Pierwsza tura wyborów prezydenckich za nami. Przeglądając wyniki opublikowane na stronie Państwowej Komisji Wyborczej, kołatały mi w głowie rozmaite hasła, z którymi przez te kilkanaście pierwszych dni od wyboru zaczął być kojarzony Leon XIV. Jak bardzo potrzebujemy pokoju, jedności, wzajemnego słuchania i budowania mostów! Jak bardzo prorocze są te wyzwania i nadzieje, które dostrzega i wskazuje Papież! Nie "gdzieś w świecie", tylko "tutaj", "dziś", w Polsce.
Pierwsza tura wyborów prezydenckich za nami. Przeglądając wyniki opublikowane na stronie Państwowej Komisji Wyborczej, kołatały mi w głowie rozmaite hasła, z którymi przez te kilkanaście pierwszych dni od wyboru zaczął być kojarzony Leon XIV. Jak bardzo potrzebujemy pokoju, jedności, wzajemnego słuchania i budowania mostów! Jak bardzo prorocze są te wyzwania i nadzieje, które dostrzega i wskazuje Papież! Nie "gdzieś w świecie", tylko "tutaj", "dziś", w Polsce.
Sezon komunijny w pełni. Co roku od końca kwietnia zaczynam obserwować napływ pytań, co podarować dziecku pierwszokomunijnemu w prezencie, by to przynosiło pożytek małemu sercu i było rzeczywiście związane z sakramentem. Propozycji można podawać wiele, sama jednak najczęściej dzielę się tym, co w moim odczuciu było szczególnym i do dziś przynoszącym owoce prezentem. Mam na myśli... pielgrzymkę.
Sezon komunijny w pełni. Co roku od końca kwietnia zaczynam obserwować napływ pytań, co podarować dziecku pierwszokomunijnemu w prezencie, by to przynosiło pożytek małemu sercu i było rzeczywiście związane z sakramentem. Propozycji można podawać wiele, sama jednak najczęściej dzielę się tym, co w moim odczuciu było szczególnym i do dziś przynoszącym owoce prezentem. Mam na myśli... pielgrzymkę.
Uważne poobserwowanie Kościoła od środka jest dla mnie za każdym razem niesamowicie budującym doświadczeniem. Bo Kościół pięknym szaleństwem i nie-racjonalnością stoi. Stoi, a nie leży, wbrew dominującym narracjom medialnym, które pokazują tylko ciemną (choć też obecną, a jakże!) stronę naszej wspólnoty. Dobro, oddanie Bogu, życie "Bożych szaleńców" nie sprzedaje się tak dobrze jak nasze grzechy i upadki, ale jest trwałe. Bo jest w Kościele to coś, co wystarczająco umacnia ich serce.
Uważne poobserwowanie Kościoła od środka jest dla mnie za każdym razem niesamowicie budującym doświadczeniem. Bo Kościół pięknym szaleństwem i nie-racjonalnością stoi. Stoi, a nie leży, wbrew dominującym narracjom medialnym, które pokazują tylko ciemną (choć też obecną, a jakże!) stronę naszej wspólnoty. Dobro, oddanie Bogu, życie "Bożych szaleńców" nie sprzedaje się tak dobrze jak nasze grzechy i upadki, ale jest trwałe. Bo jest w Kościele to coś, co wystarczająco umacnia ich serce.
Jakie nastawienie wywołują w nas pojęcia takie jak wolność, praca czy naród? Zauważenie ich pozwala nam postawić sobie pytania o to, czym się w życiu kierujemy, co jest dla nas ważne, o co się troszczymy, czy czujemy się spełnieni. A odpowiedzi dają wskazówki, co robić ze swoim życiem. I czy nie narzekamy za dużo na pracę, ojczyznę, innych ludzi.
Jakie nastawienie wywołują w nas pojęcia takie jak wolność, praca czy naród? Zauważenie ich pozwala nam postawić sobie pytania o to, czym się w życiu kierujemy, co jest dla nas ważne, o co się troszczymy, czy czujemy się spełnieni. A odpowiedzi dają wskazówki, co robić ze swoim życiem. I czy nie narzekamy za dużo na pracę, ojczyznę, innych ludzi.
Poniedziałek Wielkanocny AD 2025. W kościele cisza jak makiem zasiał. Nie. Jeszcze nie wiemy, że papież Franciszek umarł. Czuć za to tę specyficzną atmosferę, gdy tłum zastyga w bezruchu, by nie uronić ani słowa z tego, co jest mówione z ambony. Wiecie co tak przykuło uwagę nas, wiernych, zgromadzonych na Eucharystii? Nie uwierzycie. List o "duchowym zmartwychwstaniu do nowego życia"! Fakt, nie był to list pasterski naszych Biskupów, ale list rektora KUL-u, ale jednak odczytywany zamiast homilii, co - śmiem twierdzić, bazując na rozmowach z licznym gronem znajomych z kręgów kościelnych - dość często wywołuje w słuchających utratę uwagi mniej więcej na wysokości trzeciego zdania. Tu jednak było inaczej.
Poniedziałek Wielkanocny AD 2025. W kościele cisza jak makiem zasiał. Nie. Jeszcze nie wiemy, że papież Franciszek umarł. Czuć za to tę specyficzną atmosferę, gdy tłum zastyga w bezruchu, by nie uronić ani słowa z tego, co jest mówione z ambony. Wiecie co tak przykuło uwagę nas, wiernych, zgromadzonych na Eucharystii? Nie uwierzycie. List o "duchowym zmartwychwstaniu do nowego życia"! Fakt, nie był to list pasterski naszych Biskupów, ale list rektora KUL-u, ale jednak odczytywany zamiast homilii, co - śmiem twierdzić, bazując na rozmowach z licznym gronem znajomych z kręgów kościelnych - dość często wywołuje w słuchających utratę uwagi mniej więcej na wysokości trzeciego zdania. Tu jednak było inaczej.
Nawet po niedoskonale przeżytym poście Wielkanoc się wydarzy. I to naprawdę w dużej mierze od nas zależy, czy będziemy się skupiać na tym, co się nie udało, co nie wyszło, co boli i drażni, czy pozwolimy, by wielkanocny powiew niczym niezasłużonej łaski choćby nas musnął. Chrześcijaństwo to przecież opowieść o sile małych gestów.
Nawet po niedoskonale przeżytym poście Wielkanoc się wydarzy. I to naprawdę w dużej mierze od nas zależy, czy będziemy się skupiać na tym, co się nie udało, co nie wyszło, co boli i drażni, czy pozwolimy, by wielkanocny powiew niczym niezasłużonej łaski choćby nas musnął. Chrześcijaństwo to przecież opowieść o sile małych gestów.
Co robić, gdy w małżeństwie każde z was ma inny pomysł na wychowanie dziecka i jego wiarę? Każde z was chce inaczej wychować dziecko? Jak sobie radzić, gdy jako mama jesteś kompletnie osamotniona w byciu wierzącą? Jak reagować, gdy druga połówka odchodzi z Kościoła i boisz się, że pociągnie za sobą dzieci? O tym w ostatnim odcinku serii "O matko, jesteś wystarczająca" rozmawiają Agata Rusek i Magdalena Urbańska.
Co robić, gdy w małżeństwie każde z was ma inny pomysł na wychowanie dziecka i jego wiarę? Każde z was chce inaczej wychować dziecko? Jak sobie radzić, gdy jako mama jesteś kompletnie osamotniona w byciu wierzącą? Jak reagować, gdy druga połówka odchodzi z Kościoła i boisz się, że pociągnie za sobą dzieci? O tym w ostatnim odcinku serii "O matko, jesteś wystarczająca" rozmawiają Agata Rusek i Magdalena Urbańska.
"Dojrzewanie". Serial, którego nie oglądałam i raczej nie obejrzę, ale w myśl polskiej (niechlubnej) tradycji się wypowiem. No dobrze, żartuję. Nie tyle o samym „Dojrzewaniu”, co do dyskusji wokół niego chciałabym się odnieść. Przyglądam się bowiem licznym recenzjom i komentarzom w sieci poświęconym temu filmowi i budzą się we mnie przykre odczucia.
"Dojrzewanie". Serial, którego nie oglądałam i raczej nie obejrzę, ale w myśl polskiej (niechlubnej) tradycji się wypowiem. No dobrze, żartuję. Nie tyle o samym „Dojrzewaniu”, co do dyskusji wokół niego chciałabym się odnieść. Przyglądam się bowiem licznym recenzjom i komentarzom w sieci poświęconym temu filmowi i budzą się we mnie przykre odczucia.
Jak rozeznawać swoje macierzyństwo? Dlaczego tak często nie umiemy sobie przebaczać swoich macierzyńskich niedociągnięć? Co jest najlepszym ratunkiem, gdy jesteśmy zagubione w milionie porad i wskazówek, przebodźcowane, pełne lęku?
Jak rozeznawać swoje macierzyństwo? Dlaczego tak często nie umiemy sobie przebaczać swoich macierzyńskich niedociągnięć? Co jest najlepszym ratunkiem, gdy jesteśmy zagubione w milionie porad i wskazówek, przebodźcowane, pełne lęku?
- Tak, też się cieszymy. Z miesiąca na miesiąc coraz więcej ludzi przychodzi na te uwielbienia - przytaknął zaprzyjaźniony kapłan, kiedy podzieliłam się z nim radosną obserwacją, że w kościele nie było pustych ławek, gdy mąż dojechał do nich na modlitwę blisko godz. 22.00. Zaraz jednak dodał: - Patrz, znowu to zrobiłem. Jakie to ludzkie jest, utożsamiać ilość z sukcesem. Kompletnie nie po Bożemu.
- Tak, też się cieszymy. Z miesiąca na miesiąc coraz więcej ludzi przychodzi na te uwielbienia - przytaknął zaprzyjaźniony kapłan, kiedy podzieliłam się z nim radosną obserwacją, że w kościele nie było pustych ławek, gdy mąż dojechał do nich na modlitwę blisko godz. 22.00. Zaraz jednak dodał: - Patrz, znowu to zrobiłem. Jakie to ludzkie jest, utożsamiać ilość z sukcesem. Kompletnie nie po Bożemu.
Jak znaleźć czas na życie duchowe, żeby ono w ogóle istniało? Trudna prawda jest taka: w rodzicielstwie nie da się wszystkiego ze sobą pogodzić. Ale gdy nie można znaleźć dłuższej chwili na modlitwę, są inne sposoby, które ratują naszą duchowość, wiarę, relację z Bogiem. Nawet, gdy na niedzielnej mszy biegamy za maluchem i nie możemy się za nic skupić.
Jak znaleźć czas na życie duchowe, żeby ono w ogóle istniało? Trudna prawda jest taka: w rodzicielstwie nie da się wszystkiego ze sobą pogodzić. Ale gdy nie można znaleźć dłuższej chwili na modlitwę, są inne sposoby, które ratują naszą duchowość, wiarę, relację z Bogiem. Nawet, gdy na niedzielnej mszy biegamy za maluchem i nie możemy się za nic skupić.
W minionym tygodniu media przez jakiś czas rozgrzewał temat ujawnienia się internetowego alter ego jednego z kandydatów na prezydenta. Spokojnie, nie będę tu w żaden sposób dotykać polityki. Chcę jednak zauważyć, że funkcjonując mniej lub bardziej świadomie w Internecie, sami budujemy system, który wspiera tego typu zachowania. I może warto w tym kontekście przyjrzeć się samemu sobie, choćby po to, by nie stać się internetowym faryzeuszem.
W minionym tygodniu media przez jakiś czas rozgrzewał temat ujawnienia się internetowego alter ego jednego z kandydatów na prezydenta. Spokojnie, nie będę tu w żaden sposób dotykać polityki. Chcę jednak zauważyć, że funkcjonując mniej lub bardziej świadomie w Internecie, sami budujemy system, który wspiera tego typu zachowania. I może warto w tym kontekście przyjrzeć się samemu sobie, choćby po to, by nie stać się internetowym faryzeuszem.
Co robić, gdy dzieci rosną i pojawia się coraz więcej zmartwień? Gdy zaczynają same wybierać, a te wybory są całkiem inne niż to, czego uczyłaś? Poczucie porażki i utraty wpływu na życie własnego dziecka nie jest łatwym doświadczeniem. Jak wtedy o siebie i dziecko zadbać?
Co robić, gdy dzieci rosną i pojawia się coraz więcej zmartwień? Gdy zaczynają same wybierać, a te wybory są całkiem inne niż to, czego uczyłaś? Poczucie porażki i utraty wpływu na życie własnego dziecka nie jest łatwym doświadczeniem. Jak wtedy o siebie i dziecko zadbać?
Odpuszczanie nie jest łatwe. Na przykład odpuszczanie sobie aktywnego udziału w codziennej gonitwie. Wyłączanie Internetu na cały weekend, oparcie się pokusie oddzwaniania na telefon kontrahenta w sobotę o 18.30, danie sobie prawa, by nie czytać bieżących wiadomości, nie słuchać podcastów o najnowszych dramach w polityce, wyciszenie wszystkich komunikatorów i skupienie się na relacjach w realu. Często jest to warunek tego, by wreszcie usłyszeć własne pragnienia i potrzeby.
Odpuszczanie nie jest łatwe. Na przykład odpuszczanie sobie aktywnego udziału w codziennej gonitwie. Wyłączanie Internetu na cały weekend, oparcie się pokusie oddzwaniania na telefon kontrahenta w sobotę o 18.30, danie sobie prawa, by nie czytać bieżących wiadomości, nie słuchać podcastów o najnowszych dramach w polityce, wyciszenie wszystkich komunikatorów i skupienie się na relacjach w realu. Często jest to warunek tego, by wreszcie usłyszeć własne pragnienia i potrzeby.
Co robić, gdy w macierzyństwie pojawia się dobijająca samotność? Gdy życie duchowe po prostu przestaje istnieć? Jak o siebie zawalczyć, gdy dopada cię poczucie opuszczenia? We wtorki Wielkiego Postu na macierzyńsko-duchowy cykl tekstów zapraszają nasze publicystki: Magdalena Urbańska i Agata Rusek.
Co robić, gdy w macierzyństwie pojawia się dobijająca samotność? Gdy życie duchowe po prostu przestaje istnieć? Jak o siebie zawalczyć, gdy dopada cię poczucie opuszczenia? We wtorki Wielkiego Postu na macierzyńsko-duchowy cykl tekstów zapraszają nasze publicystki: Magdalena Urbańska i Agata Rusek.
U progu Wielkiego Postu Magda Urbańska zachęcała w swoim felietonie (Rewolucyjny Wielki Post), by zapytać Jezusa o to, co powinniśmy w tym konkretnym czasie robić, by się nawrócić. Wracam do tej myśli raz po raz, zwłaszcza gdy codzienna lektura Słowa Bożego prowadzi mnie w obszary, których się nie spodziewałam. Ale może to właśnie dobry przykład "klasyki tematu", tzn. tego, że jest w nas, wierzących, taka ciągła pokusa, żeby planować swój rozwój duchowy bez pytania Góry o sugestie. Ja przynajmniej co chwila się na takiej fatalnej praktyce łapię.
U progu Wielkiego Postu Magda Urbańska zachęcała w swoim felietonie (Rewolucyjny Wielki Post), by zapytać Jezusa o to, co powinniśmy w tym konkretnym czasie robić, by się nawrócić. Wracam do tej myśli raz po raz, zwłaszcza gdy codzienna lektura Słowa Bożego prowadzi mnie w obszary, których się nie spodziewałam. Ale może to właśnie dobry przykład "klasyki tematu", tzn. tego, że jest w nas, wierzących, taka ciągła pokusa, żeby planować swój rozwój duchowy bez pytania Góry o sugestie. Ja przynajmniej co chwila się na takiej fatalnej praktyce łapię.
Jakie wyzwania duchowe wiążą się z macierzyństwem? Nie jest ich mało, a bycie matką to wiele pytań, rozczarowań i trudności, które pojawiają się w najmniej spodziewanym momencie. Jednym z nich jest zwykłe, przytłaczające zmęczenie. I o nim dzisiaj.
Jakie wyzwania duchowe wiążą się z macierzyństwem? Nie jest ich mało, a bycie matką to wiele pytań, rozczarowań i trudności, które pojawiają się w najmniej spodziewanym momencie. Jednym z nich jest zwykłe, przytłaczające zmęczenie. I o nim dzisiaj.
Okradli nas. Nie pierwszy ani - obawiam się - nie ostatni raz. Ale choć przeżywamy w związku z tym dużo przykrych emocji, to nie potrafię opędzić się od jednej myśli: warto choć raz stracić to, co dla nas wartościowe i materialne, by zobaczyć, do czego i jak mocno jest przywiązane moje serce.
Okradli nas. Nie pierwszy ani - obawiam się - nie ostatni raz. Ale choć przeżywamy w związku z tym dużo przykrych emocji, to nie potrafię opędzić się od jednej myśli: warto choć raz stracić to, co dla nas wartościowe i materialne, by zobaczyć, do czego i jak mocno jest przywiązane moje serce.
W naszej przesyconej kultem szczęścia i dobrobytu codzienności najchętniej wyrugowalibyśmy z horyzontu życia wszelkie niedostatki i niedomagania. Jeśli jednak nie będziemy ich widzieć, ogołocimy się z szansy na prawdziwe i dobre prze-Życie.
W naszej przesyconej kultem szczęścia i dobrobytu codzienności najchętniej wyrugowalibyśmy z horyzontu życia wszelkie niedostatki i niedomagania. Jeśli jednak nie będziemy ich widzieć, ogołocimy się z szansy na prawdziwe i dobre prze-Życie.
Dlaczego to ważne, by codziennie ćwiczyć swój wzrok i uszy w wyczuleniu na błogosławieństwo? Syci, zabezpieczeni, w wygodnych, ciepłych mieszkankach prześlizgujemy się wzrokiem po tym, co mamy, przyjmując komfort i wygodę jako coś oczywistego. Można patrzeć i nie widzieć. Otoczeni cyfrowym hałasem często pozostajemy głusi na dobre historie, a uwikłani w komunikatorowe narracje powoli tracimy umiejętność nazywania i pielęgnowania wspomnień o tym, co ważne, budujące i inspirujące.
Dlaczego to ważne, by codziennie ćwiczyć swój wzrok i uszy w wyczuleniu na błogosławieństwo? Syci, zabezpieczeni, w wygodnych, ciepłych mieszkankach prześlizgujemy się wzrokiem po tym, co mamy, przyjmując komfort i wygodę jako coś oczywistego. Można patrzeć i nie widzieć. Otoczeni cyfrowym hałasem często pozostajemy głusi na dobre historie, a uwikłani w komunikatorowe narracje powoli tracimy umiejętność nazywania i pielęgnowania wspomnień o tym, co ważne, budujące i inspirujące.
{{ article.published_at }}
{{ article.description }}
{{ article.description }}