkim dużo trudniejsze…
- Ludzie łakną normalności. Kogoś takiego, jak oni. Kogoś, kto żyje, sprząta, modli się gdzieś pomiędzy, upada i wstaje. Ale nawet przy najlepszych intencjach internetowego twórcy, który chce się dzielić swoim prawdziwym wizerunkiem, i tak do jego społeczności trafia jakiś wycinek życia. Jako odbiorcy wciąż zapominamy, że w sieci nie widać wszystkiego. Mimo to tego spece od marketingu trąbią, że jeśli chcesz budować wokół siebie społeczność, to musisz wpuszczać ludzi za kulisy i raz po raz uchylać rąbka prywatności - mówią Agata Rusek i Magda Urbańska w rozmowie o presji autentyczności.
- Ludzie łakną normalności. Kogoś takiego, jak oni. Kogoś, kto żyje, sprząta, modli się gdzieś pomiędzy, upada i wstaje. Ale nawet przy najlepszych intencjach internetowego twórcy, który chce się dzielić swoim prawdziwym wizerunkiem, i tak do jego społeczności trafia jakiś wycinek życia. Jako odbiorcy wciąż zapominamy, że w sieci nie widać wszystkiego. Mimo to tego spece od marketingu trąbią, że jeśli chcesz budować wokół siebie społeczność, to musisz wpuszczać ludzi za kulisy i raz po raz uchylać rąbka prywatności - mówią Agata Rusek i Magda Urbańska w rozmowie o presji autentyczności.
Kilka dni temu zamieściłam w swoich mediach społecznościowych wpis, który wywołał falę reakcji... Wspominałam w nim o tym, że gdy było mi ciężko, jeden ze znajomych księży zapytał co możemy zrobić, by mi choć trochę pomóc. "Nie wiem" - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Na co kapłan stwierdził, że wie. Stanął obok mnie, wyciągnął ręce nad moja głową i udzielił mi błogosławieństwa. Prosty gest, prawda? Wszak kapłani są nam w życiu potrzebni m.in. dlatego, że mogą udzielać nam sakramentów, czy właśnie błogosławieństwa. Jednak większość wiadomości, które dostałam po opublikowaniu tego wpisu pokazały mi, że to wcale takie oczywiste nie jest…
Kilka dni temu zamieściłam w swoich mediach społecznościowych wpis, który wywołał falę reakcji... Wspominałam w nim o tym, że gdy było mi ciężko, jeden ze znajomych księży zapytał co możemy zrobić, by mi choć trochę pomóc. "Nie wiem" - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Na co kapłan stwierdził, że wie. Stanął obok mnie, wyciągnął ręce nad moja głową i udzielił mi błogosławieństwa. Prosty gest, prawda? Wszak kapłani są nam w życiu potrzebni m.in. dlatego, że mogą udzielać nam sakramentów, czy właśnie błogosławieństwa. Jednak większość wiadomości, które dostałam po opublikowaniu tego wpisu pokazały mi, że to wcale takie oczywiste nie jest…
Oburzam się coraz bardziej, widząc kolejne artykuły i nagłówki opisujące "komunijną" rzeczywistość. Od paru tygodni odnoszę wrażenie, że z każdej możliwej strony wyskakują mi artykuły w stylu "dzieci w czwartych klasach masowo wypisują się z lekcji religii", "Pierwsza Komunia to szopka", "ile włożyć do koperty chrześniakowi w dniu Komunii"? Jeden styl, podobna narracja, zupełne spłycienie tematu i – jak to zwykle bywa – budzenie niepotrzebnej sensacji tam gdzie jej tak naprawdę nie ma.
Oburzam się coraz bardziej, widząc kolejne artykuły i nagłówki opisujące "komunijną" rzeczywistość. Od paru tygodni odnoszę wrażenie, że z każdej możliwej strony wyskakują mi artykuły w stylu "dzieci w czwartych klasach masowo wypisują się z lekcji religii", "Pierwsza Komunia to szopka", "ile włożyć do koperty chrześniakowi w dniu Komunii"? Jeden styl, podobna narracja, zupełne spłycienie tematu i – jak to zwykle bywa – budzenie niepotrzebnej sensacji tam gdzie jej tak naprawdę nie ma.
W tym roku Niedziela Dobrego Pasterza budzi we mnie inne skojarzenia i refleksje niż w poprzednich latach. Z jednej strony umiera Łukasz Litewka, który pociągał rzesze ludzi - nie za sobą, ale za realnym i namacalnym dobrem wobec chorych i potrzebujących. Z drugiej wciąż gorące emocje budzi Piotr "Łatwogang" Garkowski i jego niesamowita akcja. Młody chłopak prowadził 9-dniowy stream na YouTubie, jednocząc wiele serc. Jego charytatywna transmisja dla Fundacji Cancer Fighters zakończyła się kwotą ponad 251 mln złotych. Dwoje młodych ludzi i tyle dobra!
W tym roku Niedziela Dobrego Pasterza budzi we mnie inne skojarzenia i refleksje niż w poprzednich latach. Z jednej strony umiera Łukasz Litewka, który pociągał rzesze ludzi - nie za sobą, ale za realnym i namacalnym dobrem wobec chorych i potrzebujących. Z drugiej wciąż gorące emocje budzi Piotr "Łatwogang" Garkowski i jego niesamowita akcja. Młody chłopak prowadził 9-dniowy stream na YouTubie, jednocząc wiele serc. Jego charytatywna transmisja dla Fundacji Cancer Fighters zakończyła się kwotą ponad 251 mln złotych. Dwoje młodych ludzi i tyle dobra!
"Sam cierpiałem, znosiłem ten ból, który mi zadawano przez tak długi czas. Znosiłem ten hejt, który na mnie spadł, nie wiem czemu. Te upokorzenia, poniżanie i pobicie. Przecież ja byłem taki sam jak Wy. Dobrze się uczyłem, byłem grzeczny, miałem marzenia". Słowa odczytane na pogrzebie 14 letniego Mateusza powinny wybrzmieć. Jego oprawcy i ich rodzice, którzy chowali głowę w piasek oraz nauczyciele, którzy widzieli i nie reagowali - was pewnie nie ruszą. Boicie się teraz czegoś innego. Wydało się, jest głośno, ktoś może za to oberwać. Jednak wam nie jest wstyd, bo dawno przestaliście go czuć. Bo gdyby tak nie było, Mateusz by żył.
"Sam cierpiałem, znosiłem ten ból, który mi zadawano przez tak długi czas. Znosiłem ten hejt, który na mnie spadł, nie wiem czemu. Te upokorzenia, poniżanie i pobicie. Przecież ja byłem taki sam jak Wy. Dobrze się uczyłem, byłem grzeczny, miałem marzenia". Słowa odczytane na pogrzebie 14 letniego Mateusza powinny wybrzmieć. Jego oprawcy i ich rodzice, którzy chowali głowę w piasek oraz nauczyciele, którzy widzieli i nie reagowali - was pewnie nie ruszą. Boicie się teraz czegoś innego. Wydało się, jest głośno, ktoś może za to oberwać. Jednak wam nie jest wstyd, bo dawno przestaliście go czuć. Bo gdyby tak nie było, Mateusz by żył.
Mówi się, że wierzących ludzi jest coraz mniej. Że dzieci przystępują do pierwszej komunii dla tradycji albo drogich prezentów. Kilka dni temu poproszono mnie o napisanie krótkiego poradnika dla rodziców, których dzieci przygotowują się do pierwszej spowiedzi świętej. Napisałam, wypuściłam w świat. Przerosło mnie to, co dostałam w zamian.
Mówi się, że wierzących ludzi jest coraz mniej. Że dzieci przystępują do pierwszej komunii dla tradycji albo drogich prezentów. Kilka dni temu poproszono mnie o napisanie krótkiego poradnika dla rodziców, których dzieci przygotowują się do pierwszej spowiedzi świętej. Napisałam, wypuściłam w świat. Przerosło mnie to, co dostałam w zamian.
{{ article.published_at }}
{{ article.description }}
{{ article.description }}