Przemoc, która się ‘nakręca’. Gospodarz ‘przekazał’ rolnikom winnicę w dzierżawę, aby uprawiali ją i oddali to, co się należy właścicielowi. Oni jednak mieli inne plany. Byli przewrotni i w tej złości wzrastali. Pierwszego posłanego sługę ‘obili’, drugiego ‘zabili’, trzeciego ‘ukamienowali’. Złość i grzech, raz uwolnione, potęgują przemoc, która coraz łatwiej przychodzi i staje się coraz cięższa. Zatrzymuje ją tylko wzgląd na krzyż Pana.
ACI Prensa / Ćwiczenia duchowne / red
Trzy skuteczne sposoby, by nakłaniać człowieka do złego. Działają, bo diabeł stosuje je od wieków. Jak się przed nim bronić? Urugwajski duchowny, cytując św. Ignacego z Loyoli, demaskuje metody złego ducha.
Czujesz się przegrany, złamana, cierpisz, tracisz sens? Rozważaj z nami krótką drogę krzyżową, która wnosi do życia światło.
Dlaczego Samarytanka przyszła po wodę w południe? Czego może nas nauczyć jej rozmowa z Jezusem? Dlaczego podczas dialogu z Samarytanką i uczniami Jezus miał takie "flow"? Oto świecki komentarz do Ewangelii z trzeciej niedzieli Wielkiego Postu.
Bogacz z przypowieści nie zostaje potępiony za to, że ma. Przegrywa, bo nie widzi człowieka leżącego u jego bramy. Ewangelia o Łazarzu jest jak lustro: pokazuje, że miłosierdzie nie jest dodatkiem do wiary, ale jej sprawdzianem i że na decyzje "na później" w pewnym momencie jest po prostu za późno.
Michał Maciejny SJ / Duchowość ignacjańska
Temat grzechu towarzyszy nam od najmłodszych lat, często jednak nasze zrozumienie tego zjawiska zatrzymuje się na poziomie przygotowań do Pierwszej Komunii Świętej. Tymczasem, jak przekonuje Michał Maciejny SJ, współautor kanału "Duchowość Ignacjańska", grzech posiada swoją specyficzną "przewrotność", która ewoluuje wraz z nami, potrafiąc skutecznie wyprowadzić w pole nawet dorosłego człowieka. Kluczem do zrozumienia tego mechanizmu jest odejście od czysto prawniczego postrzegania winy na rzecz relacji.
Deon.pl
Jesteśmy wraz z Jezusem i Jego uczniami w Wieczerniku. To miejsce szczególne ostatnich wielkich pouczeń. Po objawieniu prawdy, że Jezus jest ‘winnym krzewem’, a my wszczepieni w Niego słyszymy prawdę o byciu Jego przyjaciółmi. Posłucham tych słów. Zwrócę uwagę na swoje odczucia.
deon.pl / pzk
Współczesna kultura coraz częściej zaciera różnice między kobietą a mężczyzną, jednocześnie promując niedojrzałe modele tożsamości. Z jednej strony mówi się o „zniewieścieniu” mężczyzn – rezygnacji z odpowiedzialności, odwagi i ojcostwa – z drugiej o podobnych odchyleniach u kobiet, które gubią własną specyfikę w powierzchowności, ideologii lub ucieczce od dojrzałych ról. Prezentowana seria tekstów podejmuje refleksję nad źródłami tych zjawisk, ich kulturowym i duchowym tłem oraz nad potrzebą powrotu do integralnego rozumienia kobiecości i męskości.
Pokuta ma nas otwierać na Boga i na drugiego człowieka. Próbowaliśmy wcześniej zatrzymać się na tym pierwszym elemencie, ale tak jak belki krzyża są ze sobą złączone, tak otwarcie wertykalne na Boga musi się wiązać z otwarciem horyzontalnym, a więc na drugiego człowieka. Nie można jednego od drugiego odłączyć. Trudno więc wyobrazić sobie pokutę chrześcijańską, która będzie wysiłkiem otwarcia się na Boga przy braku wysiłku otwarcia się na drugiego człowieka. To byłaby bez wątpienia jakaś jej karykatura – pisze o. Jordan Śliwiński OFMCap w książce "Radość z powrotu. O pokucie chrześcijańskiej", której fragment publikujemy.
Uczeń ma być zwierciadłem Mistrza. Nie skupia uwagi na sobie. Prowadzi innych do Pana. Charakteryzują go pokora i miłosierdzie. Nie szuka samego siebie. Nie koncentruje innych na sobie ani nie ‘zawłaszcza’ nikogo, co więcej, cieszy się, że ktoś odnajduje swoją drogę do Pana i rozwija się na niej.
deon.pl / pzk
Pocieszenie duchowe jest jednym z najważniejszych, ale i najbardziej delikatnych doświadczeń życia wiary. Może umacniać nadzieję, przybliżać do Boga i dawać wewnętrzny pokój, lecz bywa także mylone z emocjonalnym uniesieniem lub duchową iluzją. Tradycja Kościoła – od doświadczeń Ignacego Loyoli po nauczanie Papieża Franciszka – uczy rozeznawania źródeł pocieszenia, jego owoców i granic. Teksty tej serii pokazują różne formy pociechy: od łez w modlitwie, przez rytm pocieszeń i strapień, aż po paschalną radość Zmartwychwstałego, jednocześnie ostrzegając przed nadinterpretacją i szukaniem samego uczucia zamiast Boga.
Roman Zając / Stacja7 / red
W 2007 roku papież Benedykt XVI zatwierdził zreformowaną Drogę Krzyżową, której autorem był kardynał Gianfranco Ravasi. Nowy układ stacji opierał się ściśle na tekstach biblijnych, zastępując tradycyjne motywy apokryficzne wydarzeniami z Ewangelii, takimi jak zdrada Judasza, wyparcie się Piotra czy sąd przed Sanhedrynem. Mimo teologicznej wartości i poparcia Watykanu, eksperymentalne próby wprowadzenia reformy w Polsce spotkały się z chłodnym odbiorem wiernych, dla których głęboko zakorzeniona tradycja okazała się ważniejsza niż biblijna wierność nabożeństwa.
Grzegorz Juziak/Rozbite Lustra
Kiedy budzisz się w mroźnej, nieogrzewanej piwnicy i widzisz szczura obgryzającego strupy na twoich nogach, wiesz, że dotknąłeś dna, pod którym nie ma już nic. Andrzej, znany jako „Kogut”, ważył wtedy 50 kilogramów, miał ciało przeżarte infekcjami i dziewięć zapaści za sobą. Jego historia to brutalna kronika upadku, która niespodziewanie kończy się cudem, jakiego współczesna medycyna nie potrafi wyjaśnić. To świadectwo tego, że nawet z najgłębszego mroku jest wyjście, jeśli tylko starczy sił na jedno, szczere wołanie o pomoc.
Sąd i zbawienie dokonują się dziś przez praktykowanie miłosierdzia, przez powstrzymanie się od osądzania i potępiania. Przez postawę przebaczania i hojności. Jako uczniowie Chrystusa mamy naśladować Jego sposób bycia, a nie mierzyć wszystko pod względem opłacalności i nagrody.
deon.pl / pzk
Cudzołóstwo przez wieki rozumiano głównie jako naruszenie prawa i własności, czyn godzący w porządek społeczny. Ewangelia przesuwa jednak akcent – z zewnętrznego wykroczenia ku sercu człowieka. To nie tylko ciało, ale także myśli, pragnienia i sposób patrzenia na drugą osobę decydują o wierności. Współczesność przynosi nowe uwarunkowania: konsumpcyjne podejście do relacji, lęk przed zobowiązaniem, presję kultury. Pułapką bywa legalizm albo banalizowanie grzechu. Chrystus nie potępia, lecz wzywa do przemiany całego życia, przywracając pierwotny sens miłości jako daru i przymierza.
Scena, którą dzisiaj widzimy w Ewangelii, jest jedną z tych, które niosą dla mnie znacznie więcej pytań niż gotowych, gładkich odpowiedzi. Stajemy razem z Piotrem, Jakubem i Janem na wysokiej górze. Widzimy Jezusa, którego postać nagle się zmienia: „(…) twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło” (Mt 17,2). To jest moment, w którym rzeczywistość nieba na chwilę przebija się przez szarą codzienność. Ale zaraz potem pojawia się pytanie: po co to wszystko? Dlaczego to się właściwie wydarzyło? Co to miało wnieść w życie tych trzech konkretnych facetów, którzy za chwilę będą musieli z tej góry zejść prosto w mrok nadchodzącej męki Nauczyciela?
Odmienne powołania. Jezus bierze ze sobą tylko trzech uczniów, tych samych, którzy będą przy Nim w Ogrodzie Oliwnym. Mamy podobne powołanie, ale każdy realizuje je na swój sposób. Nie w kontraście, ale we współdziałaniu. Przemienienie zachęca mnie, bym nie bał się odkrywać własnej drogi i miał odwagę nią podążać.
deon.pl / pzk
Żal za grzechy bywa mylony z emocjonalnym wzruszeniem lub chwilowym poczuciem winy, tymczasem w nauczaniu Kościoła – wyrażonym między innymi w Katechizm Kościoła Katolickiego – jest on przede wszystkim świadomą decyzją serca i woli: uznaniem zła oraz pragnieniem zerwania z nim. Może wypływać z miłości do Boga (żal doskonały) albo z lęku przed karą (niedoskonały), ale zawsze otwiera drogę do miłosierdzia. Jego autentyczność zależy nie od siły uczuć, lecz od gotowości nawrócenia i powrotu do Boga, szczególnie w sakramencie pojednania.
Mam 42 lata. Przez wiele lat moje życie z zewnątrz wyglądało normalnie. Praca, obowiązki, relacje. Nic, co zwracałoby uwagę. W środku jednak byłem człowiekiem rozbitym. Uzależnionym. Pełnym gniewu. Pełnym napięcia, które nie dawało mi oddychać.
"Miłujcie waszych nieprzyjaciół" – to nie brzmi jak poetycka metafora, ale jak radykalne wezwanie. Jezus nie proponuje łatwej duchowości ani miłości ograniczonej do tych, którzy są nam życzliwi. Wzywa do postawy, która przekracza naturalny odruch odwetu i uczy patrzeć na drugiego człowieka oczami Ojca, "który sprawia, że słońce wschodzi nad złymi i nad dobrymi".
{{ article.description }}