Historia św. Pawła uczy nas, że ostatnie słowo należy do światła, a nie do ciemności
Ciemności napawają lękiem. Tam, gdzie jest poważny brak słońca, często pojawiają się depresje. Istnieją też gęste mroki duchowe. Przestajemy wówczas prawidłowo oceniać rzeczywistość. Brak wewnętrznego światła sprawia, że popełniamy fatalne w skutkach pomyłki i nie tylko krzywdzimy siebie, ale także zadajemy cierpienie innym. Klasycznym przykładem w tym względzie jest postać Szawła/Pawła. Żył w zaślepieniu, przejrzał dzięki miłosierdziu Bożemu. W prezentowanym artykule ujrzymy go wpierw zanurzonego w ciemnościach, następnie zaś ukażemy jego przejrzenie. Wszystko, co wydarzyło się w jego życiu pod Damaszkiem, było już samą światłością. Jego późniejsza miłość do Chrystusa oraz mądrość miały swe źródło w otrzymanym wówczas świetle.
Czas błądzenia Szawła
Szaweł był zdecydowanym wrogiem chrześcijan. Jego gorliwość w zwalczaniu wyznawców Chrystusa nie ograniczała się tylko do Jerozolimy (por. Dz 8,1), lecz wykraczała poza granice Izraela, objęła swym zasięgiem także diasporę. Dzieje Apostolskie wspominają o jego prześladowaniach także w Damaszku, starożytnym mieście, będącym centrum handlowym i ważnym węzłem komunikacyjnym. Istniała w nim liczna wspólnota żydowska oraz synagogi. Właśnie do nich kierował się Szaweł, aby wyszukiwać zwolenników "drogi", czyli sposobu życia i moralności wskazanej przez Chrystusa. Chciał bronić prawowiernej nauki i przestrzec Żydów przed niebezpieczeństwem nowej sekty czy też herezji. Jego pragnieniem było rozsiewać groźby i zabijać uczniów Pańskich (por. Dz 9,1). Aby osiągnąć ten cel, prosił nawet Najwyższego Kapłana o pismo polecające, czyli uwiarygadniające jego prześladowczą misję.
Wydawało mu się, że postępuje słusznie i oddaje chwałę Bogu, skoro niszczy szerzycieli jakichś nowinek o zmartwychwstałym Jezusie oraz zwalcza przekonania podważające niezmienność Tory. Gorliwość w czynieniu zła tak go zaślepiła, że nie liczył się z cierpieniem zadawanym chrześcijanom. Nie widział ich łez, nie słyszał jęków męczonych uczniów Chrystusa.
Duchowy przewrót
Szaweł nawet nie przewidywał, że coś może się zmienić w jego życiu. Miał wyraźny cel: wykorzenić chrześcijan. W realizacji tego zadania nie kierował się względami ludzkimi, nie szukał poklasku wśród faryzeuszów, do których należał. Sam był umotywowany, przekonany, że właśnie tak należy postępować. W pobliżu Damaszku jednak wszystko się zmieniło. Objawił się mu chwalebny Chrystus jako nadprzyrodzone światło (por. Dz 9,3). Z wrażenia padł na ziemię, czyli zareagował jak ktoś, kto doświadcza zetknięcia się z misterium Boga (por. np. Ez 1,28; 43,3; 44,4; Dn 8,17). Usłyszał głos Zbawiciela: "Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?" (Dz 9,4). Dotarło do niego, że Jezus żyje i identyfikuje się ze swoimi uczniami, zwłaszcza w tym momencie, gdy są prześladowani. Zrozumiał, że ziemski Jezus żyje obecnie jako Zmartwychwstały Pan przebywający w niebie (por. Dz 9,5).
Była to przełomowa chwila, nowy rozdział w jego życiu, wyjątkowy Boży kairos. Odtąd wszystko stało się nowe. Dotychczas sam decydował o sobie, okazywał nienawiść chrześcijanom. Teraz zaś pozwolił pochwycić się Chrystusowi i powierzyć Jego prowadzeniu. W Kościele, przeciwko któremu zwracał ostrze swej agresji, miał obecnie usłyszeć, jaki jest zamiar Pana względem niego. Jasność z nieba była tak intensywna, że przestał widzieć. Nie była to forma kary Bożej za dokonywane zbrodnie, lecz znak jego absolutnej niemocy, jak w przypadku Zachariasza (por. Łk 1,20). Znak ten staje się symbolem, zapowiada przejście od ślepoty do odzyskania wzroku, czyli od awersji do nawrócenia i głoszenia Ewangelii.
Posłannictwo Ananiasza
W kluczowych momentach życia Bóg zawsze posługuje się konkretnymi osobami. Nie oznajmia swej woli bezpośrednio, lecz poprzez swoich wybrańców. W przypadku Szawła okazał się nim Ananiasz (por. Dz 9,10-17), nawrócony Żyd, wiernie przestrzegający Prawa (por. Dz 22,12). Poza tym, że był ceniony przez innych Żydów, nic o nim nie wiemy. Wola Boża dociera do Szawła poprzez reprezentanta wspólnoty judeochrześcijańskiej, która nie odcina się od korzeni żydowskich, lecz je zachowuje. Ananiasz jest więc pośrednikiem między Panem a Szawłem.
Nawrócenie stanowi przełom w życiu każdego człowieka. Zasadniczy zwrot ku Chrystusowi pozostaje głęboko wyryty w jego sercu. Potrafimy nawet ten zwrot zlokalizować, potwierdzając tym samym jego wagę. Podobnie czyni Łukasz, pisząc o nawróceniu Szawła. Wymienia dom Judy znajdujący się przy ulicy Prostej, która przebiegała przez stare miasto od wschodu ku zachodowi. Otoczona kolumnami, miała na swych krańcach po jednej bramie, w starożytności była bardzo znana. Szczegóły te nadają dodatkową wiarygodność nawróceniu przyszłego Apostoła Narodów. Opatrzność Boża przewiduje wszystko. Szaweł poznaje w wizji Ananiasza, zanim ten do niego przyjdzie. Był więc wewnętrznie przygotowany, że zostaną włożone na niego ręce, aby przejrzał.
Trudno jest uwierzyć w szczerość nawrócenia kogoś, kto wyrządził tyle krzywd i był powodem długo wylewanych łez. Pojawiają się wówczas myśli, że zmiana może wynikać z przebiegłości, aby mieć wstęp do środowiska, które się zwalcza, albo ze zmieniających się zewnętrznych warunków. Wówczas mogłaby kierować kimś koniunktura. Ostrożność Ananiasza była więc całkowicie uzasadniona (por. Dz 9,13-14). Pamiętał o prześladowczej przeszłości Pawła.
Otrzymane dary Boże, poznanie Chrystusa nie są tylko dla nas. Mają wymiar służebny. Wszyscy mamy boski rodowód, dlatego przyszła misja świadczenia nie może ograniczać się tylko do jednego środowiska, lecz ma być uniwersalna, otwarta na każdą stronę. Bóg uzdalnia nawróconego, aby mógł sprostać temu zadaniu. Tak również miało być z posłannictwem Szawła. Chrystus ukazał mu perspektywę ewangelizacyjną obejmującą swym zasięgiem pogan, królów i synów Izraela (por. Dz 9,15; 22,15.26nn), czyli wszystkich. Zmartwychwstały Pan przewidział go, jak czytamy w języku oryginalnym, jako skeos ekloges (Dz 9,15). Wyrażenie to można tłumaczyć jako "narzędzie wybrania" lub "naczynie wybrane". Obydwa przekłady są odpowiednie. Pierwszy akcentuje mające nastąpić całkowite oddanie się Szawła Chrystusowi, bycie w ręku Boga, natomiast drugi podkreśla słabość przyszłego apostoła, działanie w mocy Chrystusa, ponieważ naczynie, zwłaszcza gliniane, jest zawsze kruche i z łatwością może ulec rozbiciu. Wybierając jedną wersję, należy pamiętać także o drugiej.
Ewangelizacja łączy się nierozerwalnie z cierpieniem, krzyżem. Głosiciel słowa obwieszcza Dobrą Nowinę nie tylko słowem, lecz także poprzez doświadczane udręki. Taka jest wola Boża. Ludzie zwracają się ku Chrystusowi, gdy słyszą orędzie paschalne i jednocześnie są naznaczeni zmaganiami ewangelizatora. Gdyby nie asystencja Boża, to wszyscy pełniący ewangelizacyjną posługę, mogliby się załamać wobec napotykanego sprzeciwu i znoszonych cierpień. Misja, którą Szaweł miał podjąć, wiązała się również z dotkliwym cierpieniem (por. Dz 9,16). Udręki staną się jego nieodłącznymi towarzyszami, dlatego też Chrystus zobowiązał się, że będzie z nim. Nie wszystko zostało objawione Szawłowi z tego, co usłyszał od Chrystusa Ananiasz. Widać, że światło umożliwiające zmianę życia jest udzielane w całej pełni, natomiast to, związane z faktami późniejszego życia, przychodzi stopniowo. Szaweł nie wiedział, że zakończy swój życiowy bieg męczeńską śmiercią. Rozpoznawał ją etapami, które sugerowały, że właśnie tak się stanie. Bóg przygotowywał go do tak radykalnego świadectwa. Przeprowadzał przez więzienia, chłosty, rozprawy sądowe, zanim nastąpił ten definitywny moment uwielbienia Chrystusa.
Otrzymanie światła Bożego jest zawsze dziełem Pana, Jego uprzedzającą łaską. Zmieniają się wówczas relacje względem nawracających się. Nie są już obcymi, nie stanowią zagrożenia. Ananiasz zwrócił się do Szawła słowem "bracie" (Dz 9,17), a nie "prześladowco". Oznaczało to, że odtąd należy do familia Dei, czyli został włączony do Bożej rodziny. Stał się członkiem wspólnoty chrześcijańskiej, z którą wcześniej rozprawiał się w sposób tak krwawy. Łaska odzyskania wzroku i dar Ducha Świętego były skutkiem nałożenia na niego rąk przez Ananiasza. Szaweł przyjął chrzest. Później zaś sam objaśnił, że sakrament ten włącza nas w krwiobieg Chrystusa. Jesteśmy z Nim dosłownie "zrośnięci" (Rz 6,3) i czerpiemy z Niego wszystkie życiowe soki. Mamy udział w Jego śmierć i zmartwychwstaniu (por. Rz 6,3-4).
Całością wydarzenia spod Damaszku kierował wyłącznie Pan. To właśnie On objawił Ananiaszowi to, co się wydarzyło z Szawłem, i sam też uprzedził Szawła o jego przyjściu.
Otwieranie oczu nieznającym prawdy
Jeśli komuś zostały otwarte oczy, to otrzymuje zadanie otwierania oczu także innym. Otrzymał je także Szaweł (por. Dz 26,18). Sam doświadczył, że w życiu można się poważnie pomylić. Zwalczał Chrystusa, myślał, że należy On już tylko do przeszłości i był jedynie burzycielem ustalonych w Torze zasad moralnych. Odtąd zaczął Go głosić jako oczekiwanego Mesjasza (czyli Chrystusa), pogromcę śmierci, żyjącego w chwale Bożej. Wiedział, że ma absolutną pewność, przecież słyszał Jego głos.
O Jezusie Chrystusie nie można więc mówić jedynie w czasie przeszłym. On wciąż żyje i zbawia, przebaczając grzechy. W grece jest w tym względzie gra słów między paresis i afesis. Ten pierwszy termin spotykamy jedynie raz w Biblii, w Liście do Rzymian (por. Rz 3,25), w którym Paweł łączy go z Bożą cierpliwością. Zaznacza, że w dawnych czasach przed Chrystusem, Bóg przebaczał ludziom grzechy, był wobec nich pobłażliwy, wielkoduszny. Miał bowiem na uwadze męczeńską śmierć swego Syna. W Nowym zaś Testamencie przebaczenie dokonuje się poprzez wylaną przez Jezusa krew (por. Ef 1,7). Apostoł Narodów podkreśla, że Chrystus jest więc absolutną nowością. Kto trwa w Nim, uzyskuje wyzwolenie, wolność (por. Ef 1,7). Tego żydowskie Prawo nie mogło zagwarantować, ponieważ było jedynie wychowawcą, drogowskazem ukierunkowanym ku Chrystusowi (por. Ga 3,24). Paweł dzięki spotkaniu z chwalebnym Jezusem zmienił swoje zapatrywanie na krzyż. Drzewo hańby stało się w jego przepowiadaniu narzędziem zbawienia. Słowo "krzyż" było zakazane na salonach rzymskich. Funkcjonowało jedynie w języku niewolników i prostytutek. Dla Greków było głupotą, dla Żydów kojarzyło się z popełnionym bluźnierstwem. Dla Pawła zaś, a poprzez niego dla chrześcijan, pozostaje on drogą (drabiną) wiodącą do nieba.
Doświadczenie spod Damaszku oraz kolejne wizje Chrystusa (por. np. Dz 9,17) zaowocowały w Pawle także zmianą myślenia odnośnie do dobrych uczynków. Apostoł zrozumiał, że chrześcijaństwo weryfikuje się poprzez jedność z Chrystusem (por. Flp 3,7-9). Z niej zaś wypływają dobre uczynki. Dla Żyda zaś uczynki są najważniejsze, decydują o jego sprawiedliwości. Dalsze refleksje skłoniły Pawła do odkrycia, że śmierć Jezusa zgładziła moc grzechu. Staliśmy się wolnymi ludźmi. W czasach przed Chrystusem każdy był niewolnikiem zła. Po Chrystusie człowiek zrzucił z siebie kajdany i trwa w tym stanie, jeśli tylko jest z Nim zjednoczony. Gdyby zaś zerwał z Nim więzi, to przykry stan niewoli ponownie wróciłby do niego jako skutek grzechu osobistego oraz grzechu Adama (por. Rz 5,12; 6,12-14). Widzenie Chrystusa przyczyniło się także do promocji pogan. Szaweł otrzymał posłanie do wszystkich. W Liście do Rzymian ujął to w stwierdzeniu, że Ewangelia jest mocą Bożą zarówno dla Żydów, jak i Greków reprezentujących wszystkich pogan (por. Rz 1,16; por. także Kol 3,11).
Światło, które otrzymał Szaweł, było więc służebne. Oświeciło także nasze życie. Jest więc prawdą, że łaska udzielona jednemu ogarnia swym zasięgiem wszystkich. Szaweł pozostaje znakiem nadziei dla wszystkich pogrążonych w ciemnościach. Skoro Bóg ulitował się nad mordercą, to również może okazać miłosierdzie każdemu zaślepionemu. Poza tym przykład Szawła potwierdza, że ostatnie słowo należy do światła, a nie do ciemności.
Ks. Stanisław Witkowski MS (ur. 1960), profesor Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, doktor habilitowany, biblista, adiunkt Instytutu Nauk Biblijnych Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, wykładowca w Seminarium Redemptoris Mater w Trieście i w Winnicy. Opublikował między innymi: Męka Pańska według Ewangelii św. Jana; Dwa eschatologiczne obrazy Jeruzalem (Ap 21,1-22,5) jako opis niebiańskiego Kościoła; Z wiary żyć będziesz.

Skomentuj artykuł