Za kilka dni obchodzić będziemy Niedzielę Miłosierdzia, uroczystość ustanowioną w 2000 roku przez św. Jana Pawła II. Słusznie kojarzy się nam z Koronką do Miłosierdzia Bożego i ze św. Faustyną Kowalską. Jednak nie byłabym sobą, nie pytając: i co z tego? Co z tej uroczystości bierzesz dla siebie? Dlaczego ona jest tak ważna? Nie w teorii, wyczytanej z dokumentów Kościoła, ale dla mnie - tu i teraz.
Za kilka dni obchodzić będziemy Niedzielę Miłosierdzia, uroczystość ustanowioną w 2000 roku przez św. Jana Pawła II. Słusznie kojarzy się nam z Koronką do Miłosierdzia Bożego i ze św. Faustyną Kowalską. Jednak nie byłabym sobą, nie pytając: i co z tego? Co z tej uroczystości bierzesz dla siebie? Dlaczego ona jest tak ważna? Nie w teorii, wyczytanej z dokumentów Kościoła, ale dla mnie - tu i teraz.
- W naszej codzienności „groby” to nie są tylko wielkie dramaty. To są też te wszystkie momenty, kiedy coś w naszym życiu się kończy i nie bardzo wiemy, jak to unieść, miejsca, gdzie nie ma życia. I wtedy pojawia się w nas taka pokusa, żeby albo od tego uciec, albo bardzo szybko to „zamknąć”, zagadać, przykryć czymś nowym - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską. 
- W naszej codzienności „groby” to nie są tylko wielkie dramaty. To są też te wszystkie momenty, kiedy coś w naszym życiu się kończy i nie bardzo wiemy, jak to unieść, miejsca, gdzie nie ma życia. I wtedy pojawia się w nas taka pokusa, żeby albo od tego uciec, albo bardzo szybko to „zamknąć”, zagadać, przykryć czymś nowym - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską. 
Wiem, że tak postawione pytanie w Wielki Czwartek jest błędne już na starcie. Dziś nie ma albo-albo. Jezus w Wieczerniku daje nam dwa sakramenty. Eucharystię i kapłaństwo. Pierwsze bez drugiego się nie wydarzy. Książa są nam potrzebni, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Czy jednak składanie długich życzeń na Mszy Wieczerzy Pańskiej nie przysłoniło nam czegoś ważnego?
Wiem, że tak postawione pytanie w Wielki Czwartek jest błędne już na starcie. Dziś nie ma albo-albo. Jezus w Wieczerniku daje nam dwa sakramenty. Eucharystię i kapłaństwo. Pierwsze bez drugiego się nie wydarzy. Książa są nam potrzebni, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Czy jednak składanie długich życzeń na Mszy Wieczerzy Pańskiej nie przysłoniło nam czegoś ważnego?
- Moja mama odeszła w trakcie pandemii, nie mogłam być przy niej, gdy umierała. Jednak pamiętam nasze ostatnie spotkanie, gdy mama traciła już świadomość. To było najczulsze trzydzieści minut mojego życia, gdy mogłam po prostu przy niej być i trzymać ją za rękę. Patrzę na tę boleść Maryi i widzę właśnie tę czułość. Ten wyjątkowy moment relacji. Taki, które zapada w sercu do końca życia - mówi Magda Urbańska w rozmowie z Agatą Rusek. 
- Moja mama odeszła w trakcie pandemii, nie mogłam być przy niej, gdy umierała. Jednak pamiętam nasze ostatnie spotkanie, gdy mama traciła już świadomość. To było najczulsze trzydzieści minut mojego życia, gdy mogłam po prostu przy niej być i trzymać ją za rękę. Patrzę na tę boleść Maryi i widzę właśnie tę czułość. Ten wyjątkowy moment relacji. Taki, które zapada w sercu do końca życia - mówi Magda Urbańska w rozmowie z Agatą Rusek. 
Myślę o obchodzonym wczoraj dniu świętości życia i o tym, z czym się nam kojarzy. Walka o życie nienarodzonych i duchowa adopcja to piękne i bardzo potrzebne przestrzenie. Cieszę się, że mówi się o nich głośno. Jednocześnie bardzo brakuje mi głosów o dalszej walce, tak jakby dziecko zaraz po narodzinach stało się zakończonym projektem. Tymczasem dzieci rosną, dojrzewają, stają się dorosłymi. I przestają patrzeć na swoje życie jak na świętość.
Myślę o obchodzonym wczoraj dniu świętości życia i o tym, z czym się nam kojarzy. Walka o życie nienarodzonych i duchowa adopcja to piękne i bardzo potrzebne przestrzenie. Cieszę się, że mówi się o nich głośno. Jednocześnie bardzo brakuje mi głosów o dalszej walce, tak jakby dziecko zaraz po narodzinach stało się zakończonym projektem. Tymczasem dzieci rosną, dojrzewają, stają się dorosłymi. I przestają patrzeć na swoje życie jak na świętość.
- Im dłużej jestem mamą, tym wyraźniej widzę, jak w krajobraz mojej duchowości wpisane są małe Golgoty. Miejsca, które wydają mi się bez życia, gdzie serce przeszywa ból pytań bez odpowiedzi. Każdy rodzic w jakimś momencie życia znajdzie się w takiej sytuacji, czy tego chce, czy nie. Tak wiele osób przed nimi ucieka, nie chce ich widzieć - o cierpieniu ukrytym w rodzicielstwie rozmawiają nasze publicystki, Magda Urbańska i Agata Rusek. 
- Im dłużej jestem mamą, tym wyraźniej widzę, jak w krajobraz mojej duchowości wpisane są małe Golgoty. Miejsca, które wydają mi się bez życia, gdzie serce przeszywa ból pytań bez odpowiedzi. Każdy rodzic w jakimś momencie życia znajdzie się w takiej sytuacji, czy tego chce, czy nie. Tak wiele osób przed nimi ucieka, nie chce ich widzieć - o cierpieniu ukrytym w rodzicielstwie rozmawiają nasze publicystki, Magda Urbańska i Agata Rusek. 
Gdy myślę o patronie dzisiejszego dnia, św. Józefie, od razu przychodzi mi do głowy zadanie: milcz i działaj. W świecie, w którym jest tak wiele głosów (dźwięków, opinii na każdy temat, informacji zalewających nas zewsząd), patrzę na św. Józefa i podziwiam jego milczenie.
Gdy myślę o patronie dzisiejszego dnia, św. Józefie, od razu przychodzi mi do głowy zadanie: milcz i działaj. W świecie, w którym jest tak wiele głosów (dźwięków, opinii na każdy temat, informacji zalewających nas zewsząd), patrzę na św. Józefa i podziwiam jego milczenie.
Nie możemy przeżyć życia za nasze dziecko. A tak często chciałybyśmy cierpieć zamiast naszych dzieci. Uchronić je jak najbardziej. Scena spod krzyża pokazuje, że to nie jest możliwe. I każda mama ma czasem takie chwile, w których stoi w bezsilności i nie może zrobić nic poza byciem obok, towarzyszeniem - mówią Magda Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu rozmów o cierpieniu.
Nie możemy przeżyć życia za nasze dziecko. A tak często chciałybyśmy cierpieć zamiast naszych dzieci. Uchronić je jak najbardziej. Scena spod krzyża pokazuje, że to nie jest możliwe. I każda mama ma czasem takie chwile, w których stoi w bezsilności i nie może zrobić nic poza byciem obok, towarzyszeniem - mówią Magda Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu rozmów o cierpieniu.
Wielki Post to czas, w którym - od kiedy sięgam pamięcią - odbywały się rekolekcje wielkopostne. Ich częścią są również spotkania dla dzieci i młodzieży, które wielu nazywa rekolekcjami szkolnymi, choć przyznajmy… Ze szkołą mają mało wspólnego. No, może poza tym, że paraliżują jej pracę.
Wielki Post to czas, w którym - od kiedy sięgam pamięcią - odbywały się rekolekcje wielkopostne. Ich częścią są również spotkania dla dzieci i młodzieży, które wielu nazywa rekolekcjami szkolnymi, choć przyznajmy… Ze szkołą mają mało wspólnego. No, może poza tym, że paraliżują jej pracę.
"Świątynią", w której można dziś bardzo łatwo zgubić dziecko, jest dzisiaj świat wirtualny. Możemy nawet nie zauważyć tego momentu, gdy nastolatek znika. Patrząc na kolegów syna mam czasem poczucie, że świat wirtualny, gry, media społecznościowe staje się dla nich miejscem, w którym mogą być sobą, czują się zauważeni i wysłuchani jak Jezus w świątyni - mówi Magdalena Urbańska. 
"Świątynią", w której można dziś bardzo łatwo zgubić dziecko, jest dzisiaj świat wirtualny. Możemy nawet nie zauważyć tego momentu, gdy nastolatek znika. Patrząc na kolegów syna mam czasem poczucie, że świat wirtualny, gry, media społecznościowe staje się dla nich miejscem, w którym mogą być sobą, czują się zauważeni i wysłuchani jak Jezus w świątyni - mówi Magdalena Urbańska. 
Przed nami Dzień Kobiet. Choć rajstopy i goździki wypadły już z listy najbardziej adekwatnych prezentów wręczanych tego dnia, sama mam w sobie pewien bunt i odezwę do kobiet. Do wielu z nas. To odezwa do pań, które na co dzień zamykają się w puszcze samotności, lęku, samowystarczalności. Do opiekunek dzieci i rodziców niepełnosprawnych, które nie pamiętają kiedy ostatni raz przespały spokojnie noc. Do mam walczących z hejtem i przemocą w szkole i do tych, które wychowują dzieci samotnie. Do żon alkoholików, hazardzistów i narkomanów. Do kobiet, które łączą role pracownika na etacie, mamy, córki opiekującej się chorującym rodzicem i… gdzieś na końcu listy stawiają siebie. Nie, sorry, stawiają samą siebie poza jakąkolwiek listą.
Przed nami Dzień Kobiet. Choć rajstopy i goździki wypadły już z listy najbardziej adekwatnych prezentów wręczanych tego dnia, sama mam w sobie pewien bunt i odezwę do kobiet. Do wielu z nas. To odezwa do pań, które na co dzień zamykają się w puszcze samotności, lęku, samowystarczalności. Do opiekunek dzieci i rodziców niepełnosprawnych, które nie pamiętają kiedy ostatni raz przespały spokojnie noc. Do mam walczących z hejtem i przemocą w szkole i do tych, które wychowują dzieci samotnie. Do żon alkoholików, hazardzistów i narkomanów. Do kobiet, które łączą role pracownika na etacie, mamy, córki opiekującej się chorującym rodzicem i… gdzieś na końcu listy stawiają siebie. Nie, sorry, stawiają samą siebie poza jakąkolwiek listą.
- Wszystko wydawało się jakoś oswojone i poukładane, i nagle trach, mąż cię budzi i mówi: szybko, zbieraj się, musimy uciekać, bo ktoś chce zabić nasze dziecko. O tych momentach często nie myślimy, a są mocno wpisane w życie Maryi i w nasze życie. Jak dzień, w którym twoje dziecko staje się ofiarą przemocy w szkole. Wiesz, że gdzieś obok czyha duże niebezpieczeństwo. Wiesz, że chcesz ochronić swoje dziecko. I czujesz tę obezwładniającą bezradność.
- Wszystko wydawało się jakoś oswojone i poukładane, i nagle trach, mąż cię budzi i mówi: szybko, zbieraj się, musimy uciekać, bo ktoś chce zabić nasze dziecko. O tych momentach często nie myślimy, a są mocno wpisane w życie Maryi i w nasze życie. Jak dzień, w którym twoje dziecko staje się ofiarą przemocy w szkole. Wiesz, że gdzieś obok czyha duże niebezpieczeństwo. Wiesz, że chcesz ochronić swoje dziecko. I czujesz tę obezwładniającą bezradność.
Kilka tygodni temu mój nastoletni syn podszedł do mnie ze słowami: „mamo, ogarnąłem sobie spowiedź. Idę do kościoła, wracając wejdę do sklepu, będę za godzinę”. Słuchałam lekko zadziwiona, bo w pierwszym momencie nie do końca załapałam o co chodzi. Syn po prostu chciał wyspowiadać się wtedy, gdy jest w kościele cicho, bez pośpiechu i u kapłana, którego sobie wybrał. I tak jak powiedział, „ogarnął” to sobie tak, żeby było dokładnie, jak zaplanował.
Kilka tygodni temu mój nastoletni syn podszedł do mnie ze słowami: „mamo, ogarnąłem sobie spowiedź. Idę do kościoła, wracając wejdę do sklepu, będę za godzinę”. Słuchałam lekko zadziwiona, bo w pierwszym momencie nie do końca załapałam o co chodzi. Syn po prostu chciał wyspowiadać się wtedy, gdy jest w kościele cicho, bez pośpiechu i u kapłana, którego sobie wybrał. I tak jak powiedział, „ogarnął” to sobie tak, żeby było dokładnie, jak zaplanował.
O etykietkach dawanych dzieciom i macierzyńskich niepokojach, o lękach przed przyszłością i trudnych diagnozach, które przychodzą nagle i zmieniają życie; o tym, jak nie dać się przygnieść ciężarom, które trafiają na barki matek i o tym, czego w swojej pierwszej boleści uczy nas Maryja rozmawiają Magda Urbańska i Agata Rusek.  
O etykietkach dawanych dzieciom i macierzyńskich niepokojach, o lękach przed przyszłością i trudnych diagnozach, które przychodzą nagle i zmieniają życie; o tym, jak nie dać się przygnieść ciężarom, które trafiają na barki matek i o tym, czego w swojej pierwszej boleści uczy nas Maryja rozmawiają Magda Urbańska i Agata Rusek.  
Gdy myślę o nabożeństwach drogi krzyżowej dla dzieci, przypominają mi się artykuły, które czytałam na świeckich portalach i które były skierowane przeciwko lekcjom religii w szkole. Jednymi z głównych argumentów jakie się tam pojawiały były myśli w stylu: nie będę dziecka straszyć cierpieniem; nie będę pokazywać mu krzyża; nie dla promowania przemocy!
Gdy myślę o nabożeństwach drogi krzyżowej dla dzieci, przypominają mi się artykuły, które czytałam na świeckich portalach i które były skierowane przeciwko lekcjom religii w szkole. Jednymi z głównych argumentów jakie się tam pojawiały były myśli w stylu: nie będę dziecka straszyć cierpieniem; nie będę pokazywać mu krzyża; nie dla promowania przemocy!
Obchodziliśmy wczoraj Światowy Dzień Chorego. To święto ustanowione przez papieża Jana Pawła II w 1992 roku, obchodzone co roku 11 lutego, w dzień liturgicznego wspomnienia Matki Bożej z Lourdes. Być może zwróciło naszą uwagę nietypowe ogłoszenie duszpasterskie, które padło z ambony w minioną niedzielę, że tego dnia można przyjść do kościoła i przyjąć sakrament namaszczenia chorych. Być może nawet pojawiło się w nas pytanie: ale po co? czy to nie jest sakrament dla umierających i tych, których uleczyć się już nie da?
Obchodziliśmy wczoraj Światowy Dzień Chorego. To święto ustanowione przez papieża Jana Pawła II w 1992 roku, obchodzone co roku 11 lutego, w dzień liturgicznego wspomnienia Matki Bożej z Lourdes. Być może zwróciło naszą uwagę nietypowe ogłoszenie duszpasterskie, które padło z ambony w minioną niedzielę, że tego dnia można przyjść do kościoła i przyjąć sakrament namaszczenia chorych. Być może nawet pojawiło się w nas pytanie: ale po co? czy to nie jest sakrament dla umierających i tych, których uleczyć się już nie da?
Wielką siłę i sens widzę w zwykłych, często przypadkowych rozmowach tych bardziej zaangażowanych, świadomych katolików z osobami, które są na innym etapie swojej życiowej drogi. Jesteśmy na różnych etapach swojego życia duchowego, a drugi człowiek jest często kimś, kto nie pojawia się na naszej drodze by go oceniać, ale po to, byśmy wzajemnie mogli się ubogacać.
Wielką siłę i sens widzę w zwykłych, często przypadkowych rozmowach tych bardziej zaangażowanych, świadomych katolików z osobami, które są na innym etapie swojej życiowej drogi. Jesteśmy na różnych etapach swojego życia duchowego, a drugi człowiek jest często kimś, kto nie pojawia się na naszej drodze by go oceniać, ale po to, byśmy wzajemnie mogli się ubogacać.
Gdy podczas niedzielnej Eucharystii usłyszałam w trakcie kazania słowa: „nie musisz być biblistą, by sięgać po Słowo”, szeroko się uśmiechnęłam. Tak bardzo oddawały moje myśli i wątpliwości, z którymi borykałam się bardzo długi czas.
Gdy podczas niedzielnej Eucharystii usłyszałam w trakcie kazania słowa: „nie musisz być biblistą, by sięgać po Słowo”, szeroko się uśmiechnęłam. Tak bardzo oddawały moje myśli i wątpliwości, z którymi borykałam się bardzo długi czas.
Obchodzimy dziś dzień dziadka, a w mojej głowie kołysze się myśl: senior, czyli kto? Człowiek samotny, nieużyteczny, niepotrzebny, ubogi? Przecież wielu dziadków tak właśnie się czuje. Szczególnie, gdy nie są już w stanie niczego dać poza swoją obecnością, często naznaczoną chorobą, cierpieniem, problemami wynikającymi z podeszłego wieku. Czy to jest jednak pełen obraz starości? Dla mnie nie…
Obchodzimy dziś dzień dziadka, a w mojej głowie kołysze się myśl: senior, czyli kto? Człowiek samotny, nieużyteczny, niepotrzebny, ubogi? Przecież wielu dziadków tak właśnie się czuje. Szczególnie, gdy nie są już w stanie niczego dać poza swoją obecnością, często naznaczoną chorobą, cierpieniem, problemami wynikającymi z podeszłego wieku. Czy to jest jednak pełen obraz starości? Dla mnie nie…
Kilka dni temu przeżywaliśmy Niedzielę Chrztu Pańskiego. Wielu z nas usłyszało tego dnia pytanie o chrzest: czy znamy datę swojego, albo czy świadomie prosiliśmy Kościół o ten sakrament dla naszych dzieci? We mnie ta niedziela zostawiła jednak dużo więcej pytań…
Kilka dni temu przeżywaliśmy Niedzielę Chrztu Pańskiego. Wielu z nas usłyszało tego dnia pytanie o chrzest: czy znamy datę swojego, albo czy świadomie prosiliśmy Kościół o ten sakrament dla naszych dzieci? We mnie ta niedziela zostawiła jednak dużo więcej pytań…