"Wszechświat jest językiem miłości Stwórcy, którym On do mnie przemawia: przez szum morza, przez wiatr, przez kwiaty, które widzę, szczyty gór, lodowce, jeziora, wyspy. One są częścią najbardziej naturalnej boskiej świątyni" - mówił ks. Krzysztof Grzywocz w jednej z konferencji. Przeczytaj fragment książki "Bądź pochwalony, Panie mój. O wracaniu do istoty rzeczy", której ks. Krzysztof jest autorem.
"Wszechświat jest językiem miłości Stwórcy, którym On do mnie przemawia: przez szum morza, przez wiatr, przez kwiaty, które widzę, szczyty gór, lodowce, jeziora, wyspy. One są częścią najbardziej naturalnej boskiej świątyni" - mówił ks. Krzysztof Grzywocz w jednej z konferencji. Przeczytaj fragment książki "Bądź pochwalony, Panie mój. O wracaniu do istoty rzeczy", której ks. Krzysztof jest autorem.
deon.pl / pzk
Altruizm i opiekuńczość bywają mylone z postawami, które tylko imitują troskę, a w rzeczywistości służą kontroli, budowaniu przewagi lub zaspokajaniu własnych potrzeb emocjonalnych. Analiza pokazuje, że prawdziwe intencje ujawniają się nie w deklaracjach, lecz w skutkach: autentyczna troska respektuje granice i autonomię drugiego człowieka, podczas gdy manipulacja ukrywa się pod pozorem „wiem lepiej”. Prawdziwy altruizm nie oczekuje wdzięczności ani zwrotu – jest gotowością do działania na rzecz dobra innych, nawet kosztem własnej wygody. Charakteryzuje go uważność, pokora i zdolność słuchania, a także rezygnacja z potrzeby kontroli. To postawa, która buduje relacje, zamiast je podporządkowywać.
Altruizm i opiekuńczość bywają mylone z postawami, które tylko imitują troskę, a w rzeczywistości służą kontroli, budowaniu przewagi lub zaspokajaniu własnych potrzeb emocjonalnych. Analiza pokazuje, że prawdziwe intencje ujawniają się nie w deklaracjach, lecz w skutkach: autentyczna troska respektuje granice i autonomię drugiego człowieka, podczas gdy manipulacja ukrywa się pod pozorem „wiem lepiej”. Prawdziwy altruizm nie oczekuje wdzięczności ani zwrotu – jest gotowością do działania na rzecz dobra innych, nawet kosztem własnej wygody. Charakteryzuje go uważność, pokora i zdolność słuchania, a także rezygnacja z potrzeby kontroli. To postawa, która buduje relacje, zamiast je podporządkowywać.
Logo źródła: DEON.pl JK
W polskiej tradycji i krajobrazie maj to czas, w którym Kościół katolicki w sposób uroczysty oddaje cześć Maryi, szczególnie przez „nabożeństwa majowe”, popularnie zwane „majówkami”. Dziś zwykle odprawia się je w kościołach, ale kiedyś spotkano się przy przydrożnych figurach i kapliczkach, aby przy nich śpiewać maryjne pieśni i litanię.
W polskiej tradycji i krajobrazie maj to czas, w którym Kościół katolicki w sposób uroczysty oddaje cześć Maryi, szczególnie przez „nabożeństwa majowe”, popularnie zwane „majówkami”. Dziś zwykle odprawia się je w kościołach, ale kiedyś spotkano się przy przydrożnych figurach i kapliczkach, aby przy nich śpiewać maryjne pieśni i litanię.
Wszyscy wiemy, dlaczego księża rezygnują z raz obranej drogi i odchodzą – temat ten budzi ciekawość, no i jest systematycznie analizowany. Niespełnione ambicje, kobieta, samotność, konflikty i rozczarowanie – to najczęściej wymieniane powody rezygnacji. I to wszystko prawda. Dlaczego jednak wciąż są tacy, którzy nie dają się zniechęcić i wstępują na tę drogę? Co jest w tym stanie życia, co ich przyciąga i daje im siłę, aby wytrwać?
Wszyscy wiemy, dlaczego księża rezygnują z raz obranej drogi i odchodzą – temat ten budzi ciekawość, no i jest systematycznie analizowany. Niespełnione ambicje, kobieta, samotność, konflikty i rozczarowanie – to najczęściej wymieniane powody rezygnacji. I to wszystko prawda. Dlaczego jednak wciąż są tacy, którzy nie dają się zniechęcić i wstępują na tę drogę? Co jest w tym stanie życia, co ich przyciąga i daje im siłę, aby wytrwać?
Niełatwa droga naśladowania Pana – dylemat Tomasza. Ewangelista jest zaniepokojony o swoją wspólnotę. Życie pod nieobecność Pana nie jest łatwe. Dlatego, aby wspólnota mogła odnaleźć właściwą drogę postępowania potrzebuje wiary w Jezusa i miłości wzbudzonej przez Jego Ducha, która wyraża się pojednaniem i służbą.
Niełatwa droga naśladowania Pana – dylemat Tomasza. Ewangelista jest zaniepokojony o swoją wspólnotę. Życie pod nieobecność Pana nie jest łatwe. Dlatego, aby wspólnota mogła odnaleźć właściwą drogę postępowania potrzebuje wiary w Jezusa i miłości wzbudzonej przez Jego Ducha, która wyraża się pojednaniem i służbą.
misionescordoba.org / vidanuevadigital.com/ mł 
Miał piątkę rodzeństwa, smykałkę do elektroniki, umiał cieszyć się z drobnych rzeczy. Kiedy z przyjaciółmi pojechał do Taizé, przeżył głębokie spotkanie z Bogiem, który zaprosił go na nietypową ścieżkę życia. Wybrał bycie bratem dla dzieci, które nie dostały w życiu rodzinnego ciepła. I choć był nieśmiały, a przez życie przeszedł bez rozgłosu, nie zabrakło mu odwagi, by walczyć z morskim wirem, w którym tonęła siódemka dzieciaków. Umarł z wycieńczenia na plaży, na rękach ratownika, a jego dobre serce nie zostało zapomniane.
Miał piątkę rodzeństwa, smykałkę do elektroniki, umiał cieszyć się z drobnych rzeczy. Kiedy z przyjaciółmi pojechał do Taizé, przeżył głębokie spotkanie z Bogiem, który zaprosił go na nietypową ścieżkę życia. Wybrał bycie bratem dla dzieci, które nie dostały w życiu rodzinnego ciepła. I choć był nieśmiały, a przez życie przeszedł bez rozgłosu, nie zabrakło mu odwagi, by walczyć z morskim wirem, w którym tonęła siódemka dzieciaków. Umarł z wycieńczenia na plaży, na rękach ratownika, a jego dobre serce nie zostało zapomniane.
Logo źródła: WAM Jakub Trendowicz
Modlitwa nie jest dodatkiem do wiary, ale jej oddechem - przekonywał teolog Romano Guardini. Jego refleksja o liturgii, jako żywym spotkaniu z Bogiem porusza i wciąż pozostaje aktualna. Publikujemy fragment książki “Znaki, które żyją”, w której Jakub Trendowicz przybliża myśl niemieckiego teologa.
Modlitwa nie jest dodatkiem do wiary, ale jej oddechem - przekonywał teolog Romano Guardini. Jego refleksja o liturgii, jako żywym spotkaniu z Bogiem porusza i wciąż pozostaje aktualna. Publikujemy fragment książki “Znaki, które żyją”, w której Jakub Trendowicz przybliża myśl niemieckiego teologa.
"Umycie nóg", które w Ewangelii Jana zastępuje ustanowienie Eucharystii zmienia radykalnie i obnaża pseudowartości, jakie dominują w naszych społecznościach. Egoistyczne skoncentrowanie na sobie zostaje zastąpione darem z siebie i służbą. To jest prawdziwa cecha apostoła: bycie sługą, narzędziem w ręku Boga. Każda inna "wielkość" jest zwodnicza i szkodliwa.
"Umycie nóg", które w Ewangelii Jana zastępuje ustanowienie Eucharystii zmienia radykalnie i obnaża pseudowartości, jakie dominują w naszych społecznościach. Egoistyczne skoncentrowanie na sobie zostaje zastąpione darem z siebie i służbą. To jest prawdziwa cecha apostoła: bycie sługą, narzędziem w ręku Boga. Każda inna "wielkość" jest zwodnicza i szkodliwa.
Krzysztof Bronk / Vatican news / pk
Pośpiech nie jest obowiązkowy. Można doskonale przetrwać, a nawet żyć szczęśliwiej, nie ulegając otaczającemu nas frenetycznemu tempu. Chrześcijanie mogą odegrać ważną rolę we współczesnym świecie - uważa bp Eirk Varden. We Włoszech ukazała się książka, która stanowi zapis rekolekcji, jakich udzielił on w Wielkim Poście Papieżowi i kierownictwu Kurii.
Pośpiech nie jest obowiązkowy. Można doskonale przetrwać, a nawet żyć szczęśliwiej, nie ulegając otaczającemu nas frenetycznemu tempu. Chrześcijanie mogą odegrać ważną rolę we współczesnym świecie - uważa bp Eirk Varden. We Włoszech ukazała się książka, która stanowi zapis rekolekcji, jakich udzielił on w Wielkim Poście Papieżowi i kierownictwu Kurii.
deon.pl / pzk
Radykalizm bywa odbierany jako dziwactwo, gdy przekracza społeczne normy i burzy poczucie bezpieczeństwa. Jego źródłem mogą być zarówno świadome wybory – wynikające z potrzeby sensu, wolności i autentyczności – jak i nieuświadomione motywacje: lęk, potrzeba uznania czy ucieczka od przeciętności. Granica między jednym a drugim zaciera się przez błędy poznawcze: upraszczanie ocen, projekcje czy konformizm. To, co wydaje się ekscentryczne, może być głęboką konsekwencją wartości albo ich zniekształceniem. Skutki są ambiwalentne: od przemiany życia i inspiracji innych po izolację, niezrozumienie lub szkodliwy fanatyzm.
Radykalizm bywa odbierany jako dziwactwo, gdy przekracza społeczne normy i burzy poczucie bezpieczeństwa. Jego źródłem mogą być zarówno świadome wybory – wynikające z potrzeby sensu, wolności i autentyczności – jak i nieuświadomione motywacje: lęk, potrzeba uznania czy ucieczka od przeciętności. Granica między jednym a drugim zaciera się przez błędy poznawcze: upraszczanie ocen, projekcje czy konformizm. To, co wydaje się ekscentryczne, może być głęboką konsekwencją wartości albo ich zniekształceniem. Skutki są ambiwalentne: od przemiany życia i inspiracji innych po izolację, niezrozumienie lub szkodliwy fanatyzm.
W świecie pełnym napięcia, obowiązków i niepokoju, słowa Jezusa z Ewangelii według św. Mateusza brzmią jak zaproszenie do zatrzymania się. W liturgiczne wspomnienie św. Katarzyna Sieneńska Kościół przypomina o prostocie wiary i obietnicy, która nie traci aktualności: ukojenie jest możliwe, ale nie tam, gdzie zwykle go szukamy.
W świecie pełnym napięcia, obowiązków i niepokoju, słowa Jezusa z Ewangelii według św. Mateusza brzmią jak zaproszenie do zatrzymania się. W liturgiczne wspomnienie św. Katarzyna Sieneńska Kościół przypomina o prostocie wiary i obietnicy, która nie traci aktualności: ukojenie jest możliwe, ale nie tam, gdzie zwykle go szukamy.
Są takie momenty w historii, w których Polacy potrafią zrobić coś wielkiego - razem. I chociaż zdarzają się one rzadko, kiedy już mają miejsce, o Polsce mówi cały świat. Jeden taki moment właśnie przeszedł do historii, a my jesteśmy jego świadkami.
Są takie momenty w historii, w których Polacy potrafią zrobić coś wielkiego - razem. I chociaż zdarzają się one rzadko, kiedy już mają miejsce, o Polsce mówi cały świat. Jeden taki moment właśnie przeszedł do historii, a my jesteśmy jego świadkami.
deon.pl / pzk
Czy możliwe jest życie, które staje się w całości darem dla innych? Historie takie jak Joanny Beretty Molla, Małgorzaty d’Youville, Franciszki Cabrini czy Maksymiliana Marii Kolbego pokazują, że chrześcijańskie poświęcenie nie rodzi się z heroizmu oderwanego od życia, lecz z głębokiego zaufania Bogu i codziennej decyzji miłości. Oddać życie za innych nie zawsze oznacza dramatyczny gest – częściej jest to wytrwałe trwanie przy drugim człowieku mimo bólu, strat czy niezrozumienia. Czy jednak taka postawa nie stawia człowiekowi wymagań ponad miarę? Ewangelia nie tyle nakłada ciężar, ile zaprasza do miłości, która dojrzewa stopniowo i przemienia zarówno tego, kto daje, jak i tego, kto otrzymuje.
Czy możliwe jest życie, które staje się w całości darem dla innych? Historie takie jak Joanny Beretty Molla, Małgorzaty d’Youville, Franciszki Cabrini czy Maksymiliana Marii Kolbego pokazują, że chrześcijańskie poświęcenie nie rodzi się z heroizmu oderwanego od życia, lecz z głębokiego zaufania Bogu i codziennej decyzji miłości. Oddać życie za innych nie zawsze oznacza dramatyczny gest – częściej jest to wytrwałe trwanie przy drugim człowieku mimo bólu, strat czy niezrozumienia. Czy jednak taka postawa nie stawia człowiekowi wymagań ponad miarę? Ewangelia nie tyle nakłada ciężar, ile zaprasza do miłości, która dojrzewa stopniowo i przemienia zarówno tego, kto daje, jak i tego, kto otrzymuje.
Logo źródła: WAM Marcin Jurak MIC
"Porażka rani ciało, sukces zaś wystawia duszę na próbę. Po zwycięstwie nad Goliatem Dawid staje się bohaterem na­rodowym. Kobiety śpiewają: »Saul pobił tysiące, a Dawid dziesiątki tysięcy« (1 Sm 18,7). Taki moment mógłby znisz­czyć większość ludzi, bo nic tak łatwo nie rujnuje serca jak uznanie. (...) Dawid nie wpada w tę pułapkę, bo nie korzysta z po­pularności, by buntować ludzi przeciw Saulowi lub tworzyć własne stronnictwo. Jego serce pozostaje wolne. Wie, że zwycięstwo jest dowodem nie jego osobistej wielkości, ale Bożej obecności: »Nie mieczem ani dzidą Pan ocala«". Przeczytaj fragment książki Marcina Juraka MIC "Sens mimo wszystko. Droga od zagubienia do odnalezienia siebie".
"Porażka rani ciało, sukces zaś wystawia duszę na próbę. Po zwycięstwie nad Goliatem Dawid staje się bohaterem na­rodowym. Kobiety śpiewają: »Saul pobił tysiące, a Dawid dziesiątki tysięcy« (1 Sm 18,7). Taki moment mógłby znisz­czyć większość ludzi, bo nic tak łatwo nie rujnuje serca jak uznanie. (...) Dawid nie wpada w tę pułapkę, bo nie korzysta z po­pularności, by buntować ludzi przeciw Saulowi lub tworzyć własne stronnictwo. Jego serce pozostaje wolne. Wie, że zwycięstwo jest dowodem nie jego osobistej wielkości, ale Bożej obecności: »Nie mieczem ani dzidą Pan ocala«". Przeczytaj fragment książki Marcina Juraka MIC "Sens mimo wszystko. Droga od zagubienia do odnalezienia siebie".
„Czyny... świadczą o Mnie”. To jest nie tylko prawda w odniesieniu do Jezusa. To jest podstawowa zasada rachunku sumienia każdego człowieka. To jest także jasne kryterium rozpoznania, co jest u podstaw naszego życia i działania. W dobrym rachunku sumienia przyglądamy się nie tylko myślom czy pragnieniom, ale przede wszystkim czynom, bo one rozstrzygają o prawym i moralnym postępowaniu.
„Czyny... świadczą o Mnie”. To jest nie tylko prawda w odniesieniu do Jezusa. To jest podstawowa zasada rachunku sumienia każdego człowieka. To jest także jasne kryterium rozpoznania, co jest u podstaw naszego życia i działania. W dobrym rachunku sumienia przyglądamy się nie tylko myślom czy pragnieniom, ale przede wszystkim czynom, bo one rozstrzygają o prawym i moralnym postępowaniu.
deon.pl / pzk
Odnalezienie własnego powołania rzadko zaczyna się od spektakularnego przełomu – częściej od uczciwych pytań i małych kroków. Kluczem jest uważność na to, co porusza serce, gotowość do działania oraz odwaga, by nie kopiować cudzych scenariuszy. Pomagają cisza, refleksja, modlitwa i rozmowa z kimś doświadczonym; przeszkadzają pośpiech, lęk i pogoń za oczekiwaniami innych. Własną drogę odkrywa się nie tyle przez analizowanie wszystkiego z góry, ile przez wierność temu, co „tu i teraz” – bo to właśnie codzienność najczęściej odsłania sens i kierunek życia.
Odnalezienie własnego powołania rzadko zaczyna się od spektakularnego przełomu – częściej od uczciwych pytań i małych kroków. Kluczem jest uważność na to, co porusza serce, gotowość do działania oraz odwaga, by nie kopiować cudzych scenariuszy. Pomagają cisza, refleksja, modlitwa i rozmowa z kimś doświadczonym; przeszkadzają pośpiech, lęk i pogoń za oczekiwaniami innych. Własną drogę odkrywa się nie tyle przez analizowanie wszystkiego z góry, ile przez wierność temu, co „tu i teraz” – bo to właśnie codzienność najczęściej odsłania sens i kierunek życia.
Jedna trzoda i jeden pasterz. Jezus zapowiada czas ‘jednej trzody’. Chodzi o ludzi, o wspólnotę. Nie chodzi o większą zagrodę, w której można wszystkich ‘uwięzić’. Jezus wydobywa nas z zamkniętych ‘klatek’ religijnych czy świeckich, byśmy żyli pełnią Jego wolności, byli jedną trzodą w miłości i wzajemnej służbie.
Jedna trzoda i jeden pasterz. Jezus zapowiada czas ‘jednej trzody’. Chodzi o ludzi, o wspólnotę. Nie chodzi o większą zagrodę, w której można wszystkich ‘uwięzić’. Jezus wydobywa nas z zamkniętych ‘klatek’ religijnych czy świeckich, byśmy żyli pełnią Jego wolności, byli jedną trzodą w miłości i wzajemnej służbie.
Możemy mieć w głowach pewien konkretny, niemal cukierkowy obrazek – kiedy słyszymy „Niedziela Dobrego Pasterza”, przed oczami staje nam Jezus w białej szacie, trzymający na ramionach wyjątkowo puszystą i czystą owieczkę. Jednym słowem: sielanka. Problem w tym, że taka wizja chrześcijaństwa jest nie tylko nieprawdziwa, ale przede wszystkim szkodliwa. Bo jeśli myślimy, że pójście za Jezusem to spacer po bezpiecznym, ogrodzonym wybiegu, to przy pierwszym lepszym życiowym tąpnięciu po prostu się rozbijemy. Chrześcijaństwo nie jest ofertą biura podróży „all inclusive” do krainy bezproblemowości. Jest propozycją wejścia w prawdę, która czasem boli, ale też daje życie.
Możemy mieć w głowach pewien konkretny, niemal cukierkowy obrazek – kiedy słyszymy „Niedziela Dobrego Pasterza”, przed oczami staje nam Jezus w białej szacie, trzymający na ramionach wyjątkowo puszystą i czystą owieczkę. Jednym słowem: sielanka. Problem w tym, że taka wizja chrześcijaństwa jest nie tylko nieprawdziwa, ale przede wszystkim szkodliwa. Bo jeśli myślimy, że pójście za Jezusem to spacer po bezpiecznym, ogrodzonym wybiegu, to przy pierwszym lepszym życiowym tąpnięciu po prostu się rozbijemy. Chrześcijaństwo nie jest ofertą biura podróży „all inclusive” do krainy bezproblemowości. Jest propozycją wejścia w prawdę, która czasem boli, ale też daje życie.
Owce i pasterz. Mamy dzisiaj spore trudności, aby utożsamić się z tymi obrazami. Podkreślamy swoją wolność i uwiera nas konieczność ‘pójścia za pasterzem’. Obraz owcy także źle nam się kojarzy. Dzisiejsze wzorce kulturowe podsycają w nas chęć niezależności, wolności, podmiotowości. Ale to jest często złudzenie. Przy mediach społecznościowych doświadczamy niebywałego ujednolicania. One uzależniają, Jezus-Pasterz nas wyzwala.
Owce i pasterz. Mamy dzisiaj spore trudności, aby utożsamić się z tymi obrazami. Podkreślamy swoją wolność i uwiera nas konieczność ‘pójścia za pasterzem’. Obraz owcy także źle nam się kojarzy. Dzisiejsze wzorce kulturowe podsycają w nas chęć niezależności, wolności, podmiotowości. Ale to jest często złudzenie. Przy mediach społecznościowych doświadczamy niebywałego ujednolicania. One uzależniają, Jezus-Pasterz nas wyzwala.
Śmierć posła Łukasza Litewki, który zginął potrącony przez kierowcę podczas jazdy na rowerze, wywołała gorącą dyskusję o naszej kulturze jazdy. Kolejna burza wybuchła wczoraj, po zatrzymaniu przez policję 17-letniej dziewczyny prowadzącej mercedesa bez wymaganego opiekuna. Choć sprawa znajdzie swój finał w sądzie, otwiera ona znacznie głębsze, moralne pytanie: czy złamanie Kodeksu drogowego to jedynie kwestia przekroczenia przepisów, czy wiąże się także z winą moralną? W świecie, gdzie brawura często mylona jest z wolnością, chrześcijańska perspektywa rzuca nowe światło na odpowiedzialność, którą bierzemy na siebie, przekręcając kluczyk w stacyjce.
Śmierć posła Łukasza Litewki, który zginął potrącony przez kierowcę podczas jazdy na rowerze, wywołała gorącą dyskusję o naszej kulturze jazdy. Kolejna burza wybuchła wczoraj, po zatrzymaniu przez policję 17-letniej dziewczyny prowadzącej mercedesa bez wymaganego opiekuna. Choć sprawa znajdzie swój finał w sądzie, otwiera ona znacznie głębsze, moralne pytanie: czy złamanie Kodeksu drogowego to jedynie kwestia przekroczenia przepisów, czy wiąże się także z winą moralną? W świecie, gdzie brawura często mylona jest z wolnością, chrześcijańska perspektywa rzuca nowe światło na odpowiedzialność, którą bierzemy na siebie, przekręcając kluczyk w stacyjce.