Wszystko wskazuje na to, że w 2028 roku Leon XIV odwiedzi Polskę. Papieska pielgrzymka będzie dwunastą wizytą głowy Kościoła katolickiego w naszym kraju. Polacy pozostają jednak wobec nowego papieża powściągliwi, a polski Kościół mierzy się z coraz poważniejszym problemem pustoszejących świątyń. Czy wizyta Leona XIV może coś w tej sytuacji zmienić?
Wszystko wskazuje na to, że w 2028 roku Leon XIV odwiedzi Polskę. Papieska pielgrzymka będzie dwunastą wizytą głowy Kościoła katolickiego w naszym kraju. Polacy pozostają jednak wobec nowego papieża powściągliwi, a polski Kościół mierzy się z coraz poważniejszym problemem pustoszejących świątyń. Czy wizyta Leona XIV może coś w tej sytuacji zmienić?
Ministerstwo Sprawiedliwości skrytykowało przygotowany przez Konferencję Episkopatu Polski projekt statutu "Komisji niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele". Skrytykowało to zresztą chyba dość delikatne stwierdzenie. Krytyka jest druzgocąca. Pozostańmy jedynie przy tym, że projekt statutu uznano za niezgodny z prawem polskim oraz europejskim.
Ministerstwo Sprawiedliwości skrytykowało przygotowany przez Konferencję Episkopatu Polski projekt statutu "Komisji niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele". Skrytykowało to zresztą chyba dość delikatne stwierdzenie. Krytyka jest druzgocąca. Pozostańmy jedynie przy tym, że projekt statutu uznano za niezgodny z prawem polskim oraz europejskim.
Problem wykorzystywania seksualnego i przemocy wobec dorosłych bezbronnych przestaje być w polskim Kościele tematem tabu. Symboliczny przełom przynosi decyzja metropolity krakowskiego kard. Grzegorza Rysia o powołaniu specjalnej komisji historycznej. Działania na poziomie diecezjalnym obnażają jednak brak jednolitego, ogólnopolskiego systemu ochrony ofiar.
Problem wykorzystywania seksualnego i przemocy wobec dorosłych bezbronnych przestaje być w polskim Kościele tematem tabu. Symboliczny przełom przynosi decyzja metropolity krakowskiego kard. Grzegorza Rysia o powołaniu specjalnej komisji historycznej. Działania na poziomie diecezjalnym obnażają jednak brak jednolitego, ogólnopolskiego systemu ochrony ofiar.
Od czasu wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie wiele razy pisałem na tych łamach o naszym stosunku do Ukraińców. Jak dotąd całkiem niezłym. Ostatnio wzajemne relacje uległy ochłodzeniu – nie tylko w sferze politycznej. Jednego dnia media doniosły o pobiciu Ukraińca, innego o tym, że kierowca miejskiego autobusu zaatakował kilkuletnią pochodzącą z Ukrainy dziewczynkę.
Od czasu wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie wiele razy pisałem na tych łamach o naszym stosunku do Ukraińców. Jak dotąd całkiem niezłym. Ostatnio wzajemne relacje uległy ochłodzeniu – nie tylko w sferze politycznej. Jednego dnia media doniosły o pobiciu Ukraińca, innego o tym, że kierowca miejskiego autobusu zaatakował kilkuletnią pochodzącą z Ukrainy dziewczynkę.
Kościół zawsze był i jest "młody" w tym sensie, że jego siła nie mierzy się tylko średnią wieku na niedzielnej mszy. Siła Kościoła to zdolność do generowania entuzjazmu i głodu Boga wśród tych, którzy dopiero zaczynają życie. Jan Paweł II rozumiał to doskonale.
Kościół zawsze był i jest "młody" w tym sensie, że jego siła nie mierzy się tylko średnią wieku na niedzielnej mszy. Siła Kościoła to zdolność do generowania entuzjazmu i głodu Boga wśród tych, którzy dopiero zaczynają życie. Jan Paweł II rozumiał to doskonale.
Od sześciu lat Kościół dysponuje narzędziami pozwalającymi rozliczać biskupów z zaniedbań w sprawach wykorzystania seksualnego. Dziś pojawia się kolejny pomysł – utworzenie jednego kościelnego trybunału karnego dla całej Polski. To krok w dobrą stronę, ale największym wyzwaniem pozostaje zmiana ludzi i ich sposobu myślenia.
Od sześciu lat Kościół dysponuje narzędziami pozwalającymi rozliczać biskupów z zaniedbań w sprawach wykorzystania seksualnego. Dziś pojawia się kolejny pomysł – utworzenie jednego kościelnego trybunału karnego dla całej Polski. To krok w dobrą stronę, ale największym wyzwaniem pozostaje zmiana ludzi i ich sposobu myślenia.
Nie był to nagły bunt ani jednorazowy akt nieposłuszeństwa. Święcenia biskupie udzielone bez zgody papieża są zwieńczeniem procesu, który trwa od pół wieku. Dla jednych to narodziny nowego Kościoła, dla innych – przypieczętowanie schizmy, która dojrzewała od lat. Choć konflikt trwa od dziesięcioleci, tym razem przekroczono granicę, po której powrót do pełnej Nie był to nagły bunt ani jednorazowy akt nieposłuszeństwa. Święcenia biskupie udzielone bez zgody papieża są zwieńczeniem procesu, który trwa od pół wieku. Dla jednych to narodziny nowego Kościoła, dla innych – przypieczętowanie schizmy, która dojrzewała od lat. Choć konflikt trwa od dziesięcioleci, tym razem przekroczono granicę, po której powrót do pełnej jedności wydaje się być jeszcze trudniejszy.
Nie był to nagły bunt ani jednorazowy akt nieposłuszeństwa. Święcenia biskupie udzielone bez zgody papieża są zwieńczeniem procesu, który trwa od pół wieku. Dla jednych to narodziny nowego Kościoła, dla innych – przypieczętowanie schizmy, która dojrzewała od lat. Choć konflikt trwa od dziesięcioleci, tym razem przekroczono granicę, po której powrót do pełnej Nie był to nagły bunt ani jednorazowy akt nieposłuszeństwa. Święcenia biskupie udzielone bez zgody papieża są zwieńczeniem procesu, który trwa od pół wieku. Dla jednych to narodziny nowego Kościoła, dla innych – przypieczętowanie schizmy, która dojrzewała od lat. Choć konflikt trwa od dziesięcioleci, tym razem przekroczono granicę, po której powrót do pełnej jedności wydaje się być jeszcze trudniejszy.
Gdy papież wyznacza koadiutora biskupowi, któremu do emerytury pozostały jeszcze trzy lata, a stan zdrowia nie budzi zastrzeżeń, pojawiają się pytania o prawdziwe powody tej decyzji. Przypadek diecezji rzeszowskiej przypomina wcześniejsze sytuacje, w których nominacje personalne były związane z rozliczaniem kościelnych zaniedbań.
Gdy papież wyznacza koadiutora biskupowi, któremu do emerytury pozostały jeszcze trzy lata, a stan zdrowia nie budzi zastrzeżeń, pojawiają się pytania o prawdziwe powody tej decyzji. Przypadek diecezji rzeszowskiej przypomina wcześniejsze sytuacje, w których nominacje personalne były związane z rozliczaniem kościelnych zaniedbań.
Prawda bywa bolesna, ale strach przed jej ujawnieniem niszczy Kościół od środka. Podczas gdy pojedyncze diecezje decydują się na uruchomienie postępowań historycznych wobec zmarłych biskupów, na poziomie ogólnokrajowym wciąż dominuje paraliż i uniki. Brakuje odwagi do otwarcia archiwów, a ogólnopolska komisja Episkopatu utknęła w martwym punkcie.
Prawda bywa bolesna, ale strach przed jej ujawnieniem niszczy Kościół od środka. Podczas gdy pojedyncze diecezje decydują się na uruchomienie postępowań historycznych wobec zmarłych biskupów, na poziomie ogólnokrajowym wciąż dominuje paraliż i uniki. Brakuje odwagi do otwarcia archiwów, a ogólnopolska komisja Episkopatu utknęła w martwym punkcie.
Pięć lat po wybuchu wojny w Ukrainie polskie społeczeństwo stoi wobec trudnego testu. Z jednej strony wciąż pomagamy uchodźcom i wspieramy organizacje niosące pomoc ofiarom wojny. Z drugiej – coraz częściej słychać głosy niechęci, lęku i wzajemnych oskarżeń. Jak rozmawiać o realnych problemach i interesach Polski, nie ulegając jednocześnie pokusie wykluczenia i nienawiści? To pytanie staje się dziś jednym z najważniejszych wyzwań dla naszej wspólnoty.
Pięć lat po wybuchu wojny w Ukrainie polskie społeczeństwo stoi wobec trudnego testu. Z jednej strony wciąż pomagamy uchodźcom i wspieramy organizacje niosące pomoc ofiarom wojny. Z drugiej – coraz częściej słychać głosy niechęci, lęku i wzajemnych oskarżeń. Jak rozmawiać o realnych problemach i interesach Polski, nie ulegając jednocześnie pokusie wykluczenia i nienawiści? To pytanie staje się dziś jednym z najważniejszych wyzwań dla naszej wspólnoty.
Papież Leon XIV mianował dr Marię Montserrat Alvarado prefektem Dykasterii ds. Komunikacji. Jej nominacja nie jest jedynie personalną zmianą w Watykanie. To kolejny sygnał, że rozpoczęta przez Franciszka reforma Kurii Rzymskiej nabiera trwałego charakteru. Leon XIV potwierdza, że kierowanie kościelnymi instytucjami coraz częściej będzie zależało od kompetencji, a nie od stanu duchownego.
Papież Leon XIV mianował dr Marię Montserrat Alvarado prefektem Dykasterii ds. Komunikacji. Jej nominacja nie jest jedynie personalną zmianą w Watykanie. To kolejny sygnał, że rozpoczęta przez Franciszka reforma Kurii Rzymskiej nabiera trwałego charakteru. Leon XIV potwierdza, że kierowanie kościelnymi instytucjami coraz częściej będzie zależało od kompetencji, a nie od stanu duchownego.
Od wrogów publicznych do strażników kościelnego sumienia – nowa encyklika papieża Leona XIV oficjalnie pieczętuje historyczny przełom w relacjach Watykanu z mediami. Choć droga od wzajemnej nieufności do sojuszu w poszukiwaniu prawdy trwała dekady, słowa „Magnifica humanitas” nie pozostawiają złudzeń: bez dociekliwych dziennikarzy Kościół nie wygrałby walki z własnymi kryzysami. Nawet jeśli lokalni biskupi wciąż wolą patrzeć na prasę z bezpiecznego dystansu.
Od wrogów publicznych do strażników kościelnego sumienia – nowa encyklika papieża Leona XIV oficjalnie pieczętuje historyczny przełom w relacjach Watykanu z mediami. Choć droga od wzajemnej nieufności do sojuszu w poszukiwaniu prawdy trwała dekady, słowa „Magnifica humanitas” nie pozostawiają złudzeń: bez dociekliwych dziennikarzy Kościół nie wygrałby walki z własnymi kryzysami. Nawet jeśli lokalni biskupi wciąż wolą patrzeć na prasę z bezpiecznego dystansu.
Sztuczna inteligencja w zastraszającym tempie zmienia nasze życie. Lada dzień papież Leon XIV ma opublikować pierwszą encyklikę. Jak zapowiada Watykan, dokument zatytułowany „Magnifica Humanitas” koncentruje się na miejscu i godności człowieka w świecie rozwijającej się sztucznej inteligencji.
Sztuczna inteligencja w zastraszającym tempie zmienia nasze życie. Lada dzień papież Leon XIV ma opublikować pierwszą encyklikę. Jak zapowiada Watykan, dokument zatytułowany „Magnifica Humanitas” koncentruje się na miejscu i godności człowieka w świecie rozwijającej się sztucznej inteligencji.
Odszedł arcybiskup Józef Michalik. Miał 85 lat. W jednym z wywiadów, którego udzielił mi mając lat 75, stwierdził, że nigdy nie spodziewał się, że będzie żył tak długo. Wskazywał, że rodzeństwo nie dożyło lat 50, matka też zmarła stosunkowo wcześnie, jedynie ojciec żył prawie 80 lat. Wyznał mi wtedy, że właściwie tęskni za śmiercią, bo już chciałby być TAM.
Odszedł arcybiskup Józef Michalik. Miał 85 lat. W jednym z wywiadów, którego udzielił mi mając lat 75, stwierdził, że nigdy nie spodziewał się, że będzie żył tak długo. Wskazywał, że rodzeństwo nie dożyło lat 50, matka też zmarła stosunkowo wcześnie, jedynie ojciec żył prawie 80 lat. Wyznał mi wtedy, że właściwie tęskni za śmiercią, bo już chciałby być TAM.
Kilka dni temu minęła pierwsza rocznica śmierci papieża Franciszka. Wydaje mi się, choć może się mylę, że nie wspominano go z jakimś wielkim entuzjazmem. Oczywiście o rocznicy wspomniał papież Leon, paru biskupów, tu i ówdzie pojawiły się jakieś okolicznościowe teksty.
Kilka dni temu minęła pierwsza rocznica śmierci papieża Franciszka. Wydaje mi się, choć może się mylę, że nie wspominano go z jakimś wielkim entuzjazmem. Oczywiście o rocznicy wspomniał papież Leon, paru biskupów, tu i ówdzie pojawiły się jakieś okolicznościowe teksty.
Nic nie wskazuje na to, by amerykański prezydent, który od kilku dni publicznie krytykuje papieża Leona XIV szybko skończył swój spektakl. Po tym, jak papież w Niedzielę Palmową mówił, że Jezus nie słucha modlitw prowadzących wojny, a potem uznał groźby Trumpa mówiącego o „zniszczeniu całej cywilizacji irańskiej” za niedopuszczalne, Trump skrytykował Leona XIV zarzucając mu „schlebianie radykalnej lewicy”, zgodę na to, by Iran miał broń atomową oraz to, że „papież jest słaby w walce z przestępczością i fatalny w polityce zagranicznej”. Trump sugerował też, że to dzięki niemu Leon XIV został papieżem, ponieważ jak dowodził, kardynałowie uczestniczący w konklawe wybrali na głowę Kościoła katolickiego Amerykanina, aby ułatwić sobie relacje z prezydentem USA. 
Nic nie wskazuje na to, by amerykański prezydent, który od kilku dni publicznie krytykuje papieża Leona XIV szybko skończył swój spektakl. Po tym, jak papież w Niedzielę Palmową mówił, że Jezus nie słucha modlitw prowadzących wojny, a potem uznał groźby Trumpa mówiącego o „zniszczeniu całej cywilizacji irańskiej” za niedopuszczalne, Trump skrytykował Leona XIV zarzucając mu „schlebianie radykalnej lewicy”, zgodę na to, by Iran miał broń atomową oraz to, że „papież jest słaby w walce z przestępczością i fatalny w polityce zagranicznej”. Trump sugerował też, że to dzięki niemu Leon XIV został papieżem, ponieważ jak dowodził, kardynałowie uczestniczący w konklawe wybrali na głowę Kościoła katolickiego Amerykanina, aby ułatwić sobie relacje z prezydentem USA. 
Teorie spiskowe nie są wynalazkiem współczesności – ich mechanizm opisano nawet w Ewangelii. Dziś, podobnie jak przed wiekami, obok relacji świadków funkcjonują alternatywne narracje, często oparte na strachu, emocjach i interesach, które potrafią skutecznie podważać fakty i kształtować społeczne przekonania.
Teorie spiskowe nie są wynalazkiem współczesności – ich mechanizm opisano nawet w Ewangelii. Dziś, podobnie jak przed wiekami, obok relacji świadków funkcjonują alternatywne narracje, często oparte na strachu, emocjach i interesach, które potrafią skutecznie podważać fakty i kształtować społeczne przekonania.
W połowie marca opublikowano kolejny już raport "Ochrona małoletnich i bezbronnych oraz pomoc skrzywdzonym wykorzystywaniem seksualnym w Kościele w Polsce". Dokument przygotowany przez Biuro Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży, Fundację Świętego Józefa oraz Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego nie spotkał się właściwie z żadnym zainteresowaniem w mediach.
W połowie marca opublikowano kolejny już raport "Ochrona małoletnich i bezbronnych oraz pomoc skrzywdzonym wykorzystywaniem seksualnym w Kościele w Polsce". Dokument przygotowany przez Biuro Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży, Fundację Świętego Józefa oraz Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego nie spotkał się właściwie z żadnym zainteresowaniem w mediach.
List biskupów z okazji rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej synagodze mógłby przejść bez większego echa, gdyby nie to, że dotyka jednego z najbardziej wrażliwych punktów współczesnego katolicyzmu: relacji z judaizmem. A tam, gdzie emocje splatają się z teologią i historią, łatwo o spór, który wykracza daleko poza sam dokument. Tyle tylko, że to spór w jakimś sensie groteskowy.
List biskupów z okazji rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej synagodze mógłby przejść bez większego echa, gdyby nie to, że dotyka jednego z najbardziej wrażliwych punktów współczesnego katolicyzmu: relacji z judaizmem. A tam, gdzie emocje splatają się z teologią i historią, łatwo o spór, który wykracza daleko poza sam dokument. Tyle tylko, że to spór w jakimś sensie groteskowy.
„Trzeba unikać aroganckiej pozy sędziów minionych pokoleń, które żyły w innych czasach i w innych okolicznościach. Potrzeba pokornej szczerości, by nie negować grzechów przeszłości, ale też nie rzucać lekkomyślnie oskarżeń bez rzeczywistych dowodów, nie biorąc pod uwagę różnych ówczesnych uwarunkowań” – te słowa Benedykta XVI wypowiedziane w Warszawie 25 maja 2006 r. do polskiego duchowieństwa nie tracą nic ze swej aktualności. 
„Trzeba unikać aroganckiej pozy sędziów minionych pokoleń, które żyły w innych czasach i w innych okolicznościach. Potrzeba pokornej szczerości, by nie negować grzechów przeszłości, ale też nie rzucać lekkomyślnie oskarżeń bez rzeczywistych dowodów, nie biorąc pod uwagę różnych ówczesnych uwarunkowań” – te słowa Benedykta XVI wypowiedziane w Warszawie 25 maja 2006 r. do polskiego duchowieństwa nie tracą nic ze swej aktualności.