W piątek DEON opublikował naszą rozmowę z Magdą Urbańską o tym, że dziecko potrzebuje zaufania, a niekoniecznie poczucia kontroli. Rozmawiałyśmy o lokalizatorach w telefonach, o dzienniku elektronicznym, który odbiera dzieciom pierwszeństwo w opowiedzeniu własnej historii, i o dziesięciolatku, który sam pojechał autobusem do biblioteki w sąsiednim mieście. Zbieg okoliczności okazał się tak doskonały, że aż niezręczny, bo tekst o oswajaniu rodzicielskiego lęku ukazał się dokładnie w dniu, który media społecznościowe zdążyły już ochrzcić „krwawym piątkiem”.
W piątek DEON opublikował naszą rozmowę z Magdą Urbańską o tym, że dziecko potrzebuje zaufania, a niekoniecznie poczucia kontroli. Rozmawiałyśmy o lokalizatorach w telefonach, o dzienniku elektronicznym, który odbiera dzieciom pierwszeństwo w opowiedzeniu własnej historii, i o dziesięciolatku, który sam pojechał autobusem do biblioteki w sąsiednim mieście. Zbieg okoliczności okazał się tak doskonały, że aż niezręczny, bo tekst o oswajaniu rodzicielskiego lęku ukazał się dokładnie w dniu, który media społecznościowe zdążyły już ochrzcić „krwawym piątkiem”.
Czy lokalizator w telefonie naprawdę chroni dziecko, czy raczej uspokaja rodzicielskie sumienie? Magda Urbańska i Agata Rusek rozmawiają o smartfonach, elektronicznej kontroli, szkolnych aplikacjach i lęku, który coraz częściej utrudnia dzieciom zdobywanie samodzielności.
Czy lokalizator w telefonie naprawdę chroni dziecko, czy raczej uspokaja rodzicielskie sumienie? Magda Urbańska i Agata Rusek rozmawiają o smartfonach, elektronicznej kontroli, szkolnych aplikacjach i lęku, który coraz częściej utrudnia dzieciom zdobywanie samodzielności.
Klimat do życia buduje się z opowieści i każdy z nas może go budować u siebie, nawet na przekór temu, co akurat dominuje w otoczeniu. Siedzę zanurzona w mediach społecznościowych, zawodowo obserwuję narracje otaczające współczesnego człowieka, a po godzinach przysłuchuję się rozmowom moich dzieci z kolegami. „Życie" występuje w tych opowieściach najczęściej jako projekt do zarządzania albo produkt z metką cenową, który liczy się tylko wtedy, gdy jest “jakieś”: bogate, zdrowe, ekscytujące.  Trudno z takich klocków ulepić klimat pro-life w najprostszym sensie tego wyrażenia, czyli taki, w którym po prostu chce się żyć.
Klimat do życia buduje się z opowieści i każdy z nas może go budować u siebie, nawet na przekór temu, co akurat dominuje w otoczeniu. Siedzę zanurzona w mediach społecznościowych, zawodowo obserwuję narracje otaczające współczesnego człowieka, a po godzinach przysłuchuję się rozmowom moich dzieci z kolegami. „Życie" występuje w tych opowieściach najczęściej jako projekt do zarządzania albo produkt z metką cenową, który liczy się tylko wtedy, gdy jest “jakieś”: bogate, zdrowe, ekscytujące.  Trudno z takich klocków ulepić klimat pro-life w najprostszym sensie tego wyrażenia, czyli taki, w którym po prostu chce się żyć.
Święty Ignacy mówi, żeby nie decydować w pośpiechu. A cała architektura internetowych zakupów jest zbudowana dokładnie odwrotnie. Mamy dark patterns, czyli zwodnicze wzorce projektowe na stronach internetowych, gdzie presja czasu wyłącza refleksję. A ja mam pewność, że jeśli coś każe się spieszyć, to prawie zawsze znaczy, że komuś bardzo zależy, żebym się nie zastanowiła - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską. - Jest też nowa odsłona naszej bezrefleksyjnej nadkonsumpcji: zamawiamy trzy rozmiary, żeby odesłać dwa, bo przecież zwrot jest za darmo. Za darmo, owszem, tylko dla kogo? Jeśli ja płacę tak mało, to kto i jak dopłaca resztę? I czy na pewno chciałam to mieć, czy dałam się skusić? W Kościele od wieków znamy genialne narzędzie do odzyskiwania wolności wobec rzeczy i pragnień, czyli post. Myślimy o nim najczęściej w kontekście jedzenia, a przecież można pościć także od kupowania. 
Święty Ignacy mówi, żeby nie decydować w pośpiechu. A cała architektura internetowych zakupów jest zbudowana dokładnie odwrotnie. Mamy dark patterns, czyli zwodnicze wzorce projektowe na stronach internetowych, gdzie presja czasu wyłącza refleksję. A ja mam pewność, że jeśli coś każe się spieszyć, to prawie zawsze znaczy, że komuś bardzo zależy, żebym się nie zastanowiła - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską. - Jest też nowa odsłona naszej bezrefleksyjnej nadkonsumpcji: zamawiamy trzy rozmiary, żeby odesłać dwa, bo przecież zwrot jest za darmo. Za darmo, owszem, tylko dla kogo? Jeśli ja płacę tak mało, to kto i jak dopłaca resztę? I czy na pewno chciałam to mieć, czy dałam się skusić? W Kościele od wieków znamy genialne narzędzie do odzyskiwania wolności wobec rzeczy i pragnień, czyli post. Myślimy o nim najczęściej w kontekście jedzenia, a przecież można pościć także od kupowania. 
Krótkie nagranie, na którym dwie dziewczynki bawią się w pociąg. Zwykła domowa scenka, jakich w sieci krążą miliony, o tyle inna, że jedna z bohaterek jest w pionizatorze. Jak to w internecie bywa, nie wiedzieć dlaczego, ale właśnie tę rolkę algorytm wypchnął w świat w viral. I szambo wybiło. Pod nagraniem pojawiły się komentarze, że takie dzieci powinno się uśmiercać, a dziewczynki i ich rodzice zostali obrzuceni epitetami, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. 
Krótkie nagranie, na którym dwie dziewczynki bawią się w pociąg. Zwykła domowa scenka, jakich w sieci krążą miliony, o tyle inna, że jedna z bohaterek jest w pionizatorze. Jak to w internecie bywa, nie wiedzieć dlaczego, ale właśnie tę rolkę algorytm wypchnął w świat w viral. I szambo wybiło. Pod nagraniem pojawiły się komentarze, że takie dzieci powinno się uśmiercać, a dziewczynki i ich rodzice zostali obrzuceni epitetami, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. 
Czy smartfon w sypialni i pokusa nieustannego sprawdzania partnera zabijają prawdziwą bliskość? Magda Urbańska i Agata Rusek rozmawiają o tym, jak współczesna technologia po cichu podkopuje fundamenty zaufania, karmi naszą zazdrość i utrudnia budowanie szczerej, emocjonalnej intymności w związku.
Czy smartfon w sypialni i pokusa nieustannego sprawdzania partnera zabijają prawdziwą bliskość? Magda Urbańska i Agata Rusek rozmawiają o tym, jak współczesna technologia po cichu podkopuje fundamenty zaufania, karmi naszą zazdrość i utrudnia budowanie szczerej, emocjonalnej intymności w związku.
Nie brakuje rodziców, którzy zakaz telefonów krytykują. Szczerze rozbawiła mnie zasłyszana pod szkołą rozmowa mamy odbierającej 2 września dziecko z pierwszej klasy, która z oburzeniem mieszającym się z niedowierzaniem dopytywała: „Ale jak to?! Nie możesz nawet wyciągnąć na lekcji telefonu z plecaka?!! To jak ty niby masz sobie sprawdzić, ile minut zostało do końca lekcji?". Ale z nową ustawą trudno dyskutować. Nauczyciel, który jeszcze rok temu był stroną sporu, dziś po prostu stosuje reguły powszechnie obowiązujące. Na przerwy wróciły ping-pong, karty i - przede wszystkim - rozmowy.
Nie brakuje rodziców, którzy zakaz telefonów krytykują. Szczerze rozbawiła mnie zasłyszana pod szkołą rozmowa mamy odbierającej 2 września dziecko z pierwszej klasy, która z oburzeniem mieszającym się z niedowierzaniem dopytywała: „Ale jak to?! Nie możesz nawet wyciągnąć na lekcji telefonu z plecaka?!! To jak ty niby masz sobie sprawdzić, ile minut zostało do końca lekcji?". Ale z nową ustawą trudno dyskutować. Nauczyciel, który jeszcze rok temu był stroną sporu, dziś po prostu stosuje reguły powszechnie obowiązujące. Na przerwy wróciły ping-pong, karty i - przede wszystkim - rozmowy.
Od zachwytu do wściekłości w trzy sekundy. Jak sobie radzimy z tym, że algorytmy rozregulowują emocje nasze i naszych bliskich? - W internecie w pięć minut masz szansę “zaliczyć” poród, badania laboratoryjne, koncert, wiec polityczny i reportaż z Ugandy. Gdybym w realnym życiu w ciągu pięciu minut zaliczyła choćby ułamek z tych sytuacji, to przypuszczalnie każdy psycholog kazałby mi natychmiast położyć się pod kocem i napić ciepłej herbaty [śmiech]. A my robimy to sobie notorycznie, i jeszcze nazywamy to odpoczynkiem - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską.
Od zachwytu do wściekłości w trzy sekundy. Jak sobie radzimy z tym, że algorytmy rozregulowują emocje nasze i naszych bliskich? - W internecie w pięć minut masz szansę “zaliczyć” poród, badania laboratoryjne, koncert, wiec polityczny i reportaż z Ugandy. Gdybym w realnym życiu w ciągu pięciu minut zaliczyła choćby ułamek z tych sytuacji, to przypuszczalnie każdy psycholog kazałby mi natychmiast położyć się pod kocem i napić ciepłej herbaty [śmiech]. A my robimy to sobie notorycznie, i jeszcze nazywamy to odpoczynkiem - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską.
To była niedzielna Msza „dla dzieci". Siedzieliśmy na niej całą naszą sześcioosobową rodziną, a nasz najmłodszy synek po cichu bawił się na ławce małym resorakiem. Jakie to jest budujące, że można być jako rodzina na Eucharystii i że dziecko ma szansę naturalnie wrastać we wspólnotę Kościoła - myślałam sobie. I wtedy starsza pani z sąsiedniej ławki odwróciła się do synka z gniewnym wyrazem twarzy i teatralnym szeptem syknęła: “To nie przedszkole!” 
To była niedzielna Msza „dla dzieci". Siedzieliśmy na niej całą naszą sześcioosobową rodziną, a nasz najmłodszy synek po cichu bawił się na ławce małym resorakiem. Jakie to jest budujące, że można być jako rodzina na Eucharystii i że dziecko ma szansę naturalnie wrastać we wspólnotę Kościoła - myślałam sobie. I wtedy starsza pani z sąsiedniej ławki odwróciła się do synka z gniewnym wyrazem twarzy i teatralnym szeptem syknęła: “To nie przedszkole!” 
Kiedyś przerwa w pracy "na dziecko" oznaczała, że trzeba nadgonić procedury, nowe konstelacje w zarządzie i firmowe plotki. Dziś dwa lata to często cała epoka technologiczna. Wychodzisz z jednej firmy, a wracasz do zupełnie innego miejsca, chociaż nazwa stanowiska w umowie się nie zmieniła. A gdy wysyłasz CV, nikt cię nie uprzedzi, że firmy będą przeglądać twojego Facebooka i że możesz odpaść już na starcie rekrutacji. O realiach powrotu na rynek pracy po urlopie macierzyńskim rozmawiają Agata Rusek i Magdalena Urbańska.
Kiedyś przerwa w pracy "na dziecko" oznaczała, że trzeba nadgonić procedury, nowe konstelacje w zarządzie i firmowe plotki. Dziś dwa lata to często cała epoka technologiczna. Wychodzisz z jednej firmy, a wracasz do zupełnie innego miejsca, chociaż nazwa stanowiska w umowie się nie zmieniła. A gdy wysyłasz CV, nikt cię nie uprzedzi, że firmy będą przeglądać twojego Facebooka i że możesz odpaść już na starcie rekrutacji. O realiach powrotu na rynek pracy po urlopie macierzyńskim rozmawiają Agata Rusek i Magdalena Urbańska.
Wrzesień jest często miesiącem nowych ludzi. Nowa wychowawczyni, nowy katecheta, nowy trener, a w wielu parafiach po wakacyjnych przeniesieniach - także nowy wikary. Wszyscy oni przez najbliższe tygodnie będą w naszych głowach jakoś oceniani na podstawie kilkunastominutowych próbek.
Wrzesień jest często miesiącem nowych ludzi. Nowa wychowawczyni, nowy katecheta, nowy trener, a w wielu parafiach po wakacyjnych przeniesieniach - także nowy wikary. Wszyscy oni przez najbliższe tygodnie będą w naszych głowach jakoś oceniani na podstawie kilkunastominutowych próbek.
- Technologia jest zaprojektowana tak, by człowiek czuł się pępkiem świata. I bardzo wciąga. To nie pomaga w życiu wiarą - mówi Agata Rusek. - Czy jakakolwiek technologia pomaga mi dziś wzrastać, stawać się lepszą? Powiem szczerze: nie. Przykład? Codziennie rano modlę się Słowem z dnia. Korzystając z treści czytań z telefonu, strasznie się rozpraszałam. Gdy kupiłam papierową wersję czytań, ten problem się skończył - dodaje Magda Urbańska. 
- Technologia jest zaprojektowana tak, by człowiek czuł się pępkiem świata. I bardzo wciąga. To nie pomaga w życiu wiarą - mówi Agata Rusek. - Czy jakakolwiek technologia pomaga mi dziś wzrastać, stawać się lepszą? Powiem szczerze: nie. Przykład? Codziennie rano modlę się Słowem z dnia. Korzystając z treści czytań z telefonu, strasznie się rozpraszałam. Gdy kupiłam papierową wersję czytań, ten problem się skończył - dodaje Magda Urbańska. 
Kiedy Państwowa Komisja do spraw przeciwdziałania pedofilii pisze o zachowaniach seksualizujących relacje społeczne, nie chodzi o jedno nagranie z festynu z udziałem Skolima. Chodzi o to, że dziecko przebywa wśród ludzi, którzy słuchają, tolerują, akceptują i swoim zaangażowaniem (np. śpiewaniem) dają mu znać: to jest dobre, to jest wartościowe, właśnie tak warto żyć. I złoszczą mnie ludzie, którzy nie rozumieją, że dziecko, które z każdej strony słyszy "utwór" o “robieniu jej na ladzie, bo lubi rzeczy po**bane", nasiąka jak gąbka zwykłym szambem. A chłopiec, który od małego słyszy, jak się rozkłada nogi dziewczyny na blacie, dostaje bardzo precyzyjną informację o tym, do czego dziewczyna służy. Nie umiem zrozumieć dorosłych, którzy nie widzą w tym problemu.
Kiedy Państwowa Komisja do spraw przeciwdziałania pedofilii pisze o zachowaniach seksualizujących relacje społeczne, nie chodzi o jedno nagranie z festynu z udziałem Skolima. Chodzi o to, że dziecko przebywa wśród ludzi, którzy słuchają, tolerują, akceptują i swoim zaangażowaniem (np. śpiewaniem) dają mu znać: to jest dobre, to jest wartościowe, właśnie tak warto żyć. I złoszczą mnie ludzie, którzy nie rozumieją, że dziecko, które z każdej strony słyszy "utwór" o “robieniu jej na ladzie, bo lubi rzeczy po**bane", nasiąka jak gąbka zwykłym szambem. A chłopiec, który od małego słyszy, jak się rozkłada nogi dziewczyny na blacie, dostaje bardzo precyzyjną informację o tym, do czego dziewczyna służy. Nie umiem zrozumieć dorosłych, którzy nie widzą w tym problemu.
- Systemowo tracimy umiejętność stawiania trudnych pytań i poszukiwania na nie odpowiedzi. Człowiek wytrenowany do natychmiastowości staje wobec Bożego milczenia i bardzo łatwo porzuca opcję “poczekaj na odpowiedź” lub “poszukaj głębiej”. I choć nie brakuje ludzi, którzy chcieliby wiarę lepiej zrozumieć, przeszkadza w tym licha katechizacja dorosłych i brak relacji z mądrymi księżmi, którzy potrafiliby odpowiedzieć nawet na te pytania, które głupio nam zadać - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską. 
- Systemowo tracimy umiejętność stawiania trudnych pytań i poszukiwania na nie odpowiedzi. Człowiek wytrenowany do natychmiastowości staje wobec Bożego milczenia i bardzo łatwo porzuca opcję “poczekaj na odpowiedź” lub “poszukaj głębiej”. I choć nie brakuje ludzi, którzy chcieliby wiarę lepiej zrozumieć, przeszkadza w tym licha katechizacja dorosłych i brak relacji z mądrymi księżmi, którzy potrafiliby odpowiedzieć nawet na te pytania, które głupio nam zadać - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską. 
Wielu krzyczy: “wstyd i hańba używać sztucznej inteligencji”, ale ci sami ludzie prawdopodobnie nie burzą się, kiedy kolega zza biurka z chichotem wyższości peroruje, że wysłał szefowi obiecany research tematu, który czat wypluł mu w trzy minuty i - o radości - szef się nawet nie zorientował. Podobnie nie burzymy się na kanały, specjalistów i twórców, których posty, artykuły i ebooki pełne są charakterystycznego ejajowego pustosłowia - nadwyżki okrągłych zdań, zerowego znaczenia, wszystko upupione w tych samych frazach. Dlatego myślę sobie przekornie, że badanie “narodowej hipokryzji” mogłoby nieco wzbogacić “Portret Polaków”.
Wielu krzyczy: “wstyd i hańba używać sztucznej inteligencji”, ale ci sami ludzie prawdopodobnie nie burzą się, kiedy kolega zza biurka z chichotem wyższości peroruje, że wysłał szefowi obiecany research tematu, który czat wypluł mu w trzy minuty i - o radości - szef się nawet nie zorientował. Podobnie nie burzymy się na kanały, specjalistów i twórców, których posty, artykuły i ebooki pełne są charakterystycznego ejajowego pustosłowia - nadwyżki okrągłych zdań, zerowego znaczenia, wszystko upupione w tych samych frazach. Dlatego myślę sobie przekornie, że badanie “narodowej hipokryzji” mogłoby nieco wzbogacić “Portret Polaków”.
Internet nieustannie zachęca nas do zabierania głosu – komentowania, reagowania, dzielenia się opinią i zajmowania stanowiska niemal w każdej sprawie. W świecie, w którym każdy może być ekspertem, a brak reakcji bywa odbierany jak obojętność, coraz trudniej po prostu... zamilknąć. Czy naprawdę musimy mieć zdanie na każdy temat? Kiedy milczenie jest oznaką mądrości i pokory, a kiedy staje się wygodną ucieczką? I dlaczego Jezus, choć miał do przekazania najważniejszą wiadomość w dziejach, tak często wybierał ciszę? O przymusie ciągłego „nadawania”, słuchaniu, cyfrowym hałasie i zapomnianej cnocie milczenia rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu „Katoliczka w sieci”.
Internet nieustannie zachęca nas do zabierania głosu – komentowania, reagowania, dzielenia się opinią i zajmowania stanowiska niemal w każdej sprawie. W świecie, w którym każdy może być ekspertem, a brak reakcji bywa odbierany jak obojętność, coraz trudniej po prostu... zamilknąć. Czy naprawdę musimy mieć zdanie na każdy temat? Kiedy milczenie jest oznaką mądrości i pokory, a kiedy staje się wygodną ucieczką? I dlaczego Jezus, choć miał do przekazania najważniejszą wiadomość w dziejach, tak często wybierał ciszę? O przymusie ciągłego „nadawania”, słuchaniu, cyfrowym hałasie i zapomnianej cnocie milczenia rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu „Katoliczka w sieci”.
Piszę ten tekst w rodzinnych stronach, gdzie wpadłam odwiedzić dzieciaki bawiące na wakacjach u babci. Zza okna dochodzą do mnie odgłosy rodem z potyczki Hunów z Wizygotami w Lasku Bulońskim. Kiedy ostatni raz wyszłam do nich na podwórko z uprzejmą prośbą o uciszenie się, zostałam poinformowana, że trwa właśnie finał zawodów szermierczych - co przy okazji wyjaśniło mi zniknięcie z domu wszystkich łapek na muchy z teleskopową rączką - i że nie mogę oczekiwać, że trybuny kibiców będą zachowywały ciszę. Faktycznie. Gdzieżbym mogła.
Piszę ten tekst w rodzinnych stronach, gdzie wpadłam odwiedzić dzieciaki bawiące na wakacjach u babci. Zza okna dochodzą do mnie odgłosy rodem z potyczki Hunów z Wizygotami w Lasku Bulońskim. Kiedy ostatni raz wyszłam do nich na podwórko z uprzejmą prośbą o uciszenie się, zostałam poinformowana, że trwa właśnie finał zawodów szermierczych - co przy okazji wyjaśniło mi zniknięcie z domu wszystkich łapek na muchy z teleskopową rączką - i że nie mogę oczekiwać, że trybuny kibiców będą zachowywały ciszę. Faktycznie. Gdzieżbym mogła.
Internet każdego dnia podsuwa nam setki pięknych obrazów – idealne krajobrazy, wnętrza, twarze i miejsca, o których jeszcze chwilę wcześniej nie wiedzieliśmy. A jednak im więcej widzimy, tym trudniej naprawdę się zatrzymać i czymś zachwycić. Czy ekran smartfona sprawia, że świat oglądamy, zamiast go doświadczać? Czy algorytmy wpływają nie tylko na to, co widzimy, ale także na nasz gust i to, co uznajemy za piękne? I czym różni się prawdziwy zachwyt od krótkiej ekscytacji, po której po prostu scrollujemy dalej? O naturze, „programowaniu” naszego zachwytu, cyfrowym cynizmie i chrześcijańskiej sztuce kontemplacji rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu „Katoliczka w sieci”.
Internet każdego dnia podsuwa nam setki pięknych obrazów – idealne krajobrazy, wnętrza, twarze i miejsca, o których jeszcze chwilę wcześniej nie wiedzieliśmy. A jednak im więcej widzimy, tym trudniej naprawdę się zatrzymać i czymś zachwycić. Czy ekran smartfona sprawia, że świat oglądamy, zamiast go doświadczać? Czy algorytmy wpływają nie tylko na to, co widzimy, ale także na nasz gust i to, co uznajemy za piękne? I czym różni się prawdziwy zachwyt od krótkiej ekscytacji, po której po prostu scrollujemy dalej? O naturze, „programowaniu” naszego zachwytu, cyfrowym cynizmie i chrześcijańskiej sztuce kontemplacji rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu „Katoliczka w sieci”.
Po raz pierwszy zobaczyłam ten billboard, wracając z wakacji. „Mówisz: Chodź do pańci! Myślisz: Perła". Uśmiechnięta kobieta, wesoły pies, smycz. Na naszej trasie przez Polskę były i inne warianty: „Mówisz: żelazko. Myślisz: Perła". „Mówisz: Tak!" - na grafice facet klęka z pierścionkiem - i wiesz, co niby myśli kobieta. Wiem, wiem. To tylko reklama. Ktoś ją wymyślił, zapewne specjalnie kontrowersyjnie, by długo w sieci hulało jej echo, ktoś kupił, ktoś na tym na pewno zarobi, a za pół roku nikt jej nie będzie pamiętał. A jednak mimo wszystko wciąż mam nadzieję, że rozmawianie o niej nie tylko przyniesie zyski pewnemu browarowi.
Po raz pierwszy zobaczyłam ten billboard, wracając z wakacji. „Mówisz: Chodź do pańci! Myślisz: Perła". Uśmiechnięta kobieta, wesoły pies, smycz. Na naszej trasie przez Polskę były i inne warianty: „Mówisz: żelazko. Myślisz: Perła". „Mówisz: Tak!" - na grafice facet klęka z pierścionkiem - i wiesz, co niby myśli kobieta. Wiem, wiem. To tylko reklama. Ktoś ją wymyślił, zapewne specjalnie kontrowersyjnie, by długo w sieci hulało jej echo, ktoś kupił, ktoś na tym na pewno zarobi, a za pół roku nikt jej nie będzie pamiętał. A jednak mimo wszystko wciąż mam nadzieję, że rozmawianie o niej nie tylko przyniesie zyski pewnemu browarowi.
.Nikt nie zmusza nas do zakładania kont w mediach społecznościowych czy instalowania kolejnych aplikacji. A jednak coraz częściej okazuje się, że bez nich trudno normalnie funkcjonować – załatwić sprawy urzędowe, skorzystać z promocji, odebrać informacje ze szkoły czy utrzymać kontakt z bliskimi. Gdzie kończy się wygoda, a zaczyna cyfrowy przymus? Czy bycie offline stało się dziś luksusem? I co na temat technologii, wolności oraz nowych form wykluczenia ma do powiedzenia chrześcijaństwo? O "pluszowych kajdanach", cyfrowym wykluczeniu i duchowości w świecie aplikacji rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".
.Nikt nie zmusza nas do zakładania kont w mediach społecznościowych czy instalowania kolejnych aplikacji. A jednak coraz częściej okazuje się, że bez nich trudno normalnie funkcjonować – załatwić sprawy urzędowe, skorzystać z promocji, odebrać informacje ze szkoły czy utrzymać kontakt z bliskimi. Gdzie kończy się wygoda, a zaczyna cyfrowy przymus? Czy bycie offline stało się dziś luksusem? I co na temat technologii, wolności oraz nowych form wykluczenia ma do powiedzenia chrześcijaństwo? O "pluszowych kajdanach", cyfrowym wykluczeniu i duchowości w świecie aplikacji rozmawiają Magdalena Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu "Katoliczka w sieci".