Jeszcze dziesięć lat temu "katolicka grafika parafialna" często była estetyczną żenadą.  Ale teraz, gdy generowanie wizualiów przez sztuczną inteligencję jest dziecinnie proste, jesteśmy na równie prostej drodze do przehandlowania istoty naszego człowieczeństwa za perkal obrazków zrobionych przez superkomputer. Dawniej plakaty z informacją o pielgrzymce były po prostu brzydkie, teraz jest gorzej, bo są śliczne - a jednocześnie odrealnione i idealne w nieludzki sposób. Czy to na pewno pomaga w dzieleniu się wiarą?
Jeszcze dziesięć lat temu "katolicka grafika parafialna" często była estetyczną żenadą.  Ale teraz, gdy generowanie wizualiów przez sztuczną inteligencję jest dziecinnie proste, jesteśmy na równie prostej drodze do przehandlowania istoty naszego człowieczeństwa za perkal obrazków zrobionych przez superkomputer. Dawniej plakaty z informacją o pielgrzymce były po prostu brzydkie, teraz jest gorzej, bo są śliczne - a jednocześnie odrealnione i idealne w nieludzki sposób. Czy to na pewno pomaga w dzieleniu się wiarą?
Jak może wyglądać współpraca katechistów i księży? Jak do swojej posługi w szkole katechistów szykują się świeccy? Czego świeccy mogą nauczyć księży, a w czym ich nie zastąpią? Rozmawiam o tym z ks. Marcinem Sieńkowskim, pierwszym moderatorem Szkoły Katechistów Diecezji Ełckiej i do niedawna rektorem ełckiego seminarium duchownego.
Jak może wyglądać współpraca katechistów i księży? Jak do swojej posługi w szkole katechistów szykują się świeccy? Czego świeccy mogą nauczyć księży, a w czym ich nie zastąpią? Rozmawiam o tym z ks. Marcinem Sieńkowskim, pierwszym moderatorem Szkoły Katechistów Diecezji Ełckiej i do niedawna rektorem ełckiego seminarium duchownego.
Lubimy powtarzać, że dobrymi chęciami jest wybrukowane piekło. No więc nie, drodzy państwo, piekło jest wybrukowane usilnym dbaniem o idealny, nieprawdziwy wizerunek Kościoła.
Lubimy powtarzać, że dobrymi chęciami jest wybrukowane piekło. No więc nie, drodzy państwo, piekło jest wybrukowane usilnym dbaniem o idealny, nieprawdziwy wizerunek Kościoła.
KAI / lancellottifrancesca.com /mł
Choć jej edukacja zakończyła się w trzeciej klasie podstawówki, pod jej domem w Rzymie ustawiały się kolejki ludzi, którzy czekali na rozmowę z nią, jej radę i modlitwę. Posłuchała polecenia, jakie przyniósł jej archanioł Michał, i przeniosła się do Rzymu, a w ciągu 40 lat nawróciło się dzięki niej tysiące osób dalekich od wiary.  To nie jest historia o świętej ze średniowiecza; to historia włoskiej żony i matki, która w 2000 roku mieszkała w pobliżu Koloseum. 
Choć jej edukacja zakończyła się w trzeciej klasie podstawówki, pod jej domem w Rzymie ustawiały się kolejki ludzi, którzy czekali na rozmowę z nią, jej radę i modlitwę. Posłuchała polecenia, jakie przyniósł jej archanioł Michał, i przeniosła się do Rzymu, a w ciągu 40 lat nawróciło się dzięki niej tysiące osób dalekich od wiary.  To nie jest historia o świętej ze średniowiecza; to historia włoskiej żony i matki, która w 2000 roku mieszkała w pobliżu Koloseum. 
Na ogół nie lubimy jesiennego przesilenia. Irytuje nas ta senność, brak ochoty na wykonywanie swoich obowiązków i ogóle poczucie, że nic nam się nie chce. I że najchętniej zanurkujemy pod kocyk, licząc na to, że pędzące życie na chwilkę się zatrzyma i da nam spokój. Nic dziwnego że tak jest: jesień to moment zmiany, światła robi się mniej, naturalna energia przyrody zaczyna się ograniczać, bo tak została stworzona.
Na ogół nie lubimy jesiennego przesilenia. Irytuje nas ta senność, brak ochoty na wykonywanie swoich obowiązków i ogóle poczucie, że nic nam się nie chce. I że najchętniej zanurkujemy pod kocyk, licząc na to, że pędzące życie na chwilkę się zatrzyma i da nam spokój. Nic dziwnego że tak jest: jesień to moment zmiany, światła robi się mniej, naturalna energia przyrody zaczyna się ograniczać, bo tak została stworzona.
Nie jestem człowiekiem przyklejonym do smartfona i scrollującym rolki w nieskończoność. Ale zaczęłam na tyle mocno odczuwać skutki uboczne strumienia niekończących się treści, że spędziłam poza social mediami (a w dużej części mediami także) prawie dwa miesiące. Po to, by zrobić eksperyment. Zobaczyć, co się stanie z moim życiem, sprawdzić, czy da się żyć spokojniej tak, jak kiedyś, gdy nie byliśmy nieustannie na bieżąco, telefon był stacjonarny, a komputer nie miał internetu.
Nie jestem człowiekiem przyklejonym do smartfona i scrollującym rolki w nieskończoność. Ale zaczęłam na tyle mocno odczuwać skutki uboczne strumienia niekończących się treści, że spędziłam poza social mediami (a w dużej części mediami także) prawie dwa miesiące. Po to, by zrobić eksperyment. Zobaczyć, co się stanie z moim życiem, sprawdzić, czy da się żyć spokojniej tak, jak kiedyś, gdy nie byliśmy nieustannie na bieżąco, telefon był stacjonarny, a komputer nie miał internetu.
Niepostrzeżenie zaczyna w nas, ludziach, narastać uczucie przytłoczenia wszechobecnymi algorytmami. Traktujemy je już jako część życia: przestały nas bulwersować reklamy kontekstowe wyświetlające się na bazie treści z ostatniej rozmowy telefonicznej albo prowadzonej w pobliżu naszego smartfona. Przestajemy zauważać, jak AI ściemnia nam w wyszukiwarce, podając wyniki niezgodne z rzeczywistością jako prawdziwe, w stylu wszechwiedzącego eksperta.
Niepostrzeżenie zaczyna w nas, ludziach, narastać uczucie przytłoczenia wszechobecnymi algorytmami. Traktujemy je już jako część życia: przestały nas bulwersować reklamy kontekstowe wyświetlające się na bazie treści z ostatniej rozmowy telefonicznej albo prowadzonej w pobliżu naszego smartfona. Przestajemy zauważać, jak AI ściemnia nam w wyszukiwarce, podając wyniki niezgodne z rzeczywistością jako prawdziwe, w stylu wszechwiedzącego eksperta.
Lista wymagań do posługi katechisty brzmi trochę jak przepis na świętość. Dodam: przepis łatwy do wykonania, jeśli ktoś już trochę umie gotować. Kto może zostać katechistą? Kim właściwie oni są? Kto decyduje o ich posłudze? Ilu jest już w Polsce? Oto skrót informacji z oficjalnych dokumentów Kościoła. 
Lista wymagań do posługi katechisty brzmi trochę jak przepis na świętość. Dodam: przepis łatwy do wykonania, jeśli ktoś już trochę umie gotować. Kto może zostać katechistą? Kim właściwie oni są? Kto decyduje o ich posłudze? Ilu jest już w Polsce? Oto skrót informacji z oficjalnych dokumentów Kościoła. 
W ostatnim czasie można obserwować w mediach dwa przykre seriale; jeden pod tytułem „Osiedle Maltańskie”, drugi pod tytułem „Zdjęcie Łukasza Litewki”. Oba pokazują jedną rzecz: są takie wartości, które ukradł nam społeczny nacisk na rozwój osobisty i „słuchanie siebie”. Nie wiem, czy są jeszcze do odzyskania.
W ostatnim czasie można obserwować w mediach dwa przykre seriale; jeden pod tytułem „Osiedle Maltańskie”, drugi pod tytułem „Zdjęcie Łukasza Litewki”. Oba pokazują jedną rzecz: są takie wartości, które ukradł nam społeczny nacisk na rozwój osobisty i „słuchanie siebie”. Nie wiem, czy są jeszcze do odzyskania.
W seminariach duchownych robi się ciekawie. Nie tylko dlatego, że kryzys powołań jakby nie maleje, łączenie kolejnych ośrodków może być pilną koniecznością już za rok-dwa, a coraz większe kłopoty sprawia utrzymanie dotychczasowych ogromnych budynków z czasów priest-boomu. Również dlatego, że statystycznie coraz większa część kleryków to pokolenie Z, a w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy zmieniła się ponad jedna trzecia rektorów.
W seminariach duchownych robi się ciekawie. Nie tylko dlatego, że kryzys powołań jakby nie maleje, łączenie kolejnych ośrodków może być pilną koniecznością już za rok-dwa, a coraz większe kłopoty sprawia utrzymanie dotychczasowych ogromnych budynków z czasów priest-boomu. Również dlatego, że statystycznie coraz większa część kleryków to pokolenie Z, a w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy zmieniła się ponad jedna trzecia rektorów.
Singli coraz więcej. Dzieci coraz mniej. Relacje, które by pozwoliły ludziom tworzyć szczęśliwe związki, w erozji. Coraz więcej lęku i niepewności. Gdy się czyta raporty i statystyki, tak się właśnie przedstawia społeczna sytuacja na dziś. Mamy w Kościele sprawdzoną wiedzę i narzędzia, by pomagać w tworzeniu mocnych i szczęśliwych związków i włączać ludzi do życzliwej, wspierającej się wspólnoty. Może byśmy je wreszcie odkopali i zaczęli ich używać z myślą o innych?
Singli coraz więcej. Dzieci coraz mniej. Relacje, które by pozwoliły ludziom tworzyć szczęśliwe związki, w erozji. Coraz więcej lęku i niepewności. Gdy się czyta raporty i statystyki, tak się właśnie przedstawia społeczna sytuacja na dziś. Mamy w Kościele sprawdzoną wiedzę i narzędzia, by pomagać w tworzeniu mocnych i szczęśliwych związków i włączać ludzi do życzliwej, wspierającej się wspólnoty. Może byśmy je wreszcie odkopali i zaczęli ich używać z myślą o innych?
Z Poznania w tym sezonie jeździ tu wakacyjny pociąg o uroczej nazwie „Bana na lofry”. Lofry to po poznańsku włóczenie się, wakacyjne wałęsanie i gdy widzę na rozkładzie tę nietypową jak na PKP nazwę, trudno mi się nie zaśmiać – to świetne podsumowanie tego, co czeka na człowieka szukającego letniego luzu i wytchnienia na Wolinie. Oficjalnie - największej polskiej wyspie.
Z Poznania w tym sezonie jeździ tu wakacyjny pociąg o uroczej nazwie „Bana na lofry”. Lofry to po poznańsku włóczenie się, wakacyjne wałęsanie i gdy widzę na rozkładzie tę nietypową jak na PKP nazwę, trudno mi się nie zaśmiać – to świetne podsumowanie tego, co czeka na człowieka szukającego letniego luzu i wytchnienia na Wolinie. Oficjalnie - największej polskiej wyspie.
Jest takie hasło, które przewija się od kilku lat w Kościele: budzenie uśpionego olbrzyma. Gdy mówią to duchowni, w pakiecie zazwyczaj jest stwierdzenie, że konieczna jest do tego pomoc – chcę to słowo podkreślić: pomoc - świeckich. Takie podejście pokazuje kilka spraw, niektóre z nich dość boleśnie, zwłaszcza w kontekście proboszczów, którzy stanowią bardzo dużą część duchowieństwa i mają na Kościół ogromny wpływ. 
Jest takie hasło, które przewija się od kilku lat w Kościele: budzenie uśpionego olbrzyma. Gdy mówią to duchowni, w pakiecie zazwyczaj jest stwierdzenie, że konieczna jest do tego pomoc – chcę to słowo podkreślić: pomoc - świeckich. Takie podejście pokazuje kilka spraw, niektóre z nich dość boleśnie, zwłaszcza w kontekście proboszczów, którzy stanowią bardzo dużą część duchowieństwa i mają na Kościół ogromny wpływ. 
Wielu katolików przyznaje się do tego, że ma kłopoty z rozumieniem części biblijnych scen. Nie zawsze to kwestia wyjaśnień czy komentarza, czasem po prostu nieumiejętność dobrego wyobrażenia sobie konkretnej sceny czy sytuacji. Co więcej, Biblia ma to do siebie, że o rzeczach "z tla" opowiada bardzo oszczędnie. Upał, który od kilku dni w Polsce paradoksalnie pozwala lepiej się wczuć i więcej zrozumieć z trzech mocnych biblijnych scen, które dużo mówią o naszym własnym życiu. 
Wielu katolików przyznaje się do tego, że ma kłopoty z rozumieniem części biblijnych scen. Nie zawsze to kwestia wyjaśnień czy komentarza, czasem po prostu nieumiejętność dobrego wyobrażenia sobie konkretnej sceny czy sytuacji. Co więcej, Biblia ma to do siebie, że o rzeczach "z tla" opowiada bardzo oszczędnie. Upał, który od kilku dni w Polsce paradoksalnie pozwala lepiej się wczuć i więcej zrozumieć z trzech mocnych biblijnych scen, które dużo mówią o naszym własnym życiu. 
DEON.pl / mł
W mediach społecznościowych pod postami osób dzielących się swoją wiarą widzę często podobne komentarze. Jak brzmią? Mniej więcej tak: jejku, ja też bym tak chciała, ale jakoś mi nie wychodzi taka relacja z Bogiem, taka wiara. Nie wiem, jak to zrobić, żeby wierzyć tak jak ty! A przecież pogłębianie swojej wiary i zaufania do Boga wcale nie jest tak trudne, jak się czasami wydaje. 
W mediach społecznościowych pod postami osób dzielących się swoją wiarą widzę często podobne komentarze. Jak brzmią? Mniej więcej tak: jejku, ja też bym tak chciała, ale jakoś mi nie wychodzi taka relacja z Bogiem, taka wiara. Nie wiem, jak to zrobić, żeby wierzyć tak jak ty! A przecież pogłębianie swojej wiary i zaufania do Boga wcale nie jest tak trudne, jak się czasami wydaje. 
Jakie kategorie ludzi mamy w polskim Kościele? Księży, siostry zakonne, zakonników płci męskiej, świeckich i… kobiety. Ten nie dla wszystkich oczywisty, mentalny podział ma się świetnie i psuje nam relacje w Kościele jak mało co.
Jakie kategorie ludzi mamy w polskim Kościele? Księży, siostry zakonne, zakonników płci męskiej, świeckich i… kobiety. Ten nie dla wszystkich oczywisty, mentalny podział ma się świetnie i psuje nam relacje w Kościele jak mało co.
W rzeczywistości pełnej niepewności, kryzysów i ciągłego przebodźcowania coraz więcej osób szuka sposobu, by odzyskać równowagę i życiowy spokój. Nie mamy się dobrze; mówi o tym rosnące zainteresowanie wszystkim, co może przynieść regenerację i wzmocnić odporność psychiczną. I właśnie tutaj katolicki Kościół, traktowany jak przeżytek daje mi coś niezwykle współczesnego: poczucie stabilności, narzędzia na czas kryzysu i wewnętrzny spokój. Skąd to się bierze? 
W rzeczywistości pełnej niepewności, kryzysów i ciągłego przebodźcowania coraz więcej osób szuka sposobu, by odzyskać równowagę i życiowy spokój. Nie mamy się dobrze; mówi o tym rosnące zainteresowanie wszystkim, co może przynieść regenerację i wzmocnić odporność psychiczną. I właśnie tutaj katolicki Kościół, traktowany jak przeżytek daje mi coś niezwykle współczesnego: poczucie stabilności, narzędzia na czas kryzysu i wewnętrzny spokój. Skąd to się bierze? 
Z przenosinami księży jest trochę jak z serialem na Netfliksie: wiadomo, że będzie następny sezon. Czy rozczaruje, czy ucieszy, się okaże. Raz w roku każda diecezja wstrzymuje na chwilę oddech, by sprawdzić zmiany. Niektóre łamią serca (bez podtekstów!), inne przynoszą ulgę. Obserwuję te procesy od lat i w tym roku mam takie trzy intuicje.
Z przenosinami księży jest trochę jak z serialem na Netfliksie: wiadomo, że będzie następny sezon. Czy rozczaruje, czy ucieszy, się okaże. Raz w roku każda diecezja wstrzymuje na chwilę oddech, by sprawdzić zmiany. Niektóre łamią serca (bez podtekstów!), inne przynoszą ulgę. Obserwuję te procesy od lat i w tym roku mam takie trzy intuicje.
Czego uczy polska szkoła w czerwcu? Widzę trzy główne umiejętności, które są wtedy trenowane ponad normę. Żadnej nie ma w podręcznikach. I zastanawiam się, kiedy wreszcie z tego ponurego, pruskiego systemu przymusu przejdziemy do czegoś bardziej odpowiedniego do życia w XXI wieku.
Czego uczy polska szkoła w czerwcu? Widzę trzy główne umiejętności, które są wtedy trenowane ponad normę. Żadnej nie ma w podręcznikach. I zastanawiam się, kiedy wreszcie z tego ponurego, pruskiego systemu przymusu przejdziemy do czegoś bardziej odpowiedniego do życia w XXI wieku.
To nie jest tekst przeciwko lekcjom religii ani tym bardziej przeciwko katechetom, których szczerze podziwiam za wytrwałość i determinację. Nie jest to też tekst przeciwko wierze i Kościołowi, co pewnie mi zaraz niektórzy zarzucą. To tekst o kilku głównych problemach, które mamy z lekcjami religii i które generują następne. Ale po kolei.
To nie jest tekst przeciwko lekcjom religii ani tym bardziej przeciwko katechetom, których szczerze podziwiam za wytrwałość i determinację. Nie jest to też tekst przeciwko wierze i Kościołowi, co pewnie mi zaraz niektórzy zarzucą. To tekst o kilku głównych problemach, które mamy z lekcjami religii i które generują następne. Ale po kolei.