Ewangelia przypomina, że Syn Człowieczy jest Panem szabatu. Jezus łamie utarte schematy i faryzejskie przesądy, by pokazać, że prawo ma służyć człowiekowi. Wolność od litery prawa staje się zaproszeniem do głębokiej, uzdrawiającej relacji z Bogiem i żywego doświadczenia Ojca.
Ewangelia przypomina, że Syn Człowieczy jest Panem szabatu. Jezus łamie utarte schematy i faryzejskie przesądy, by pokazać, że prawo ma służyć człowiekowi. Wolność od litery prawa staje się zaproszeniem do głębokiej, uzdrawiającej relacji z Bogiem i żywego doświadczenia Ojca.
Bóg wzywa nas, byśmy szli za Nim, nawet gdy czujemy się niegodni i nie widzimy owoców swoich wysiłków. Jeśli zaufamy Jego słowom i darom, które otrzymaliśmy, niepewność, słabości i zwątpienie nie powinny powstrzymywać nas przed odważnym „wypłynięciem na głębię”.
Bóg wzywa nas, byśmy szli za Nim, nawet gdy czujemy się niegodni i nie widzimy owoców swoich wysiłków. Jeśli zaufamy Jego słowom i darom, które otrzymaliśmy, niepewność, słabości i zwątpienie nie powinny powstrzymywać nas przed odważnym „wypłynięciem na głębię”.
Słowo Pana ma moc wyzwolić nas z codziennych „sideł szatana”, choroby, grzechu, braku służby bliźniemu. Wyrywa nas z sideł niemocy i uzdalnia do „służby” bliźnim. On chce, abyśmy stali się tacy, jak On.
Słowo Pana ma moc wyzwolić nas z codziennych „sideł szatana”, choroby, grzechu, braku służby bliźniemu. Wyrywa nas z sideł niemocy i uzdalnia do „służby” bliźnim. On chce, abyśmy stali się tacy, jak On.
Czasem łatwiej słuchać obcych niż tych, których znamy od lat. Przyzwyczajenia i własne wyobrażenia sprawiają, że przestajemy naprawdę słyszeć to, co druga osoba ma nam do powiedzenia. Jezus w Nazarecie doświadcza właśnie takiego odrzucenia. Dzisiejsza Ewangelia pyta, czy potrafimy przyjąć słowo, które burzy nasze przekonania i oczekiwania, nawet jeśli jest niewygodne.
Czasem łatwiej słuchać obcych niż tych, których znamy od lat. Przyzwyczajenia i własne wyobrażenia sprawiają, że przestajemy naprawdę słyszeć to, co druga osoba ma nam do powiedzenia. Jezus w Nazarecie doświadcza właśnie takiego odrzucenia. Dzisiejsza Ewangelia pyta, czy potrafimy przyjąć słowo, które burzy nasze przekonania i oczekiwania, nawet jeśli jest niewygodne.
Jezus burzy i kompletnie przewartościowuje kryteria właściwej działalności i sukcesu duszpasterskiego. Chce, aby Jego uczniowie także ‘dokonywali tych dzieł’, jakie On czynił: nieśli dobrą nowinę wszystkim, więźniom głosili wolność, niewidomym przywracali widzenie, uciemiężonych i zniewolonych uwalniali oraz głosili rok łaski Pańskiej. To nie są łatwe rzeczy, ale Pan ich od nas potrzebuje. 
Jezus burzy i kompletnie przewartościowuje kryteria właściwej działalności i sukcesu duszpasterskiego. Chce, aby Jego uczniowie także ‘dokonywali tych dzieł’, jakie On czynił: nieśli dobrą nowinę wszystkim, więźniom głosili wolność, niewidomym przywracali widzenie, uciemiężonych i zniewolonych uwalniali oraz głosili rok łaski Pańskiej. To nie są łatwe rzeczy, ale Pan ich od nas potrzebuje. 
Dobrze znamy wniosek z Kartezjańskiego wywodu o tym, co świadczy o naszym człowieczeństwie. Jego konkluzja ‘Cogito ergo sum – myślę, więc jestem’, choć nadal aktualna, dzisiaj powinna być uzupełniona albo rozbudowana. W dobie sztucznej inteligencji trzeba wziąć pod uwagę także inne elementy, które dotąd zwykle były pomijane.
Dobrze znamy wniosek z Kartezjańskiego wywodu o tym, co świadczy o naszym człowieczeństwie. Jego konkluzja ‘Cogito ergo sum – myślę, więc jestem’, choć nadal aktualna, dzisiaj powinna być uzupełniona albo rozbudowana. W dobie sztucznej inteligencji trzeba wziąć pod uwagę także inne elementy, które dotąd zwykle były pomijane.
Dopiero co otrzymał „władzę kluczy”, a chwilę później usłyszał najostrzejsze słowa, jakie Jezus kiedykolwiek skierował do swojego ucznia: „Zejdź Mi z oczu, szatanie!”. Dlaczego Piotr, który chciał przecież chronić swojego Mistrza przed cierpieniem, nagle stał się dla Niego przeszkodą? Wpadamy w tę samą pułapkę za każdym razem, gdy próbujemy układać życie według własnego planu i odrzucamy to, co trudne. Odkryj, dlaczego ucieczka przed życiowym krzyżem może okazać się największą stratą i jak przestać gorszyć się tym, co w wierze wydaje się nam zbyt wymagające.
Dopiero co otrzymał „władzę kluczy”, a chwilę później usłyszał najostrzejsze słowa, jakie Jezus kiedykolwiek skierował do swojego ucznia: „Zejdź Mi z oczu, szatanie!”. Dlaczego Piotr, który chciał przecież chronić swojego Mistrza przed cierpieniem, nagle stał się dla Niego przeszkodą? Wpadamy w tę samą pułapkę za każdym razem, gdy próbujemy układać życie według własnego planu i odrzucamy to, co trudne. Odkryj, dlaczego ucieczka przed życiowym krzyżem może okazać się największą stratą i jak przestać gorszyć się tym, co w wierze wydaje się nam zbyt wymagające.
Herod wiedział, że Jan Chrzciciel mówi prawdę. Słuchał go, choć jego słowa budziły w nim niepokój. Ostatecznie jednak bardziej niż własnego sumienia posłuchał ludzi wokół siebie. Dzisiejsza Ewangelia stawia niewygodne pytanie: co robimy z prawdą o sobie, kiedy burzy nasz spokój i domaga się zmiany?
Herod wiedział, że Jan Chrzciciel mówi prawdę. Słuchał go, choć jego słowa budziły w nim niepokój. Ostatecznie jednak bardziej niż własnego sumienia posłuchał ludzi wokół siebie. Dzisiejsza Ewangelia stawia niewygodne pytanie: co robimy z prawdą o sobie, kiedy burzy nasz spokój i domaga się zmiany?
Nie znamy dnia, godziny ani okoliczności naszego ostatecznego spotkania z Panem. Ewangelia nie chce nas przerazić. Nie ma na celu przestraszyć nas czy wstrząsnąć nami. To nigdy nie jest dobra metoda katechetyczna i nie przynosi właściwych owoców duchowych. Jak więc interpretować tę Ewangelię?
Nie znamy dnia, godziny ani okoliczności naszego ostatecznego spotkania z Panem. Ewangelia nie chce nas przerazić. Nie ma na celu przestraszyć nas czy wstrząsnąć nami. To nigdy nie jest dobra metoda katechetyczna i nie przynosi właściwych owoców duchowych. Jak więc interpretować tę Ewangelię?
Nie wiemy, kiedy przyjdzie Pan, dlatego jesteśmy wezwani do czuwania. Nie chodzi jednak o życie w strachu, lecz o uważność, wierność i rozeznawanie Bożej obecności w codzienności. Bo gotowość na spotkanie z Panem zaczyna się nie w odległej przyszłości, lecz w tym, jak przeżywamy każdy dzień.
Nie wiemy, kiedy przyjdzie Pan, dlatego jesteśmy wezwani do czuwania. Nie chodzi jednak o życie w strachu, lecz o uważność, wierność i rozeznawanie Bożej obecności w codzienności. Bo gotowość na spotkanie z Panem zaczyna się nie w odległej przyszłości, lecz w tym, jak przeżywamy każdy dzień.
Maryja dostrzega brak, zanim ktokolwiek zdąży poprosić o pomoc. W Kanie Galilejskiej zwraca się do Jezusa, a sługom zostawia proste wezwanie: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. W uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej Ewangelia przypomina o Tej, która oręduje za człowiekiem i prowadzi go do swojego Syna. Jej obecność towarzyszy uczniom zarówno w chwilach radości, jak i w najtrudniejszych momentach ich drogi.
Maryja dostrzega brak, zanim ktokolwiek zdąży poprosić o pomoc. W Kanie Galilejskiej zwraca się do Jezusa, a sługom zostawia proste wezwanie: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. W uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej Ewangelia przypomina o Tej, która oręduje za człowiekiem i prowadzi go do swojego Syna. Jej obecność towarzyszy uczniom zarówno w chwilach radości, jak i w najtrudniejszych momentach ich drogi.
Legalizm zwraca zbyt wielką uwagę na szczegóły a nie widzi całości. Staje się bezlitosny i nieludzki. Legalizm chce uchodzić za prawowierność i jednoznaczność postawy. Jest jednak złudzeniem, bo akcentuje normy, orzeczenia i przepisy, a pomija sprawiedliwość, wierność, łagodność i miłosierdzie. Bóg tak nie działa. 
Legalizm zwraca zbyt wielką uwagę na szczegóły a nie widzi całości. Staje się bezlitosny i nieludzki. Legalizm chce uchodzić za prawowierność i jednoznaczność postawy. Jest jednak złudzeniem, bo akcentuje normy, orzeczenia i przepisy, a pomija sprawiedliwość, wierność, łagodność i miłosierdzie. Bóg tak nie działa. 
Natanael podchodzi do Jezusa z wątpliwościami i uprzedzeniami. Wystarczy jednak jedno spotkanie, by rozpoznał w Nim Syna Bożego. Dzisiejsza Ewangelia przypomina, że nasze pytania, lęki i schematy nie muszą oddalać nas od Boga. Jezus zna nas, zanim jeszcze zdecydujemy się do Niego przyjść – i zaprasza, byśmy sami „poszli i zobaczyli”.
Natanael podchodzi do Jezusa z wątpliwościami i uprzedzeniami. Wystarczy jednak jedno spotkanie, by rozpoznał w Nim Syna Bożego. Dzisiejsza Ewangelia przypomina, że nasze pytania, lęki i schematy nie muszą oddalać nas od Boga. Jezus zna nas, zanim jeszcze zdecydujemy się do Niego przyjść – i zaprasza, byśmy sami „poszli i zobaczyli”.
Jesteśmy różni, ale wszyscy jesteśmy ludźmi ducha, czyli de facto na swój sposób wierzącymi. Ateizm nie jest bowiem przeciwieństwem wiary. Jest tylko jakąś jej odmianą. Ma swoje symbole, przekonania i wyznawane prawdy. Nawet ten socjalistyczny ateizm jest odmianą ‘wiary’, a nie jej brakiem. Nauczyć się żyć z tymi różnicami, budować społeczeństwa empatyczne, wspierające i pomnażające dobro wspólne, to jest wyzwanie przed jakim stoimy.
Jesteśmy różni, ale wszyscy jesteśmy ludźmi ducha, czyli de facto na swój sposób wierzącymi. Ateizm nie jest bowiem przeciwieństwem wiary. Jest tylko jakąś jej odmianą. Ma swoje symbole, przekonania i wyznawane prawdy. Nawet ten socjalistyczny ateizm jest odmianą ‘wiary’, a nie jej brakiem. Nauczyć się żyć z tymi różnicami, budować społeczeństwa empatyczne, wspierające i pomnażające dobro wspólne, to jest wyzwanie przed jakim stoimy.
Ewangelia stawia przed nami kluczowe pytanie o tożsamość Chrystusa. Wyznanie Piotra pod Cezareą Filipową przypomina, że chrześcijaństwo to przede wszystkim osobista relacja z Bogiem, a nie doktryna. Prymat Piotrowy pozostaje jednak stałym wyzwaniem dla jedności.
Ewangelia stawia przed nami kluczowe pytanie o tożsamość Chrystusa. Wyznanie Piotra pod Cezareą Filipową przypomina, że chrześcijaństwo to przede wszystkim osobista relacja z Bogiem, a nie doktryna. Prymat Piotrowy pozostaje jednak stałym wyzwaniem dla jedności.
Jedną z największych pokus ludzi uważających się za prawych i pobożnych jest zamknięcie się na Boże prowadzenie. Saduceusze próbowali udowodnić "absurd" nauczania Jezusa. Faryzeusze zadają podchwytliwe pytania. My też, kiedy wymagania religijne są nam niewygodne, próbujemy je dezawuować i "ominąć". Jesteśmy jak saduceusze i faryzeusze.
Jedną z największych pokus ludzi uważających się za prawych i pobożnych jest zamknięcie się na Boże prowadzenie. Saduceusze próbowali udowodnić "absurd" nauczania Jezusa. Faryzeusze zadają podchwytliwe pytania. My też, kiedy wymagania religijne są nam niewygodne, próbujemy je dezawuować i "ominąć". Jesteśmy jak saduceusze i faryzeusze.
Przypowieść o uczcie weselnej jest jak lustro, w którym możemy zobaczyć własną wiarę. Łatwo dostrzec tych, którzy odrzucają Boże zaproszenie, szukają wymówek albo uważają się za lepszych od innych. Trudniej zapytać, czy sami nie uchylamy się od tego, do czego wzywa nas Bóg.
Przypowieść o uczcie weselnej jest jak lustro, w którym możemy zobaczyć własną wiarę. Łatwo dostrzec tych, którzy odrzucają Boże zaproszenie, szukają wymówek albo uważają się za lepszych od innych. Trudniej zapytać, czy sami nie uchylamy się od tego, do czego wzywa nas Bóg.
Przypowieść o gospodarzu i robotnikach w winnicy konfrontuje nas z tkwiącymi głęboko przekonaniami o zdobywaniu i posiadaniu. To przejmujący sprzeciw wobec ludzkiej potrzeby sumowania zasług i dobrych uczynków. Ostatecznie przecież nie da się „policzyć” Bożej miłości. Jest ona nieskończona i dostępna dla każdego, kto pragnie z niej czerpać z otwartym sercem.
Przypowieść o gospodarzu i robotnikach w winnicy konfrontuje nas z tkwiącymi głęboko przekonaniami o zdobywaniu i posiadaniu. To przejmujący sprzeciw wobec ludzkiej potrzeby sumowania zasług i dobrych uczynków. Ostatecznie przecież nie da się „policzyć” Bożej miłości. Jest ona nieskończona i dostępna dla każdego, kto pragnie z niej czerpać z otwartym sercem.
Jezus nie patrzy z wyrzutem. On nas rozumie i wskazuje na właściwą perspektywę. Przenika swoim spojrzeniem nasze wnętrza. Potwierdza, że nikt nie zbawia się sam. To Bóg jest naszym zbawcą! On wszystko może. Spojrzenie i słowa Jezusa przywracają właściwą hierarchię duchową.
Jezus nie patrzy z wyrzutem. On nas rozumie i wskazuje na właściwą perspektywę. Przenika swoim spojrzeniem nasze wnętrza. Potwierdza, że nikt nie zbawia się sam. To Bóg jest naszym zbawcą! On wszystko może. Spojrzenie i słowa Jezusa przywracają właściwą hierarchię duchową.
Bogaty młodzieniec przestrzegał przykazań i pragnął czegoś więcej, a jednak odszedł od Jezusa zasmucony. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że przeszkodą w pójściu za Bogiem nie muszą być same pieniądze. Może nią stać się wszystko, czego kurczowo nie chcemy puścić.
Bogaty młodzieniec przestrzegał przykazań i pragnął czegoś więcej, a jednak odszedł od Jezusa zasmucony. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że przeszkodą w pójściu za Bogiem nie muszą być same pieniądze. Może nią stać się wszystko, czego kurczowo nie chcemy puścić.