2 tygodnie temu
Być może rezygnacja z tego, do czego się przyzwyczailiśmy, co jest dla nas swojskie i miłe, uwrażliwi nasze serca. Być może pokorna i cicha akceptacja tego, czego zmienić nie mamy szans, zmieni nas na lepsze (a przecież ostatecznie o to nieustannie nam chodzi).
Być może rezygnacja z tego, do czego się przyzwyczailiśmy, co jest dla nas swojskie i miłe, uwrażliwi nasze serca. Być może pokorna i cicha akceptacja tego, czego zmienić nie mamy szans, zmieni nas na lepsze (a przecież ostatecznie o to nieustannie nam chodzi).
4 tygodnie temu
Pamiętam, jak kilka dni po ślubie, trafiła mi w ręce książka z żywotami świętych małżonków Kościoła Katolickiego. O święta Perpetuo! Czegoś tak zniechęcającego do instytucji małżeństwa nigdy przedtem i nigdy potem już nie czytałam.
Pamiętam, jak kilka dni po ślubie, trafiła mi w ręce książka z żywotami świętych małżonków Kościoła Katolickiego. O święta Perpetuo! Czegoś tak zniechęcającego do instytucji małżeństwa nigdy przedtem i nigdy potem już nie czytałam.
1 miesiąc temu
Ucieszyłabym się, gdyby nasi księża czy publicyści katoliccy częściej podejmowali tematy związane z całokształtem naszego cyklu życia (a nie tylko z prokreacją), które uwrażliwiałyby nasze serca do małych, prozaicznych, ale szalenie istotnych dla budowania społecznych więzi gestów (np. do rozmów czy spędzania czasu z naszymi babciami, dziadkami, rodzicami czy starszymi sąsiadami).
Ucieszyłabym się, gdyby nasi księża czy publicyści katoliccy częściej podejmowali tematy związane z całokształtem naszego cyklu życia (a nie tylko z prokreacją), które uwrażliwiałyby nasze serca do małych, prozaicznych, ale szalenie istotnych dla budowania społecznych więzi gestów (np. do rozmów czy spędzania czasu z naszymi babciami, dziadkami, rodzicami czy starszymi sąsiadami).
1 miesiąc temu
Logo źródła: Blogi Agata Rusek / dobrawnuczka.blog.deon.pl
Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że internet uwodzi mnie niepostrzeżenie. Zaczyna się od nałogowego zerkania w smartfona, przeżywania emocji wywołanych tym czy innym artykułem, potem przychodzi pokusa porównywania się z innym i próbowanie bycia ze wszystkim na bieżąco, a kończy na frustracjach i ogólnym zniechęceniu.
Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że internet uwodzi mnie niepostrzeżenie. Zaczyna się od nałogowego zerkania w smartfona, przeżywania emocji wywołanych tym czy innym artykułem, potem przychodzi pokusa porównywania się z innym i próbowanie bycia ze wszystkim na bieżąco, a kończy na frustracjach i ogólnym zniechęceniu.