Znam takie historie, w których padały pytania od dzieci: mamo, czy zabraknie wody? My możemy dziecku powiedzieć, że będzie miało co pić. Pytanie, co mają powiedzieć australijscy rodzice, którzy takiej pewności nie mają?
Znam takie historie, w których padały pytania od dzieci: mamo, czy zabraknie wody? My możemy dziecku powiedzieć, że będzie miało co pić. Pytanie, co mają powiedzieć australijscy rodzice, którzy takiej pewności nie mają?
2 miesiące temu
/ Janina Bąk
"Nie możemy kogokolwiek upokarzać tylko dlatego, że akurat tego dnia mu nie wyszło – tak, jedli mięso, kupili coś w plastiku. Dajmy innym prawo do błędu, nie wpadajmy w skrajności w dyskusji (...) Historia nie zna takiego przypadku, że ktoś się czegoś nauczył, bo go upokorzyliśmy. Więc jeśli tłumaczymy ludziom, dlaczego nie mają racji, zwróćmy uwagę na to, że cały czas musimy zachować szacunek do odbiorcy" - mówi Janina Bąk, statystyczką, autorka bloga Janina Daily.
"Nie możemy kogokolwiek upokarzać tylko dlatego, że akurat tego dnia mu nie wyszło – tak, jedli mięso, kupili coś w plastiku. Dajmy innym prawo do błędu, nie wpadajmy w skrajności w dyskusji (...) Historia nie zna takiego przypadku, że ktoś się czegoś nauczył, bo go upokorzyliśmy. Więc jeśli tłumaczymy ludziom, dlaczego nie mają racji, zwróćmy uwagę na to, że cały czas musimy zachować szacunek do odbiorcy" - mówi Janina Bąk, statystyczką, autorka bloga Janina Daily.
Lodowce dostarczają ogromne ilości świeżej wody. Kiedy znikną, pojawią się olbrzymie problemy z jej dostawami – szczególnie w Azji, gdzie liczba ludności wciąż rośnie. Może to stanowić zalążek bardzo poważnych konfliktów.
Lodowce dostarczają ogromne ilości świeżej wody. Kiedy znikną, pojawią się olbrzymie problemy z jej dostawami – szczególnie w Azji, gdzie liczba ludności wciąż rośnie. Może to stanowić zalążek bardzo poważnych konfliktów.
Jeśli rok temu ktoś by mi pokazał zdjęcie faceta w plastikowej przyłbicy i powiedział, że w 2020 to będzie standardowy obrazek na ulicach, to bym pękł ze śmiechu. Tymczasem mijają kolejne tygodnie epidemii, a kawałek plastiku obok bawełnianej maseczki stał się produktem pierwszej potrzeby.
Jeśli rok temu ktoś by mi pokazał zdjęcie faceta w plastikowej przyłbicy i powiedział, że w 2020 to będzie standardowy obrazek na ulicach, to bym pękł ze śmiechu. Tymczasem mijają kolejne tygodnie epidemii, a kawałek plastiku obok bawełnianej maseczki stał się produktem pierwszej potrzeby.
Różne szokujące wydarzenia z naszego życia wyciągają z nas coś, co było, a czego sobie nie uświadamialiśmy. My jesteśmy w tej sytuacji granicznej, że zostaliśmy pozbawieniu możliwości przeżywania wiary, ekspresji wiary w sposób, jaki znamy. I w tej sytuacji różnie na to reagujemy.
Różne szokujące wydarzenia z naszego życia wyciągają z nas coś, co było, a czego sobie nie uświadamialiśmy. My jesteśmy w tej sytuacji granicznej, że zostaliśmy pozbawieniu możliwości przeżywania wiary, ekspresji wiary w sposób, jaki znamy. I w tej sytuacji różnie na to reagujemy.
"Zdałem sobie sprawę z tego, że do tej pory nigdy duszpasterstwo nie było tak obecne w internecie jak teraz, bo teraz to jest konieczność. Zauważyliśmy, że Facebook staje się poważnym kanałem ewangelizacji, że to nie jest zabawa w «pościki»" - mówi Jakub Biel OSB.
"Zdałem sobie sprawę z tego, że do tej pory nigdy duszpasterstwo nie było tak obecne w internecie jak teraz, bo teraz to jest konieczność. Zauważyliśmy, że Facebook staje się poważnym kanałem ewangelizacji, że to nie jest zabawa w «pościki»" - mówi Jakub Biel OSB.
Ikona, świeca, krzesło. Na krześle laptop, a na jego ekranie widok minimalistycznego wnętrza kaplicy. Na podłodze leży koc, tymczasowo sprawujący funkcję klęcznika. Tak w skrócie wygląda mój domowy kościół, do którego „chodzę” niemal codziennie od czasu ogłoszenia światowej pandemii i zaostrzenia związanych z nią restrykcji.
Ikona, świeca, krzesło. Na krześle laptop, a na jego ekranie widok minimalistycznego wnętrza kaplicy. Na podłodze leży koc, tymczasowo sprawujący funkcję klęcznika. Tak w skrócie wygląda mój domowy kościół, do którego „chodzę” niemal codziennie od czasu ogłoszenia światowej pandemii i zaostrzenia związanych z nią restrykcji.
Mam nadzieję, że owocem wysiłków, będzie wiara, która przemienia naszą codzienność. I że ta wiara, przemieniając każdego z nas, będzie również przemieniała Kościół. Czy tak będzie?
Mam nadzieję, że owocem wysiłków, będzie wiara, która przemienia naszą codzienność. I że ta wiara, przemieniając każdego z nas, będzie również przemieniała Kościół. Czy tak będzie?
Bardzo podoba mi się myśl zasłyszana na homilii w kontekście perykopy o uczniach zmierzających do Emaus. Gdyby rzecz działa się dziś, czy uczniowie nie rozprawialiby w drodze o tym, co jest na językach wszystkich: o epidemii, o frustracji i smutku, który ona powoduje?
Bardzo podoba mi się myśl zasłyszana na homilii w kontekście perykopy o uczniach zmierzających do Emaus. Gdyby rzecz działa się dziś, czy uczniowie nie rozprawialiby w drodze o tym, co jest na językach wszystkich: o epidemii, o frustracji i smutku, który ona powoduje?
Zadano mi pytanie czy warto mówić o trudnych sprawach, które dzieją się w zakonach żeńskich w Polsce. Dla sensacji? Dla podważenia jakiegoś autorytetu? Myślałam tak przez kilkanaście lat doświadczając rzeczywistości życia konsekrowanego. Jakiś czas temu coś się zmieniło.
Zadano mi pytanie czy warto mówić o trudnych sprawach, które dzieją się w zakonach żeńskich w Polsce. Dla sensacji? Dla podważenia jakiegoś autorytetu? Myślałam tak przez kilkanaście lat doświadczając rzeczywistości życia konsekrowanego. Jakiś czas temu coś się zmieniło.
4 miesiące temu
Papież Franciszek
„Oto jest źródło naszej radości i nadziei, które przemienia nasze działanie: nasze namaszczenia, nasze oddania, nasze czuwanie i towarzyszenie na wszelkie sposoby w tym czasie. Nie są one i nie będą daremne: nie są oddaniem się śmierci” - pisze papież Franciszek.
„Oto jest źródło naszej radości i nadziei, które przemienia nasze działanie: nasze namaszczenia, nasze oddania, nasze czuwanie i towarzyszenie na wszelkie sposoby w tym czasie. Nie są one i nie będą daremne: nie są oddaniem się śmierci” - pisze papież Franciszek.
Jeśli ktoś ciągle powtarza, że Pan Jezus czeka na nas w kościele, w tabernakulum, a my do Niego nie przychodzimy, aby nas pocieszył (bo nie możemy), to do czego sprowadzamy obecność Zmartwychwstałego Pana? Czynimy z Kościoła starotestamentalną świątynię jerozolimską, miejsce oddzielone od życia.
Jeśli ktoś ciągle powtarza, że Pan Jezus czeka na nas w kościele, w tabernakulum, a my do Niego nie przychodzimy, aby nas pocieszył (bo nie możemy), to do czego sprowadzamy obecność Zmartwychwstałego Pana? Czynimy z Kościoła starotestamentalną świątynię jerozolimską, miejsce oddzielone od życia.
Nikt chyba nie zaprzeczy, że sytuacja epidemii, w której się tak nagle znaleźliśmy, wybiła i nas z wielu stref komfortu. Parafrazując słowa Papieża Franciszka, wyrzuciła nas z pewnej przestrzeni i nakazała wejść w proces.
Nikt chyba nie zaprzeczy, że sytuacja epidemii, w której się tak nagle znaleźliśmy, wybiła i nas z wielu stref komfortu. Parafrazując słowa Papieża Franciszka, wyrzuciła nas z pewnej przestrzeni i nakazała wejść w proces.
„Ja twierdzę, że Kościół jest kobiecy, jest kobietą. Ktoś powie: to tylko taki obraz. Nie, to rzeczywistość. W Biblii, w Apokalipsie Kościół nazwany jest oblubienicą Jezusa. Jest kobietą”. Brzmi jak manifest katolickiego feminizmu? Możecie być zaskoczeni.
„Ja twierdzę, że Kościół jest kobiecy, jest kobietą. Ktoś powie: to tylko taki obraz. Nie, to rzeczywistość. W Biblii, w Apokalipsie Kościół nazwany jest oblubienicą Jezusa. Jest kobietą”. Brzmi jak manifest katolickiego feminizmu? Możecie być zaskoczeni.
6 miesięcy temu
Marta Titaniec
Co jest złego w tym, że chcemy jako katoliczki mieć wpływ na kształt mojego Kościoła? To moja definicja bycia feministką w Kościele.
Co jest złego w tym, że chcemy jako katoliczki mieć wpływ na kształt mojego Kościoła? To moja definicja bycia feministką w Kościele.
Nie chcę krzyczeć: kobiety na ambony, bo wierzę, że jak chrześcijanka ma ochotę coś powiedzieć, to po prostu to robi. Nawet jeśli jest to kazanie. Za to, kiedy słyszę opinię: Kościół jest żeński, ale nie ma w nim kobiet-liderek, to chciałabym krzyknąć, że to nieprawda. Nawet jeśli pozory mylą.
Nie chcę krzyczeć: kobiety na ambony, bo wierzę, że jak chrześcijanka ma ochotę coś powiedzieć, to po prostu to robi. Nawet jeśli jest to kazanie. Za to, kiedy słyszę opinię: Kościół jest żeński, ale nie ma w nim kobiet-liderek, to chciałabym krzyknąć, że to nieprawda. Nawet jeśli pozory mylą.
Za dużo moralizatorskiego pouczania z ambon, ustawiania nas wyłącznie w roli czyichś dziewczyn, żon, matek i obiektów zachwytu i/lub pożądania, robienia z nas łagodnych „urzekających”. Za mało traktowania nas jako równoprawnych partnerek i pamięci, że naszą patronką jest również „Judyt wojująca”.
Za dużo moralizatorskiego pouczania z ambon, ustawiania nas wyłącznie w roli czyichś dziewczyn, żon, matek i obiektów zachwytu i/lub pożądania, robienia z nas łagodnych „urzekających”. Za mało traktowania nas jako równoprawnych partnerek i pamięci, że naszą patronką jest również „Judyt wojująca”.
6 miesięcy temu
s. Benedykta Karolina Baumann
Niepokoi mnie pewne zjawisko. Nazwałabym je "Ja-Wiem-Najlepiej". Dotyczy szczególnie facebookowych komentarzy i w ogóle strumieni renesansowej wiedzy o świecie i człowieku, jaka wylewa się z Internetu. Wiedza obejmuje również siostry zakonne.
Niepokoi mnie pewne zjawisko. Nazwałabym je "Ja-Wiem-Najlepiej". Dotyczy szczególnie facebookowych komentarzy i w ogóle strumieni renesansowej wiedzy o świecie i człowieku, jaka wylewa się z Internetu. Wiedza obejmuje również siostry zakonne.
6 miesięcy temu
Julia Bondyra / Katarzyna Kipiel
Wyobraźmy sobie taką sytuację –  zebrała się grupa wierzących, która regularnie się spotyka, czyta razem Biblię, uwielbia Boga i chce wzrastać duchowo. Czują, że potrzebują lidera, a nie ma w danym momencie wśród nich dojrzałego duchowo i pokornego mężczyzny. Jest jednak taka kobieta. Co powinni zrobić? Lepiej, żeby był Kościół prowadzony przez kobietę, czy lepiej żeby go w ogóle nie było?
Wyobraźmy sobie taką sytuację –  zebrała się grupa wierzących, która regularnie się spotyka, czyta razem Biblię, uwielbia Boga i chce wzrastać duchowo. Czują, że potrzebują lidera, a nie ma w danym momencie wśród nich dojrzałego duchowo i pokornego mężczyzny. Jest jednak taka kobieta. Co powinni zrobić? Lepiej, żeby był Kościół prowadzony przez kobietę, czy lepiej żeby go w ogóle nie było?
6 miesięcy temu
Łukasz Miśko OP
Polska pobożność Maryjna zawsze była dla mnie trudna i dziwna. Jeśli za bardzo koncentrujemy się na Maryi, jeśli zwracamy przesadną uwagę na Jej kult, tracimy Maryjną dynamikę. Zamiast być jak Ona, skupiamy się na Jej jednorazowej misji. Tymczasem Maryja powinna być dla nas wzorem tu i teraz.
Polska pobożność Maryjna zawsze była dla mnie trudna i dziwna. Jeśli za bardzo koncentrujemy się na Maryi, jeśli zwracamy przesadną uwagę na Jej kult, tracimy Maryjną dynamikę. Zamiast być jak Ona, skupiamy się na Jej jednorazowej misji. Tymczasem Maryja powinna być dla nas wzorem tu i teraz.