Macierzyństwo dodaje nam odwagi. Pozwala odkryć, że jesteśmy wystarczające, utalentowane, silne i kruche naraz. Dostarcza niezapomnianych wrażeń, jak roller-coaster, na który ktoś nas wrzucił bez zapowiedzi. Wyciska na nas piętno elastyczności, daje doświadczyć wielkiej mocy miłości, na którą nie trzeba sobie niczym zasłużyć.
Macierzyństwo dodaje nam odwagi. Pozwala odkryć, że jesteśmy wystarczające, utalentowane, silne i kruche naraz. Dostarcza niezapomnianych wrażeń, jak roller-coaster, na który ktoś nas wrzucił bez zapowiedzi. Wyciska na nas piętno elastyczności, daje doświadczyć wielkiej mocy miłości, na którą nie trzeba sobie niczym zasłużyć.
Jestem w kwartale sakramentów: była już komunia, był ślub, w najbliższych tygodniach – druga komunia, bierzmowanie, święcenia kapłańskie. Część ogarniam jako gość, część jako gospodarz imprezy. I wciąż chodzę z poczuciem, że listy zadań jakby się nie kończą.
Jestem w kwartale sakramentów: była już komunia, był ślub, w najbliższych tygodniach – druga komunia, bierzmowanie, święcenia kapłańskie. Część ogarniam jako gość, część jako gospodarz imprezy. I wciąż chodzę z poczuciem, że listy zadań jakby się nie kończą.
Dzyń! – przychodzi wiadomość na messengerze. „Tak tylko chciałam zapytać, czy wszystko u ciebie ok, bo dawno nic nie publikowałaś” – czytam. To z jednej strony bardzo miłe, a z drugiej – pokazuje, jak daleko zaszliśmy już w tworzeniu relacji przez sieć.
Dzyń! – przychodzi wiadomość na messengerze. „Tak tylko chciałam zapytać, czy wszystko u ciebie ok, bo dawno nic nie publikowałaś” – czytam. To z jednej strony bardzo miłe, a z drugiej – pokazuje, jak daleko zaszliśmy już w tworzeniu relacji przez sieć.
Kilka dni temu katolicką cześć internetu zelektryzowała wiadomość o tym, że w archidiecezji lubelskiej biskup ogłosił „konkurs” na proboszczów szesnastu parafii. Pojawiły się natychmiast głosy zachwytu i zwątpienia: super, że można „kandydować”, do kitu, że świeccy dalej nie mają wpływu. A ja przekornie myślę, że problem jest trochę gdzie indziej.
Kilka dni temu katolicką cześć internetu zelektryzowała wiadomość o tym, że w archidiecezji lubelskiej biskup ogłosił „konkurs” na proboszczów szesnastu parafii. Pojawiły się natychmiast głosy zachwytu i zwątpienia: super, że można „kandydować”, do kitu, że świeccy dalej nie mają wpływu. A ja przekornie myślę, że problem jest trochę gdzie indziej.
Jest maj, więc temat pierwszej komunii hula mocno w mediach wszelakich: wyliczenia, ile do koperty, narzekanie na rodziców, którzy dzieciom kupują quady, robią przyjęcia za miliony monet i co tam jeszcze jest na liście komunijnych brejking newsów. I powiem szczerze: mam dość słuchania tych narzekań, oburzenia, dissowania rodziców i dzieci. I całego tego napuszonego lamentu nad pierwszokomunijnym "materializmem".
Jest maj, więc temat pierwszej komunii hula mocno w mediach wszelakich: wyliczenia, ile do koperty, narzekanie na rodziców, którzy dzieciom kupują quady, robią przyjęcia za miliony monet i co tam jeszcze jest na liście komunijnych brejking newsów. I powiem szczerze: mam dość słuchania tych narzekań, oburzenia, dissowania rodziców i dzieci. I całego tego napuszonego lamentu nad pierwszokomunijnym "materializmem".
Zachęca. Chwali. Dmucha w skrzydełka w tym swoim irytującym stylu radosnego coacha, jak skrzyżowanie labradora i marketingowca. Jeśli ci coś nie pasuje, wybierze inny sposób… nie mając pojęcia, co ci naprawdę proponuje.
Zachęca. Chwali. Dmucha w skrzydełka w tym swoim irytującym stylu radosnego coacha, jak skrzyżowanie labradora i marketingowca. Jeśli ci coś nie pasuje, wybierze inny sposób… nie mając pojęcia, co ci naprawdę proponuje.
Gdy w czwartek po południu w pociągu wreszcie pojawił się zasięg, mój facebookowy feed został zalany… Łukaszem Litewką. I łzami. Czytam wpisy ludzi od lewa do prawa i też się wzruszam. Bo, cytując, dawno nie zabolała mnie tak śmierć obcego człowieka. I zastanawiam się: czy ktoś będzie mógł go zastąpić?
Gdy w czwartek po południu w pociągu wreszcie pojawił się zasięg, mój facebookowy feed został zalany… Łukaszem Litewką. I łzami. Czytam wpisy ludzi od lewa do prawa i też się wzruszam. Bo, cytując, dawno nie zabolała mnie tak śmierć obcego człowieka. I zastanawiam się: czy ktoś będzie mógł go zastąpić?
Ostatnio przydarza mi się całkiem sporo różnych rozmów z księżmi. Dość ciekawych, ale jeszcze ciekawsze są wnioski, bo niemal w każdej rozmowie wychodzą dwa obszary, nad którymi według mnie trzeba teraz mocniej popracować.
Ostatnio przydarza mi się całkiem sporo różnych rozmów z księżmi. Dość ciekawych, ale jeszcze ciekawsze są wnioski, bo niemal w każdej rozmowie wychodzą dwa obszary, nad którymi według mnie trzeba teraz mocniej popracować.
Od kilku dni się zastanawiam, co bym zrobiła, gdyby dziewczyna z Malca była moją córką. Gdyby to moje dziecko ksiądz całował po rękach, by zaraz napiętnować je z ambony tylko po to, żeby udowodnić swoją rację, i to mijającą się z nauczaniem Kościoła.
Od kilku dni się zastanawiam, co bym zrobiła, gdyby dziewczyna z Malca była moją córką. Gdyby to moje dziecko ksiądz całował po rękach, by zaraz napiętnować je z ambony tylko po to, żeby udowodnić swoją rację, i to mijającą się z nauczaniem Kościoła.
Bycie w Kościele dla wielu osób robi się coraz trudniejsze. Powodów jest sto – chciałoby się rzec, ale nie, wcale nie, zazwyczaj jest ich tylko kilka rodzajów. Tyle, że są jak kolejne krople wpadające do beczki na wodę albo jak kolejne kamienie wkładane do plecaka.
Bycie w Kościele dla wielu osób robi się coraz trudniejsze. Powodów jest sto – chciałoby się rzec, ale nie, wcale nie, zazwyczaj jest ich tylko kilka rodzajów. Tyle, że są jak kolejne krople wpadające do beczki na wodę albo jak kolejne kamienie wkładane do plecaka.
Gdy w kościołach był czytany wiadomy list, miałam weekend offline. Kazanie było do dzieci i do poniedziałku rano nie wiedziałam nawet, że był jakiś list. Gdy zajrzałam w media społecznościowe, zalała mnie… niespotykanych rozmiarów fala wpisów o Żydach, Izraelu i judaizmie. I może dlatego ten list przyniósł tyle oburzenia i komentarzy: bo był napisany w jednej przestrzeni myślowej, a trafił do odbiorców, którzy są w zupełnie innej.
Gdy w kościołach był czytany wiadomy list, miałam weekend offline. Kazanie było do dzieci i do poniedziałku rano nie wiedziałam nawet, że był jakiś list. Gdy zajrzałam w media społecznościowe, zalała mnie… niespotykanych rozmiarów fala wpisów o Żydach, Izraelu i judaizmie. I może dlatego ten list przyniósł tyle oburzenia i komentarzy: bo był napisany w jednej przestrzeni myślowej, a trafił do odbiorców, którzy są w zupełnie innej.
Małe zranienia i duże grzechy, brak wybaczenia i poczucie opuszczenia, słabości, które po cichu zaczęły rządzić twoim życiem. Módl się z nami rozważaniami drogi krzyżowej i zostaw wszystkie swoje troski dobremu Bogu. Bo Jemu na tobie zależy bardziej, niż myślisz.
Małe zranienia i duże grzechy, brak wybaczenia i poczucie opuszczenia, słabości, które po cichu zaczęły rządzić twoim życiem. Módl się z nami rozważaniami drogi krzyżowej i zostaw wszystkie swoje troski dobremu Bogu. Bo Jemu na tobie zależy bardziej, niż myślisz.
Ostatnie trzy lata przyniosły serię zmian w diecezjach, a co za tym idzie - także w Konferencji Episkopatu Polski. Jakie zmiany czekają nas w ciągu następnych dwóch lat?
Ostatnie trzy lata przyniosły serię zmian w diecezjach, a co za tym idzie - także w Konferencji Episkopatu Polski. Jakie zmiany czekają nas w ciągu następnych dwóch lat?
Czy można dziś posłuchać Ewangelii o Męce Pańskiej tak, jakby słyszało się ją pierwszy raz w życiu? W szóstym odcinku podcastu "Ogarnij się przed niedzielą. Wielkopostne Ewangelie po świecku" Piotr Kosiarski i Marta Łysek podejmują to wyzwanie, analizując najdłuższą Ewangelię w roku - opis męki Jezusa według św. Mateusza.
Czy można dziś posłuchać Ewangelii o Męce Pańskiej tak, jakby słyszało się ją pierwszy raz w życiu? W szóstym odcinku podcastu "Ogarnij się przed niedzielą. Wielkopostne Ewangelie po świecku" Piotr Kosiarski i Marta Łysek podejmują to wyzwanie, analizując najdłuższą Ewangelię w roku - opis męki Jezusa według św. Mateusza.
- Z jednej chcielibyśmy, żeby Bóg zabierał każde cierpienie. Marta z Marią tak chciały. Wysłały do Jezusa wiadomość: ważny ci człowiek jest na skraju śmierci. Mogły mieć takie oczekiwania, że Jezus natychmiast się zjawi i coś z tym zrobi. że nie dopuści, żeby ktoś dla niego ważny stracił życie. I my czasem mamy taki obraz Boga w sobie, że to jest Bóg, który powinien usuwać wszelkie trudności z naszego życia - mówi Marta Łysek w podcaście "Ogarnij się przed niedzielą".
- Z jednej chcielibyśmy, żeby Bóg zabierał każde cierpienie. Marta z Marią tak chciały. Wysłały do Jezusa wiadomość: ważny ci człowiek jest na skraju śmierci. Mogły mieć takie oczekiwania, że Jezus natychmiast się zjawi i coś z tym zrobi. że nie dopuści, żeby ktoś dla niego ważny stracił życie. I my czasem mamy taki obraz Boga w sobie, że to jest Bóg, który powinien usuwać wszelkie trudności z naszego życia - mówi Marta Łysek w podcaście "Ogarnij się przed niedzielą".
Czujesz, że wszystko idzie źle i nie wiesz, jak się skończy to, co cię przytłacza? Oto bardzo krótkie rozważania drogi krzyżowej, które dają dużo światła i pocieszenia w trudnościach.
Czujesz, że wszystko idzie źle i nie wiesz, jak się skończy to, co cię przytłacza? Oto bardzo krótkie rozważania drogi krzyżowej, które dają dużo światła i pocieszenia w trudnościach.
- Jest takie doświadczenie, niekoniecznie związane z fizyczną śmiercią, że coś nam w życiu umiera na naszych oczach. Jest stłuczone, nie do posklejania, na wszystko jest za późno i mamy w sobie taki żal, że Bóg mógł coś z tym zrobić. I to jest bardzo trudne doświadczenie opisane w Ewangelii o śmierci Łazarza - mówi Marta Łysek w podcaście "Ogarnij się przed niedzielą".
- Jest takie doświadczenie, niekoniecznie związane z fizyczną śmiercią, że coś nam w życiu umiera na naszych oczach. Jest stłuczone, nie do posklejania, na wszystko jest za późno i mamy w sobie taki żal, że Bóg mógł coś z tym zrobić. I to jest bardzo trudne doświadczenie opisane w Ewangelii o śmierci Łazarza - mówi Marta Łysek w podcaście "Ogarnij się przed niedzielą".
Czym tak właściwie jest synod? Choć z synodalnością oswajamy się od ładnych kilku lat, wciąż nie dla wszystkich jest jasne, co to właściwie jest. Ni pies, ni wydra. Zmiany, po których nie wiadomo, czego się spodziewać. Jakieś majstrowanie przy Kościele – takie podejrzliwe spojrzenia często można zaobserwować. A jak do tego kardynał dorzuca słowa, że trzeba przeorać, to już w ogóle strach się bać.
Czym tak właściwie jest synod? Choć z synodalnością oswajamy się od ładnych kilku lat, wciąż nie dla wszystkich jest jasne, co to właściwie jest. Ni pies, ni wydra. Zmiany, po których nie wiadomo, czego się spodziewać. Jakieś majstrowanie przy Kościele – takie podejrzliwe spojrzenia często można zaobserwować. A jak do tego kardynał dorzuca słowa, że trzeba przeorać, to już w ogóle strach się bać.
DEON TV
Nie możesz się odnaleźć w swojej społeczności. Uciekasz w miejsca, w których cię nie widać. Nie chcesz już słuchać uwag na temat swojego życia. Masz dość plotek. Czujesz się nieważna, czujesz się ostatni. I totalnie daleko od świętości, choć Bóg wciąż jest dla ciebie kimś. Dobra wiadomość: Ewangelia z niedzieli pokazuje, że to świetny moment w życiu, by spotkał cię sam Bóg. I zmienił twoją codzienność jedną rozmową.
Nie możesz się odnaleźć w swojej społeczności. Uciekasz w miejsca, w których cię nie widać. Nie chcesz już słuchać uwag na temat swojego życia. Masz dość plotek. Czujesz się nieważna, czujesz się ostatni. I totalnie daleko od świętości, choć Bóg wciąż jest dla ciebie kimś. Dobra wiadomość: Ewangelia z niedzieli pokazuje, że to świetny moment w życiu, by spotkał cię sam Bóg. I zmienił twoją codzienność jedną rozmową.
Siedemnastolatek zamordował w Kadłubie dwie osoby z rodziny i transmitował zbrodnię w mediach społecznościowych. Jeden ze specjalistów od zbrodni mówi, że z zabójstwem o takiej drastyczności jeszcze się nie spotkał. Szczegóły są straszne, ale nie o nich będzie. Będzie o tym, co mogą i czego nie robią właściciele mediów społecznościowych, gdy chodzi o nasze dzieci. I o tym, jak głęboki sens ma zakaz social mediów przed 15 rokiem życia.
Siedemnastolatek zamordował w Kadłubie dwie osoby z rodziny i transmitował zbrodnię w mediach społecznościowych. Jeden ze specjalistów od zbrodni mówi, że z zabójstwem o takiej drastyczności jeszcze się nie spotkał. Szczegóły są straszne, ale nie o nich będzie. Będzie o tym, co mogą i czego nie robią właściciele mediów społecznościowych, gdy chodzi o nasze dzieci. I o tym, jak głęboki sens ma zakaz social mediów przed 15 rokiem życia.
{{ article.published_at }}
{{ article.description }}
{{ article.description }}