Gdy na twojej drodze pojawia się Rafał, to znaczy, że Bóg ma pomysł na twoje uzdrowienie, wysłuchał twojej modlitwy i zaczął działać, ale w życiu nie wpadniesz na to, co się po drodze może wydarzyć.
Gdy na twojej drodze pojawia się Rafał, to znaczy, że Bóg ma pomysł na twoje uzdrowienie, wysłuchał twojej modlitwy i zaczął działać, ale w życiu nie wpadniesz na to, co się po drodze może wydarzyć.
Dlaczego tak mocno spada liczba powołań? Na to pytanie padło już wiele odpowiedzi, a ja chcę dziś zadać je inaczej: po co zaczyna nam brakować powołań kapłańskich?
Dlaczego tak mocno spada liczba powołań? Na to pytanie padło już wiele odpowiedzi, a ja chcę dziś zadać je inaczej: po co zaczyna nam brakować powołań kapłańskich?
Częstochowa, potem Freiburg, później Nowe Miasto i Warszawa. A to tylko kawałek października. – Kalendarz na ten miesiąc mam już wypełniony – uśmiecha się Magda. To dzięki niej na drogi wyjechał różowy bus, w soczystym kolorze wypromowanym niedawno przez hitowy film o Barbie. Ale ten bus nie promuje słynnej lalki; jest po to, żeby przypominać, że istnieje… teologia ciała. I mówić tym, jak ona właściwie działa w normalnym życiu.
Częstochowa, potem Freiburg, później Nowe Miasto i Warszawa. A to tylko kawałek października. – Kalendarz na ten miesiąc mam już wypełniony – uśmiecha się Magda. To dzięki niej na drogi wyjechał różowy bus, w soczystym kolorze wypromowanym niedawno przez hitowy film o Barbie. Ale ten bus nie promuje słynnej lalki; jest po to, żeby przypominać, że istnieje… teologia ciała. I mówić tym, jak ona właściwie działa w normalnym życiu.
Są takie dwa proste ćwiczenia, które pomagają trzeźwo i spokojnie spojrzeć na rzeczywistość w chwilach, gdy ta rzeczywistość zaczyna nas nadmiernie niepokoić i stresować.
Są takie dwa proste ćwiczenia, które pomagają trzeźwo i spokojnie spojrzeć na rzeczywistość w chwilach, gdy ta rzeczywistość zaczyna nas nadmiernie niepokoić i stresować.
"Na życie mam tylko jeden plan" - ten refren szybko wpada w ucho, a melodia zostaje w głowie na dłużej i ani się obejrzysz, a chodzisz po domu nucąc kawałek o świętym nastolatku. To utwór stworzony i nagrany w Krakowie, a jego tekst mówi o sposobie na życie Carlo Acutisa. 
"Na życie mam tylko jeden plan" - ten refren szybko wpada w ucho, a melodia zostaje w głowie na dłużej i ani się obejrzysz, a chodzisz po domu nucąc kawałek o świętym nastolatku. To utwór stworzony i nagrany w Krakowie, a jego tekst mówi o sposobie na życie Carlo Acutisa. 
Prokrastynacja często jest mylona z lenistwem. To odkładanie rzeczy pro cras – czyli „na jutro”. Jej przyczyny są różne. Może to być zmęczenia podejmowaniem decyzji, lęk przed porażką albo sukcesem, perfekcjonizm, trudności emocjonalne albo brak umiejętności organizowania czasu. W życiu wiary prokrastynacja wygląda podobnie, choć jej przyczyny są trochę inne. Oto pięć z nich - i sposoby na to, jak sobie z nimi poradzić.
Prokrastynacja często jest mylona z lenistwem. To odkładanie rzeczy pro cras – czyli „na jutro”. Jej przyczyny są różne. Może to być zmęczenia podejmowaniem decyzji, lęk przed porażką albo sukcesem, perfekcjonizm, trudności emocjonalne albo brak umiejętności organizowania czasu. W życiu wiary prokrastynacja wygląda podobnie, choć jej przyczyny są trochę inne. Oto pięć z nich - i sposoby na to, jak sobie z nimi poradzić.
Po moim ostatnim, gorzkim tekście o zdradach księży i potrzebie nawracania się, który w pewnych środowiskach wywołał małą burzę (ładnie mówiąc), chcę odpowiedzieć na kilka zaskakujących myśli, które krążą po sieci właśnie w temacie „księży, którzy są tylko ludźmi”.
Po moim ostatnim, gorzkim tekście o zdradach księży i potrzebie nawracania się, który w pewnych środowiskach wywołał małą burzę (ładnie mówiąc), chcę odpowiedzieć na kilka zaskakujących myśli, które krążą po sieci właśnie w temacie „księży, którzy są tylko ludźmi”.
Czy edukacja zdrowotna jest niemoralna? Czy katolicy powinni wypisać z niej dzieci? A może to niezwykle potrzebny przedmiot, który ochroni młodych ludzi przed wieloma zagrożeniami? Spór wokół edukacji zdrowotnej osiąga wysokie temperatury. A nowy rok szkolny już się zaczął i trzeba podjąć decyzję. 
Czy edukacja zdrowotna jest niemoralna? Czy katolicy powinni wypisać z niej dzieci? A może to niezwykle potrzebny przedmiot, który ochroni młodych ludzi przed wieloma zagrożeniami? Spór wokół edukacji zdrowotnej osiąga wysokie temperatury. A nowy rok szkolny już się zaczął i trzeba podjąć decyzję. 
Jak większość polskich katolików zostałam w piątek z rana dojechana kolejnym skandalem z niemoralnością w tle: oto charyzmatyczny ksiądz, zakonnik, który dawał świetne rady w sprawie walki z grzechem tylu mężczyznom i utrzymywał, że jedyną kobietą w jego życiu jest Matka Boża, okazał się lowelasem używającym charyzmy do uwodzenia kobiet.
Jak większość polskich katolików zostałam w piątek z rana dojechana kolejnym skandalem z niemoralnością w tle: oto charyzmatyczny ksiądz, zakonnik, który dawał świetne rady w sprawie walki z grzechem tylu mężczyznom i utrzymywał, że jedyną kobietą w jego życiu jest Matka Boża, okazał się lowelasem używającym charyzmy do uwodzenia kobiet.
Z końcem sierpnia w kwestiach lekcji religii z etapu wielkiej niewiadomej weszliśmy w etap wielkich zmian, zwolnień i cięć. Konkretne dane z całej Polski poznamy dopiero w październiku, gdy do Episkopatu dotrą wszystkie informacje z diecezji; na razie wiadomo, że nauczyciele religii masowo tracą pracę. Wiele z nich to matki w średnim wieku, czyli mocno narażona na rynku pracy grupa kobiet.   
Z końcem sierpnia w kwestiach lekcji religii z etapu wielkiej niewiadomej weszliśmy w etap wielkich zmian, zwolnień i cięć. Konkretne dane z całej Polski poznamy dopiero w październiku, gdy do Episkopatu dotrą wszystkie informacje z diecezji; na razie wiadomo, że nauczyciele religii masowo tracą pracę. Wiele z nich to matki w średnim wieku, czyli mocno narażona na rynku pracy grupa kobiet.   
Trudno mi sobie wyobrazić wypalonego i zgorzkniałego Jezusa, narzekającego w duchu, że musi jeszcze kogoś uzdrowić, a jest już taki zmęczony, i z wiecznymi pretensjami do uczniów, że w ogóle nie doceniają Jego nauki i poświęcenia. Ale wciąż spotykam ludzi, którzy uważają, że właśnie tak należy żyć, gdy się jest chrześcijaninem. Składać z siebie nieustannie ofiarę. Najlepiej całopalną.
Trudno mi sobie wyobrazić wypalonego i zgorzkniałego Jezusa, narzekającego w duchu, że musi jeszcze kogoś uzdrowić, a jest już taki zmęczony, i z wiecznymi pretensjami do uczniów, że w ogóle nie doceniają Jego nauki i poświęcenia. Ale wciąż spotykam ludzi, którzy uważają, że właśnie tak należy żyć, gdy się jest chrześcijaninem. Składać z siebie nieustannie ofiarę. Najlepiej całopalną.
To nie jest tekst przeciwko proboszczom. To jest tekst dla nich. Napisany dlatego, że może być lepiej. I dlatego, że często nie jest. To tylko wycinek tematu i obserwacje ze świeckiego punktu widzenia, który jest najczęściej ignorowany, a tylko z rzadka brany pod uwagę, a w tekście słychać głosy osób, które nigdy nie dostały szansy, żeby móc o tym, czego doświadczają w swoim parafialnym kościele, powiedzieć wprost.    
To nie jest tekst przeciwko proboszczom. To jest tekst dla nich. Napisany dlatego, że może być lepiej. I dlatego, że często nie jest. To tylko wycinek tematu i obserwacje ze świeckiego punktu widzenia, który jest najczęściej ignorowany, a tylko z rzadka brany pod uwagę, a w tekście słychać głosy osób, które nigdy nie dostały szansy, żeby móc o tym, czego doświadczają w swoim parafialnym kościele, powiedzieć wprost.    
Ze świętym Ignacym nie jestem zaprzyjaźniona. Ja jestem, on jest, nie przeszkadzamy sobie. Szczerze podziwiam jezuitów, że potrafią przebrnąć przez ciężkość treści i języka, jaka dla mnie jest w duchowych wskazówkach zostawionych przez Ignacego. Ale za każdym razem, gdy podczas rekolekcji zabieram się za ignacjańską medytację, mam poczucie, że zaczyna się mocno dziać. I że to bardzo uprzywilejowane miejsce spotkania z Bogiem. 
Ze świętym Ignacym nie jestem zaprzyjaźniona. Ja jestem, on jest, nie przeszkadzamy sobie. Szczerze podziwiam jezuitów, że potrafią przebrnąć przez ciężkość treści i języka, jaka dla mnie jest w duchowych wskazówkach zostawionych przez Ignacego. Ale za każdym razem, gdy podczas rekolekcji zabieram się za ignacjańską medytację, mam poczucie, że zaczyna się mocno dziać. I że to bardzo uprzywilejowane miejsce spotkania z Bogiem. 
Marta ma pewną cudowną cechę: nie zraża się ani nie obraża. Wierzy. I ma wyjątkowy zestaw talentów. Bo w całej puli możliwych talentów nie wszystkie są spektakularne i robią wrażenie. Niektóre po prostu pozwalają świetnie ogarnąć zwykłe życie. Dają prostą radość. Służą tak, że świat staje się lepszym miejscem, a inni spokojnie mogą spotykać się z Jezusem. 
Marta ma pewną cudowną cechę: nie zraża się ani nie obraża. Wierzy. I ma wyjątkowy zestaw talentów. Bo w całej puli możliwych talentów nie wszystkie są spektakularne i robią wrażenie. Niektóre po prostu pozwalają świetnie ogarnąć zwykłe życie. Dają prostą radość. Służą tak, że świat staje się lepszym miejscem, a inni spokojnie mogą spotykać się z Jezusem. 
W sobotę pisałam tekst o zbiórce „na misje” głośnej ostatnio pary, czyli Klaudii Domańskiej i Krzysztofa Dzieńkowskiego, która oburzyła część katolickiej społeczności. Klaudia w dość zaskakujący sposób odniosła się do mojego tekstu, czuję się więc wywołana do tablicy. Ale po kolei.
W sobotę pisałam tekst o zbiórce „na misje” głośnej ostatnio pary, czyli Klaudii Domańskiej i Krzysztofa Dzieńkowskiego, która oburzyła część katolickiej społeczności. Klaudia w dość zaskakujący sposób odniosła się do mojego tekstu, czuję się więc wywołana do tablicy. Ale po kolei.
Lipiec byłby nudny bez żadnej dramy. Od kilku dni można w katolickich rejonach internetu obserwować „katodramę” w wykonaniu byłego już jezuity i jego społeczności, która poproszona o wsparcie „ewangelizacji w Rzymie” zareagowała… niekoniecznie entuzjazmem.
Lipiec byłby nudny bez żadnej dramy. Od kilku dni można w katolickich rejonach internetu obserwować „katodramę” w wykonaniu byłego już jezuity i jego społeczności, która poproszona o wsparcie „ewangelizacji w Rzymie” zareagowała… niekoniecznie entuzjazmem.
- Skróciłbym czas formacji seminarium: po trzech latach klerycy powinni już mieszkać i pracować na parafiach i stamtąd dojeżdżać na wykłady. Ludzi bez pasji nie powinniśmy dopuszczać do kapłaństwa, bo nam się księża rozlecą później na parafiach. Jeśli nie ma pasji, łatwo o kryzys. Wtedy bardzo często definicja świętości kapłańskiej brzmi: permanentny brak okazji do grzechu. No i trzeba, żeby klerycy się nauczyli dialogu i słuchania, bo w wielu wypadkach ludzie potrzebują, żeby ksiądz wysłuchał, spróbował zrozumieć - mówi ks. prof. Jan Żelazny w rozmowie z Martą Łysek.
- Skróciłbym czas formacji seminarium: po trzech latach klerycy powinni już mieszkać i pracować na parafiach i stamtąd dojeżdżać na wykłady. Ludzi bez pasji nie powinniśmy dopuszczać do kapłaństwa, bo nam się księża rozlecą później na parafiach. Jeśli nie ma pasji, łatwo o kryzys. Wtedy bardzo często definicja świętości kapłańskiej brzmi: permanentny brak okazji do grzechu. No i trzeba, żeby klerycy się nauczyli dialogu i słuchania, bo w wielu wypadkach ludzie potrzebują, żeby ksiądz wysłuchał, spróbował zrozumieć - mówi ks. prof. Jan Żelazny w rozmowie z Martą Łysek.
Psucie dziecka nie jest trudne i w 2025 roku nie ma nic wspólnego z rozpieszczaniem i kupowaniem za dużej ilości słodyczy. Wystarczy do tego smartfon. A skutki są straszne.
Psucie dziecka nie jest trudne i w 2025 roku nie ma nic wspólnego z rozpieszczaniem i kupowaniem za dużej ilości słodyczy. Wystarczy do tego smartfon. A skutki są straszne.
Ostatnie tygodnie zamiast spokojnego sezonu ogórkowego wyprodukowały nam mały medialny serial pod tytułem "Rewolucja w Katolickiej Agencji Informacyjnej". Serial ma już kilka odcinków, pełnych emocji i dużych słów, a w tle jest oczywiście cięcie kosztów. Tylko czy zmiany w KAI zachodzą z przyczyn finansowych? Nie jestem przekonana. 
Ostatnie tygodnie zamiast spokojnego sezonu ogórkowego wyprodukowały nam mały medialny serial pod tytułem "Rewolucja w Katolickiej Agencji Informacyjnej". Serial ma już kilka odcinków, pełnych emocji i dużych słów, a w tle jest oczywiście cięcie kosztów. Tylko czy zmiany w KAI zachodzą z przyczyn finansowych? Nie jestem przekonana. 
Łączenie parafii staje się powoli rzeczywistością w kolejnych polskich diecezjach. Przyczyna jest oczywista: brakuje księży, nie ma kim obsadzać parafii, swoje robi także mało optymistyczna demografia. Na pierwszy ogień idą najmniejsze parafie w diecezjach, w których braki kadrowe w szeregach duchownych najbardziej dają się we znaki. 
Łączenie parafii staje się powoli rzeczywistością w kolejnych polskich diecezjach. Przyczyna jest oczywista: brakuje księży, nie ma kim obsadzać parafii, swoje robi także mało optymistyczna demografia. Na pierwszy ogień idą najmniejsze parafie w diecezjach, w których braki kadrowe w szeregach duchownych najbardziej dają się we znaki.