Sąd i zbawienie dokonują się dziś przez praktykowanie miłosierdzia, przez powstrzymanie się od osądzania i potępiania. Przez postawę przebaczania i hojności. Jako uczniowie Chrystusa mamy naśladować Jego sposób bycia, a nie mierzyć wszystko pod względem opłacalności i nagrody.
Sąd i zbawienie dokonują się dziś przez praktykowanie miłosierdzia, przez powstrzymanie się od osądzania i potępiania. Przez postawę przebaczania i hojności. Jako uczniowie Chrystusa mamy naśladować Jego sposób bycia, a nie mierzyć wszystko pod względem opłacalności i nagrody.
deon.pl / pzk
Cudzołóstwo przez wieki rozumiano głównie jako naruszenie prawa i własności, czyn godzący w porządek społeczny. Ewangelia przesuwa jednak akcent – z zewnętrznego wykroczenia ku sercu człowieka. To nie tylko ciało, ale także myśli, pragnienia i sposób patrzenia na drugą osobę decydują o wierności. Współczesność przynosi nowe uwarunkowania: konsumpcyjne podejście do relacji, lęk przed zobowiązaniem, presję kultury. Pułapką bywa legalizm albo banalizowanie grzechu. Chrystus nie potępia, lecz wzywa do przemiany całego życia, przywracając pierwotny sens miłości jako daru i przymierza.
Cudzołóstwo przez wieki rozumiano głównie jako naruszenie prawa i własności, czyn godzący w porządek społeczny. Ewangelia przesuwa jednak akcent – z zewnętrznego wykroczenia ku sercu człowieka. To nie tylko ciało, ale także myśli, pragnienia i sposób patrzenia na drugą osobę decydują o wierności. Współczesność przynosi nowe uwarunkowania: konsumpcyjne podejście do relacji, lęk przed zobowiązaniem, presję kultury. Pułapką bywa legalizm albo banalizowanie grzechu. Chrystus nie potępia, lecz wzywa do przemiany całego życia, przywracając pierwotny sens miłości jako daru i przymierza.
Scena, którą dzisiaj widzimy w Ewangelii, jest jedną z tych, które niosą dla mnie znacznie więcej pytań niż gotowych, gładkich odpowiedzi. Stajemy razem z Piotrem, Jakubem i Janem na wysokiej górze. Widzimy Jezusa, którego postać nagle się zmienia: „(…) twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło” (Mt 17,2). To jest moment, w którym rzeczywistość nieba na chwilę przebija się przez szarą codzienność. Ale zaraz potem pojawia się pytanie: po co to wszystko? Dlaczego to się właściwie wydarzyło? Co to miało wnieść w życie tych trzech konkretnych facetów, którzy za chwilę będą musieli z tej góry zejść prosto w mrok nadchodzącej męki Nauczyciela?
Scena, którą dzisiaj widzimy w Ewangelii, jest jedną z tych, które niosą dla mnie znacznie więcej pytań niż gotowych, gładkich odpowiedzi. Stajemy razem z Piotrem, Jakubem i Janem na wysokiej górze. Widzimy Jezusa, którego postać nagle się zmienia: „(…) twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło” (Mt 17,2). To jest moment, w którym rzeczywistość nieba na chwilę przebija się przez szarą codzienność. Ale zaraz potem pojawia się pytanie: po co to wszystko? Dlaczego to się właściwie wydarzyło? Co to miało wnieść w życie tych trzech konkretnych facetów, którzy za chwilę będą musieli z tej góry zejść prosto w mrok nadchodzącej męki Nauczyciela?
Odmienne powołania. Jezus bierze ze sobą tylko trzech uczniów, tych samych, którzy będą przy Nim w Ogrodzie Oliwnym. Mamy podobne powołanie, ale każdy realizuje je na swój sposób. Nie w kontraście, ale we współdziałaniu. Przemienienie zachęca mnie, bym nie bał się odkrywać własnej drogi i miał odwagę nią podążać.
Odmienne powołania. Jezus bierze ze sobą tylko trzech uczniów, tych samych, którzy będą przy Nim w Ogrodzie Oliwnym. Mamy podobne powołanie, ale każdy realizuje je na swój sposób. Nie w kontraście, ale we współdziałaniu. Przemienienie zachęca mnie, bym nie bał się odkrywać własnej drogi i miał odwagę nią podążać.
deon.pl / pzk
Żal za grzechy bywa mylony z emocjonalnym wzruszeniem lub chwilowym poczuciem winy, tymczasem w nauczaniu Kościoła – wyrażonym między innymi w Katechizm Kościoła Katolickiego – jest on przede wszystkim świadomą decyzją serca i woli: uznaniem zła oraz pragnieniem zerwania z nim. Może wypływać z miłości do Boga (żal doskonały) albo z lęku przed karą (niedoskonały), ale zawsze otwiera drogę do miłosierdzia. Jego autentyczność zależy nie od siły uczuć, lecz od gotowości nawrócenia i powrotu do Boga, szczególnie w sakramencie pojednania.
Żal za grzechy bywa mylony z emocjonalnym wzruszeniem lub chwilowym poczuciem winy, tymczasem w nauczaniu Kościoła – wyrażonym między innymi w Katechizm Kościoła Katolickiego – jest on przede wszystkim świadomą decyzją serca i woli: uznaniem zła oraz pragnieniem zerwania z nim. Może wypływać z miłości do Boga (żal doskonały) albo z lęku przed karą (niedoskonały), ale zawsze otwiera drogę do miłosierdzia. Jego autentyczność zależy nie od siły uczuć, lecz od gotowości nawrócenia i powrotu do Boga, szczególnie w sakramencie pojednania.
Mam 42 lata. Przez wiele lat moje życie z zewnątrz wyglądało normalnie. Praca, obowiązki, relacje. Nic, co zwracałoby uwagę. W środku jednak byłem człowiekiem rozbitym. Uzależnionym. Pełnym gniewu. Pełnym napięcia, które nie dawało mi oddychać.
Mam 42 lata. Przez wiele lat moje życie z zewnątrz wyglądało normalnie. Praca, obowiązki, relacje. Nic, co zwracałoby uwagę. W środku jednak byłem człowiekiem rozbitym. Uzależnionym. Pełnym gniewu. Pełnym napięcia, które nie dawało mi oddychać.
"Miłujcie waszych nieprzyjaciół" – to nie brzmi jak poetycka metafora, ale jak radykalne wezwanie. Jezus nie proponuje łatwej duchowości ani miłości ograniczonej do tych, którzy są nam życzliwi. Wzywa do postawy, która przekracza naturalny odruch odwetu i uczy patrzeć na drugiego człowieka oczami Ojca, "który sprawia, że słońce wschodzi nad złymi i nad dobrymi".
"Miłujcie waszych nieprzyjaciół" – to nie brzmi jak poetycka metafora, ale jak radykalne wezwanie. Jezus nie proponuje łatwej duchowości ani miłości ograniczonej do tych, którzy są nam życzliwi. Wzywa do postawy, która przekracza naturalny odruch odwetu i uczy patrzeć na drugiego człowieka oczami Ojca, "który sprawia, że słońce wschodzi nad złymi i nad dobrymi".
Logo źródła: WAM Wojciech Czuba
"Spójrzmy na te osoby wokół nas, które nie szanują Kościoła czy Chrystusa albo wyśmiewają naszą wiarę. Jeżeli takie relacje istnieją w naszym życiu, to bez żadnej kłótni po prostu oddalmy się od tych ludzi. Powiedzmy jasno, że się na to nie zgadzamy - ale nie wchodźmy w pustą słowną sprzeczkę, w nieustanne obrzucanie się argumentami. Po prostu odejdźmy z miejsca, gdzie nasze wartości, nasza godność, nasza tożsamość są lek­ceważone i nieszanowane". Przeczytaj fragment książki Wojciecha Czuby "The Way. Osobista droga z Bogiem". Autor, młody influencer i charyzmatyczny ewangelizator, w prosty i szczery sposób opowiada o swoim życiu, nawróceniu oraz odkrywaniu tego, co naprawdę się liczy - autentycznej wiary, wartościowych relacji i znaczenia codziennych wyborów.
"Spójrzmy na te osoby wokół nas, które nie szanują Kościoła czy Chrystusa albo wyśmiewają naszą wiarę. Jeżeli takie relacje istnieją w naszym życiu, to bez żadnej kłótni po prostu oddalmy się od tych ludzi. Powiedzmy jasno, że się na to nie zgadzamy - ale nie wchodźmy w pustą słowną sprzeczkę, w nieustanne obrzucanie się argumentami. Po prostu odejdźmy z miejsca, gdzie nasze wartości, nasza godność, nasza tożsamość są lek­ceważone i nieszanowane". Przeczytaj fragment książki Wojciecha Czuby "The Way. Osobista droga z Bogiem". Autor, młody influencer i charyzmatyczny ewangelizator, w prosty i szczery sposób opowiada o swoim życiu, nawróceniu oraz odkrywaniu tego, co naprawdę się liczy - autentycznej wiary, wartościowych relacji i znaczenia codziennych wyborów.
deon.pl / pzk
Kradzież dotyka dziś nie tylko sklepowych półek, ale także domów, parafii i internetu. Pojawia się w dziecięcych zachowaniach, w cyberprzestrzeni, w aktach wandalizmu wobec kościołów, a nawet w medialnych historiach, które czynią ze złodzieja bohatera. W rodzinie budzi lęk i wstyd, we wspólnocie – poczucie zagrożenia i bezradności. Jak reagować mądrze: bez naiwności, ale i bez odwetu? Droga wyjścia prowadzi przez wychowanie do odpowiedzialności, odbudowę zaufania, jasne zasady, troskę o bezpieczeństwo oraz formację sumienia – osobistą i wspólnotową.
Kradzież dotyka dziś nie tylko sklepowych półek, ale także domów, parafii i internetu. Pojawia się w dziecięcych zachowaniach, w cyberprzestrzeni, w aktach wandalizmu wobec kościołów, a nawet w medialnych historiach, które czynią ze złodzieja bohatera. W rodzinie budzi lęk i wstyd, we wspólnocie – poczucie zagrożenia i bezradności. Jak reagować mądrze: bez naiwności, ale i bez odwetu? Droga wyjścia prowadzi przez wychowanie do odpowiedzialności, odbudowę zaufania, jasne zasady, troskę o bezpieczeństwo oraz formację sumienia – osobistą i wspólnotową.
DEON.pl / mł
To rozważanie drogi krzyżowej zaprosi cię do wejścia po kolei w role ludzi, którzy spotykają Jezusa idącego z krzyżem. Poczujesz, jak to jest mieć pewność, co jest dobre, a co złe, patrzeć na cudze cierpienie, czuć głęboki ból w sercu, samotnie walczyć ze światem.
To rozważanie drogi krzyżowej zaprosi cię do wejścia po kolei w role ludzi, którzy spotykają Jezusa idącego z krzyżem. Poczujesz, jak to jest mieć pewność, co jest dobre, a co złe, patrzeć na cudze cierpienie, czuć głęboki ból w sercu, samotnie walczyć ze światem.
- Wszystko wydawało się jakoś oswojone i poukładane, i nagle trach, mąż cię budzi i mówi: szybko, zbieraj się, musimy uciekać, bo ktoś chce zabić nasze dziecko. O tych momentach często nie myślimy, a są mocno wpisane w życie Maryi i w nasze życie. Jak dzień, w którym twoje dziecko staje się ofiarą przemocy w szkole. Wiesz, że gdzieś obok czyha duże niebezpieczeństwo. Wiesz, że chcesz ochronić swoje dziecko. I czujesz tę obezwładniającą bezradność.
- Wszystko wydawało się jakoś oswojone i poukładane, i nagle trach, mąż cię budzi i mówi: szybko, zbieraj się, musimy uciekać, bo ktoś chce zabić nasze dziecko. O tych momentach często nie myślimy, a są mocno wpisane w życie Maryi i w nasze życie. Jak dzień, w którym twoje dziecko staje się ofiarą przemocy w szkole. Wiesz, że gdzieś obok czyha duże niebezpieczeństwo. Wiesz, że chcesz ochronić swoje dziecko. I czujesz tę obezwładniającą bezradność.
Ręka wyciągnięta do zgody, przebaczenie zła i okazanie miłosierdzia są niezbędne, jeśli sami chcemy otrzymać przebaczenie i być wysłuchanym. Pojednanie i miłosierdzie to jest ‘najbardziej krwawa ofiara’, jaką możemy złożyć.
Ręka wyciągnięta do zgody, przebaczenie zła i okazanie miłosierdzia są niezbędne, jeśli sami chcemy otrzymać przebaczenie i być wysłuchanym. Pojednanie i miłosierdzie to jest ‘najbardziej krwawa ofiara’, jaką możemy złożyć.
Przeczytałam od deski do deski raport komisji „Wyjaśnienie i Naprawa”, czyli pierwsze opublikowane efekty pracy utalentowanych i kompetentnych osób. Jest w nim mnóstwo wątków, ale chciałam wyjąć te najbardziej uniwersalne, które przydadzą się według mnie każdej polskiej diecezji.
Przeczytałam od deski do deski raport komisji „Wyjaśnienie i Naprawa”, czyli pierwsze opublikowane efekty pracy utalentowanych i kompetentnych osób. Jest w nim mnóstwo wątków, ale chciałam wyjąć te najbardziej uniwersalne, które przydadzą się według mnie każdej polskiej diecezji.
Wielki Post często kojarzy nam się z wyrzeczeniami i "dojeżdżaniem siebie", jednak Ewangelia o Przemienieniu Pańskim rzuca na ten czas zupełnie inne światło. W drugim odcinku wielkopostnego cyklu "Ogarnij się przed niedzielą. Wielkopostne Ewangelie po świecku", Piotr Kosiarski i Marta Łysek zapraszają słuchaczy na wspólną wyprawę na Górę Tabor. Dlaczego Bóg kocha góry i jak odnaleźć w swoim życiu "wysoką górę", by naładować duchowe baterie przed nadchodzącym kryzysem?
Wielki Post często kojarzy nam się z wyrzeczeniami i "dojeżdżaniem siebie", jednak Ewangelia o Przemienieniu Pańskim rzuca na ten czas zupełnie inne światło. W drugim odcinku wielkopostnego cyklu "Ogarnij się przed niedzielą. Wielkopostne Ewangelie po świecku", Piotr Kosiarski i Marta Łysek zapraszają słuchaczy na wspólną wyprawę na Górę Tabor. Dlaczego Bóg kocha góry i jak odnaleźć w swoim życiu "wysoką górę", by naładować duchowe baterie przed nadchodzącym kryzysem?
Jezus nie obiecuje, że dostaniesz wszystko, o co poprosisz. Obiecuje coś więcej: że twoje wołanie nigdy nie trafia w pustkę. „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam” – to nie jest instrukcja skutecznej modlitwy, ale zaproszenie do relacji. Bóg nie jest kimś, kogo trzeba przekonać. Jest Ojcem, który czeka, aż przestaniesz udawać samowystarczalność i odważysz się być dzieckiem.
Jezus nie obiecuje, że dostaniesz wszystko, o co poprosisz. Obiecuje coś więcej: że twoje wołanie nigdy nie trafia w pustkę. „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam” – to nie jest instrukcja skutecznej modlitwy, ale zaproszenie do relacji. Bóg nie jest kimś, kogo trzeba przekonać. Jest Ojcem, który czeka, aż przestaniesz udawać samowystarczalność i odważysz się być dzieckiem.
- Mariologia była narzędziem utrwalania wygodnego dla mężczyzn obrazu kobiety. Nie ze złej woli. Za Jana Pawła II mamy jeden z najbardziej problematycznych momentów w tej sferze: użycie argumentu mariologicznego, by uzasadnić zakaz święceń kobiet. W liście apostolskim Ordinatio sacerdotalis (1994) pada zdanie, że Maryja – ta, której „najbardziej przysługiwałoby kapłaństwo” – nie została kapłanem, bo „sama tego nie chciała”. I dlatego kobiety nie mogą być święcone. To pada jako argument - mówi ks. Strzelczyk w książkowym wywiadzie "Kościół, świat, reforma. Rozmowy o wierze i sumieniu".
- Mariologia była narzędziem utrwalania wygodnego dla mężczyzn obrazu kobiety. Nie ze złej woli. Za Jana Pawła II mamy jeden z najbardziej problematycznych momentów w tej sferze: użycie argumentu mariologicznego, by uzasadnić zakaz święceń kobiet. W liście apostolskim Ordinatio sacerdotalis (1994) pada zdanie, że Maryja – ta, której „najbardziej przysługiwałoby kapłaństwo” – nie została kapłanem, bo „sama tego nie chciała”. I dlatego kobiety nie mogą być święcone. To pada jako argument - mówi ks. Strzelczyk w książkowym wywiadzie "Kościół, świat, reforma. Rozmowy o wierze i sumieniu".
Prawdziwy znak wiary. Wszystkie ‘znaki’ zbudowane są na wierze i do niej prowadzą. Nic, żaden znak materialny czy duchowy nie zastąpi wiary. Ufając Bogu, pozwalamy się Mu prowadzić, nie oczekując jakichś dodatkowych ‘dowodów’. Słuchanie Boga, przyjmowanie z ufnością Jego słowa jest najbardziej wiarygodnym znakiem wiary.
Prawdziwy znak wiary. Wszystkie ‘znaki’ zbudowane są na wierze i do niej prowadzą. Nic, żaden znak materialny czy duchowy nie zastąpi wiary. Ufając Bogu, pozwalamy się Mu prowadzić, nie oczekując jakichś dodatkowych ‘dowodów’. Słuchanie Boga, przyjmowanie z ufnością Jego słowa jest najbardziej wiarygodnym znakiem wiary.
diecezja.kalisz.pl / mł
Kogo obowiązuje post ścisły, a kto nie powinien jeść mięsa w piątki? Czy wszystkich ochrzczonych Polaków obowiązują takie same zasady? W specjalnym piśmie wyjaśnił to kaliski ordynariusz bp Damian Bryl.
Kogo obowiązuje post ścisły, a kto nie powinien jeść mięsa w piątki? Czy wszystkich ochrzczonych Polaków obowiązują takie same zasady? W specjalnym piśmie wyjaśnił to kaliski ordynariusz bp Damian Bryl.
Modlitwa jest ważnym filarem życia duchowego. Istotą chrześcijańskiej modlitwy nie jest technika ani forma, ale serce i umysł otwarte na Boga i zdolne do przyjęcia Jego woli. Nie wywrzemy żadnego nacisku na Boga przez mnożenie słów i formuł. To są nadużycia i wypaczenia. 
Modlitwa jest ważnym filarem życia duchowego. Istotą chrześcijańskiej modlitwy nie jest technika ani forma, ale serce i umysł otwarte na Boga i zdolne do przyjęcia Jego woli. Nie wywrzemy żadnego nacisku na Boga przez mnożenie słów i formuł. To są nadużycia i wypaczenia. 
Jeśli prawdziwa skrucha uwalnia nas od grzechów, to po co jeszcze spowiedź? Skoro „tylko Bóg przebacza grzechy” (KKK 1442), dlaczego musimy je wypowiedzieć przed człowiekiem, w dodatku nierzadko nam nieznanym? Czy nie wystarczy pojednanie z Bogiem w sercu? Czy Kościół, jak zarzucają mu niektórzy, wymyślił sobie narzędzie opresji i kontroli, by trzymać w ryzach własnych członków? – pisze o. Dariusz Piórkowski SJ w książce "Po co nam spowiedź?", której fragment publikujemy.
Jeśli prawdziwa skrucha uwalnia nas od grzechów, to po co jeszcze spowiedź? Skoro „tylko Bóg przebacza grzechy” (KKK 1442), dlaczego musimy je wypowiedzieć przed człowiekiem, w dodatku nierzadko nam nieznanym? Czy nie wystarczy pojednanie z Bogiem w sercu? Czy Kościół, jak zarzucają mu niektórzy, wymyślił sobie narzędzie opresji i kontroli, by trzymać w ryzach własnych członków? – pisze o. Dariusz Piórkowski SJ w książce "Po co nam spowiedź?", której fragment publikujemy.