episkopat/łs
Polskie prawo traktuje każdego dorosłego obywatela jako potencjalnego dawcę organów, chyba że ten za życia złoży oficjalny sprzeciw. Zespół Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych ogłosił oficjalne stanowisko, w którym jednoznacznie popiera transplantację i rozwiewa wątpliwości moralne wiernych. Biskupi przypominają, że oddanie nerki czy szpiku stanowi dowód miłości bliźniego, a nie profanację ciała. Dokument podpisany przez bp. Józefa Wróbla wyznacza jednak twarde granice etyczne, których medycyna nie może przekroczyć.
Polskie prawo traktuje każdego dorosłego obywatela jako potencjalnego dawcę organów, chyba że ten za życia złoży oficjalny sprzeciw. Zespół Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych ogłosił oficjalne stanowisko, w którym jednoznacznie popiera transplantację i rozwiewa wątpliwości moralne wiernych. Biskupi przypominają, że oddanie nerki czy szpiku stanowi dowód miłości bliźniego, a nie profanację ciała. Dokument podpisany przez bp. Józefa Wróbla wyznacza jednak twarde granice etyczne, których medycyna nie może przekroczyć.
Gazeta.pl/łs
Piętnastoletni dorobek, grubo ponad sto tysięcy subskrybentów i tysiące nagrań wyparowały z serwisu YouTube w sekundę. Oficjalny kanał archidiecezji łódzkiej zniknął z sieci w nocy z 7 na 8 września, pozostawiając internautów z kuriozalnym i niejasnym komunikatem o łamaniu zasad. Teraz internetowy gigant przyznaje, że przyczyną całej awantury mógł być hakerski atak a nie naruszenie reguł przez archidiecezję.
Piętnastoletni dorobek, grubo ponad sto tysięcy subskrybentów i tysiące nagrań wyparowały z serwisu YouTube w sekundę. Oficjalny kanał archidiecezji łódzkiej zniknął z sieci w nocy z 7 na 8 września, pozostawiając internautów z kuriozalnym i niejasnym komunikatem o łamaniu zasad. Teraz internetowy gigant przyznaje, że przyczyną całej awantury mógł być hakerski atak a nie naruszenie reguł przez archidiecezję.
katholisch.de/łs
Anselm Grün, autor popularnych także w Polsce książek religijnych i ceniony duszpasterz, został oskarżony o zaniedbania związane z wykorzystywaniem seksualnym, których miał się dopuścić w latach 90. Niezależna komisja archidiecezji Paderborn w swoim raporcie zarzuca mu pomoc w powrocie do pracy duszpasterskiej księdzu, który skrzywdził szesnastolatka. Zakonnik odpowiada, że sprawy nie pamięta i wyklucza jakiekolwiek uchybienia. Sprawa rodzi pytania nie tylko o winę poczytnego pisarza, ale przede wszystkim o systemową patologię w kościelnym ośrodku terapeutycznym, z którym Anselm Grün wciąż współpracuje.
Anselm Grün, autor popularnych także w Polsce książek religijnych i ceniony duszpasterz, został oskarżony o zaniedbania związane z wykorzystywaniem seksualnym, których miał się dopuścić w latach 90. Niezależna komisja archidiecezji Paderborn w swoim raporcie zarzuca mu pomoc w powrocie do pracy duszpasterskiej księdzu, który skrzywdził szesnastolatka. Zakonnik odpowiada, że sprawy nie pamięta i wyklucza jakiekolwiek uchybienia. Sprawa rodzi pytania nie tylko o winę poczytnego pisarza, ale przede wszystkim o systemową patologię w kościelnym ośrodku terapeutycznym, z którym Anselm Grün wciąż współpracuje.
kath.net
Kto powiedział, że „zejść na psy” oznacza zawsze coś złego? Dominikanie mogą się z tym nie zgodzić. Ich łacińska nazwa skrywa dowcip sprzed wieków: dominicanus brzmi przecież jak Domini canes – „psy Pana”. Czarno-biały pies z płonącą pochodnią w pysku stał się symbolem zakonu, który ma pilnować wiary, węszyć za prawdą, tropić herezje i biegać po świecie z ogniem Ewangelii. A przy okazji – jak pokazuje osiem wieków historii – dominikanie potrafią zostawić swój ślad wszędzie tam, gdzie się pojawią.
Kto powiedział, że „zejść na psy” oznacza zawsze coś złego? Dominikanie mogą się z tym nie zgodzić. Ich łacińska nazwa skrywa dowcip sprzed wieków: dominicanus brzmi przecież jak Domini canes – „psy Pana”. Czarno-biały pies z płonącą pochodnią w pysku stał się symbolem zakonu, który ma pilnować wiary, węszyć za prawdą, tropić herezje i biegać po świecie z ogniem Ewangelii. A przy okazji – jak pokazuje osiem wieków historii – dominikanie potrafią zostawić swój ślad wszędzie tam, gdzie się pojawią.
W czasach, gdy klikalność stała się bogiem współczesnych mediów, grupa krakowskich naukowców wzięła pod lupę publikacje naszego portalu DEON.pl, wybierając do analizy najbardziej gorący temat ostatnich lat – sztuczną inteligencję. Ich wnioski, opublikowane na łamach naukowego czasopisma, mogą zaskoczyć największych sceptyków. Okazuje się, że w świecie internetowego chaosu wciąż jest miejsce na rzetelność, która broni się twardymi danymi.
W czasach, gdy klikalność stała się bogiem współczesnych mediów, grupa krakowskich naukowców wzięła pod lupę publikacje naszego portalu DEON.pl, wybierając do analizy najbardziej gorący temat ostatnich lat – sztuczną inteligencję. Ich wnioski, opublikowane na łamach naukowego czasopisma, mogą zaskoczyć największych sceptyków. Okazuje się, że w świecie internetowego chaosu wciąż jest miejsce na rzetelność, która broni się twardymi danymi.
NCR/łs
Mija sto lat od opublikowania legendarnej już książki Alana Alexandra Milne’a o Kubusiu Puchatku. Gdy wydawnictwa na całym świecie wznawiają opowieści o głupiutkim miłośniku miodku, teolodzy i literaturoznawcy odkrywają głębię chrześcijańskiego przesłania, które kryje Stumilowy Las. Bo historie mieszkańców tego niezwykłego miejsca to coś więcej niż zabawne opowieści dla dzieci. Kryją w sobie zaskakująco piękną i wzruszającą katechezę o ludzkich słabościach, pokorze, przyjaźni i miłości, która nie stawia warunków a przez to potrafi przemieniać świat.
Mija sto lat od opublikowania legendarnej już książki Alana Alexandra Milne’a o Kubusiu Puchatku. Gdy wydawnictwa na całym świecie wznawiają opowieści o głupiutkim miłośniku miodku, teolodzy i literaturoznawcy odkrywają głębię chrześcijańskiego przesłania, które kryje Stumilowy Las. Bo historie mieszkańców tego niezwykłego miejsca to coś więcej niż zabawne opowieści dla dzieci. Kryją w sobie zaskakująco piękną i wzruszającą katechezę o ludzkich słabościach, pokorze, przyjaźni i miłości, która nie stawia warunków a przez to potrafi przemieniać świat.
Bunt tradycjonalistów z Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X (FSSPX) wszedł w nową, dramatyczną fazę po nielegalnych konsekracjach biskupich z początku lipca. Choć opinia publiczna kojarzy ten konflikt głównie z walką o łacińską mszę, sedno sporu tkwi znacznie głębiej – w samej wizji Kościoła i jego nauczania. Wybór św. Piusa X na patrona Bractwa nie był przypadkiem, lecz manifestacją buntu przeciwko współczesnemu Rzymowi i próbą powrotu do przedsoborowej teologii. Zrozumienie motywacji lefebrystów wymaga przyjrzenia się trzem filarom, na których oparli oni swoją tożsamość.
Bunt tradycjonalistów z Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X (FSSPX) wszedł w nową, dramatyczną fazę po nielegalnych konsekracjach biskupich z początku lipca. Choć opinia publiczna kojarzy ten konflikt głównie z walką o łacińską mszę, sedno sporu tkwi znacznie głębiej – w samej wizji Kościoła i jego nauczania. Wybór św. Piusa X na patrona Bractwa nie był przypadkiem, lecz manifestacją buntu przeciwko współczesnemu Rzymowi i próbą powrotu do przedsoborowej teologii. Zrozumienie motywacji lefebrystów wymaga przyjrzenia się trzem filarom, na których oparli oni swoją tożsamość.
Лукаш Сосняк, TI
Уявімо собі таку сцену: недільний ранок, церковні дзвони б’ють на урочисту Літургію, на лавах тісно, а з уст побожно лине: «…як і ми прощаємо винуватцям нашим». Суцільна ідилія — якби тільки в понеділок зранку ритм нашого серця не починала задавати вже не Євангелія, а парламентська пропагандистська машина. І це не дошкульність фейлетоніста — це безжальна статистика, яка виливає нам на голову відро крижаної води.
Уявімо собі таку сцену: недільний ранок, церковні дзвони б’ють на урочисту Літургію, на лавах тісно, а з уст побожно лине: «…як і ми прощаємо винуватцям нашим». Суцільна ідилія — якби тільки в понеділок зранку ритм нашого серця не починала задавати вже не Євангелія, а парламентська пропагандистська машина. І це не дошкульність фейлетоніста — це безжальна статистика, яка виливає нам на голову відро крижаної води.
Prowincja Południowa Towarzystwa Jezusowego ma nowego przełożonego. Ojciec Mateusz Janyga przejmuje stery w czasie, gdy zakon mierzy się ze spadkiem powołań i starzeniem się struktur. Nowy prowincjał zapowiada odejście od traktowania ludzi jak trybików w maszynie na rzecz budowania autentycznych relacji.
Prowincja Południowa Towarzystwa Jezusowego ma nowego przełożonego. Ojciec Mateusz Janyga przejmuje stery w czasie, gdy zakon mierzy się ze spadkiem powołań i starzeniem się struktur. Nowy prowincjał zapowiada odejście od traktowania ludzi jak trybików w maszynie na rzecz budowania autentycznych relacji.
Jezus szukał wytchnienia w Betanii, u Marii, Marty i Łazarza, gdzie przed męką chciał spędzić czas z przyjaciółmi i patrzeć na ich życzliwe twarze. Dzisiejsze wspomnienie najbliższych przyjaciół Mistrza oraz jutrzejszy Światowy Dzień Przyjaźni to idealny moment, by zapytać o jakość naszych więzi. James Martin SJ w książce „Jezuicki przewodnik po prawie wszystkim” udowadnia, że bez głębokich relacji z ludźmi nie da się zbudować prawdziwej zażyłości z Bogiem.
Jezus szukał wytchnienia w Betanii, u Marii, Marty i Łazarza, gdzie przed męką chciał spędzić czas z przyjaciółmi i patrzeć na ich życzliwe twarze. Dzisiejsze wspomnienie najbliższych przyjaciół Mistrza oraz jutrzejszy Światowy Dzień Przyjaźni to idealny moment, by zapytać o jakość naszych więzi. James Martin SJ w książce „Jezuicki przewodnik po prawie wszystkim” udowadnia, że bez głębokich relacji z ludźmi nie da się zbudować prawdziwej zażyłości z Bogiem.
Sprawcą zniszczenia figury Matki Bożej w Medziugoriu okazał się Polak. I to nie żaden satanista ani – tym bardziej – „lewak”, jak wielu zdążyło sobie wyobrazić. Był to Polak-katolik, ewangelizator. Młody człowiek, który jeździł na rekolekcje, działał we wspólnocie, publicznie opowiadał o swoim nawróceniu, a nawet napisał o nim książkę. Reakcja na jego czyn również okazała się... „katolicka”. „Żeby mu ręce odpadły”. „Sam skazał się na piekło”. „To nie Polak, tylko osoba polskojęzyczna”. „Diabeł w ludzkiej skórze”. „Zwyrodnialec”. „Komuch”... Takie komentarze publikowali często ludzie, którzy na swoich profilach umieszczają krzyże, różańce i deklaracje miłości do Matki Bożej. A to tylko część wpisów. Nie wspominam już o komentarzach Chorwatów i Bośniaków, słynących z wyjątkowo barwnego – i w takich sytuacjach niezwykle dosadnego – języka.
Sprawcą zniszczenia figury Matki Bożej w Medziugoriu okazał się Polak. I to nie żaden satanista ani – tym bardziej – „lewak”, jak wielu zdążyło sobie wyobrazić. Był to Polak-katolik, ewangelizator. Młody człowiek, który jeździł na rekolekcje, działał we wspólnocie, publicznie opowiadał o swoim nawróceniu, a nawet napisał o nim książkę. Reakcja na jego czyn również okazała się... „katolicka”. „Żeby mu ręce odpadły”. „Sam skazał się na piekło”. „To nie Polak, tylko osoba polskojęzyczna”. „Diabeł w ludzkiej skórze”. „Zwyrodnialec”. „Komuch”... Takie komentarze publikowali często ludzie, którzy na swoich profilach umieszczają krzyże, różańce i deklaracje miłości do Matki Bożej. A to tylko część wpisów. Nie wspominam już o komentarzach Chorwatów i Bośniaków, słynących z wyjątkowo barwnego – i w takich sytuacjach niezwykle dosadnego – języka.
Wyobraźmy sobie taką scenę: niedzielny poranek, kościelne dzwony biją na sumę, w ławkach tłoczno, a z ust płynie gorliwe „… i jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Istna sielanka, gdyby nie fakt, że w poniedziałek rano ten rytm serca zaczyna dyktować już nie Ewangelia, a sejmowa szczekaczka. To nie jest złośliwość felietonisty, to bezlitosna statystyka, która wylewa nam na głowy kubeł lodowatej wody.
Wyobraźmy sobie taką scenę: niedzielny poranek, kościelne dzwony biją na sumę, w ławkach tłoczno, a z ust płynie gorliwe „… i jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Istna sielanka, gdyby nie fakt, że w poniedziałek rano ten rytm serca zaczyna dyktować już nie Ewangelia, a sejmowa szczekaczka. To nie jest złośliwość felietonisty, to bezlitosna statystyka, która wylewa nam na głowy kubeł lodowatej wody.
25 lipca przykościelne parkingi w Polsce przeżywają oblężenie, którego mogłaby im pozazdrościć niejedna niedzielna suma. Sznury aut ustawiają się jak w konkursie piękności, a ich właściciele z namaszczeniem czekają na ten moment: machnięcie kropidłem i kilka kropel wody na masce. To jedno z najpopularniejszych błogosławieństw w naszym kraju – w rankingu popularności bije je chyba tylko wielkanocna „święconka” i może kreda na Trzech Króli. Do tego rytuału przywiązani jesteśmy tak bardzo, że niegdyś nawet politycy SLD, partii z definicji mało kościelnej, święcili swoje kampanijne czerwone autobusy. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie jeden drobny, krwawy szczegół: jesteśmy w ścisłej europejskiej czołówce pod względem liczby wypadków i ofiar śmiertelnych.
25 lipca przykościelne parkingi w Polsce przeżywają oblężenie, którego mogłaby im pozazdrościć niejedna niedzielna suma. Sznury aut ustawiają się jak w konkursie piękności, a ich właściciele z namaszczeniem czekają na ten moment: machnięcie kropidłem i kilka kropel wody na masce. To jedno z najpopularniejszych błogosławieństw w naszym kraju – w rankingu popularności bije je chyba tylko wielkanocna „święconka” i może kreda na Trzech Króli. Do tego rytuału przywiązani jesteśmy tak bardzo, że niegdyś nawet politycy SLD, partii z definicji mało kościelnej, święcili swoje kampanijne czerwone autobusy. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie jeden drobny, krwawy szczegół: jesteśmy w ścisłej europejskiej czołówce pod względem liczby wypadków i ofiar śmiertelnych.
Współczesna onkologia coraz częściej dostrzega, że nowotwór to nie tylko błąd w genach, ale efekt środowiska, jakie tworzymy w naszym ciele. Medycyna akademicka zyskuje niespodziewanego sojusznika w postaci postu warzywno-owocowego, który potrafi „zagłodzić” komórki macierzyste raka. Metoda dr Ewy Dąbrowskiej, stosowana od blisko 40 lat, przestaje być traktowana wyłącznie jako alternatywa, a staje się naukowo udokumentowanym wsparciem w walce o życie.
Współczesna onkologia coraz częściej dostrzega, że nowotwór to nie tylko błąd w genach, ale efekt środowiska, jakie tworzymy w naszym ciele. Medycyna akademicka zyskuje niespodziewanego sojusznika w postaci postu warzywno-owocowego, który potrafi „zagłodzić” komórki macierzyste raka. Metoda dr Ewy Dąbrowskiej, stosowana od blisko 40 lat, przestaje być traktowana wyłącznie jako alternatywa, a staje się naukowo udokumentowanym wsparciem w walce o życie.
Przez wieki rola kobiet w Kościele była sprowadzana do schematu świętej lub grzesznicy, co często wynikało z błędnych interpretacji Biblii. Dzisiaj, między innymi dzięki decyzjom poprzedniego papieża oraz głosom teolożek i teologów biblijnych, następuje powolny powrót do ewangelicznych korzeni, w których płeć nie determinowała bliskości z Bogiem. Kościół staje przed wyzwaniem: jak zerwać z patriarchalną otoczką i zacząć naprawdę słuchać kobiet, które od początku były kluczowymi świadkami wiary. To nie tylko kwestia stanowisk w instytucjach watykańskich, ale głęboka zmiana mentalności, która wymaga czasu, by się przebić do powszechnego kościelnego myślenia.
Przez wieki rola kobiet w Kościele była sprowadzana do schematu świętej lub grzesznicy, co często wynikało z błędnych interpretacji Biblii. Dzisiaj, między innymi dzięki decyzjom poprzedniego papieża oraz głosom teolożek i teologów biblijnych, następuje powolny powrót do ewangelicznych korzeni, w których płeć nie determinowała bliskości z Bogiem. Kościół staje przed wyzwaniem: jak zerwać z patriarchalną otoczką i zacząć naprawdę słuchać kobiet, które od początku były kluczowymi świadkami wiary. To nie tylko kwestia stanowisk w instytucjach watykańskich, ale głęboka zmiana mentalności, która wymaga czasu, by się przebić do powszechnego kościelnego myślenia.
Prezydent Nawrocki zawetował projekt ustawy o związkach partnerskich. W debacie publicznej, która przetacza się przez kraj, słowa „tradycja”, „wiara” i „ochrona rodziny” odmienia się przez wszystkie przypadki, rzadko jednak – mam wrażenie – zaglądając do samego tekstu regulacji. Od lat pisząc o sprawach Kościoła obserwuję ścieranie się ideologii z pragmatyką i muszę postawić sprawę jasno: zawetowany projekt w żaden sposób nie podważał instytucji małżeństwa, nie zrównywał z nim związków partnerskich, a tym bardziej nie uderzał w nauczanie Kościoła.
Prezydent Nawrocki zawetował projekt ustawy o związkach partnerskich. W debacie publicznej, która przetacza się przez kraj, słowa „tradycja”, „wiara” i „ochrona rodziny” odmienia się przez wszystkie przypadki, rzadko jednak – mam wrażenie – zaglądając do samego tekstu regulacji. Od lat pisząc o sprawach Kościoła obserwuję ścieranie się ideologii z pragmatyką i muszę postawić sprawę jasno: zawetowany projekt w żaden sposób nie podważał instytucji małżeństwa, nie zrównywał z nim związków partnerskich, a tym bardziej nie uderzał w nauczanie Kościoła.
Rzym należy do najpiękniejszych miast świata. Cztery miliony mieszkańców każdego roku dzielą go z ponad 35 milionami turystów, którzy przyjeżdżają tu zachwycać się zabytkami starożytności, arcydziełami włoskiej sztuki i smakami śródziemnomorskiej kuchni. Sama bazylika św. Piotra przyciąga rocznie około 11 milionów pielgrzymów. Wieczne Miasto ma jednak także swoje ciemniejsze strony, które potrafią dać się we znaki nawet najbardziej cierpliwym podróżnikom. Przez trzy lata mieszkałem w samym centrum włoskiej stolicy i spędziłem tam cały okres pandemii. Dziś chciałbym podzielić się z wami tym, czego nie znajdziecie w katalogach biur podróży i o czym ich pracownicy zazwyczaj wolą nie wspominać. Czy mimo to warto przyjechać do Rzymu na wakacje? Odpowiedź na to pytanie każdy musi znaleźć sam.
Rzym należy do najpiękniejszych miast świata. Cztery miliony mieszkańców każdego roku dzielą go z ponad 35 milionami turystów, którzy przyjeżdżają tu zachwycać się zabytkami starożytności, arcydziełami włoskiej sztuki i smakami śródziemnomorskiej kuchni. Sama bazylika św. Piotra przyciąga rocznie około 11 milionów pielgrzymów. Wieczne Miasto ma jednak także swoje ciemniejsze strony, które potrafią dać się we znaki nawet najbardziej cierpliwym podróżnikom. Przez trzy lata mieszkałem w samym centrum włoskiej stolicy i spędziłem tam cały okres pandemii. Dziś chciałbym podzielić się z wami tym, czego nie znajdziecie w katalogach biur podróży i o czym ich pracownicy zazwyczaj wolą nie wspominać. Czy mimo to warto przyjechać do Rzymu na wakacje? Odpowiedź na to pytanie każdy musi znaleźć sam.
Światowe Dni Młodzieży w Korei Południowej odbędą się pod hasłem: „Odwagi! Ja zwyciężyłem świat”. Program Magis tradycyjnie poprzedzi to wydarzenie, oferując młodym ludziom doświadczenie oparte na duchowości ignacjańskiej. Początki tej inicjatywy sięgają spotkania w Paryżu w 1997 roku, a od 2005 roku program jest formalnie powierzany prowincji jezuitów w kraju goszczącym. Polska gościła uczestników Magis dwukrotnie – w 1991 roku w Częstochowie oraz w 2016 roku w Krakowie.
Światowe Dni Młodzieży w Korei Południowej odbędą się pod hasłem: „Odwagi! Ja zwyciężyłem świat”. Program Magis tradycyjnie poprzedzi to wydarzenie, oferując młodym ludziom doświadczenie oparte na duchowości ignacjańskiej. Początki tej inicjatywy sięgają spotkania w Paryżu w 1997 roku, a od 2005 roku program jest formalnie powierzany prowincji jezuitów w kraju goszczącym. Polska gościła uczestników Magis dwukrotnie – w 1991 roku w Częstochowie oraz w 2016 roku w Krakowie.
Facebook/Radek Rakowski/YT
Wakacje to moment, w którym wielu z nas szuka spokoju i odpoczynku, ale też ma czas, by zadać sobie ważne pytania o sens życia. Ks. Radosław Rakowski z poznańskiej parafii na osiedlu Łacina przekonuje, że letni odpoczynek to idealna okazja, by zrzucić ciężar z serca i wrócić do Boga, nawet po dekadach przerwy. W swojej nietypowej wspólnocie, zamiast murów kościoła, oferuje czas, kawę i pełną akceptację dla każdego, kto czuje się „przetrącony” przez życie.
Wakacje to moment, w którym wielu z nas szuka spokoju i odpoczynku, ale też ma czas, by zadać sobie ważne pytania o sens życia. Ks. Radosław Rakowski z poznańskiej parafii na osiedlu Łacina przekonuje, że letni odpoczynek to idealna okazja, by zrzucić ciężar z serca i wrócić do Boga, nawet po dekadach przerwy. W swojej nietypowej wspólnocie, zamiast murów kościoła, oferuje czas, kawę i pełną akceptację dla każdego, kto czuje się „przetrącony” przez życie.
Końcówka czerwca daje nam popalić. Prognozy nie pozostawiają złudzeń – przed nami mordercza fala upałów. Na Dolnym Śląsku termometry mogą wskazać rekordowe 41 stopni Celsjusza. Z tak piekielnymi temperaturami, jakie wkrótce zawitają do Polski, musiałem mierzyć się znacznie częściej podczas swojego trzyletniego pobytu w Rzymie. Oto kilka rad, jak przetrwać w iście tropikalnych warunkach.
Końcówka czerwca daje nam popalić. Prognozy nie pozostawiają złudzeń – przed nami mordercza fala upałów. Na Dolnym Śląsku termometry mogą wskazać rekordowe 41 stopni Celsjusza. Z tak piekielnymi temperaturami, jakie wkrótce zawitają do Polski, musiałem mierzyć się znacznie częściej podczas swojego trzyletniego pobytu w Rzymie. Oto kilka rad, jak przetrwać w iście tropikalnych warunkach.