karmel.gniezno.pl / mł
Czy na Bożą uwagę trzeba sobie zasłużyć dobrymi uczynkami? Wiele osób żyje w przekonaniu, że podstawą religii jest wypełnianie listy wymagań. Wystarczy jednak posłuchać świętych, by odkryć, że sekret udanego życia duchowego leży zupełnie gdzie indziej. I jest o wiele prostszy, niż się wydaje. 
Czy na Bożą uwagę trzeba sobie zasłużyć dobrymi uczynkami? Wiele osób żyje w przekonaniu, że podstawą religii jest wypełnianie listy wymagań. Wystarczy jednak posłuchać świętych, by odkryć, że sekret udanego życia duchowego leży zupełnie gdzie indziej. I jest o wiele prostszy, niż się wydaje. 
- Nie każda mama w sieci celowo "robi content:" na dziecku, a już na pewno nie każda ma świadomość tego, jak się może skończyć publikowanie jego zdjęć. W internecie nie ma czegoś takiego jak “bezpieczne miejsce” i “prywatność”. Jeśli chcesz mieć dziś naprawdę prywatne życie, to ono musi być odcięte od technologii. Każde zdjęcie można albo ściągnąć, albo zrobić screen. Przerobić je, wykorzystać dla swoich celów. Nie zawsze dobrych.  Tworzymy cyfrową historię życia naszych pociech, ale wrzucając ją do sieci, zupełnie tracimy kontrolę - mówią Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnej rozmowie z cyklu "Katoliczka w sieci".  
- Nie każda mama w sieci celowo "robi content:" na dziecku, a już na pewno nie każda ma świadomość tego, jak się może skończyć publikowanie jego zdjęć. W internecie nie ma czegoś takiego jak “bezpieczne miejsce” i “prywatność”. Jeśli chcesz mieć dziś naprawdę prywatne życie, to ono musi być odcięte od technologii. Każde zdjęcie można albo ściągnąć, albo zrobić screen. Przerobić je, wykorzystać dla swoich celów. Nie zawsze dobrych.  Tworzymy cyfrową historię życia naszych pociech, ale wrzucając ją do sieci, zupełnie tracimy kontrolę - mówią Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnej rozmowie z cyklu "Katoliczka w sieci".  
Trędowaty był skazany na samotność i odrzucenie. Jezus nie tylko go uzdrawia, najpierw robi coś znacznie ważniejszego: wyciąga rękę i dotyka człowieka, którego według prawa nie wolno było dotknąć. Ta Ewangelia przypomina, że Bóg nie boi się naszej słabości i zawsze jest bliżej, niż nam się wydaje.
Trędowaty był skazany na samotność i odrzucenie. Jezus nie tylko go uzdrawia, najpierw robi coś znacznie ważniejszego: wyciąga rękę i dotyka człowieka, którego według prawa nie wolno było dotknąć. Ta Ewangelia przypomina, że Bóg nie boi się naszej słabości i zawsze jest bliżej, niż nam się wydaje.
Brat Łukasz / Facebook / DEON.pl / pk
Kapucyn, brat Łukasz Podsiadły OFMCap, w swoim komentarzu opublikowanym na Facebooku odniósł się do pytania o sens cierpienia i obecności Boga w ludzkich trudnościach. Podkreślił, że wiara nie oznacza braku problemów, ale doświadczanie Bożej obecności właśnie w ich środku.
Kapucyn, brat Łukasz Podsiadły OFMCap, w swoim komentarzu opublikowanym na Facebooku odniósł się do pytania o sens cierpienia i obecności Boga w ludzkich trudnościach. Podkreślił, że wiara nie oznacza braku problemów, ale doświadczanie Bożej obecności właśnie w ich środku.
W rzeczywistości pełnej niepewności, kryzysów i ciągłego przebodźcowania coraz więcej osób szuka sposobu, by odzyskać równowagę i życiowy spokój. Nie mamy się dobrze; mówi o tym rosnące zainteresowanie wszystkim, co może przynieść regenerację i wzmocnić odporność psychiczną. I właśnie tutaj katolicki Kościół, traktowany jak przeżytek daje mi coś niezwykle współczesnego: poczucie stabilności, narzędzia na czas kryzysu i wewnętrzny spokój. Skąd to się bierze? 
W rzeczywistości pełnej niepewności, kryzysów i ciągłego przebodźcowania coraz więcej osób szuka sposobu, by odzyskać równowagę i życiowy spokój. Nie mamy się dobrze; mówi o tym rosnące zainteresowanie wszystkim, co może przynieść regenerację i wzmocnić odporność psychiczną. I właśnie tutaj katolicki Kościół, traktowany jak przeżytek daje mi coś niezwykle współczesnego: poczucie stabilności, narzędzia na czas kryzysu i wewnętrzny spokój. Skąd to się bierze? 
Słowa i pragnienia, czyny i konkretne postawy. Jakże często doświadczamy tego "rozejścia się" pragnień i planów, a potem ich konkretnej realizacji w codziennych gestach i decyzjach. Mówimy o Bogu, a potem nie wypełniamy Jego woli.
Słowa i pragnienia, czyny i konkretne postawy. Jakże często doświadczamy tego "rozejścia się" pragnień i planów, a potem ich konkretnej realizacji w codziennych gestach i decyzjach. Mówimy o Bogu, a potem nie wypełniamy Jego woli.
Lęk, rozczarowania i niespełnione nadzieje mogą sprawić, że człowiek przestaje nawet prosić. Bóg nie zapomina jednak o swoich dzieciach i wzywa: "Nie bój się". To zaproszenie do zaufania nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się stracone.
Lęk, rozczarowania i niespełnione nadzieje mogą sprawić, że człowiek przestaje nawet prosić. Bóg nie zapomina jednak o swoich dzieciach i wzywa: "Nie bój się". To zaproszenie do zaufania nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się stracone.
Świadectwo anonimowe
Przechodziłam wtedy w życiu mocny kryzys. Wszystko, co miałam wokół siebie dobrego - jak myślałam wtedy - runęło. Nagle zniknęło. Wszystko łącznie z pracą, którą przez kilka tygodni miałam ograniczoną, znaczącymi znajomościami dla mnie w tamtym czasie. Wszystko się skończyło, a muzyka zaczęła zwalniać. Dziś, kiedy o tym piszę, to wszystko wydaje się tylko wspomnieniem, ale kiedy jesteś w tak głębokim kryzysie tożsamościowym, potrzebujesz osoby, która pomoże ci z niego po prostu wyjść.
Przechodziłam wtedy w życiu mocny kryzys. Wszystko, co miałam wokół siebie dobrego - jak myślałam wtedy - runęło. Nagle zniknęło. Wszystko łącznie z pracą, którą przez kilka tygodni miałam ograniczoną, znaczącymi znajomościami dla mnie w tamtym czasie. Wszystko się skończyło, a muzyka zaczęła zwalniać. Dziś, kiedy o tym piszę, to wszystko wydaje się tylko wspomnieniem, ale kiedy jesteś w tak głębokim kryzysie tożsamościowym, potrzebujesz osoby, która pomoże ci z niego po prostu wyjść.
Logo źródła: 2ryby Mieczysław Łusiak SJ
Uczono nas, że gniew to jeden z siedmiu grzechów głównych, więc jako dobrzy katolicy staramy się za wszelką cenę tłumić złość, zaciskać zęby i nie pokazywać "negatywnych" emocji. Efekt? Często wybuchamy w najmniej oczekiwanym momencie, raniąc swoich najbliższych. O. Mieczysław Łusiak SJ w książce W Bogu nie ma przemocy rozprawia się z mitem złej złości. Pokazuje, dlaczego emocje są boskim drogowskazem i jak - zgodnie z nauką Kościoła i psychologią - radzić sobie z nimi, by nie niszczyły naszych relacji.
Uczono nas, że gniew to jeden z siedmiu grzechów głównych, więc jako dobrzy katolicy staramy się za wszelką cenę tłumić złość, zaciskać zęby i nie pokazywać "negatywnych" emocji. Efekt? Często wybuchamy w najmniej oczekiwanym momencie, raniąc swoich najbliższych. O. Mieczysław Łusiak SJ w książce W Bogu nie ma przemocy rozprawia się z mitem złej złości. Pokazuje, dlaczego emocje są boskim drogowskazem i jak - zgodnie z nauką Kościoła i psychologią - radzić sobie z nimi, by nie niszczyły naszych relacji.
Wieże Babel powstają tam, gdzie projekt staje się ważniejszy niż relacje. Przychodzą mi do głowy wszystkie te momenty, kiedy pomyślałam sobie: „ja zrobię to lepiej”, kiedy zamiast komuś coś wytłumaczyć, robiłam to za niego, żeby było szybciej albo próbowałam za wszelką cenę ratować coś, na czym nikomu już nie zależało. Z drugiej strony widzę, że dla moich uczniów w tym roku najważniejsze były relacje.. I właśnie o tym pisze w swojej nowej encyklice Magnifica Humanitas papież Leon XIV. 
Wieże Babel powstają tam, gdzie projekt staje się ważniejszy niż relacje. Przychodzą mi do głowy wszystkie te momenty, kiedy pomyślałam sobie: „ja zrobię to lepiej”, kiedy zamiast komuś coś wytłumaczyć, robiłam to za niego, żeby było szybciej albo próbowałam za wszelką cenę ratować coś, na czym nikomu już nie zależało. Z drugiej strony widzę, że dla moich uczniów w tym roku najważniejsze były relacje.. I właśnie o tym pisze w swojej nowej encyklice Magnifica Humanitas papież Leon XIV. 
vatican.va
Papież Leon XIV ma dużą wrażliwość na wyzwania, trudności i cierpienie ludzi. Umie nazywać wprost uczucia, które towarzyszą nam w życiowych kryzysach. Oto dziewięć zdań z jego katechez, które dają do myślenia i mogą zmienić spojrzenie na kryzys, w którym tkwisz.  
Papież Leon XIV ma dużą wrażliwość na wyzwania, trudności i cierpienie ludzi. Umie nazywać wprost uczucia, które towarzyszą nam w życiowych kryzysach. Oto dziewięć zdań z jego katechez, które dają do myślenia i mogą zmienić spojrzenie na kryzys, w którym tkwisz.  
Paulina i Marcin
Doświadczyliśmy w życiu tak namacalnej i cudownej działalności Boga, że byłoby egoizmem zatrzymać to dla siebie...
Doświadczyliśmy w życiu tak namacalnej i cudownej działalności Boga, że byłoby egoizmem zatrzymać to dla siebie...
Zasady życia ujęte w Biblii nie zawsze są łatwe do przyjęcia i wprowadzenia w życie. Jezus zachęca swoich uczniów, aby wypełniali to, co jest istotą Biblii jako Słowa Boga: czynić dobro niezależnie od spodziewanej zapłaty i bez baczenia na to, czy ktoś się odwdzięczy.
Zasady życia ujęte w Biblii nie zawsze są łatwe do przyjęcia i wprowadzenia w życie. Jezus zachęca swoich uczniów, aby wypełniali to, co jest istotą Biblii jako Słowa Boga: czynić dobro niezależnie od spodziewanej zapłaty i bez baczenia na to, czy ktoś się odwdzięczy.
John Mark Comer / DEON
Nie masz drugiej połówki? Mówisz o sobie, że jesteś singlem? Może to jest dar, który Bóg ci daje, żeby łatwiej ci było robić dla Niego rzeczy. 
Nie masz drugiej połówki? Mówisz o sobie, że jesteś singlem? Może to jest dar, który Bóg ci daje, żeby łatwiej ci było robić dla Niego rzeczy. 
Z przenosinami księży jest trochę jak z serialem na Netfliksie: wiadomo, że będzie następny sezon. Czy rozczaruje, czy ucieszy, się okaże. Raz w roku każda diecezja wstrzymuje na chwilę oddech, by sprawdzić zmiany. Niektóre łamią serca (bez podtekstów!), inne przynoszą ulgę. Obserwuję te procesy od lat i w tym roku mam takie trzy intuicje.
Z przenosinami księży jest trochę jak z serialem na Netfliksie: wiadomo, że będzie następny sezon. Czy rozczaruje, czy ucieszy, się okaże. Raz w roku każda diecezja wstrzymuje na chwilę oddech, by sprawdzić zmiany. Niektóre łamią serca (bez podtekstów!), inne przynoszą ulgę. Obserwuję te procesy od lat i w tym roku mam takie trzy intuicje.
Obłuda to zdolność do "odgrywania" roli. W Biblii oznacza osobę zdeprawowaną, fałszywą i postępującą inaczej niż w głębi myśli. Po wyciągnięciu "belki z oka" będzie w stanie "przejrzeć" - ale nie sądzić! - by móc "upomnieć brata".
Obłuda to zdolność do "odgrywania" roli. W Biblii oznacza osobę zdeprawowaną, fałszywą i postępującą inaczej niż w głębi myśli. Po wyciągnięciu "belki z oka" będzie w stanie "przejrzeć" - ale nie sądzić! - by móc "upomnieć brata".
Słowa z dzisiejszej Ewangelii brzmią niezwykle kategorycznie: „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10,32-33). Kiedy słyszymy te zdania, może rodzić się w nas pewien wewnętrzny niepokój. Próbujemy sobie wyobrazić, co to właściwie dzisiaj znaczy „przyznać się do Jezusa”.
Słowa z dzisiejszej Ewangelii brzmią niezwykle kategorycznie: „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10,32-33). Kiedy słyszymy te zdania, może rodzić się w nas pewien wewnętrzny niepokój. Próbujemy sobie wyobrazić, co to właściwie dzisiaj znaczy „przyznać się do Jezusa”.
Przyznać się do Pana. Dosłownie ewangelista pisze: „Kto Mnie wyzna..., kto się Mnie zaprze...”. Pobrzmiewa tu echo pamięci pierwotnej wspólnoty o zaparciu się Piotra. Przyznanie się do Pana nie jest wolne od lęku i poczucia zagrożenia. Nie jest też buńczucznym zadufaniem w sobie i swojej sile. Zbawieni jesteśmy nie własną siłą, ale ufnością pokładaną w Bogu.
Przyznać się do Pana. Dosłownie ewangelista pisze: „Kto Mnie wyzna..., kto się Mnie zaprze...”. Pobrzmiewa tu echo pamięci pierwotnej wspólnoty o zaparciu się Piotra. Przyznanie się do Pana nie jest wolne od lęku i poczucia zagrożenia. Nie jest też buńczucznym zadufaniem w sobie i swojej sile. Zbawieni jesteśmy nie własną siłą, ale ufnością pokładaną w Bogu.
Codzienne obowiązki, rachunki, niepewność o przyszłość i niekończące się listy spraw do załatwienia potrafią odebrać spokój. W dzisiejszej Ewangelii Jezus nie zachęca do lekkomyślności, ale pokazuje drogę wyjścia z pułapki nieustannego zamartwiania się. Przypomina, że człowiek nie jest pozostawiony sam sobie, a prawdziwe bezpieczeństwo rodzi się z zaufania Bogu, który zna nasze potrzeby lepiej niż my sami.
Codzienne obowiązki, rachunki, niepewność o przyszłość i niekończące się listy spraw do załatwienia potrafią odebrać spokój. W dzisiejszej Ewangelii Jezus nie zachęca do lekkomyślności, ale pokazuje drogę wyjścia z pułapki nieustannego zamartwiania się. Przypomina, że człowiek nie jest pozostawiony sam sobie, a prawdziwe bezpieczeństwo rodzi się z zaufania Bogu, który zna nasze potrzeby lepiej niż my sami.
Jak wychować dziecko, dla którego smartfon i nieustanny dostęp do sieci jest oczywistą częścią życia? - Mam super wspomnienia z dzieciństwa. Ale dowodów moich "wyczynów" nie ma w internecie. Nikt ich nie wyciągnie, żeby zrobić mem. Widzę też, jak całkiem małe dzieci pochłaniane są przez TikToka czy Facebooka i patrzę na to z ogromnym przerażeniem. Nie mamy kontroli nad tym, co tam zobaczą - a często to jest zwykłe szambo - mówi Magda Urbańska. - A mnie naprawdę złości, gdy na zebraniu rodzicielskim w szkole moich dzieci słyszę, jak wielu rodziców wzdycha w bezsilności: “nie zmienimy świata, te telefony zniszczyły dzieciństwo, nic z tym już nie zrobimy” - dodaje Agata Rusek. Oto kolejna rozmowa w naszym cyklu "Katoliczka w sieci" 
Jak wychować dziecko, dla którego smartfon i nieustanny dostęp do sieci jest oczywistą częścią życia? - Mam super wspomnienia z dzieciństwa. Ale dowodów moich "wyczynów" nie ma w internecie. Nikt ich nie wyciągnie, żeby zrobić mem. Widzę też, jak całkiem małe dzieci pochłaniane są przez TikToka czy Facebooka i patrzę na to z ogromnym przerażeniem. Nie mamy kontroli nad tym, co tam zobaczą - a często to jest zwykłe szambo - mówi Magda Urbańska. - A mnie naprawdę złości, gdy na zebraniu rodzicielskim w szkole moich dzieci słyszę, jak wielu rodziców wzdycha w bezsilności: “nie zmienimy świata, te telefony zniszczyły dzieciństwo, nic z tym już nie zrobimy” - dodaje Agata Rusek. Oto kolejna rozmowa w naszym cyklu "Katoliczka w sieci"