Po obejrzeniu nowego filmu braci Sekielskich towarzyszy mi w zasadzie jedna myśl: za głęboki kryzys Kościoła w Polsce nie odpowiadają takie filmy jak „Kler”, „Tylko nie mów nikomu”, czy wreszcie „Zabawa w chowanego”. Przyczyną jest poważna choroba trawiąca kościelne struktury od wewnątrz. I im mocniej jest negowana, tym większe zbiera żniwo.
Po obejrzeniu nowego filmu braci Sekielskich towarzyszy mi w zasadzie jedna myśl: za głęboki kryzys Kościoła w Polsce nie odpowiadają takie filmy jak „Kler”, „Tylko nie mów nikomu”, czy wreszcie „Zabawa w chowanego”. Przyczyną jest poważna choroba trawiąca kościelne struktury od wewnątrz. I im mocniej jest negowana, tym większe zbiera żniwo.
Ikona, świeca, krzesło. Na krześle laptop, a na jego ekranie widok minimalistycznego wnętrza kaplicy. Na podłodze leży koc, tymczasowo sprawujący funkcję klęcznika. Tak w skrócie wygląda mój domowy kościół, do którego „chodzę” niemal codziennie od czasu ogłoszenia światowej pandemii i zaostrzenia związanych z nią restrykcji.
Ikona, świeca, krzesło. Na krześle laptop, a na jego ekranie widok minimalistycznego wnętrza kaplicy. Na podłodze leży koc, tymczasowo sprawujący funkcję klęcznika. Tak w skrócie wygląda mój domowy kościół, do którego „chodzę” niemal codziennie od czasu ogłoszenia światowej pandemii i zaostrzenia związanych z nią restrykcji.
W tym całym informacyjnym zgiełku i zamieszaniu jest jeszcze coś, co sprawia, że nie mogę zaszyć się w swojej domowej jaskini i milczeć. Tym czymś jest niepokojące przekonanie, że walka ze śmiercionośnym wirusem po raz kolejny obnażyła słabość Kościoła (a przynajmniej niemałej jego części), w którym żyję.
W tym całym informacyjnym zgiełku i zamieszaniu jest jeszcze coś, co sprawia, że nie mogę zaszyć się w swojej domowej jaskini i milczeć. Tym czymś jest niepokojące przekonanie, że walka ze śmiercionośnym wirusem po raz kolejny obnażyła słabość Kościoła (a przynajmniej niemałej jego części), w którym żyję.
W ośrodkach dla uchodźców słyszałam historie, w których to brak wody i susza, były powodem wojny. Czytam czasem na forach: "jak zacznie brakować wody, to trzeba będzie znaleźć swoje miejsce, gdzie jest do niej dostęp i nauczyć się obsługiwać broń, by bronić tego miejsca". Szczerze mówiąc, nie chciałabym dożyć takich czasów - mówi Olga Ślepowrońska, psychoterapeutka i aktywistka społeczna, organizująca spotkania grupy wsparcia dla osób zaniepokojonych zmianami klimatycznymi.
W ośrodkach dla uchodźców słyszałam historie, w których to brak wody i susza, były powodem wojny. Czytam czasem na forach: "jak zacznie brakować wody, to trzeba będzie znaleźć swoje miejsce, gdzie jest do niej dostęp i nauczyć się obsługiwać broń, by bronić tego miejsca". Szczerze mówiąc, nie chciałabym dożyć takich czasów - mówi Olga Ślepowrońska, psychoterapeutka i aktywistka społeczna, organizująca spotkania grupy wsparcia dla osób zaniepokojonych zmianami klimatycznymi.
Codziennie jesteśmy zalewani kolejnymi statystykami dotyczącymi zgonów, nowych zakażeń i - Bogu dzięki coraz częściej - wyzdrowień. Potrafimy być jeszcze dobrzy, czuli, empatyczni i odpowiedzialni, o czym świadczy wysyp wszelkiego rodzaju internetowych grup samopomocy.
Codziennie jesteśmy zalewani kolejnymi statystykami dotyczącymi zgonów, nowych zakażeń i - Bogu dzięki coraz częściej - wyzdrowień. Potrafimy być jeszcze dobrzy, czuli, empatyczni i odpowiedzialni, o czym świadczy wysyp wszelkiego rodzaju internetowych grup samopomocy.
2 miesiące temu
Marta Titaniec
Co jest złego w tym, że chcemy jako katoliczki mieć wpływ na kształt mojego Kościoła? To moja definicja bycia feministką w Kościele.
Co jest złego w tym, że chcemy jako katoliczki mieć wpływ na kształt mojego Kościoła? To moja definicja bycia feministką w Kościele.
Komasa ponownie wsadza w kij mrowisko, pytając, czy nadal potrafimy rozmawiać i czy szanujemy wartość wypowiadanego słowa.
Komasa ponownie wsadza w kij mrowisko, pytając, czy nadal potrafimy rozmawiać i czy szanujemy wartość wypowiadanego słowa.
„Liczę na to, że mój obraz ks. Ziei pozostawi pragnienie spotkania i dialogu ponad podziałami” – powiedział w rozmowie z KAI Robert Gliński, reżyser filmu „Zieja”. Choć w kontekście kampanijnej nerwówki w Polsce i zamieszania wokół szalejącej na świecie epidemii koronawirusa nadzieja ta wydaje się nieco na wyrost to właśnie takich filmów, a przede wszystkim autorytetów - pokroju ks. Jana Ziei - potrzeba nam dziś w sposób szczególny.
„Liczę na to, że mój obraz ks. Ziei pozostawi pragnienie spotkania i dialogu ponad podziałami” – powiedział w rozmowie z KAI Robert Gliński, reżyser filmu „Zieja”. Choć w kontekście kampanijnej nerwówki w Polsce i zamieszania wokół szalejącej na świecie epidemii koronawirusa nadzieja ta wydaje się nieco na wyrost to właśnie takich filmów, a przede wszystkim autorytetów - pokroju ks. Jana Ziei - potrzeba nam dziś w sposób szczególny.
Żydzi, środowiska LGBT+, jezuici , a nawet polski Episkopat - chyba łatwiej i szybciej byłoby wymienić grupy społeczne, których abp Lenga w swoim wykładzie nie obraża. Przekonuje też, że kondycją „zastraszonych” hierarchów w Polsce powinien zająć się psychiatra lub egzorcysta.
Żydzi, środowiska LGBT+, jezuici , a nawet polski Episkopat - chyba łatwiej i szybciej byłoby wymienić grupy społeczne, których abp Lenga w swoim wykładzie nie obraża. Przekonuje też, że kondycją „zastraszonych” hierarchów w Polsce powinien zająć się psychiatra lub egzorcysta.
- Nie zgodzę się z tym, że stan wojny jest czymś normalnym. Andrea Riccardi, założyciel Sant’Egidio, mówi, że wojna jest matką wszelkiego ubóstwa - mówi Magdalena Wolnik.
- Nie zgodzę się z tym, że stan wojny jest czymś normalnym. Andrea Riccardi, założyciel Sant’Egidio, mówi, że wojna jest matką wszelkiego ubóstwa - mówi Magdalena Wolnik.
Problem polega na tym, że tu wcale nie chodzi o panikę, ale o … empatię. Ale najpierw trzeba dostrzec, że za suchymi statystykami i cyframi w rzeczywistości stoją ludzie.
Problem polega na tym, że tu wcale nie chodzi o panikę, ale o … empatię. Ale najpierw trzeba dostrzec, że za suchymi statystykami i cyframi w rzeczywistości stoją ludzie.
Z zasłużonymi ludźmi często bywa tak, że ich autorytet usiłuje być zawłaszczany przez to, czy inne środowisko. Zbliżająca się beatyfikacja kardynała Stefana Wyszyńskiego grozi podobnym schematem zaszufladkowania go. Nie pozwólmy na to.
Z zasłużonymi ludźmi często bywa tak, że ich autorytet usiłuje być zawłaszczany przez to, czy inne środowisko. Zbliżająca się beatyfikacja kardynała Stefana Wyszyńskiego grozi podobnym schematem zaszufladkowania go. Nie pozwólmy na to.
Jeśli mówimy, że mamy w domu, w relacjach, czy w pracy „kocioł”, to pamiętajmy, że trzeba go wypełnić żywą wodą - wodą święconą, a nie żrącym kwasem. Podobnie jest z Kościołem jako instytucją - mówi s. Michaela Rak, inicjatorka i dyrektorka Hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie, nominowana do nagrody "Okulary ks. Kaczkowskiego. Nie widzę przeszkód”.
Jeśli mówimy, że mamy w domu, w relacjach, czy w pracy „kocioł”, to pamiętajmy, że trzeba go wypełnić żywą wodą - wodą święconą, a nie żrącym kwasem. Podobnie jest z Kościołem jako instytucją - mówi s. Michaela Rak, inicjatorka i dyrektorka Hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie, nominowana do nagrody "Okulary ks. Kaczkowskiego. Nie widzę przeszkód”.
Gdy Muniek mówi szczerze o swoich relacjach z żoną i rodziną, o tym, jak blisko był depresji, rozwodu i myśli samobójczych, jak regularnie płakał podczas jazdy samochodem, jak odnalazł część siebie w psychoterapii, odnajdujemy człowieczeństwo bez znieczulenia.
Gdy Muniek mówi szczerze o swoich relacjach z żoną i rodziną, o tym, jak blisko był depresji, rozwodu i myśli samobójczych, jak regularnie płakał podczas jazdy samochodem, jak odnalazł część siebie w psychoterapii, odnajdujemy człowieczeństwo bez znieczulenia.
Pewne mechanizmy są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Kiedyś mogły zdawać egzamin, dziś odbieramy je jako szkodliwe, zarówno indywidualnie, jak i społecznie. Jeśli dziecko słyszy, że nie wolno kraść, a jednocześnie widzi jak ojciec wynosi materiały z pracy, dostaje komunikat pt. „reguła regułą, ale życie życiem”. I tak się rodzi relatywizm - mówi Deonowi psychoterapeuta i dyrektor Studium Psychoterapii Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich, ks. Stanisław Tokarski MS.
Pewne mechanizmy są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Kiedyś mogły zdawać egzamin, dziś odbieramy je jako szkodliwe, zarówno indywidualnie, jak i społecznie. Jeśli dziecko słyszy, że nie wolno kraść, a jednocześnie widzi jak ojciec wynosi materiały z pracy, dostaje komunikat pt. „reguła regułą, ale życie życiem”. I tak się rodzi relatywizm - mówi Deonowi psychoterapeuta i dyrektor Studium Psychoterapii Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich, ks. Stanisław Tokarski MS.
Nie mam zamiaru demonizować makijażu i zupełnie rezygnować z możliwości uwydatnienia swoich atutów. Różnica polega na tym, że dziś mam wybór - to ja decyduję, czy danego dnia sięgnę po czerwoną pomadkę i tusz do rzęs, a nie moje kompleksy.
Nie mam zamiaru demonizować makijażu i zupełnie rezygnować z możliwości uwydatnienia swoich atutów. Różnica polega na tym, że dziś mam wybór - to ja decyduję, czy danego dnia sięgnę po czerwoną pomadkę i tusz do rzęs, a nie moje kompleksy.
Spotykamy się w tych rekolekcjach ponad podziałami, co dla mnie jest znakiem powszechności Kościoła. Możemy wyjść z różnych pozycji, a spotkać się w jakimś miejscu i zgodzić się co do pewnych spraw. To bardzo szerokie, uniwersalne rekolekcje, skierowane absolutnie do wszystkich.
Spotykamy się w tych rekolekcjach ponad podziałami, co dla mnie jest znakiem powszechności Kościoła. Możemy wyjść z różnych pozycji, a spotkać się w jakimś miejscu i zgodzić się co do pewnych spraw. To bardzo szerokie, uniwersalne rekolekcje, skierowane absolutnie do wszystkich.
Coraz częściej dociera do mnie, że ciągłe narzekanie na naszych hierarchów i demonstracyjne odcinanie się od ich mniej lub bardziej sensownych wypowiedzi zaczyna niszczyć naszą wspólnotę.
Coraz częściej dociera do mnie, że ciągłe narzekanie na naszych hierarchów i demonstracyjne odcinanie się od ich mniej lub bardziej sensownych wypowiedzi zaczyna niszczyć naszą wspólnotę.
Dopiero z perspektywy osoby dorosłej widzę, ile wysiłku muszę włożyć w to, by urlopowy odpoczynek nie stał się łatwą okazją do nadwątlenia życia duchowego.
Dopiero z perspektywy osoby dorosłej widzę, ile wysiłku muszę włożyć w to, by urlopowy odpoczynek nie stał się łatwą okazją do nadwątlenia życia duchowego.
Radosne uwielbienie we wspólnocie, czy modlitwa serca? Msza w rycie trydenckim, czy ta z modlitwą o uzdrowienie? Powtarzalność różańca, czy spontaniczny dialog z Bogiem? W Kościele mamy wiele dróg duchowego rozwoju. Zamiast wydawania arbitralnych werdyktów która z nich jest "naj", warto czasem "zboczyć" z ulubionej formy spotykania się z Bogiem. Chociażby po to, by dać Mu się zaskoczyć.
Radosne uwielbienie we wspólnocie, czy modlitwa serca? Msza w rycie trydenckim, czy ta z modlitwą o uzdrowienie? Powtarzalność różańca, czy spontaniczny dialog z Bogiem? W Kościele mamy wiele dróg duchowego rozwoju. Zamiast wydawania arbitralnych werdyktów która z nich jest "naj", warto czasem "zboczyć" z ulubionej formy spotykania się z Bogiem. Chociażby po to, by dać Mu się zaskoczyć.