Historia św. Pawła uczy nas, że ostatnie słowo należy do światła, a nie do ciemności

Historia św. Pawła uczy nas, że ostatnie słowo należy do światła, a nie do ciemności
Fot. soheyl dehghani / Unsplash
Logo źródła: Życie Duchowe Ks. Stanisław Witkowski MS

Ciemności napawają lękiem. Tam, gdzie jest poważny brak słońca, często pojawiają się depresje. Istnieją też gęste mro­ki duchowe. Przestajemy wówczas prawidłowo oceniać rzeczywistość. Brak wewnętrznego światła sprawia, że popełnia­my fatalne w skutkach pomyłki i nie tylko krzywdzimy siebie, ale także zadajemy cierpienie innym. Klasycznym przykładem w tym względzie jest postać Szawła/Pawła. Żył w zaślepieniu, przejrzał dzięki miłosierdziu Bożemu. W prezentowanym ar­tykule ujrzymy go wpierw zanurzonego w ciemnościach, następnie zaś ukażemy jego przejrzenie. Wszystko, co wydarzyło się w jego życiu pod Damaszkiem, było już samą światłością. Jego późniejsza miłość do Chrystusa oraz mądrość miały swe źródło w otrzymanym wówczas świetle.

Czas błądzenia Szawła

Szaweł był zdecydowanym wrogiem chrześcijan. Jego gorliwość w zwalczaniu wyznawców Chrystusa nie ograniczała się tylko do Jerozolimy (por. Dz 8,1), lecz wykraczała poza granice Izra­ela, objęła swym zasięgiem także diasporę. Dzieje Apostolskie wspominają o jego prześladowaniach także w Damaszku, sta­rożytnym mieście, będącym centrum handlowym i ważnym węzłem komunikacyjnym. Istniała w nim liczna wspólnota żydowska oraz synagogi. Właśnie do nich kierował się Szaweł, aby wyszukiwać zwolenników "drogi", czyli sposobu życia i mo­ralności wskazanej przez Chrystusa. Chciał bronić prawowier­nej nauki i przestrzec Żydów przed niebezpieczeństwem nowej sekty czy też herezji. Jego pragnieniem było rozsiewać groźby i zabijać uczniów Pańskich (por. Dz 9,1). Aby osiągnąć ten cel, prosił nawet Najwyższego Kapłana o pismo polecające, czyli uwiarygadniające jego prześladowczą misję.

DEON.PL POLECA



Wydawało mu się, że postępuje słusznie i oddaje chwałę Bogu, skoro niszczy szerzycieli jakichś nowinek o zmartwychwstałym Jezusie oraz zwalcza przekonania podważające niezmienność Tory. Gorliwość w czynieniu zła tak go zaślepiła, że nie liczył się z cierpieniem zadawanym chrześcijanom. Nie widział ich łez, nie słyszał jęków męczonych uczniów Chrystusa.

Duchowy przewrót

Szaweł nawet nie przewidywał, że coś może się zmienić w jego życiu. Miał wyraźny cel: wykorzenić chrześcijan. W realizacji tego zadania nie kierował się względami ludzkimi, nie szukał poklasku wśród faryzeuszów, do których należał. Sam był umo­tywowany, przekonany, że właśnie tak należy postępować. W po­bliżu Damaszku jednak wszystko się zmieniło. Objawił się mu chwalebny Chrystus jako nadprzyrodzone światło (por. Dz 9,3). Z wrażenia padł na ziemię, czyli zareagował jak ktoś, kto do­świadcza zetknięcia się z misterium Boga (por. np. Ez 1,28; 43,3; 44,4; Dn 8,17). Usłyszał głos Zbawiciela: "Szawle, Szaw­le, dlaczego Mnie prześladujesz?" (Dz 9,4). Dotarło do niego, że Jezus żyje i identyfikuje się ze swoimi uczniami, zwłaszcza w tym momencie, gdy są prześladowani. Zrozumiał, że ziem­ski Jezus żyje obecnie jako Zmartwychwstały Pan przebywają­cy w niebie (por. Dz 9,5).

Była to przełomowa chwila, nowy rozdział w jego życiu, wyjąt­kowy Boży kairos. Odtąd wszystko stało się nowe. Dotychczas sam decydował o sobie, okazywał nienawiść chrześcijanom. Teraz zaś pozwolił pochwycić się Chrystusowi i powierzyć Jego prowadzeniu. W Kościele, przeciwko któremu zwracał ostrze swej agresji, miał obecnie usłyszeć, jaki jest zamiar Pana wzglę­dem niego. Jasność z nieba była tak intensywna, że przestał wi­dzieć. Nie była to forma kary Bożej za dokonywane zbrodnie, lecz znak jego absolutnej niemocy, jak w przypadku Zacha­riasza (por. Łk 1,20). Znak ten staje się symbolem, zapowiada przejście od ślepoty do odzyskania wzroku, czyli od awersji do nawrócenia i głoszenia Ewangelii.

Posłannictwo Ananiasza

W kluczowych momentach życia Bóg zawsze posługuje się kon­kretnymi osobami. Nie oznajmia swej woli bezpośrednio, lecz poprzez swoich wybrańców. W przypadku Szawła okazał się nim Ananiasz (por. Dz 9,10-17), nawrócony Żyd, wiernie przestrze­gający Prawa (por. Dz 22,12). Poza tym, że był ceniony przez in­nych Żydów, nic o nim nie wiemy. Wola Boża dociera do Szawła poprzez reprezentanta wspólnoty judeochrześcijańskiej, która nie odcina się od korzeni żydowskich, lecz je zachowuje. Ana­niasz jest więc pośrednikiem między Panem a Szawłem.

Nawrócenie stanowi przełom w życiu każdego człowieka. Za­sadniczy zwrot ku Chrystusowi pozostaje głęboko wyryty w jego sercu. Potrafimy nawet ten zwrot zlokalizować, potwierdzając tym samym jego wagę. Podobnie czyni Łukasz, pisząc o nawró­ceniu Szawła. Wymienia dom Judy znajdujący się przy ulicy Prostej, która przebiegała przez stare miasto od wschodu ku zachodowi. Otoczona kolumnami, miała na swych krańcach po jednej bramie, w starożytności była bardzo znana. Szczegóły te nadają dodatkową wiarygodność nawróceniu przyszłego Apo­stoła Narodów. Opatrzność Boża przewiduje wszystko. Szaweł poznaje w wizji Ananiasza, zanim ten do niego przyjdzie. Był więc wewnętrznie przygotowany, że zostaną włożone na nie­go ręce, aby przejrzał.

Trudno jest uwierzyć w szczerość nawrócenia kogoś, kto wy­rządził tyle krzywd i był powodem długo wylewanych łez. Pojawiają się wówczas myśli, że zmiana może wynikać z przebiegłości, aby mieć wstęp do środowiska, które się zwalcza, albo ze zmieniających się zewnętrznych warunków. Wówczas mogłaby kierować kimś koniunktura. Ostrożność Ananiasza była więc całkowicie uzasadniona (por. Dz 9,13-14). Pamiętał o prześladowczej przeszłości Pawła.

Otrzymane dary Boże, poznanie Chrystusa nie są tylko dla nas. Mają wymiar służebny. Wszyscy mamy boski rodowód, dlate­go przyszła misja świadczenia nie może ograniczać się tylko do jednego środowiska, lecz ma być uniwersalna, otwarta na każdą stronę. Bóg uzdalnia nawróconego, aby mógł sprostać temu zadaniu. Tak również miało być z posłannictwem Sza­wła. Chrystus ukazał mu perspektywę ewangelizacyjną obej­mującą swym zasięgiem pogan, królów i synów Izraela (por. Dz 9,15; 22,15.26nn), czyli wszystkich. Zmartwychwstały Pan przewidział go, jak czytamy w języku oryginalnym, jako skeos ekloges (Dz 9,15). Wyrażenie to można tłumaczyć jako "narzę­dzie wybrania" lub "naczynie wybrane". Obydwa przekłady są odpowiednie. Pierwszy akcentuje mające nastąpić całkowite oddanie się Szawła Chrystusowi, bycie w ręku Boga, natomiast drugi podkreśla słabość przyszłego apostoła, działanie w mocy Chrystusa, ponieważ naczynie, zwłaszcza gliniane, jest zawsze kruche i z łatwością może ulec rozbiciu. Wybierając jedną wer­sję, należy pamiętać także o drugiej.

Ewangelizacja łączy się nierozerwalnie z cierpieniem, krzyżem. Głosiciel słowa obwieszcza Dobrą Nowinę nie tylko słowem, lecz także poprzez doświadczane udręki. Taka jest wola Boża. Ludzie zwracają się ku Chrystusowi, gdy słyszą orędzie paschal­ne i jednocześnie są naznaczeni zmaganiami ewangelizatora. Gdyby nie asystencja Boża, to wszyscy pełniący ewangelizacyj­ną posługę, mogliby się załamać wobec napotykanego sprze­ciwu i znoszonych cierpień. Misja, którą Szaweł miał podjąć, wiązała się również z dotkliwym cierpieniem (por. Dz 9,16). Udręki staną się jego nieodłącznymi towarzyszami, dlatego też Chrystus zobowiązał się, że będzie z nim. Nie wszystko zostało objawione Szawłowi z tego, co usłyszał od Chrystusa Ananiasz. Widać, że światło umożliwiające zmianę życia jest udzielane w całej pełni, natomiast to, związane z faktami późniejszego życia, przychodzi stopniowo. Szaweł nie wiedział, że zakończy swój życiowy bieg męczeńską śmiercią. Rozpoznawał ją etapa­mi, które sugerowały, że właśnie tak się stanie. Bóg przygoto­wywał go do tak radykalnego świadectwa. Przeprowadzał przez więzienia, chłosty, rozprawy sądowe, zanim nastąpił ten defi­nitywny moment uwielbienia Chrystusa.

Otrzymanie światła Bożego jest zawsze dziełem Pana, Jego uprzedzającą łaską. Zmieniają się wówczas relacje względem nawracających się. Nie są już obcymi, nie stanowią zagroże­nia. Ananiasz zwrócił się do Szawła słowem "bracie" (Dz 9,17), a nie "prześladowco". Oznaczało to, że odtąd należy do fami­lia Dei, czyli został włączony do Bożej rodziny. Stał się człon­kiem wspólnoty chrześcijańskiej, z którą wcześniej rozpra­wiał się w sposób tak krwawy. Łaska odzyskania wzroku i dar Ducha Świętego były skutkiem nałożenia na niego rąk przez Ananiasza. Szaweł przyjął chrzest. Później zaś sam objaśnił, że sakrament ten włącza nas w krwiobieg Chrystusa. Jeste­śmy z Nim dosłownie "zrośnięci" (Rz 6,3) i czerpiemy z Niego wszystkie życiowe soki. Mamy udział w Jego śmierć i zmar­twychwstaniu (por. Rz 6,3-4).

Całością wydarzenia spod Damaszku kierował wyłącznie Pan. To właśnie On objawił Ananiaszowi to, co się wydarzyło z Sza­włem, i sam też uprzedził Szawła o jego przyjściu.

Otwieranie oczu nieznającym prawdy

Jeśli komuś zostały otwarte oczy, to otrzymuje zadanie otwiera­nia oczu także innym. Otrzymał je także Szaweł (por. Dz 26,18). Sam doświadczył, że w życiu można się poważnie pomylić. Zwalczał Chrystusa, myślał, że należy On już tylko do prze­szłości i był jedynie burzycielem ustalonych w Torze zasad mo­ralnych. Odtąd zaczął Go głosić jako oczekiwanego Mesjasza (czyli Chrystusa), pogromcę śmierci, żyjącego w chwale Bożej. Wiedział, że ma absolutną pewność, przecież słyszał Jego głos.

O Jezusie Chrystusie nie można więc mówić jedynie w cza­sie przeszłym. On wciąż żyje i zbawia, przebaczając grzechy. W grece jest w tym względzie gra słów między paresis i afesis. Ten pierwszy termin spotykamy jedynie raz w Biblii, w Liście do Rzymian (por. Rz 3,25), w którym Paweł łączy go z Bożą cier­pliwością. Zaznacza, że w dawnych czasach przed Chrystusem, Bóg przebaczał ludziom grzechy, był wobec nich pobłażliwy, wielkoduszny. Miał bowiem na uwadze męczeńską śmierć swe­go Syna. W Nowym zaś Testamencie przebaczenie dokonuje się poprzez wylaną przez Jezusa krew (por. Ef 1,7). Apostoł Naro­dów podkreśla, że Chrystus jest więc absolutną nowością. Kto trwa w Nim, uzyskuje wyzwolenie, wolność (por. Ef 1,7). Tego żydowskie Prawo nie mogło zagwarantować, ponieważ było je­dynie wychowawcą, drogowskazem ukierunkowanym ku Chry­stusowi (por. Ga 3,24). Paweł dzięki spotkaniu z chwalebnym Jezusem zmienił swoje zapatrywanie na krzyż. Drzewo hańby stało się w jego przepowiadaniu narzędziem zbawienia. Słowo "krzyż" było zakazane na salonach rzymskich. Funkcjonowało jedynie w języku niewolników i prostytutek. Dla Greków było głupotą, dla Żydów kojarzyło się z popełnionym bluźnierstwem. Dla Pawła zaś, a poprzez niego dla chrześcijan, pozostaje on drogą (drabiną) wiodącą do nieba.

Doświadczenie spod Damaszku oraz kolejne wizje Chrystu­sa (por. np. Dz 9,17) zaowocowały w Pawle także zmianą my­ślenia odnośnie do dobrych uczynków. Apostoł zrozumiał, że chrześcijaństwo weryfikuje się poprzez jedność z Chrystusem (por. Flp 3,7-9). Z niej zaś wypływają dobre uczynki. Dla Żyda zaś uczynki są najważniejsze, decydują o jego sprawiedliwości. Dalsze refleksje skłoniły Pawła do odkrycia, że śmierć Jezusa zgładziła moc grzechu. Staliśmy się wolnymi ludźmi. W czasach przed Chrystusem każdy był niewolnikiem zła. Po Chrystusie człowiek zrzucił z siebie kajdany i trwa w tym stanie, jeśli tyl­ko jest z Nim zjednoczony. Gdyby zaś zerwał z Nim więzi, to przykry stan niewoli ponownie wróciłby do niego jako skutek grzechu osobistego oraz grzechu Adama (por. Rz 5,12; 6,12-14). Widzenie Chrystusa przyczyniło się także do promocji pogan. Szaweł otrzymał posłanie do wszystkich. W Liście do Rzymian ujął to w stwierdzeniu, że Ewangelia jest mocą Bożą zarówno dla Żydów, jak i Greków reprezentujących wszystkich pogan (por. Rz 1,16; por. także Kol 3,11).

Światło, które otrzymał Szaweł, było więc służebne. Oświeci­ło także nasze życie. Jest więc prawdą, że łaska udzielona jed­nemu ogarnia swym zasięgiem wszystkich. Szaweł pozostaje znakiem nadziei dla wszystkich pogrążonych w ciemnościach. Skoro Bóg ulitował się nad mordercą, to również może okazać miłosierdzie każdemu zaślepionemu. Poza tym przykład Szawła potwierdza, że ostatnie słowo należy do światła, a nie do ciemności.

Ks. Stanisław Witkowski MS (ur. 1960), profesor Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, doktor ha­bilitowany, biblista, adiunkt Instytutu Nauk Biblijnych Wydziału Teo­logicznego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, wy­kładowca w Seminarium Redemptoris Mater w Trieście i w Winnicy. Opublikował między innymi: Męka Pańska według Ewangelii św. Jana; Dwa eschatologiczne obrazy Jeruzalem (Ap 21,1-22,5) jako opis niebiańskie­go Kościoła; Z wiary żyć będziesz.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Raniero Cantalamessa OFMCap

Droga wiary jest zapisana w Credo

Dla chrześcijan Credo to znacznie więcej niż recytowanie dogmatu. To publiczne wyznanie, że prawdy wiary stały się treścią ich życia. Czy jesteśmy świadomi, co tak naprawdę deklarujemy, ilekroć powtarzamy...

Skomentuj artykuł

Historia św. Pawła uczy nas, że ostatnie słowo należy do światła, a nie do ciemności
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.