Każdy z nas – przynajmniej ci starsi – od dzieciństwa wie, że „w Pacanowie kozy kują”. Od takiego krótkiego wierszyka rozpoczynała się emisja każdego odcinka bajki na dobranoc, na którą czekaliśmy niecierpliwie i dzięki której poznaliśmy kawał świata (o wiele ciekawszego niż ten nasz PRL-owski). Autorem tej historii, w całości napisanej wierszem, jest Kornel Makuszyński, który prawdziwą sławę zdobył właśnie jako autor tekstów dla dzieci i młodzieży.
Każdy z nas – przynajmniej ci starsi – od dzieciństwa wie, że „w Pacanowie kozy kują”. Od takiego krótkiego wierszyka rozpoczynała się emisja każdego odcinka bajki na dobranoc, na którą czekaliśmy niecierpliwie i dzięki której poznaliśmy kawał świata (o wiele ciekawszego niż ten nasz PRL-owski). Autorem tej historii, w całości napisanej wierszem, jest Kornel Makuszyński, który prawdziwą sławę zdobył właśnie jako autor tekstów dla dzieci i młodzieży.
Papież Leon przypomniał niedawno, że uczestniczenie w mszy transmitowanej przez media nie jest alternatywną formą dla realnego uczestniczenia w liturgii sprawowanej w kościele. Taka forma jest ważna wyłącznie w przypadku osób, które fizycznie w kościele nie mogą się pojawić. Dla wszystkich innych jest nieważna. A przecież jeszcze niedawno namawialiśmy ludzi, aby właśnie w taki sposób przeżywali Eucharystię. Jak to jest naprawdę?
Papież Leon przypomniał niedawno, że uczestniczenie w mszy transmitowanej przez media nie jest alternatywną formą dla realnego uczestniczenia w liturgii sprawowanej w kościele. Taka forma jest ważna wyłącznie w przypadku osób, które fizycznie w kościele nie mogą się pojawić. Dla wszystkich innych jest nieważna. A przecież jeszcze niedawno namawialiśmy ludzi, aby właśnie w taki sposób przeżywali Eucharystię. Jak to jest naprawdę?
Zanim dorośliśmy i sami staliśmy się „grubymi i śmiesznymi misiami”, każdy z nas miał swojego pluszowego misia – takiego ulubionego, który wiedział o wszystkich naszych snach i z którym kiedyś niełatwo było się rozstać. Ale pamiętamy też pewnego misia z ekranu telewizora, który raz w tygodniu śpiewał nam na dobranoc. Proponuję dziś wieczór wspomnień.
Zanim dorośliśmy i sami staliśmy się „grubymi i śmiesznymi misiami”, każdy z nas miał swojego pluszowego misia – takiego ulubionego, który wiedział o wszystkich naszych snach i z którym kiedyś niełatwo było się rozstać. Ale pamiętamy też pewnego misia z ekranu telewizora, który raz w tygodniu śpiewał nam na dobranoc. Proponuję dziś wieczór wspomnień.
Zaczął się kolejny rok akademicki. W największych miastach znacząco wzrosła populacja, pojawiły się korki na drogach, a w komunikacji miejskiej ścisk. Właściciele mieszkań znów wywindowali ceny, trochę trudniej jest o dorywczą pracę, obudziły się duszpasterstwa akademickie, a na wszystkich uczelniach rozpoczęła się nerwowa weryfikacja tych, którzy deklarowali, że właśnie tu chcą rozpocząć studia. Od czasów PRL-u świat akademicki przeszedł niewyobrażalną transformację, wciąż jednak początek roku akademickiego jest tą oczywistą i ostateczną granicą wakacji i… jesieni.
Zaczął się kolejny rok akademicki. W największych miastach znacząco wzrosła populacja, pojawiły się korki na drogach, a w komunikacji miejskiej ścisk. Właściciele mieszkań znów wywindowali ceny, trochę trudniej jest o dorywczą pracę, obudziły się duszpasterstwa akademickie, a na wszystkich uczelniach rozpoczęła się nerwowa weryfikacja tych, którzy deklarowali, że właśnie tu chcą rozpocząć studia. Od czasów PRL-u świat akademicki przeszedł niewyobrażalną transformację, wciąż jednak początek roku akademickiego jest tą oczywistą i ostateczną granicą wakacji i… jesieni.
Na dzisiejszy wieczór proponuję żartobliwy wierszyk o chytrym lisku, który okazuje się jednak mniej przebiegły niż głupiutka kurka, która miała się stać jego zdobyczą. Wierszyk w swym morale jednak nie jest tak prosty, jak by się mogło wydawać na pierwszy rzut oka, bo pokazuje, jak łatwo (czasami) dajemy się oszukać, a z drugiej strony podpowiada, że wcale nie jest trudno obronić się przed nieszczęściem – wystarczy tylko słuchać mądrzejszych od nas.
Na dzisiejszy wieczór proponuję żartobliwy wierszyk o chytrym lisku, który okazuje się jednak mniej przebiegły niż głupiutka kurka, która miała się stać jego zdobyczą. Wierszyk w swym morale jednak nie jest tak prosty, jak by się mogło wydawać na pierwszy rzut oka, bo pokazuje, jak łatwo (czasami) dajemy się oszukać, a z drugiej strony podpowiada, że wcale nie jest trudno obronić się przed nieszczęściem – wystarczy tylko słuchać mądrzejszych od nas.
Pamiętacie Psalm 8? To ten, w którym autor zachwyca się widokiem „nieba, dzieła palców Bożych” oraz człowiekiem, czyli „koroną stworzenia”, a także tym wszystkim, co go otacza. Cały stworzony świat został wymyślony, zaprojektowany i „wykonany” przez Boga dla… człowieka – aby było mu dobrze na ziemi. Właśnie o tym wszystkim mówi Psalm 8, czyli modlitwa człowieka szczęśliwego.
Pamiętacie Psalm 8? To ten, w którym autor zachwyca się widokiem „nieba, dzieła palców Bożych” oraz człowiekiem, czyli „koroną stworzenia”, a także tym wszystkim, co go otacza. Cały stworzony świat został wymyślony, zaprojektowany i „wykonany” przez Boga dla… człowieka – aby było mu dobrze na ziemi. Właśnie o tym wszystkim mówi Psalm 8, czyli modlitwa człowieka szczęśliwego.
Kiedyś na religię chodzili wszyscy. Wyjątek stanowiły dzieci tych „najbardziej partyjnych rodziców” oraz chuligani z prawdziwego zdarzenia, no i dzieci należące do innych wyznań. Religia prowadzona była w przykościelnych salkach – oczywiście albo po lekcjach, albo przed nimi. My, ludzie z Pokolenia X, uważaliśmy, że zawsze tak było i tak być powinno. Dopiero późniejsze zmiany doprowadziły do bałaganu, który niestety trwa do dziś. Czy to oznacza, że za PRL-u było lepiej?
Kiedyś na religię chodzili wszyscy. Wyjątek stanowiły dzieci tych „najbardziej partyjnych rodziców” oraz chuligani z prawdziwego zdarzenia, no i dzieci należące do innych wyznań. Religia prowadzona była w przykościelnych salkach – oczywiście albo po lekcjach, albo przed nimi. My, ludzie z Pokolenia X, uważaliśmy, że zawsze tak było i tak być powinno. Dopiero późniejsze zmiany doprowadziły do bałaganu, który niestety trwa do dziś. Czy to oznacza, że za PRL-u było lepiej?
Na dzisiejszy wieczór proponuję wierszyk z morałem – taki typowy wierszyk dla dzieci, w którym bohaterem, jak w bajkach, są zwierzęta, a których historia jest pouczająca dla wszystkich, także dla ludzi dorosłych. Trzeba go więc doczytać do końca, żeby zrozumieć jego sens, a przede wszystkim, żeby dotrzeć do tej życiowej nauki, jaką on przekazuje. W tym jednak przypadku nauka ważna jest nie tylko dla dzieci, którym usiłujemy przekazać dobre nawyki, ale także dla dorosłych – weźmy więc sobie morał tego wierszyka głęboko do serca.
Na dzisiejszy wieczór proponuję wierszyk z morałem – taki typowy wierszyk dla dzieci, w którym bohaterem, jak w bajkach, są zwierzęta, a których historia jest pouczająca dla wszystkich, także dla ludzi dorosłych. Trzeba go więc doczytać do końca, żeby zrozumieć jego sens, a przede wszystkim, żeby dotrzeć do tej życiowej nauki, jaką on przekazuje. W tym jednak przypadku nauka ważna jest nie tylko dla dzieci, którym usiłujemy przekazać dobre nawyki, ale także dla dorosłych – weźmy więc sobie morał tego wierszyka głęboko do serca.
No i mamy koniec wakacji. Idziemy do szkoły, w której czekają nas sporo nowości, w tym nowe kryteria oceny z zachowania. Muszą się do tego przyzwyczaić dzieci, a jeszcze bardziej rodzice. Jak to wyjdzie, zobaczymy. Póki co trzeba powtarzać sakramentalne polecenie, takie samo od wieków, które słyszeli nawet najstarsi: „Bądź grzeczny!”. Wierszyk, który proponuję na dzisiejszy wieczór odwołuje się do tego polecenia, choć właściwie jest satyrycznym utyskiwaniem na to, że wiele w życiu obiecujemy, ale niewiele nam z tego wychodzi…
No i mamy koniec wakacji. Idziemy do szkoły, w której czekają nas sporo nowości, w tym nowe kryteria oceny z zachowania. Muszą się do tego przyzwyczaić dzieci, a jeszcze bardziej rodzice. Jak to wyjdzie, zobaczymy. Póki co trzeba powtarzać sakramentalne polecenie, takie samo od wieków, które słyszeli nawet najstarsi: „Bądź grzeczny!”. Wierszyk, który proponuję na dzisiejszy wieczór odwołuje się do tego polecenia, choć właściwie jest satyrycznym utyskiwaniem na to, że wiele w życiu obiecujemy, ale niewiele nam z tego wychodzi…
Nauczyciele mówią, że teraz jest gorzej: dzieci jakby głupsze, a i rodzice od nich nie są lepsi – bezczelni i pretensjonalni. Zamiast wymagać od dzieci, załatwiają im różnego rodzaju zaświadczenia o dysfunkcjonalności, a w konsekwencji te problemy wyłącznie utrwalają. Szkoła gubi się pomiędzy uczeniem a wychowaniem, i właściwie ani jednego, ani drugiego dobrze nie robi. Kolejne reformy edukacji wcale nie mają na uwadze dobra uczniów, ale doraźne cele polityczne. Słowem – edukacyjny bałagan. Czy w PRL-u było lepiej?
Nauczyciele mówią, że teraz jest gorzej: dzieci jakby głupsze, a i rodzice od nich nie są lepsi – bezczelni i pretensjonalni. Zamiast wymagać od dzieci, załatwiają im różnego rodzaju zaświadczenia o dysfunkcjonalności, a w konsekwencji te problemy wyłącznie utrwalają. Szkoła gubi się pomiędzy uczeniem a wychowaniem, i właściwie ani jednego, ani drugiego dobrze nie robi. Kolejne reformy edukacji wcale nie mają na uwadze dobra uczniów, ale doraźne cele polityczne. Słowem – edukacyjny bałagan. Czy w PRL-u było lepiej?
Zbliżamy się do końca wakacji. Wieczory są coraz chłodniejsze, a zatem czas kończyć tradycyjne przeciągające się do późna, z angielska nazywane przez nas „grillem” (choć ci, którzy na co dzień mówią po angielsku, wolą nazywać ze z francuska „barbeque”). Już niedługo zostanie po nich tylko wspomnienie i parę wstydliwych fałdek na boczkach. Tadeusz Śliwiak – aktor i poeta – napisał na tę okazję doskonały wiersz, który warto przypomnieć sobie na koniec dnia.
Zbliżamy się do końca wakacji. Wieczory są coraz chłodniejsze, a zatem czas kończyć tradycyjne przeciągające się do późna, z angielska nazywane przez nas „grillem” (choć ci, którzy na co dzień mówią po angielsku, wolą nazywać ze z francuska „barbeque”). Już niedługo zostanie po nich tylko wspomnienie i parę wstydliwych fałdek na boczkach. Tadeusz Śliwiak – aktor i poeta – napisał na tę okazję doskonały wiersz, który warto przypomnieć sobie na koniec dnia.
Powoli dobiega końca sierpień, który ze starych, dobrych PRL-owskich czasów zapamiętaliśmy jako miesiąc trzeźwości. Nie miał on wprawdzie tej rangi co czas trzeźwości w Wielkim Poście, ale i tak w niektórych środowiskach traktowany był jak prawdziwa świętość. Zachowanie abstynencji w tym miesiącu urosło wręcz do rangi manifestacji przynależności do Kościoła. Co z tego zostało do naszych czasów?
Powoli dobiega końca sierpień, który ze starych, dobrych PRL-owskich czasów zapamiętaliśmy jako miesiąc trzeźwości. Nie miał on wprawdzie tej rangi co czas trzeźwości w Wielkim Poście, ale i tak w niektórych środowiskach traktowany był jak prawdziwa świętość. Zachowanie abstynencji w tym miesiącu urosło wręcz do rangi manifestacji przynależności do Kościoła. Co z tego zostało do naszych czasów?
W połowie lat 90. studiowałem w Rzymie. Patrząc wtedy na Włochów, skądinąd bardzo sympatycznych ludzi, nie mogłem się nadziwić ich sympatii do lewicowych ideologii i powodzeniu, jakie wtedy miała tamtejsza Partito Comunista. Tłumaczyłem sobie jednak, że jest to tylko polityczna zabawa, bo gdyby przyszło im żyć pod takimi rządami, szybko zmieniliby zdanie. Od tamtego czasu minęło kilka dekad. U nas nastały nowe czasy. Nie mogę się jednak nadziwić, z jaką nostalgią sami zaczęliśmy wspominać PRL.
W połowie lat 90. studiowałem w Rzymie. Patrząc wtedy na Włochów, skądinąd bardzo sympatycznych ludzi, nie mogłem się nadziwić ich sympatii do lewicowych ideologii i powodzeniu, jakie wtedy miała tamtejsza Partito Comunista. Tłumaczyłem sobie jednak, że jest to tylko polityczna zabawa, bo gdyby przyszło im żyć pod takimi rządami, szybko zmieniliby zdanie. Od tamtego czasu minęło kilka dekad. U nas nastały nowe czasy. Nie mogę się jednak nadziwić, z jaką nostalgią sami zaczęliśmy wspominać PRL.
Jedną z najważniejszych postaci literatury dla dzieci jest Maria Konopnicka (choć ten dział literatury to zaledwie część jej twórczości). Żyła w latach 1842-1910. Właściwie to jej zawdzięczamy wprowadzenie do literatury i do świata bajek małych, dobrych, choć nie stroniących od żartów stworzeń – krasnoludków.
Jedną z najważniejszych postaci literatury dla dzieci jest Maria Konopnicka (choć ten dział literatury to zaledwie część jej twórczości). Żyła w latach 1842-1910. Właściwie to jej zawdzięczamy wprowadzenie do literatury i do świata bajek małych, dobrych, choć nie stroniących od żartów stworzeń – krasnoludków.
Pamiętacie ewangeliczne opowiadanie o Syrofenicjance? Tej kobiecie, która nie była Żydówką, ale przyszła do Jezusa prosić o uzdrowienie swojej córki (Mk 7, 24-30). Nauczyciel odpowiedział jej twardo: „Nie zabiera się chleba dzieciom, żeby rzucić go psiakom”. Ona jednak, nie zrażona tym, odpowiedziała, że pieski jedzą to, co spada ze stołu ludzi. Ujęła tym Jezusa i spełnił jej prośbę, a przy okazji wszystkim dokoła powiedział, jak zachwycająca jest jej wiarą. No właśnie – czy wiara jest czymś, co można zobaczyć gołym okiem?
Pamiętacie ewangeliczne opowiadanie o Syrofenicjance? Tej kobiecie, która nie była Żydówką, ale przyszła do Jezusa prosić o uzdrowienie swojej córki (Mk 7, 24-30). Nauczyciel odpowiedział jej twardo: „Nie zabiera się chleba dzieciom, żeby rzucić go psiakom”. Ona jednak, nie zrażona tym, odpowiedziała, że pieski jedzą to, co spada ze stołu ludzi. Ujęła tym Jezusa i spełnił jej prośbę, a przy okazji wszystkim dokoła powiedział, jak zachwycająca jest jej wiarą. No właśnie – czy wiara jest czymś, co można zobaczyć gołym okiem?
Kolejny „Pogodny wierszyk na dobranoc” to znów rym bliski sercu wielu z nas. A czy wiemy, kto jest jego autorem? Założę się, że nie! Otóż napisał go urodzony pod koniec XVIII wieku Stanisław Jachowicz, wychowawca, pedagog i poeta, uważany za jednego z pionierów literatury dziecięcej.
Kolejny „Pogodny wierszyk na dobranoc” to znów rym bliski sercu wielu z nas. A czy wiemy, kto jest jego autorem? Założę się, że nie! Otóż napisał go urodzony pod koniec XVIII wieku Stanisław Jachowicz, wychowawca, pedagog i poeta, uważany za jednego z pionierów literatury dziecięcej.
Ewa Szelburg-Zarembina (1899-1986), powieściopisarka, poetka, dramaturg, eseistka, jednak najbardziej znana jako autorka książek i wierszy dla dzieci. Pochodziła z Nałęczowa i miłość do tego miasta zachowała w sercu przez całe życie.
Ewa Szelburg-Zarembina (1899-1986), powieściopisarka, poetka, dramaturg, eseistka, jednak najbardziej znana jako autorka książek i wierszy dla dzieci. Pochodziła z Nałęczowa i miłość do tego miasta zachowała w sercu przez całe życie.
Być może problem jest całkowicie wydumany, bo przecież nikt normalny nie myśli o własnym pogrzebie – niech się o to martwią ci, co pozostaną. Jednak w moim kościelnym środowisku pytanie to odżywa co roku – i bynajmniej nie tyle jest wyrazem troski o przebieg żałobnych egzekwii, podczas których to my – a właściwie to, co po nas zostanie – będziemy w centrum uwagi, ale jest wyrazem niepokoju o dramatyczną statystykę powołań. Jesteśmy w połowie wakacji, czas więc, aby po raz kolejny zadać to sakramentalne pytanie.
Być może problem jest całkowicie wydumany, bo przecież nikt normalny nie myśli o własnym pogrzebie – niech się o to martwią ci, co pozostaną. Jednak w moim kościelnym środowisku pytanie to odżywa co roku – i bynajmniej nie tyle jest wyrazem troski o przebieg żałobnych egzekwii, podczas których to my – a właściwie to, co po nas zostanie – będziemy w centrum uwagi, ale jest wyrazem niepokoju o dramatyczną statystykę powołań. Jesteśmy w połowie wakacji, czas więc, aby po raz kolejny zadać to sakramentalne pytanie.
Ignacy Krasicki, biskup warmiński i gnieźnieński, urodził się w Dubiecku nad Sanem w 1735 roku. Wychowanek kolegium jezuitów we Lwowie, uważany jest za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli polskiego Oświecenia i nazywany bywa księciem polskich poetów. Zasłynął przede wszystkim jako autor Bajek – pouczających historii, pisanych na wzór ewangelicznych przypowieści, w których ukazywał życiowe prawdy, demaskował obłudę i głupotę.
Na „dobranoc” przeczytajmy jedną z nich, którą można zadedykować niejednej z postaci z pierwszych stron serwisów informacyjnych. Bajka ta jednak ważna jest dla wszystkich z nas, bo grzech pychy – na który niby jesteśmy odporni – w rzeczywistości jest bardzo zaraźliwy…
Ignacy Krasicki, biskup warmiński i gnieźnieński, urodził się w Dubiecku nad Sanem w 1735 roku. Wychowanek kolegium jezuitów we Lwowie, uważany jest za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli polskiego Oświecenia i nazywany bywa księciem polskich poetów. Zasłynął przede wszystkim jako autor Bajek – pouczających historii, pisanych na wzór ewangelicznych przypowieści, w których ukazywał życiowe prawdy, demaskował obłudę i głupotę.
Na „dobranoc” przeczytajmy jedną z nich, którą można zadedykować niejednej z postaci z pierwszych stron serwisów informacyjnych. Bajka ta jednak ważna jest dla wszystkich z nas, bo grzech pychy – na który niby jesteśmy odporni – w rzeczywistości jest bardzo zaraźliwy…
O Melchiorze Wańkowiczu, pisarzu i dziennikarzu, opowiada się taką anegdotę. Ponoć, gdy był jeszcze dzieckiem, zapytał ojca: „Tato, wujek Stefan uprawia warzywa i modli się o deszcz, a wujek Alfred uprawia zboże i modli się o słońce. Przecież tego nie da się pogodzić”. „Nie martw się, Melchiorku – odpowiedział ojciec. – Pan Bóg znajdzie sposób, by zaszkodzić i jednemu, i drugiemu”. To oczywiste, że historię tę należy odczytać z przymrużeniem oka. Ale czy nigdy nie zdarzyło się wam chwila wątpliwości co do tego, że Bogu rzeczywiście na was zależy i że nie chce wam zaszkodzić?
O Melchiorze Wańkowiczu, pisarzu i dziennikarzu, opowiada się taką anegdotę. Ponoć, gdy był jeszcze dzieckiem, zapytał ojca: „Tato, wujek Stefan uprawia warzywa i modli się o deszcz, a wujek Alfred uprawia zboże i modli się o słońce. Przecież tego nie da się pogodzić”. „Nie martw się, Melchiorku – odpowiedział ojciec. – Pan Bóg znajdzie sposób, by zaszkodzić i jednemu, i drugiemu”. To oczywiste, że historię tę należy odczytać z przymrużeniem oka. Ale czy nigdy nie zdarzyło się wam chwila wątpliwości co do tego, że Bogu rzeczywiście na was zależy i że nie chce wam zaszkodzić?
{{ article.published_at }}
{{ article.description }}
{{ article.description }}