Wielu katolików przyznaje się do tego, że ma kłopoty z rozumieniem części biblijnych scen. Nie zawsze to kwestia wyjaśnień czy komentarza, czasem po prostu nieumiejętność dobrego wyobrażenia sobie konkretnej sceny czy sytuacji. Co więcej, Biblia ma to do siebie, że o rzeczach "z tla" opowiada bardzo oszczędnie. Upał, który od kilku dni w Polsce paradoksalnie pozwala lepiej się wczuć i więcej zrozumieć z trzech mocnych biblijnych scen, które dużo mówią o naszym własnym życiu.
Wielu katolików przyznaje się do tego, że ma kłopoty z rozumieniem części biblijnych scen. Nie zawsze to kwestia wyjaśnień czy komentarza, czasem po prostu nieumiejętność dobrego wyobrażenia sobie konkretnej sceny czy sytuacji. Co więcej, Biblia ma to do siebie, że o rzeczach "z tla" opowiada bardzo oszczędnie. Upał, który od kilku dni w Polsce paradoksalnie pozwala lepiej się wczuć i więcej zrozumieć z trzech mocnych biblijnych scen, które dużo mówią o naszym własnym życiu.
DEON.pl / mł
W mediach społecznościowych pod postami osób dzielących się swoją wiarą widzę często podobne komentarze. Jak brzmią? Mniej więcej tak: jejku, ja też bym tak chciała, ale jakoś mi nie wychodzi taka relacja z Bogiem, taka wiara. Nie wiem, jak to zrobić, żeby wierzyć tak jak ty! A przecież pogłębianie swojej wiary i zaufania do Boga wcale nie jest tak trudne, jak się czasami wydaje.
W mediach społecznościowych pod postami osób dzielących się swoją wiarą widzę często podobne komentarze. Jak brzmią? Mniej więcej tak: jejku, ja też bym tak chciała, ale jakoś mi nie wychodzi taka relacja z Bogiem, taka wiara. Nie wiem, jak to zrobić, żeby wierzyć tak jak ty! A przecież pogłębianie swojej wiary i zaufania do Boga wcale nie jest tak trudne, jak się czasami wydaje.
Jakie kategorie ludzi mamy w polskim Kościele? Księży, siostry zakonne, zakonników płci męskiej, świeckich i… kobiety. Ten nie dla wszystkich oczywisty, mentalny podział ma się świetnie i psuje nam relacje w Kościele jak mało co.
Jakie kategorie ludzi mamy w polskim Kościele? Księży, siostry zakonne, zakonników płci męskiej, świeckich i… kobiety. Ten nie dla wszystkich oczywisty, mentalny podział ma się świetnie i psuje nam relacje w Kościele jak mało co.
W rzeczywistości pełnej niepewności, kryzysów i ciągłego przebodźcowania coraz więcej osób szuka sposobu, by odzyskać równowagę i życiowy spokój. Nie mamy się dobrze; mówi o tym rosnące zainteresowanie wszystkim, co może przynieść regenerację i wzmocnić odporność psychiczną. I właśnie tutaj katolicki Kościół, traktowany jak przeżytek daje mi coś niezwykle współczesnego: poczucie stabilności, narzędzia na czas kryzysu i wewnętrzny spokój. Skąd to się bierze?
W rzeczywistości pełnej niepewności, kryzysów i ciągłego przebodźcowania coraz więcej osób szuka sposobu, by odzyskać równowagę i życiowy spokój. Nie mamy się dobrze; mówi o tym rosnące zainteresowanie wszystkim, co może przynieść regenerację i wzmocnić odporność psychiczną. I właśnie tutaj katolicki Kościół, traktowany jak przeżytek daje mi coś niezwykle współczesnego: poczucie stabilności, narzędzia na czas kryzysu i wewnętrzny spokój. Skąd to się bierze?
Z przenosinami księży jest trochę jak z serialem na Netfliksie: wiadomo, że będzie następny sezon. Czy rozczaruje, czy ucieszy, się okaże. Raz w roku każda diecezja wstrzymuje na chwilę oddech, by sprawdzić zmiany. Niektóre łamią serca (bez podtekstów!), inne przynoszą ulgę. Obserwuję te procesy od lat i w tym roku mam takie trzy intuicje.
Z przenosinami księży jest trochę jak z serialem na Netfliksie: wiadomo, że będzie następny sezon. Czy rozczaruje, czy ucieszy, się okaże. Raz w roku każda diecezja wstrzymuje na chwilę oddech, by sprawdzić zmiany. Niektóre łamią serca (bez podtekstów!), inne przynoszą ulgę. Obserwuję te procesy od lat i w tym roku mam takie trzy intuicje.
Czego uczy polska szkoła w czerwcu? Widzę trzy główne umiejętności, które są wtedy trenowane ponad normę. Żadnej nie ma w podręcznikach. I zastanawiam się, kiedy wreszcie z tego ponurego, pruskiego systemu przymusu przejdziemy do czegoś bardziej odpowiedniego do życia w XXI wieku.
Czego uczy polska szkoła w czerwcu? Widzę trzy główne umiejętności, które są wtedy trenowane ponad normę. Żadnej nie ma w podręcznikach. I zastanawiam się, kiedy wreszcie z tego ponurego, pruskiego systemu przymusu przejdziemy do czegoś bardziej odpowiedniego do życia w XXI wieku.
To nie jest tekst przeciwko lekcjom religii ani tym bardziej przeciwko katechetom, których szczerze podziwiam za wytrwałość i determinację. Nie jest to też tekst przeciwko wierze i Kościołowi, co pewnie mi zaraz niektórzy zarzucą. To tekst o kilku głównych problemach, które mamy z lekcjami religii i które generują następne. Ale po kolei.
To nie jest tekst przeciwko lekcjom religii ani tym bardziej przeciwko katechetom, których szczerze podziwiam za wytrwałość i determinację. Nie jest to też tekst przeciwko wierze i Kościołowi, co pewnie mi zaraz niektórzy zarzucą. To tekst o kilku głównych problemach, które mamy z lekcjami religii i które generują następne. Ale po kolei.
Najpierw krążyła inna groźba: wystawię cię na OLX za złotówkę. Niby żarcik, ale gdy taki żarcik rzuca się w gronie ośmio-dziewięciolatków, to boli. Bo jest ukrytą za szyderczym śmiechem próbą odebrania komuś wartości. Starsze pokolenia mówiły: „śmierdzisz i masz wszy”. Pokolenie wychowane w sieci od urodzenia ma inne sposoby, żeby upokarzać kolegów i koleżanki. Na przykład wystawiać ich na pośmiewisko przed całym cyfrowym światem.
Najpierw krążyła inna groźba: wystawię cię na OLX za złotówkę. Niby żarcik, ale gdy taki żarcik rzuca się w gronie ośmio-dziewięciolatków, to boli. Bo jest ukrytą za szyderczym śmiechem próbą odebrania komuś wartości. Starsze pokolenia mówiły: „śmierdzisz i masz wszy”. Pokolenie wychowane w sieci od urodzenia ma inne sposoby, żeby upokarzać kolegów i koleżanki. Na przykład wystawiać ich na pośmiewisko przed całym cyfrowym światem.
Moje dzieci przyjmowały ostatnio sakramenty. Z tej przyczyny miałam wiele okazji do ćwiczenia rozmaitych cnót, na czele z pokorą i łagodnością. I równie wiele okazji do doświadczenia zwykłego, normalnego gniewu.
Moje dzieci przyjmowały ostatnio sakramenty. Z tej przyczyny miałam wiele okazji do ćwiczenia rozmaitych cnót, na czele z pokorą i łagodnością. I równie wiele okazji do doświadczenia zwykłego, normalnego gniewu.
Przełom maja i czerwca to czas święceń kapłańskich, w którym oczy ludzi Kościoła są zwrócone na nowych księży. Oto kilka rad z doświadczenia księży i osób świeckich, które naszym nowo wyświęconym prezbiterom warto przypomnieć na starcie kapłańskiego życia.
Przełom maja i czerwca to czas święceń kapłańskich, w którym oczy ludzi Kościoła są zwrócone na nowych księży. Oto kilka rad z doświadczenia księży i osób świeckich, które naszym nowo wyświęconym prezbiterom warto przypomnieć na starcie kapłańskiego życia.
Macierzyństwo dodaje nam odwagi. Pozwala odkryć, że jesteśmy wystarczające, utalentowane, silne i kruche naraz. Dostarcza niezapomnianych wrażeń, jak roller-coaster, na który ktoś nas wrzucił bez zapowiedzi. Wyciska na nas piętno elastyczności, daje doświadczyć wielkiej mocy miłości, na którą nie trzeba sobie niczym zasłużyć.
Macierzyństwo dodaje nam odwagi. Pozwala odkryć, że jesteśmy wystarczające, utalentowane, silne i kruche naraz. Dostarcza niezapomnianych wrażeń, jak roller-coaster, na który ktoś nas wrzucił bez zapowiedzi. Wyciska na nas piętno elastyczności, daje doświadczyć wielkiej mocy miłości, na którą nie trzeba sobie niczym zasłużyć.
Jestem w kwartale sakramentów: była już komunia, był ślub, w najbliższych tygodniach – druga komunia, bierzmowanie, święcenia kapłańskie. Część ogarniam jako gość, część jako gospodarz imprezy. I wciąż chodzę z poczuciem, że listy zadań jakby się nie kończą.
Jestem w kwartale sakramentów: była już komunia, był ślub, w najbliższych tygodniach – druga komunia, bierzmowanie, święcenia kapłańskie. Część ogarniam jako gość, część jako gospodarz imprezy. I wciąż chodzę z poczuciem, że listy zadań jakby się nie kończą.
Dzyń! – przychodzi wiadomość na messengerze. „Tak tylko chciałam zapytać, czy wszystko u ciebie ok, bo dawno nic nie publikowałaś” – czytam. To z jednej strony bardzo miłe, a z drugiej – pokazuje, jak daleko zaszliśmy już w tworzeniu relacji przez sieć.
Dzyń! – przychodzi wiadomość na messengerze. „Tak tylko chciałam zapytać, czy wszystko u ciebie ok, bo dawno nic nie publikowałaś” – czytam. To z jednej strony bardzo miłe, a z drugiej – pokazuje, jak daleko zaszliśmy już w tworzeniu relacji przez sieć.
Kilka dni temu katolicką cześć internetu zelektryzowała wiadomość o tym, że w archidiecezji lubelskiej biskup ogłosił „konkurs” na proboszczów szesnastu parafii. Pojawiły się natychmiast głosy zachwytu i zwątpienia: super, że można „kandydować”, do kitu, że świeccy dalej nie mają wpływu. A ja przekornie myślę, że problem jest trochę gdzie indziej.
Kilka dni temu katolicką cześć internetu zelektryzowała wiadomość o tym, że w archidiecezji lubelskiej biskup ogłosił „konkurs” na proboszczów szesnastu parafii. Pojawiły się natychmiast głosy zachwytu i zwątpienia: super, że można „kandydować”, do kitu, że świeccy dalej nie mają wpływu. A ja przekornie myślę, że problem jest trochę gdzie indziej.
Jest maj, więc temat pierwszej komunii hula mocno w mediach wszelakich: wyliczenia, ile do koperty, narzekanie na rodziców, którzy dzieciom kupują quady, robią przyjęcia za miliony monet i co tam jeszcze jest na liście komunijnych brejking newsów. I powiem szczerze: mam dość słuchania tych narzekań, oburzenia, dissowania rodziców i dzieci. I całego tego napuszonego lamentu nad pierwszokomunijnym "materializmem".
Jest maj, więc temat pierwszej komunii hula mocno w mediach wszelakich: wyliczenia, ile do koperty, narzekanie na rodziców, którzy dzieciom kupują quady, robią przyjęcia za miliony monet i co tam jeszcze jest na liście komunijnych brejking newsów. I powiem szczerze: mam dość słuchania tych narzekań, oburzenia, dissowania rodziców i dzieci. I całego tego napuszonego lamentu nad pierwszokomunijnym "materializmem".
Zachęca. Chwali. Dmucha w skrzydełka w tym swoim irytującym stylu radosnego coacha, jak skrzyżowanie labradora i marketingowca. Jeśli ci coś nie pasuje, wybierze inny sposób… nie mając pojęcia, co ci naprawdę proponuje.
Zachęca. Chwali. Dmucha w skrzydełka w tym swoim irytującym stylu radosnego coacha, jak skrzyżowanie labradora i marketingowca. Jeśli ci coś nie pasuje, wybierze inny sposób… nie mając pojęcia, co ci naprawdę proponuje.
Gdy w czwartek po południu w pociągu wreszcie pojawił się zasięg, mój facebookowy feed został zalany… Łukaszem Litewką. I łzami. Czytam wpisy ludzi od lewa do prawa i też się wzruszam. Bo, cytując, dawno nie zabolała mnie tak śmierć obcego człowieka. I zastanawiam się: czy ktoś będzie mógł go zastąpić?
Gdy w czwartek po południu w pociągu wreszcie pojawił się zasięg, mój facebookowy feed został zalany… Łukaszem Litewką. I łzami. Czytam wpisy ludzi od lewa do prawa i też się wzruszam. Bo, cytując, dawno nie zabolała mnie tak śmierć obcego człowieka. I zastanawiam się: czy ktoś będzie mógł go zastąpić?
Ostatnio przydarza mi się całkiem sporo różnych rozmów z księżmi. Dość ciekawych, ale jeszcze ciekawsze są wnioski, bo niemal w każdej rozmowie wychodzą dwa obszary, nad którymi według mnie trzeba teraz mocniej popracować.
Ostatnio przydarza mi się całkiem sporo różnych rozmów z księżmi. Dość ciekawych, ale jeszcze ciekawsze są wnioski, bo niemal w każdej rozmowie wychodzą dwa obszary, nad którymi według mnie trzeba teraz mocniej popracować.
Od kilku dni się zastanawiam, co bym zrobiła, gdyby dziewczyna z Malca była moją córką. Gdyby to moje dziecko ksiądz całował po rękach, by zaraz napiętnować je z ambony tylko po to, żeby udowodnić swoją rację, i to mijającą się z nauczaniem Kościoła.
Od kilku dni się zastanawiam, co bym zrobiła, gdyby dziewczyna z Malca była moją córką. Gdyby to moje dziecko ksiądz całował po rękach, by zaraz napiętnować je z ambony tylko po to, żeby udowodnić swoją rację, i to mijającą się z nauczaniem Kościoła.
Bycie w Kościele dla wielu osób robi się coraz trudniejsze. Powodów jest sto – chciałoby się rzec, ale nie, wcale nie, zazwyczaj jest ich tylko kilka rodzajów. Tyle, że są jak kolejne krople wpadające do beczki na wodę albo jak kolejne kamienie wkładane do plecaka.
Bycie w Kościele dla wielu osób robi się coraz trudniejsze. Powodów jest sto – chciałoby się rzec, ale nie, wcale nie, zazwyczaj jest ich tylko kilka rodzajów. Tyle, że są jak kolejne krople wpadające do beczki na wodę albo jak kolejne kamienie wkładane do plecaka.
{{ article.published_at }}
{{ article.description }}
{{ article.description }}