Wiara i religijność to nie muzeum przeszłości do zwiedzania

Wiara i religijność to nie muzeum przeszłości do zwiedzania
Dwukrotnie więcej osób niż się spodziewano uczestniczyło we Mszy św. z Leonem XIV w Madrycie. Fot. Vatican Media

To, co Leon XIV mówi w Hiszpanii, równie dobrze mogłyby zostać wygłoszone w Polsce, w Warszawie, Gnieźnie, Krakowie czy Gdańsku. Brzmiałoby tak samo aktualnie.

Migawki z dwóch pierwszych dni pielgrzymki Leona XIV do Hiszpanii nie pozostawiają wątpliwości, że Papież jest tam przyjmowany z entuzjazmem. Zarówno watykańskie, jak i część światowych mediów akcentują wielkie, rekordowe liczby uczestników spotkań z Następcą św. Piotra. „Ojciec Święty z przesłaniem piękna wiary, dążenia do świętości i nieulegania światowym modom zgromadził na spotkaniu w stolicy Hiszpanii więcej młodzieży niż popularni artyści” - napisał w serwisie Vatican News Wojciech Rogacin o sobotnim (6 czerwca br.) spotkaniu modlitewnym w Madrycie. W wieczornym czuwaniu z Leonem XIV na Plaza de la Lima  i adoracji Najświętszego Sakramentu wzięło udział 600 tysięcy młodych. Jak zauważył dziennikarz watykańskich mediów, Wcześniej Papieża na ulicach hiszpańskiej stolicy witało 150 tysięcy osób. W niedzielę we Mszy Świętej na Placu de Cibeles i procesji Bożego Ciała, uczestniczyło 1,2 miliona osób, dwa razy więcej niż się spodziewano.

DEON.PL POLECA


Niewątpliwie te liczby robią wrażenie. Z pewnością robią wrażenie na niejednym polskim katoliku (zarówno świeckim, jak i duchownym), zwłaszcza na tych, którzy pamiętają ogromne rzesze gromadzące się na spotkaniach z Janem Pawłem II podczas jego pielgrzymek do Ojczyzny. Niektórzy tęsknią za tamtymi czasami, chcieliby powrotu tamtego entuzjazmu i zaangażowania w Kościele w Polsce.

Wizyta Leona XIV w Hiszpanii odbywa się piętnaście lat po poprzedniej papieskiej pielgrzymce do tego kraju. Jest dziewiątą wizytą Następcy św. Piotra na hiszpańskiej ziemi. Patrząc na radość, z jaką Hiszpanie witają Papieża, można odnieść wrażenie, że się za jego obecnością stęsknili. Piętnaście lat to sporo czasu. Poprzednią wizytę złożył w Hiszpanii Benedykt XVI w roku 2011. Jego bezpośredni następca, papież Franciszek, w swych podróżach inaczej rozkładał akcenty i odwiedzał przede wszystkim nawet bardzo niewielkie wspólnoty katolików żyjące „na obrzeżach” współczesnego świata.

Niektórzy komentatorzy jego pontyfikatu twierdzili, że z rozmaitych przyczyn „odpuścił sobie” Europę i zdecydował swoją obecnością umacniać głównie wiernych na peryferiach. Chociaż, jak twierdzą uważni obserwatorzy i analitycy dwunastu lat pontyfikatu papieża z Argentyny, chciał on odwiedzić Wyspy Kanaryjskie, przede wszystkim w związku z bliskim jego sercu problemem globalnych migracji. W tym kontekście trzeba mocno zaakcentować, że w programie tegorocznej pielgrzymki Leona XIV znalazły się nie tylko Madryt i Barcelona, ale również wspomniane Wyspy Kanaryjskie. Głównym tematem dwóch dni, które tam spędzi (11-12 czerwca br.), będą migranci, a także ci, którzy na co dzień zajmują się ich integracją.

W większości Hiszpanii w niedzielę (7 czerwca br.), a nie w czwartek, obchodzona była Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, nazywana potocznie Bożym Ciałem. Jej świętowanie ze względów praktycznych przesunięto w tamtejszym kalendarzu liturgicznym, podobnie jak np. w Polsce na niedzielę przesunięte zostało świętowanie Wniebowstąpienia Pańskiego. Nawet mało zorientowani w hiszpańskich zwyczajach religijnych wiedzą, że Boże Ciało obchodzone jest w tym kraju z wielkim rozmachem, uroczystości mają wielowiekową tradycję i są w poszczególnych regionach odmienne w swym bogactwie. Często łączą tradycje religijne ze świeckimi, a w przygotowaniu obchodów znaczącą rolę odgrywają władze samorządowe, które organizują po procesji koncerty i zabawy, trwające do późnych godzin nocnych. Nie ma wątpliwości, że świętowanie Bożego Ciała należy w Hiszpanii do dziedzictwa kulturowego tego kraju, jest istotną częścią jego dziejów i tożsamości.

DEON.PL POLECA

 

 

Nic dziwnego, że w homilii wygłoszonej podczas Mszy świętej na Plaza de Cibeles w Madrycie Leon XIV nawiązał do tego faktu. Zwrócił uwagę, że procesja pokazuje, iż Jezus nie pozostaje zamknięty w świątyni, lecz wychodzi ludziom na spotkanie. Zaakcentował, że Chrystus przechodzący ulicami w monstrancji jest tym samym Chrystusem, który utożsamia się z biednymi, przygnębionymi, samotnymi i opuszczonymi. „Nie jest przypadkiem, że tutaj, w Hiszpanii, Kościół od wielu lat łączy uroczystość Bożego Ciała z Dniem Miłosierdzia” – zauważył Papież.

W jego bardzo mocnym wystąpieniu uwagę przykuwa stwierdzenie, że historyczna pamięć o procesjach Bożego Ciała nie daje się zamknąć w jakimś nostalgicznym wspomnieniu. „Przeciwnie, staje się zaproszeniem dla teraźniejszości, dla naszego życia osobistego, dla naszych relacji, dla społeczeństwa i dla budowania przyszłości”. Papież podkreślił, że chodzi o precyzyjne „pamiętanie”, polegające na tym, aby nie zapomnieć, kim jest Jezus, a także aby nie ulec pokusie pokładania ufności w innych bożkach i karmienia się chlebem, który nie nasyca.

Co ciekawe, Leon XIV wskazał zadanie dla Hiszpanii nie tylko na dziś, ale również na nadchodzący czas. Według Papieża Hiszpania powinna zadbać, „aby religijność, która od wieków ożywia ten kraj, nie była muzeum przeszłości, które się zwiedza, lecz szkołą wiary, z której także dzisiaj można czerpać”.

Pierwszy rok pontyfikatu Leona XIV pokazał, że jego podejście do Kościoła na Starym Kontynencie pod pewnymi względami różni od tego, jak widział go papież Franciszek. W maju br. watykańskie media nazwały go wręcz „orędownikiem Europy i jej chrześcijańskiej tożsamości”. Podczas niedzielnego spotkania z ludźmi kultury, sztuki, ekonomii i sportu w hali Movistar Arena w Madrycie Leon XIV potwierdził takie podejście, pytając wprost, czy świat – a szczególnie Europa – ukształtowałyby swoją tożsamość bez duchowego śladu, który przeniknął ich historię. „Czy naprawdę można sądzić, że Europa – którą tak bardzo kochamy – byłaby sobą bez śladu wiary?” – dociekał Papież.

W edytorialu opublikowanym w niedzielę, szef programowy watykańskich mediów Andrea Tornielli napisał rzecz, która m.in. w Polsce wciąż nie może się przebić do świadomości katolików. „W słowach Leona skierowanych do hiszpańskich wiernych zawiera się wskazanie dla całego Kościoła” – stwierdził na samym wstępie. Dotyczy to nie tylko trwającej pielgrzymki Następcy św. Piotra, ale zdecydowanej większości  wystąpień każdego papieża, wygłaszanych w Watykanie i gdziekolwiek na ziemskim globie – są kierowane do całego świata. Przytoczone wyżej fragmenty homilii Leona XIV równie dobrze mogłyby zostać wygłoszone w naszej Ojczyźnie, w Warszawie, Gnieźnie, Krakowie czy Gdańsku. Być może nawet bardziej niż Hiszpanom grozi nam w Kościele w Polsce zamknięcie w nostalgicznych wspomnieniach i masowe traktowanie wiary oraz religijności jak muzeum przeszłości, które się zwiedza, ale z którego się wychodzi i żyje w odcięciu od od prezentowanych w nim treści i wartości.

 

Dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Stanisław Głaz SJ
Autor przedstawia podstawowe zagadnienia z zakresu religijności jednostki, a w szczególności doświadczenia religijnego, które widziane jest jako jeden z głównych elementów jej religijności, z całą różnorodnością jego odmian i elementów właściwych religiom chrześcijańskim i niechrześcijańskim.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Wiara i religijność to nie muzeum przeszłości do zwiedzania
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.