Jezus wraca do Nazaretu, do miejsca dobrze znanego i bezpiecznego, i właśnie tam ogłasza coś, co zmienia wszystko: "Dziś spełniły się te słowa Pisma". To "dziś" nie jest tylko datą w historii, ale momentem próby serca. Zachwyt miesza się ze zdziwieniem, uznanie z niepewnością. Bóg nie narzuca się siłą – wypowiada Słowo i czeka, aż człowiek zdecyduje, czy pozwoli mu się spełnić także w swoim życiu.
Jezus wraca do Nazaretu, do miejsca dobrze znanego i bezpiecznego, i właśnie tam ogłasza coś, co zmienia wszystko: "Dziś spełniły się te słowa Pisma". To "dziś" nie jest tylko datą w historii, ale momentem próby serca. Zachwyt miesza się ze zdziwieniem, uznanie z niepewnością. Bóg nie narzuca się siłą – wypowiada Słowo i czeka, aż człowiek zdecyduje, czy pozwoli mu się spełnić także w swoim życiu.
Jesteśmy przy Jezusie, ale uwięzieni w swoich wyobrażeniach, przyzwyczajeniach i odpowiadającym im interpretacjach prawa. Tym bardziej zatem potrzebujemy Jezusowego przypomnienia, a może nawet i wstrząsu: ‘Odwagi, Ja jestem!’.
Jesteśmy przy Jezusie, ale uwięzieni w swoich wyobrażeniach, przyzwyczajeniach i odpowiadającym im interpretacjach prawa. Tym bardziej zatem potrzebujemy Jezusowego przypomnienia, a może nawet i wstrząsu: ‘Odwagi, Ja jestem!’.
Krótki dialog Jezusa z przejętymi bezradnością uczniami zdradza ich brak zrozumienia, kim jest Jezus, dający się nam całkowicie. Uczniowie nie są swego rodzaju "religijnymi społecznikami", próbującymi zaspokoić potrzeby duchowe ludzi, ale mają dać samych siebie z miłością, która czyni cuda z tym "niewiele", które oni posiadają.
Krótki dialog Jezusa z przejętymi bezradnością uczniami zdradza ich brak zrozumienia, kim jest Jezus, dający się nam całkowicie. Uczniowie nie są swego rodzaju "religijnymi społecznikami", próbującymi zaspokoić potrzeby duchowe ludzi, ale mają dać samych siebie z miłością, która czyni cuda z tym "niewiele", które oni posiadają.
Gdy Jan został uwięziony, Jezus się wycofuje – ale to cofnięcie staje się początkiem drogi światła. Galilea, kraina pogranicza i cieni, okazuje się miejscem, w którym spełniają się obietnice Boga. Tam, gdzie po ludzku widać stratę i zagrożenie, zaczyna się głoszenie Królestwa, uzdrowienie i nowe życie. Bóg nie działa przypadkiem – działa w czasie, który otwiera szanse.
Gdy Jan został uwięziony, Jezus się wycofuje – ale to cofnięcie staje się początkiem drogi światła. Galilea, kraina pogranicza i cieni, okazuje się miejscem, w którym spełniają się obietnice Boga. Tam, gdzie po ludzku widać stratę i zagrożenie, zaczyna się głoszenie Królestwa, uzdrowienie i nowe życie. Bóg nie działa przypadkiem – działa w czasie, który otwiera szanse.
Jak często nosimy w głowie błędne mniemania o świecie i innych ludziach? Wiedza Boga o człowieku nie jest przeciwko nam czy na naszą zgubę. Pan Bóg nie czyha na moje upadki, ale powołuje mnie do życia pełnią mojego powołania.
Jak często nosimy w głowie błędne mniemania o świecie i innych ludziach? Wiedza Boga o człowieku nie jest przeciwko nam czy na naszą zgubę. Pan Bóg nie czyha na moje upadki, ale powołuje mnie do życia pełnią mojego powołania.
‘Słowo’ ma wielką moc. Może stworzyć wszystko z niczego. Ma bowiem dynamizm tworzenia, powoływania do istnienia. Jesteśmy w okresie Bożego Narodzenia, kiedy my, chrześcijanie wierzymy, że na słowo Boga powstał cały wszechświat, a w Jezusie odwieczne Słowo stało się Człowiekiem. Ale słowo także może zniszczyć, a nawet zabić. Miotamy się między tymi skrajnościami, nie wiedząc dokładnie, jak sobie z tym dylematem poradzić.
‘Słowo’ ma wielką moc. Może stworzyć wszystko z niczego. Ma bowiem dynamizm tworzenia, powoływania do istnienia. Jesteśmy w okresie Bożego Narodzenia, kiedy my, chrześcijanie wierzymy, że na słowo Boga powstał cały wszechświat, a w Jezusie odwieczne Słowo stało się Człowiekiem. Ale słowo także może zniszczyć, a nawet zabić. Miotamy się między tymi skrajnościami, nie wiedząc dokładnie, jak sobie z tym dylematem poradzić.
Bóg na nasz obraz i podobieństwo. Ludzkie narodzenie Odwiecznego Słowa, a zwłaszcza Jego ‘słabość’ dziecka są trudne do wyobrażenia. Wyobrażamy sobie Boga potężnego i władczego. Dlatego ciężko przyjąć to, że On chciał być do nas podobny w ciele, słabości i bezradności dziecka. Chcemy Boga potężnego. Gorszymy się obrazem Boga słabego i bezradnego, a także chcielibyśmy, by był On na nasze wyobrażenie.
Bóg na nasz obraz i podobieństwo. Ludzkie narodzenie Odwiecznego Słowa, a zwłaszcza Jego ‘słabość’ dziecka są trudne do wyobrażenia. Wyobrażamy sobie Boga potężnego i władczego. Dlatego ciężko przyjąć to, że On chciał być do nas podobny w ciele, słabości i bezradności dziecka. Chcemy Boga potężnego. Gorszymy się obrazem Boga słabego i bezradnego, a także chcielibyśmy, by był On na nasze wyobrażenie.
W dalszym ciągu jesteśmy po drugiej stronie Jordanu, w Betanii, gdzie Jan udziela chrztu. Mamy tutaj pierwsze spotkanie Chrzciciela z Jezusem, o którym on daje świadectwo. Przyjrzę się temu spotkaniu. Posłucham wypowiedzianych słów. Przyjrzę się swoim skojarzeniom i odczuciom.
W dalszym ciągu jesteśmy po drugiej stronie Jordanu, w Betanii, gdzie Jan udziela chrztu. Mamy tutaj pierwsze spotkanie Chrzciciela z Jezusem, o którym on daje świadectwo. Przyjrzę się temu spotkaniu. Posłucham wypowiedzianych słów. Przyjrzę się swoim skojarzeniom i odczuciom.
Jan Chrzciciel z prostotą i prawdą mówi, kim nie jest, aby jasno wskazać Tego, który już stoi pośród ludzi. Jego postawa uczy wolności od skupienia na sobie i odwagi w wypełnianiu własnej misji. To Ewangelia o umniejszaniu siebie, by Słowo mogło wybrzmieć pełnym głosem.
Jan Chrzciciel z prostotą i prawdą mówi, kim nie jest, aby jasno wskazać Tego, który już stoi pośród ludzi. Jego postawa uczy wolności od skupienia na sobie i odwagi w wypełnianiu własnej misji. To Ewangelia o umniejszaniu siebie, by Słowo mogło wybrzmieć pełnym głosem.
Zgodzić się na ‘swoje miejsce’. Bezimienni pasterze odchodzą w najprostszy możliwy sposób. Wracają do swych zwyczajnych zajęć. ‘Znikają’ w świecie zwykłych spraw, od których na chwilę zostali oderwani, ale trwają w swoim świadectwie, w opowieściach, jakie zostawili potomnym na wieki. Każdy z nas ma ‘swoje miejsce i swoje zadanie’ do wypełnienia w historii zbawienia.
Zgodzić się na ‘swoje miejsce’. Bezimienni pasterze odchodzą w najprostszy możliwy sposób. Wracają do swych zwyczajnych zajęć. ‘Znikają’ w świecie zwykłych spraw, od których na chwilę zostali oderwani, ale trwają w swoim świadectwie, w opowieściach, jakie zostawili potomnym na wieki. Każdy z nas ma ‘swoje miejsce i swoje zadanie’ do wypełnienia w historii zbawienia.
U początków wszystkiego nie stoi przypadek albo konieczność. Nie ma tam przymusu ani żadnego fatum. Jest ‘Słowo’ świadome i rozumne, jest miłość, która obdarza istnieniem, wolnością i hojnością, a nawet wręcz rozrzutna.
U początków wszystkiego nie stoi przypadek albo konieczność. Nie ma tam przymusu ani żadnego fatum. Jest ‘Słowo’ świadome i rozumne, jest miłość, która obdarza istnieniem, wolnością i hojnością, a nawet wręcz rozrzutna.
Spotkanie Symeona z Dzieciątkiem Jezus w świątyni odsłania paradoks Ewangelii: radość spełnionej obietnicy i cień zapowiedzi krzyża. Mesjasz, nazwany Światłem dla narodów, objawia się jako znak, wobec którego nie można pozostać obojętnym – każdy musi opowiedzieć się po stronie przyjęcia albo odrzucenia.
Spotkanie Symeona z Dzieciątkiem Jezus w świątyni odsłania paradoks Ewangelii: radość spełnionej obietnicy i cień zapowiedzi krzyża. Mesjasz, nazwany Światłem dla narodów, objawia się jako znak, wobec którego nie można pozostać obojętnym – każdy musi opowiedzieć się po stronie przyjęcia albo odrzucenia.
Boże Narodzenie kojarzy nam się z całą gamą różnego rodzaju doświadczeń. Jest i rozczulenie, słodycz, delikatność i ciepło. Ale święta przyjścia na świat Chrystusa pełne są też niemal lustrzanych odbić każdego z tych doświadczeń. Mają w sobie dramat, zagrożenie życia, wykluczenie, przymusową ‘emigrację’ i wiele, wiele więcej innych zagrożeń. Słowem to, co może nam się kojarzyć z dramatem naszego życia. Najgorsze jest, że nie można wybrać jednej opcji. Jeśli chcemy prawdziwie przeżyć ten czas, musimy przyjąć cały ‘pakiet’.
Boże Narodzenie kojarzy nam się z całą gamą różnego rodzaju doświadczeń. Jest i rozczulenie, słodycz, delikatność i ciepło. Ale święta przyjścia na świat Chrystusa pełne są też niemal lustrzanych odbić każdego z tych doświadczeń. Mają w sobie dramat, zagrożenie życia, wykluczenie, przymusową ‘emigrację’ i wiele, wiele więcej innych zagrożeń. Słowem to, co może nam się kojarzyć z dramatem naszego życia. Najgorsze jest, że nie można wybrać jednej opcji. Jeśli chcemy prawdziwie przeżyć ten czas, musimy przyjąć cały ‘pakiet’.
Być jak Józef. Ojczym Jezusa jest narzędziem w ręku Boga i figurą każdego wierzącego. Trzy razy słyszy słowo tak drogie dla chrześcijan: ‘wstań’ – przywołujące na myśl powstanie z martwych, które stanie się dziełem ‘Nowonarodzonego’. Misja Józefa jest zatem zadaniem każdego wierzącego: strzec i chronić Dziecię oraz stać się współpracownikiem w Jego misji.
Być jak Józef. Ojczym Jezusa jest narzędziem w ręku Boga i figurą każdego wierzącego. Trzy razy słyszy słowo tak drogie dla chrześcijan: ‘wstań’ – przywołujące na myśl powstanie z martwych, które stanie się dziełem ‘Nowonarodzonego’. Misja Józefa jest zatem zadaniem każdego wierzącego: strzec i chronić Dziecię oraz stać się współpracownikiem w Jego misji.
Gdzie znaleźć Pana i jak Go rozpoznać? To pytanie zadają sobie wszystkie generacje uczniów po tym pierwszym, apostolskim pokoleniu. Znikają bowiem ostatni naoczni świadkowie. Uczeń może więc ‘ujrzeć i uwierzyć’, we wspólnocie gromadzącej się w ‘pierwszy dzień po szabacie’ – w niedzielę na Eucharystii, na słuchaniu Słowa i łamaniu chleba. Czynimy to także my.
Gdzie znaleźć Pana i jak Go rozpoznać? To pytanie zadają sobie wszystkie generacje uczniów po tym pierwszym, apostolskim pokoleniu. Znikają bowiem ostatni naoczni świadkowie. Uczeń może więc ‘ujrzeć i uwierzyć’, we wspólnocie gromadzącej się w ‘pierwszy dzień po szabacie’ – w niedzielę na Eucharystii, na słuchaniu Słowa i łamaniu chleba. Czynimy to także my.
‘Będziecie znienawidzeni, ale wytrwajcie do końca’. Perspektywa, jaką Jezus przed nami rysuje jest trudna, a nawet po ludzku niemożliwa. To jest paradoks duchowy. Ten, kto niesie miłość, otrzymuje śmierć. Ale zatrzymuje na sobie ‘nienawiść’, nie przekazuje jej dalej. I to jest właściwa motywacja, zachęta, aby naśladować Pana, bo jeśli On szedł tą drogą, to znaczy, że to jest najlepszy i właściwy szlak.
‘Będziecie znienawidzeni, ale wytrwajcie do końca’. Perspektywa, jaką Jezus przed nami rysuje jest trudna, a nawet po ludzku niemożliwa. To jest paradoks duchowy. Ten, kto niesie miłość, otrzymuje śmierć. Ale zatrzymuje na sobie ‘nienawiść’, nie przekazuje jej dalej. I to jest właściwa motywacja, zachęta, aby naśladować Pana, bo jeśli On szedł tą drogą, to znaczy, że to jest najlepszy i właściwy szlak.
Pułapka ludzkich wyobrażeń. Istnieje wielkie niebezpieczeństwo, że mówiąc o sprawach Bożych używamy pojęć i rozumienia ich na sposób ludzki. Dlatego potrzeba wielkiej ostrożności i uwagi, by nasz język religijno-duchowy nie był dla nas zwodniczy, bo za bardzo ‘uczłowieczony’.
Pułapka ludzkich wyobrażeń. Istnieje wielkie niebezpieczeństwo, że mówiąc o sprawach Bożych używamy pojęć i rozumienia ich na sposób ludzki. Dlatego potrzeba wielkiej ostrożności i uwagi, by nasz język religijno-duchowy nie był dla nas zwodniczy, bo za bardzo ‘uczłowieczony’.
Pokora pasterzy. ‘Pokłon pasterzy’ opisany jest w najprostszy możliwy sposób. Pojawiają się bez zapowiedzi, oderwani od swoich owiec. Potem ‘znikają w ciemnościach’ historii, z których wyszli tylko na chwilę. Nie ma ich fizycznie, ale ich opowieści odbijają się echem wśród ludzi przez wszystkie wieki.
Pokora pasterzy. ‘Pokłon pasterzy’ opisany jest w najprostszy możliwy sposób. Pojawiają się bez zapowiedzi, oderwani od swoich owiec. Potem ‘znikają w ciemnościach’ historii, z których wyszli tylko na chwilę. Nie ma ich fizycznie, ale ich opowieści odbijają się echem wśród ludzi przez wszystkie wieki.
Nowonarodzony przynosi dobrą nowinę ubogim. Jezus na to został posłany, aby ubogim zajmującym najniższe szczeble drabiny społecznej ogłosić ewangelię. Nawet Jan Chrzciciel rodzi się pośród krewnych i sąsiadów, którzy cieszą się. Jezus przy narodzinach jest samotny. To jest czytelnym znakiem misji, jaka jest Jemu przeznaczona.
Nowonarodzony przynosi dobrą nowinę ubogim. Jezus na to został posłany, aby ubogim zajmującym najniższe szczeble drabiny społecznej ogłosić ewangelię. Nawet Jan Chrzciciel rodzi się pośród krewnych i sąsiadów, którzy cieszą się. Jezus przy narodzinach jest samotny. To jest czytelnym znakiem misji, jaka jest Jemu przeznaczona.
‘Nie bój się przyjąć!’ Reakcja niepewności i lęku towarzyszy ludzkości w kontakcie z Bogiem od zarania dziejów. Już w raju Adam boi się i ukrywa przed Stworzycielem. Tak samo Józef, mimo iż był ‘człowiekiem sprawiedliwym’ boi się i nie radzi sobie z presją chwili. Bóg przemawia do nas na różne sposoby i współpracuje z nami dla dobra naszego i świata.
‘Nie bój się przyjąć!’ Reakcja niepewności i lęku towarzyszy ludzkości w kontakcie z Bogiem od zarania dziejów. Już w raju Adam boi się i ukrywa przed Stworzycielem. Tak samo Józef, mimo iż był ‘człowiekiem sprawiedliwym’ boi się i nie radzi sobie z presją chwili. Bóg przemawia do nas na różne sposoby i współpracuje z nami dla dobra naszego i świata.
{{ article.published_at }}
{{ article.description }}
{{ article.description }}