„Śmierć księdza. Udało się uratować kobietę, która z nim była” – przeczytałam kilka dni temu w nagłówku jednego z artykułów dotyczących wypadku nad polskim morzem. Kapłan, który wybrał się z grupą znajomych na plażę, został porwany przez falę, nie udało się go uratować. Kobieta – jego znajoma – miała więcej szczęścia. Tragedia wstrząsnęła parafianami i tymi, którzy znali mężczyznę. Internet pełny był komentarzy w stylu: „najlepszy ksiądz, jakiego znałem. To ogromna strata dla lokalnego Kościoła” itd. Niestety, ta historia ma też swój bolesny wrzód – ludzki hejt i oskarżenia, że skoro był z kobietą, na pewno była jego kochanką i że zasłużył na karę za swoją zdradę.
Mija niemal 40 lat od historycznego spotkania przedstawicieli religii w Asyżu, zwołanego przez Jana Pawła II. Dziś, wobec wojny, narastającej przemocy i napięć polsko-ukraińskich, jego przesłanie o pokoju pozostaje zaskakująco aktualne: modlitwa musi iść w parze z dialogiem i odpowiedzialnością za słowa.
Wiele razy uwierzyłeś, że ta osoba się zmieni, zacznie od nowa i tym razem będzie inaczej? Być może małżonek obiecywał, że to „ostatni raz”, lecz po kilku dniach okazywało się, że nadzieja na przemianę znowu gaśnie. Niejedna historia może przekonywać, że człowiek z biegiem czasu wcale się nie zmienia. Ale czy można powiedzieć, że nikt i nigdy?
Wielu krzyczy: “wstyd i hańba używać sztucznej inteligencji”, ale ci sami ludzie prawdopodobnie nie burzą się, kiedy kolega zza biurka z chichotem wyższości peroruje, że wysłał szefowi obiecany research tematu, który czat wypluł mu w trzy minuty i - o radości - szef się nawet nie zorientował. Podobnie nie burzymy się na kanały, specjalistów i twórców, których posty, artykuły i ebooki pełne są charakterystycznego ejajowego pustosłowia - nadwyżki okrągłych zdań, zerowego znaczenia, wszystko upupione w tych samych frazach. Dlatego myślę sobie przekornie, że badanie “narodowej hipokryzji” mogłoby nieco wzbogacić “Portret Polaków”.
Chociaż komuś może się wydawać oczywistym, że biskup Rzymu mówi dużo o pokoju, promuje go i podejmuje szereg działań na jego rzecz, to jednak intensywność, z jaką w kwestię pokoju angażuje się Leon XIV powinna dawać do myślenia.
Jesteśmy różni, ale wszyscy jesteśmy ludźmi ducha, czyli de facto na swój sposób wierzącymi. Ateizm nie jest bowiem przeciwieństwem wiary. Jest tylko jakąś jej odmianą. Ma swoje symbole, przekonania i wyznawane prawdy. Nawet ten socjalistyczny ateizm jest odmianą ‘wiary’, a nie jej brakiem. Nauczyć się żyć z tymi różnicami, budować społeczeństwa empatyczne, wspierające i pomnażające dobro wspólne, to jest wyzwanie przed jakim stoimy.
Jest takie hasło, które przewija się od kilku lat w Kościele: budzenie uśpionego olbrzyma. Gdy mówią to duchowni, w pakiecie zazwyczaj jest stwierdzenie, że konieczna jest do tego pomoc – chcę to słowo podkreślić: pomoc - świeckich. Takie podejście pokazuje kilka spraw, niektóre z nich dość boleśnie, zwłaszcza w kontekście proboszczów, którzy stanowią bardzo dużą część duchowieństwa i mają na Kościół ogromny wpływ.
Zaglądając na katolickie strony internetowe lub wchodząc do przykościelnego sklepiku, można odnieść wrażenie, że monoteizm jest w chrześcijaństwie jedynie fasadą. W portfelach pobożnych chrześcijan lub jako zakładki w modlitewnikach tkwią wizerunki „specjalistów” od spraw beznadziejnych, zgubionych kluczy, chorób gardła czy zdanych egzaminów. Święty Antoni, święty Błażej, święta Juda Tadeusz – każdy ma swój rewir, swoją rynkową niszę. Choć oficjalna doktryna mówi o jednym Bogu, to rozpowszechniona pobożność drastycznie temu zaprzecza.
Od dłuższego czasu moje rodzinne rozmowy kręcą się wokół tematu kontroli. Tej rodzicielskiej, którą założyliśmy na smartfon syna i tej wynikającej ze zwyczajnej troski, gdy mówię moim dzieciom, że chcę wiedzieć, z kim się spotykają, gdy wychodzą z domu rano i wracają do niego wieczorem. Rozmowy niezwykle ciekawe, bo pokazują mi, jak różne podejścia do wychowania ścierają się wokół mnie.
23 sierpnia przypada Europejski Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu. Dla Kościoła w Polsce to nie tylko rocznica dwóch totalitaryzmów, lecz także okazja do przypomnienia świadectwa ich ofiar. Szczególne miejsce zajmują bł. ks. Władysław Findysz i bł. ks. Jerzy Popiełuszko – kapłani, którzy za wierność wierze i prawdzie zapłacili najwyższą cenę.
Przed nami kilkanaście ostatnich dni wakacji. Do określenia orientacyjnej daty nie potrzeba nawet kalendarza. Wystarczy przejść alejkami marketów czy, posłuchać haseł reklamowych, by dotarło do nas, że trwa już wielka akcja „back to school”. Ale czy to jeszcze wakacje, czy emocjonalnie dzieci już są w swoich szkolnych ławkach?
Лукаш Сосняк, TI
Уявімо собі таку сцену: недільний ранок, церковні дзвони б’ють на урочисту Літургію, на лавах тісно, а з уст побожно лине: «…як і ми прощаємо винуватцям нашим». Суцільна ідилія — якби тільки в понеділок зранку ритм нашого серця не починала задавати вже не Євангелія, а парламентська пропагандистська машина. І це не дошкульність фейлетоніста — це безжальна статистика, яка виливає нам на голову відро крижаної води.
W dzisiejszym świecie wiele form zniewolenia dotyka każdego z nas. Papież w sposób szczególny porusza problem technologii i wielkich koncernów, które mają dziś czasami większą, choć bardziej subtelną, władzę niż dawniej królowie potęg kolonialnych.
Piszę ten tekst w rodzinnych stronach, gdzie wpadłam odwiedzić dzieciaki bawiące na wakacjach u babci. Zza okna dochodzą do mnie odgłosy rodem z potyczki Hunów z Wizygotami w Lasku Bulońskim. Kiedy ostatni raz wyszłam do nich na podwórko z uprzejmą prośbą o uciszenie się, zostałam poinformowana, że trwa właśnie finał zawodów szermierczych - co przy okazji wyjaśniło mi zniknięcie z domu wszystkich łapek na muchy z teleskopową rączką - i że nie mogę oczekiwać, że trybuny kibiców będą zachowywały ciszę. Faktycznie. Gdzieżbym mogła.
Analizując kwestię sposobu patrzenia Maryi na rzeczywistość warto chyba zrobić jeszcze jeden krok i zapytać o to, w jaki sposób w Polsce patrzymy na Matkę Bożego Syna. Czy to jest spojrzenie wzięte z Magnificat?
Zdewaluowały nam się słowa, a to zły znak, bo zatracamy to, co mamy najcenniejsze – człowieczeństwo. Nie jest to nostalgia za jakimiś zamierzchłymi czasami. To jest ból naszego dzisiaj. Niektórym wydaje się, że to łatwe narzędzie do przeprowadzenia swoich zamierzeń. Kiedy jednak jest to jakaś droga na skróty, wiedzie ku przepaści.
Budowanie murów wokół sacrum, by nie pobrudzić człowieczeństwem tego, co święte, to patologia chrześcijańskiej duchowości. Nie można temu, co boskie, przeciwstawiać tego, co szlachetnie ludzkie. Chrystus przebóstwił nasze człowieczeństwo, by sacrum stało się naszą codziennością, zamieszkało w naszych domach, uświęcało nasze spracowane dłonie i pogłębiało nasze relacje.
Jak tam wakacje? Pewnie tęsknisz już za szkołą, co? Czy kupiłeś już nowy plecak? I jak tam, już zaraz do szkoły, nie? – te pytania w ciągu ostatniego tygodnia padały w stronę jednego z moich synów wiele razy. W ulubionej piekarni, gdzie mój 10-latek lubi dyskutować z jedną z ekspedientek, pojawiają się praktycznie za każdym razem, gdy się tam pojawiamy. Mój syn zawsze odpowiada tak samo: nie, przecież jest środek wakacji, ja mam jeszcze zaplanowane półkolonie. Dziecko kontra dorośli? Czy może bycie tu i teraz kontra wybieganie w przyszłość?
Wszystko wskazuje na to, że w 2028 roku Leon XIV odwiedzi Polskę. Papieska pielgrzymka będzie dwunastą wizytą głowy Kościoła katolickiego w naszym kraju. Polacy pozostają jednak wobec nowego papieża powściągliwi, a polski Kościół mierzy się z coraz poważniejszym problemem pustoszejących świątyń. Czy wizyta Leona XIV może coś w tej sytuacji zmienić?
W ostatnich latach krzywym zwierciadłem, w którym przeglądamy swoje wady narodowe, stała się polska produkcja Netflixa. Serial „1670” zyskał ogromną popularność dlatego, że pozwolił spojrzeć na nasze przywary z uśmiechem na twarzy. Za to po końcowych napisach nie wiadomo już, czy dalej się śmiać, czy może już zacząć płakać.
{{ article.description }}