Mąż cię budzi i mówi: szybko, zbieraj się, musimy uciekać. Chcą zabić nasze dziecko [Siedem Boleści]
- Wszystko wydawało się jakoś oswojone i poukładane, i nagle trach, mąż cię budzi i mówi: szybko, zbieraj się, musimy uciekać, bo ktoś chce zabić nasze dziecko. O tych momentach często nie myślimy, a są mocno wpisane w życie Maryi i w nasze życie. Jak dzień, w którym twoje dziecko staje się ofiarą przemocy w szkole. Wiesz, że gdzieś obok czyha duże niebezpieczeństwo. Wiesz, że chcesz ochronić swoje dziecko. I czujesz tę obezwładniającą bezradność.
- Wszystko wydawało się jakoś oswojone i poukładane, i nagle trach, mąż cię budzi i mówi: szybko, zbieraj się, musimy uciekać, bo ktoś chce zabić nasze dziecko. O tych momentach często nie myślimy, a są mocno wpisane w życie Maryi i w nasze życie. Jak dzień, w którym twoje dziecko staje się ofiarą przemocy w szkole. Wiesz, że gdzieś obok czyha duże niebezpieczeństwo. Wiesz, że chcesz ochronić swoje dziecko. I czujesz tę obezwładniającą bezradność.
Czy to, co mówimy, pomaga drugiemu człowiekowi, czy go osłabia? Codzienne eksponowanie ironii, wulgaryzmu i szyderstwa w otaczającej nas przestrzeni szybko staje się częścią kultury i obezwładnia nas siłą inercji. Skąd się bierze ta powszechna gotowości do oswajania wulgaryzmów i akceptowania "gwiazdek" z intencją, że jak się brzydkie słowo nieco zasłoni, to można uznać, że problem zniknął?
Czy to, co mówimy, pomaga drugiemu człowiekowi, czy go osłabia? Codzienne eksponowanie ironii, wulgaryzmu i szyderstwa w otaczającej nas przestrzeni szybko staje się częścią kultury i obezwładnia nas siłą inercji. Skąd się bierze ta powszechna gotowości do oswajania wulgaryzmów i akceptowania "gwiazdek" z intencją, że jak się brzydkie słowo nieco zasłoni, to można uznać, że problem zniknął?
O etykietkach dawanych dzieciom i macierzyńskich niepokojach, o lękach przed przyszłością i trudnych diagnozach, które przychodzą nagle i zmieniają życie; o tym, jak nie dać się przygnieść ciężarom, które trafiają na barki matek i o tym, czego w swojej pierwszej boleści uczy nas Maryja rozmawiają Magda Urbańska i Agata Rusek.
O etykietkach dawanych dzieciom i macierzyńskich niepokojach, o lękach przed przyszłością i trudnych diagnozach, które przychodzą nagle i zmieniają życie; o tym, jak nie dać się przygnieść ciężarom, które trafiają na barki matek i o tym, czego w swojej pierwszej boleści uczy nas Maryja rozmawiają Magda Urbańska i Agata Rusek.
Jedną z fatalnych konsekwencji przebodźcowania ekranami jest coraz słabsze panowanie nad emocjami. I bardzo łatwo jest doprowadzić się do stanu, w którym stajemy się jednym wielkim, pulsującym uczuciem, a każda nasza łza i uśmiech musi mieć widownię, by zostać uznana. Stopniowo tracimy rozeznanie, które emocje są do przeżycia w intymności serca, a które powinny być wypowiedziane na głos, do kamery smartfona czy tej telewizyjnej. I nie jesteśmy gotowi na to, że naszą kruchość pokazaną światu ktoś celowo podepcze, wyszydzi i wykąpie w błocie obelg.
Jedną z fatalnych konsekwencji przebodźcowania ekranami jest coraz słabsze panowanie nad emocjami. I bardzo łatwo jest doprowadzić się do stanu, w którym stajemy się jednym wielkim, pulsującym uczuciem, a każda nasza łza i uśmiech musi mieć widownię, by zostać uznana. Stopniowo tracimy rozeznanie, które emocje są do przeżycia w intymności serca, a które powinny być wypowiedziane na głos, do kamery smartfona czy tej telewizyjnej. I nie jesteśmy gotowi na to, że naszą kruchość pokazaną światu ktoś celowo podepcze, wyszydzi i wykąpie w błocie obelg.
Trwa Tydzień Małżeństwa – międzynarodowa, świecka akcja promująca wartość wspólnego małżeńskiego życia. W wielu miastach Polski organizowane są rozmaite inicjatywy i propozycje, które mają zainspirować małżonków do wspólnego spędzenia wyjątkowego czasu. My w Kościele też możemy dobrze wykorzystać tę akcję, po to, by w natłoku informacji o rozwodach przypomnieć wiernym, co wyróżnia sakramentalne związki i jak wiara może je cementować. Bo przecież nie jest tak, że sakramentalne małżeństwa nie przeżywają trudności ani kryzysów. Mamy jednak w Kościele szereg praktyk, które bardzo konkretnie mogą nam pomóc przełamać relacyjne impasy i zbliżyć się do siebie, odkrywając pełnię piękna Miłości, do której zostaliśmy zaproszeni, decydując się na tę drogę powołania. Jedną z takich - w mojej opinii wyjątkowo skutecznych praktyk - jest wspólne czytanie Pisma Świętego.
Trwa Tydzień Małżeństwa – międzynarodowa, świecka akcja promująca wartość wspólnego małżeńskiego życia. W wielu miastach Polski organizowane są rozmaite inicjatywy i propozycje, które mają zainspirować małżonków do wspólnego spędzenia wyjątkowego czasu. My w Kościele też możemy dobrze wykorzystać tę akcję, po to, by w natłoku informacji o rozwodach przypomnieć wiernym, co wyróżnia sakramentalne związki i jak wiara może je cementować. Bo przecież nie jest tak, że sakramentalne małżeństwa nie przeżywają trudności ani kryzysów. Mamy jednak w Kościele szereg praktyk, które bardzo konkretnie mogą nam pomóc przełamać relacyjne impasy i zbliżyć się do siebie, odkrywając pełnię piękna Miłości, do której zostaliśmy zaproszeni, decydując się na tę drogę powołania. Jedną z takich - w mojej opinii wyjątkowo skutecznych praktyk - jest wspólne czytanie Pisma Świętego.
Wiadomo, że teraz wszyscy jesteśmy przebodźcowani wiadomościami. Nie odpisujemy, nie potrafimy dłużej rozmawiać, wymieniamy krótkie zdania w komunikatorach. Tylko czy rzeczywiście dobrze jest uznać to za normalne?
Wiadomo, że teraz wszyscy jesteśmy przebodźcowani wiadomościami. Nie odpisujemy, nie potrafimy dłużej rozmawiać, wymieniamy krótkie zdania w komunikatorach. Tylko czy rzeczywiście dobrze jest uznać to za normalne?
Pomysł o wprowadzeniu w Polsce zakazu mediów społecznościowych dla dzieci i pojawienie się w naszych skrzynkach "Poradnika bezpieczeństwa" - czy jest coś, co łączy te dwa wydarzenia? Pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy, jest raczej smutna, bo efektem pojawienia się obu tych wątków w tzw. debacie publicznej jest wysyp krytyki, szyderstwa i kpin.
Pomysł o wprowadzeniu w Polsce zakazu mediów społecznościowych dla dzieci i pojawienie się w naszych skrzynkach "Poradnika bezpieczeństwa" - czy jest coś, co łączy te dwa wydarzenia? Pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy, jest raczej smutna, bo efektem pojawienia się obu tych wątków w tzw. debacie publicznej jest wysyp krytyki, szyderstwa i kpin.
Gdy przebywam w ich towarzystwie, udziela mi się ich dystans do świata, wewnętrzny pokój i hart ducha, którego nie łamią życiowe niepowodzenia i dostatki. Ich wyjątkowość tworzy suma doświadczeń, które przeżyli. Mają w sobie wewnętrzną wolność, spełnienie, gotowość do służenia innym, mądrość płynącą z doświadczenia, ale też kruchość i słabość, która daje do myślenia.
Gdy przebywam w ich towarzystwie, udziela mi się ich dystans do świata, wewnętrzny pokój i hart ducha, którego nie łamią życiowe niepowodzenia i dostatki. Ich wyjątkowość tworzy suma doświadczeń, które przeżyli. Mają w sobie wewnętrzną wolność, spełnienie, gotowość do służenia innym, mądrość płynącą z doświadczenia, ale też kruchość i słabość, która daje do myślenia.
Niedziela. Słucham podsumowania minionego roku z perspektywy naszego proboszcza. Uśmiecham się w duchu, bo brzmi to w sumie jak litania wdzięczności, a przecież, jak ktoś w tej parafii żyje w środku, to wie, że trosk i trudów mu nie brakuje. W jego wypowiedzi nie ma jednak "malowania trawników", tylko bardzo ludzkie, mądre i wyrozumiałe postawienie akcentu. Słyszę w jego wypowiedzi wielkie pragnienie: "chcę, byście się czuli w tym kościele jak w domu i wiem, że proste >dziękuję< łatwiej dociera do serc niż miliony >proszę<". Od razu staje mi przed oczami bożonarodzeniowa liturgia w moich rodzinnych stronach. Dlaczego?
Niedziela. Słucham podsumowania minionego roku z perspektywy naszego proboszcza. Uśmiecham się w duchu, bo brzmi to w sumie jak litania wdzięczności, a przecież, jak ktoś w tej parafii żyje w środku, to wie, że trosk i trudów mu nie brakuje. W jego wypowiedzi nie ma jednak "malowania trawników", tylko bardzo ludzkie, mądre i wyrozumiałe postawienie akcentu. Słyszę w jego wypowiedzi wielkie pragnienie: "chcę, byście się czuli w tym kościele jak w domu i wiem, że proste >dziękuję< łatwiej dociera do serc niż miliony >proszę<". Od razu staje mi przed oczami bożonarodzeniowa liturgia w moich rodzinnych stronach. Dlaczego?
W ramach porządków noworocznych w komputerze trafiłam na swój niedokończony tekst z wakacji. Uśmiechnęłam się do siebie, wspominając okoliczności, w jakich zaczęłam go pisać. Bezpośrednią inspiracją do jego napisania były bowiem plony z naszego ogródka warzywnego. Rachityczne, mizerne i z całą pewnością nie „instagramowe”. Opis mikrusowych, nadżartych przez ślimaki i niezbyt oszałamiających pod względem wolumenu zbiorów, zakończyłam pytaniem: „Czy potrafisz cieszyć się owocami swoich wysiłków?”. Jakże ono wydało mi się aktualne dziś, w styczniu, u progu nowego roku.
W ramach porządków noworocznych w komputerze trafiłam na swój niedokończony tekst z wakacji. Uśmiechnęłam się do siebie, wspominając okoliczności, w jakich zaczęłam go pisać. Bezpośrednią inspiracją do jego napisania były bowiem plony z naszego ogródka warzywnego. Rachityczne, mizerne i z całą pewnością nie „instagramowe”. Opis mikrusowych, nadżartych przez ślimaki i niezbyt oszałamiających pod względem wolumenu zbiorów, zakończyłam pytaniem: „Czy potrafisz cieszyć się owocami swoich wysiłków?”. Jakże ono wydało mi się aktualne dziś, w styczniu, u progu nowego roku.
Ludzie, których Pismo Święte i Kościół stawia nam za wzór, nie walczyli z otaczającym ich światem ani zbrojnie, ani słowami, ani buntem. Było coś, co ich umacniało i pomagało przejść przez sprawy i decyzje, na które nie mieli żadnego wpływu. Dlatego zmieniali świat i wpływali na bieg historii. Dla mnie to ważne przypomnienie i myśl, którą biorą dla siebie jako drogowskaz u progu nowego roku.
Ludzie, których Pismo Święte i Kościół stawia nam za wzór, nie walczyli z otaczającym ich światem ani zbrojnie, ani słowami, ani buntem. Było coś, co ich umacniało i pomagało przejść przez sprawy i decyzje, na które nie mieli żadnego wpływu. Dlatego zmieniali świat i wpływali na bieg historii. Dla mnie to ważne przypomnienie i myśl, którą biorą dla siebie jako drogowskaz u progu nowego roku.
No więc niemal całą sobotę przepłakałam. Ze wzruszenia na szczęście - jedna chwila sprawiła, że miałam naprawdę wilgotne oczy przez cały dzień. I poczułam się nawet nieco, jak bohaterka kultowego "Love actually". A wszystko zaczęło się od frazy: "ale - ponieważ idą święta - to...".
No więc niemal całą sobotę przepłakałam. Ze wzruszenia na szczęście - jedna chwila sprawiła, że miałam naprawdę wilgotne oczy przez cały dzień. I poczułam się nawet nieco, jak bohaterka kultowego "Love actually". A wszystko zaczęło się od frazy: "ale - ponieważ idą święta - to...".
Do Bożego Narodzenia zostało już tylko kilka dni. Jeszcze tu i ówdzie trwają zbiórki żywności, ubrań czy leków. Ale na tej ostatniej prostej może warto pomyśleć o tym, czy jako osoba wierząca, nie jestem w stanie zaopiekować czyjejś potrzeby duchowej.
Do Bożego Narodzenia zostało już tylko kilka dni. Jeszcze tu i ówdzie trwają zbiórki żywności, ubrań czy leków. Ale na tej ostatniej prostej może warto pomyśleć o tym, czy jako osoba wierząca, nie jestem w stanie zaopiekować czyjejś potrzeby duchowej.
Jestem głęboko przekonana, że sprawczość jest Bożym pomysłem na człowieka. Kiedy patrzę na swoje dzieci, bardzo wyraźnie to widzę: jak ogromna jest w człowieku ta twórcza siła, iskra, która sprawia, że w naszej głowie funkcjonuje myśl "jestem w stanie to zrobić", "potrafię", "wiem", "dam radę". Z drugiej strony jako ludzie cudownie ten dar potrafimy roztrwonić, schować głęboko pod poduszkę czy podciąć u korzenia tak, by żadne drzewo przekonania "Moje Życie Jest Także w Moim Ręku" nie rozrosło się w naszym wnętrzu czy we wnętrzu drugiego człowieka.
Jestem głęboko przekonana, że sprawczość jest Bożym pomysłem na człowieka. Kiedy patrzę na swoje dzieci, bardzo wyraźnie to widzę: jak ogromna jest w człowieku ta twórcza siła, iskra, która sprawia, że w naszej głowie funkcjonuje myśl "jestem w stanie to zrobić", "potrafię", "wiem", "dam radę". Z drugiej strony jako ludzie cudownie ten dar potrafimy roztrwonić, schować głęboko pod poduszkę czy podciąć u korzenia tak, by żadne drzewo przekonania "Moje Życie Jest Także w Moim Ręku" nie rozrosło się w naszym wnętrzu czy we wnętrzu drugiego człowieka.
Dlaczego parafialne rekolekcje adwentowe już na wejściu wzbudzają we mnie mizerną ekscytację? Bo by wziąć w nich udział, muszę pokonać kilka mentalnych barier. Nie przejąć się tym, że kompletnie nie znam prowadzącego, nie dać się zniechęcić tematowi rekolekcji, zgodzić się na dodatkowy punkt dnia w napchanym obowiązkami codziennymi kalendarzu. Parafialne rekolekcje to dużo osobistego trudu i wysiłku - ale przynoszą coś, czego nie dają mi nawet najbardziej inspirujące konferencje wysłuchane w onlajnach ani piękne momenty duchowych uniesień podczas wyjazdowych rekolekcji w ciszy.
Dlaczego parafialne rekolekcje adwentowe już na wejściu wzbudzają we mnie mizerną ekscytację? Bo by wziąć w nich udział, muszę pokonać kilka mentalnych barier. Nie przejąć się tym, że kompletnie nie znam prowadzącego, nie dać się zniechęcić tematowi rekolekcji, zgodzić się na dodatkowy punkt dnia w napchanym obowiązkami codziennymi kalendarzu. Parafialne rekolekcje to dużo osobistego trudu i wysiłku - ale przynoszą coś, czego nie dają mi nawet najbardziej inspirujące konferencje wysłuchane w onlajnach ani piękne momenty duchowych uniesień podczas wyjazdowych rekolekcji w ciszy.
Przez lata przyzwyczailiśmy się i z pewnym nawet rozczuleniem zerkaliśmy w biegu na przesyłane prezentacje w stylu "słodkiej kawusi i dobrego poranka", "Matka Boska dziś nad Tobą czuwa" i kotkami wszelkiej maści, którymi szczodrze dzielą się z nami starsi członkowie rodziny czy sąsiedzi. W ostatnich miesiącach lawinowo rośnie jednak ilość filmików generowanych przez AI. Kotki kotkami, ale kiedy wygenerowany przez AI kontrowersyjny polityk "mówi" rzeczy rozpalające do czerwoności komunikatory członków klubu seniora, kto myśli o tym, jakie spustoszenie sieje to w życiu naszych kochanych "staruszków"?
Przez lata przyzwyczailiśmy się i z pewnym nawet rozczuleniem zerkaliśmy w biegu na przesyłane prezentacje w stylu "słodkiej kawusi i dobrego poranka", "Matka Boska dziś nad Tobą czuwa" i kotkami wszelkiej maści, którymi szczodrze dzielą się z nami starsi członkowie rodziny czy sąsiedzi. W ostatnich miesiącach lawinowo rośnie jednak ilość filmików generowanych przez AI. Kotki kotkami, ale kiedy wygenerowany przez AI kontrowersyjny polityk "mówi" rzeczy rozpalające do czerwoności komunikatory członków klubu seniora, kto myśli o tym, jakie spustoszenie sieje to w życiu naszych kochanych "staruszków"?
Niedawno miałam okazję spędzić kilka dni w Paryżu. Przywiozłam stamtąd kilka duchowych, zupełnie niespodziewanych poruszeń, które wróciły do mnie z całą mocą, gdy algorytm bombardował mnie filmikami nawiązującymi do rozmowy Marcina Zielińskiego i Dawida Misiora u Bogdana Rymanowskiego. Dlaczego?
Niedawno miałam okazję spędzić kilka dni w Paryżu. Przywiozłam stamtąd kilka duchowych, zupełnie niespodziewanych poruszeń, które wróciły do mnie z całą mocą, gdy algorytm bombardował mnie filmikami nawiązującymi do rozmowy Marcina Zielińskiego i Dawida Misiora u Bogdana Rymanowskiego. Dlaczego?
W świecie, w którym wszyscy mówią, a coraz mniej osób naprawdę słucha, otwarcie ‘Przestrzeni Słuchania’ w sercu Watykanu brzmi jak znak czasu. Ale czy potrafimy jeszcze słuchać – siebie, innych, Boga?
W świecie, w którym wszyscy mówią, a coraz mniej osób naprawdę słucha, otwarcie ‘Przestrzeni Słuchania’ w sercu Watykanu brzmi jak znak czasu. Ale czy potrafimy jeszcze słuchać – siebie, innych, Boga?
Mateusz Filipowski OCD organizuje rekolekcje dla rodziców dzieci LGBTQ+ - ta informacja wywołała burzę w katolickim światku. Na karmelitę wylano potężną ilość błota i hejtu tylko dlatego, że na bazie swoich duszpasterskich doświadczeń rozeznał potrzebę towarzyszenia pewnej grupie cierpiących ludzi. Bo ich cierpienie, samotność, lęk, frustracja, ból, żałoba duszpastersko nie są w żaden sposób w naszym Kościele zaopiekowane.
Mateusz Filipowski OCD organizuje rekolekcje dla rodziców dzieci LGBTQ+ - ta informacja wywołała burzę w katolickim światku. Na karmelitę wylano potężną ilość błota i hejtu tylko dlatego, że na bazie swoich duszpasterskich doświadczeń rozeznał potrzebę towarzyszenia pewnej grupie cierpiących ludzi. Bo ich cierpienie, samotność, lęk, frustracja, ból, żałoba duszpastersko nie są w żaden sposób w naszym Kościele zaopiekowane.
Ile sekund potrzeba, by wyprodukować piosenkę przy pomocy AI? Choć technologia tak zawrotnie i nieustająco się zmienia, bez wątpienia wpływając na rozmaite aspekty naszego funkcjonowania, to ludzie ciągle i ciągle szukają doświadczeń związanych z obecnością; wrażeń zmysłowych, piękna i głębszego sensu. W świecie zagrabianym przez cyfrowe falsyfikaty to jest coś, czego mamy mnóstwo... w Kościele.
Ile sekund potrzeba, by wyprodukować piosenkę przy pomocy AI? Choć technologia tak zawrotnie i nieustająco się zmienia, bez wątpienia wpływając na rozmaite aspekty naszego funkcjonowania, to ludzie ciągle i ciągle szukają doświadczeń związanych z obecnością; wrażeń zmysłowych, piękna i głębszego sensu. W świecie zagrabianym przez cyfrowe falsyfikaty to jest coś, czego mamy mnóstwo... w Kościele.
{{ article.published_at }}
{{ article.description }}
{{ article.description }}