Po owocach go poznacie – świętość dojrzewa

Po owocach go poznacie – świętość dojrzewa
Leon XIII - Francesco De Federicis, Public domain, via Wikimedia Commons Leon XIV - fot. Grzegorz Gałązka

Kiedy spojrzymy na dokonania papieża Leona XIII, który zainspirował obecnego papieża Prevosta do wyboru tego właśnie imienia, aż chciałoby się powiedzieć: Santo subito! – choć od jego śmierci minęły już prawie 123 lata. Ale wydaje mi się, że ‘co się odwlecze, to nie uciecze’ – jak mówi nasze przysłowie, więc postaram się w kilku punktach uzasadnić to przekonanie.

Myliłby się ten, kto by myślał, że rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego, jak to jest w naszych czasach, musi nastąpić niemalże natychmiast po śmierci potencjalnego kandydata na ołtarze. ‘Santo subito’ to utrwalona od wieków, ale rzadka praktyka Kościoła i nie wolno jej dezawuować. Zwykle, jednak, przy procesach beatyfikacyjnych obowiązują inne procedury. Teraz mamy rozstrzygnięcia wprowadzone przez papieża Franciszka o pięcioletnim okresie od śmierci do rozpoczęcia kanonicznego dochodzenia w sprawie domniemanej świętości kandydata. Akurat to właśnie papież Franciszek, jak do tej pory (co może być zaskoczeniem dla wielu) przeprowadził najwięcej beatyfikacji i kanonizacji, a największa grupa kanonizowanych przez niego w jednaj ceremonii to 812 męczenników z końca XV w.

DEON.PL POLECA




Czy zatem miałoby sens myślenie o rozpoczęciu procesu beatyfikacyjnego papieża, który zmarł sto kilkadziesiąt lat temu? Nic mi nie wiadomo o jakichkolwiek próbach podejmowania refleksji nad tym, ale z perspektywy czasu, widząc dobro, jakie się przez niego dokonało, sprawa wydaje się co najmniej warta rozważenia. Mimo upływu lat, z dzisiejszej perspektywy, jego intuicje i działania są coraz wyraźniejsze i ukazują pontyfikat Leona XIII w trochę innej perspektywie niż myśleliśmy o nim dotychczas. Skoncentruję się tylko na czterech przykładach, bo one wydają mi się niemal ‘typowe’.

Pierwszy wydaje się oczywisty. Kiedy 8 maja zeszłego roku na loggi Bazyliki św. Piotra stanął kard. Dominique Mamberti ogłaszając tradycyjną formułę: Habemus papam, który przybrał imię Leona XIV, większość z komentatorów nie kojarzyła nowo wybranego papieża znikąd. On sam jednak wyjaśnił, że imię wybrał ze względu na misję, jaką widzi przed Kościołem w obecnym czasie. Papież Leon XIII pod koniec XIX w. odpowiedział na wyzwania rewolucji przemysłowej, kwestie robotnicze i zagrożenia płynące ze zwarcia drapieżnego kapitalizmu z ateistycznym i utopijnym socjalizmem poprzez refleksję nad ówczesnymi ‘Rerum novarum’ – nowymi wyzwaniami. W naszych czasach kard. Prevost wybrał imię Leon XIV, by skonfrontować się z dzisiejszymi wyzwaniami – zagrożeniami ery cyfrowej ze wszystkimi jej przejawami. Z jednej strony zdefiniował wyzwanie, przed jakim stoi Kościół i świat współczesny, ale też wskazał na ‘opatrznościową’ intuicję swojego poprzednika, która jest światłem dla Kościoła także na dzisiejsze wyzwania.

Druga myśl o wyjątkowości postaci papieża Leona XIII pochodzi także z ostatnich dni, a dokładniej ze spotkania Ojca Świętego z przedstawicielami Ruchu Charyzmatycznego, jakie odbyło się w Rzymie. W trakcie audiencji obecny Papież wspomniał, że Leon XIII już w 1901 r. powiedział, że potrzebujemy „nowego wylania Ducha Świętego”. Były to prorocze słowa, wypowiedziane wiele dekad wcześniej nim rozpoczęło się w pełni tzw. Odrodzenie Charyzmatyczne w wielu denominacjach chrześcijańskich, także i w katolicyzmie.

Innym znakiem profetycznej działalności Leona XIII była jego troska o migrantów. W drugiej połowie XIX w. i w pierwszych dekadach XX w. z terenu dzisiejszych Włoch wyemigrowało około 50 milionów ludzi do Europy, ale i do Ameryki Północnej i Południowej. Znamy historię rodzinną papieża Franciszka. Jego dziadkowie i rodzice wyemigrowali za chlebem do Argentyny. Maria Franciszka Cabrini urodziła się w 1850 r. Miała wielkie pragnienie pojechania na misje do Chin i dlatego przybrała imię Maria Franciszka Ksawera, na cześć św. Franciszka Ksawerego, jezuity, misjonarza na Dalekim Wschodzie, który zmarł u wrót Chin. Kiedy się spotkała z papieżem Leonem XIII, prosząc go o błogosławieństwo na pracę misyjną dla nowego zgromadzenia Misjonarek Najświętszego Serca Jezusowego, usłyszała: „Nie na Wschodzie, matko Cabrini, ale na Zachodzie... Wasze Chiny są w Stanach Zjednoczonych, są tam wielkie rzesze emigrantów włoskich, którzy potrzebują opieki”. Za jego radą wyjechała do USA, prowadziła ze swoim zgromadzeniem ożywioną działalność misyjną. Zmarła w Chicago i tam została pochowana. Tam jest jej sanktuarium i jest pierwszą obywatelką Stanów Zjednoczonych, która została kanonizowana.

Leon XIII długo sprawował swój urząd. Nie licząc św. Piotra, z udokumentowanych pontyfikatów jego rządy były trzecie, co do długości, po bł. Piusie IX i św. Janie Pawle II. Żył w trudnych czasach, wielkich przemian społecznych na całym świecie. Po zjednoczeniu Włoch w 1870 r. i przejęciu wielu dóbr kościelnych był kolejnym papieżem, ‘więźniem Watykanu’. Wcześniej pracował w dyplomacji watykańskiej, dbając o zachowanie wolności Kościoła w państwach europejskich i o działalność ekumeniczną. Już jako papieżowi udało mu się osiągnąć zakończenie Kulturkampfu Bismarcka w Niemczech. Mniejsze powodzenie miał w relacjach z Francją. Zdołał także utrzymywać kontakt z kościołem w Polsce, która była wtedy pod zaborami. Mianował biskupów, którzy obejmowali wakujące diecezje. Ogłosił przez 25 lat pontyfikatu 88 encyklik, poświęconych różnym zagadnieniom. Najsłynniejszą z nich była encyklika ‘Rerum Novarum’.

Przyzwyczailiśmy się do myśli ‘Santo subito!’, ale historia pokazuje, że tego rodzaju wyniesienia na ołtarze były w Kościele niezwykle rzadkie. Patrząc jednak na owoce życia i wiary w tym wypadku papieży, mogłoby się okazać, że ważny jest nie tylko natychmiastowy efekt, ale perspektywa ewangeliczna: ‘po owocach ich poznacie’. Patrząc więc na to, co jest trwałym i dojrzałym owocem życia i postawy wiary Leona XIII, wydawałoby się słusznym, aby Kościół oficjalnie uznał jego świętość. Mam więc nadzieję, że papież Leon XIV rozpocznie formalnie proces ‘wyniesienia na ołtarze’ swojego zacnego imiennika. Jego świętość 'dojrzała' – poznajemy to po owocach.

DEON.PL

Wcześniej duszpasterz akademicki w Opolu; duszpasterz polonijny i twórca Jezuickiego Ośrodka Milenijnego w Chicago; współpracownik L’Osservatore Romano, Studia Inigo, Posłańca Serca Jezusa i Radia Deon oraz Koordynator Modlitwy w drodze i jezuici.pl;

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Po owocach go poznacie – świętość dojrzewa
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.