Zadaniem chrześcijan jest głoszenie Ewangelii tam, gdzie żyją. Wielu z nas próbuje robić to w swoich środowiskach – w rodzinie, szkole czy pracy. Problem zaczyna się wtedy, gdy stawiamy siebie w pozycji lepszych od innych. Wtedy zamiast zaproszenia pojawia się nacisk, a ewangelizacja zaczyna przypominać swoją karykaturę.
Zadaniem chrześcijan jest głoszenie Ewangelii tam, gdzie żyją. Wielu z nas próbuje robić to w swoich środowiskach – w rodzinie, szkole czy pracy. Problem zaczyna się wtedy, gdy stawiamy siebie w pozycji lepszych od innych. Wtedy zamiast zaproszenia pojawia się nacisk, a ewangelizacja zaczyna przypominać swoją karykaturę.
Trwają matury. Tysiące osiemnastolatków siada do egzaminu, który oficjalnie nazywa się egzaminem dojrzałości. Piękna nazwa. Sugeruje, że dojrzałość to coś, co można zdać, że jest jakiś próg, za którym człowiek wchodzi w dorosłość i zostaje w niej na zawsze. Tyle, że matura sprawdza wiele rzeczy... ale nie dojrzałość. Egzamin z dojrzałości zdaje się właściwie przez całe życie. I można być siedemdziesięciolatkiem i wciąż reagować jak rozkapryszone dziecko, a można mieć osiemnaście lat i umieć patrzeć na świat szeroko, dostrzegając, że kiedy ktoś obok ciebie potrzebuje pomocy, to bywa to ważniejsze niż własne plany.
Trwają matury. Tysiące osiemnastolatków siada do egzaminu, który oficjalnie nazywa się egzaminem dojrzałości. Piękna nazwa. Sugeruje, że dojrzałość to coś, co można zdać, że jest jakiś próg, za którym człowiek wchodzi w dorosłość i zostaje w niej na zawsze. Tyle, że matura sprawdza wiele rzeczy... ale nie dojrzałość. Egzamin z dojrzałości zdaje się właściwie przez całe życie. I można być siedemdziesięciolatkiem i wciąż reagować jak rozkapryszone dziecko, a można mieć osiemnaście lat i umieć patrzeć na świat szeroko, dostrzegając, że kiedy ktoś obok ciebie potrzebuje pomocy, to bywa to ważniejsze niż własne plany.
Pytania skierowane szesnaście lat temu do augustianów przez ówczesnego przeora Roberta Francisa Prevosta brzmią szokująco aktualnie dziś w odniesieniu do Kościoła w Polsce.
Pytania skierowane szesnaście lat temu do augustianów przez ówczesnego przeora Roberta Francisa Prevosta brzmią szokująco aktualnie dziś w odniesieniu do Kościoła w Polsce.
Zdarza się, że niektórzy w swoim życiu duchowym szukają jakichś skomplikowanych instrukcji obsługi Pana Boga. Wydaje im się, że wiara to zestaw niełatwych do ogarnięcia procedur, które mają ostatecznie doprowadzić człowieka do jakiegoś bezpiecznego portu. Tymczasem dzisiejsza liturgia słowa uderza prostotą, która – paradoksalnie – jest najtrudniejsza do przyjęcia.
Zdarza się, że niektórzy w swoim życiu duchowym szukają jakichś skomplikowanych instrukcji obsługi Pana Boga. Wydaje im się, że wiara to zestaw niełatwych do ogarnięcia procedur, które mają ostatecznie doprowadzić człowieka do jakiegoś bezpiecznego portu. Tymczasem dzisiejsza liturgia słowa uderza prostotą, która – paradoksalnie – jest najtrudniejsza do przyjęcia.
Żyjemy, a jestem o tym absolutnie przekonany, w ‘złotym wieku’ papiestwa i całego Kościoła. Nie dlatego, że nie ma problemów czy wyzwań, bo jest ich sporo, ale dlatego, że każdy kolejny ‘Pontifex’ okazuje się być jakby odpowiedzią Opatrzności na te wyzwania, które są przed nami i jest – na swój sposób – rzeczywistym ‘budowniczym mostów’ porozumienia i pojednania.
Żyjemy, a jestem o tym absolutnie przekonany, w ‘złotym wieku’ papiestwa i całego Kościoła. Nie dlatego, że nie ma problemów czy wyzwań, bo jest ich sporo, ale dlatego, że każdy kolejny ‘Pontifex’ okazuje się być jakby odpowiedzią Opatrzności na te wyzwania, które są przed nami i jest – na swój sposób – rzeczywistym ‘budowniczym mostów’ porozumienia i pojednania.
Zachęca. Chwali. Dmucha w skrzydełka w tym swoim irytującym stylu radosnego coacha, jak skrzyżowanie labradora i marketingowca. Jeśli ci coś nie pasuje, wybierze inny sposób… nie mając pojęcia, co ci naprawdę proponuje.
Zachęca. Chwali. Dmucha w skrzydełka w tym swoim irytującym stylu radosnego coacha, jak skrzyżowanie labradora i marketingowca. Jeśli ci coś nie pasuje, wybierze inny sposób… nie mając pojęcia, co ci naprawdę proponuje.
Przeczytałem, że w Polsce aż 22 procent mężczyzn nie dożywa wieku emerytalnego. Ja dożyłem tego wieku w tym miesiącu. Odniosłem więc jakiś sukces, mimo że o zdrowie nie dbałem i do niedawna nie zawracałem głowy lekarzom. Dziękuję za gratulacje wszystkim, którzy o tej dacie pamiętali, choć starość sama przychodzi i nie zależy od tego, na ile sprawnie przerzucamy kartki kalendarza. Nie unikniemy jej zapominając, że czasu nie można zatrzymać.
Przeczytałem, że w Polsce aż 22 procent mężczyzn nie dożywa wieku emerytalnego. Ja dożyłem tego wieku w tym miesiącu. Odniosłem więc jakiś sukces, mimo że o zdrowie nie dbałem i do niedawna nie zawracałem głowy lekarzom. Dziękuję za gratulacje wszystkim, którzy o tej dacie pamiętali, choć starość sama przychodzi i nie zależy od tego, na ile sprawnie przerzucamy kartki kalendarza. Nie unikniemy jej zapominając, że czasu nie można zatrzymać.
W tym roku Niedziela Dobrego Pasterza budzi we mnie inne skojarzenia i refleksje niż w poprzednich latach. Z jednej strony umiera Łukasz Litewka, który pociągał rzesze ludzi - nie za sobą, ale za realnym i namacalnym dobrem wobec chorych i potrzebujących. Z drugiej wciąż gorące emocje budzi Piotr "Łatwogang" Garkowski i jego niesamowita akcja. Młody chłopak prowadził 9-dniowy stream na YouTubie, jednocząc wiele serc. Jego charytatywna transmisja dla Fundacji Cancer Fighters zakończyła się kwotą ponad 251 mln złotych. Dwoje młodych ludzi i tyle dobra!
W tym roku Niedziela Dobrego Pasterza budzi we mnie inne skojarzenia i refleksje niż w poprzednich latach. Z jednej strony umiera Łukasz Litewka, który pociągał rzesze ludzi - nie za sobą, ale za realnym i namacalnym dobrem wobec chorych i potrzebujących. Z drugiej wciąż gorące emocje budzi Piotr "Łatwogang" Garkowski i jego niesamowita akcja. Młody chłopak prowadził 9-dniowy stream na YouTubie, jednocząc wiele serc. Jego charytatywna transmisja dla Fundacji Cancer Fighters zakończyła się kwotą ponad 251 mln złotych. Dwoje młodych ludzi i tyle dobra!
Kilka dni temu minęła pierwsza rocznica śmierci papieża Franciszka. Wydaje mi się, choć może się mylę, że nie wspominano go z jakimś wielkim entuzjazmem. Oczywiście o rocznicy wspomniał papież Leon, paru biskupów, tu i ówdzie pojawiły się jakieś okolicznościowe teksty.
Kilka dni temu minęła pierwsza rocznica śmierci papieża Franciszka. Wydaje mi się, choć może się mylę, że nie wspominano go z jakimś wielkim entuzjazmem. Oczywiście o rocznicy wspomniał papież Leon, paru biskupów, tu i ówdzie pojawiły się jakieś okolicznościowe teksty.
Przed paroma dniami jeden z moich znajomych zadał mi pytanie. "Czy ksiądz też się ogoli?" – Mogę spróbować, ale pewnie nikt nie zauważy różnicy.
Przed paroma dniami jeden z moich znajomych zadał mi pytanie. "Czy ksiądz też się ogoli?" – Mogę spróbować, ale pewnie nikt nie zauważy różnicy.
Każdy przynajmniej kilka razy w życiu tego doświadczył. Kiedy było ciężko i nie mogłeś sobie poradzić z rozterkami, zamiast usłyszeć słowa wsparcia, spotkałeś kogoś, kto powalił cię na ziemię. I nie było to żadne popchnięcie, cios ani inne fizyczne działanie. Być może padło tylko jedno słowo. Ale wypowiedziane w złym momencie stało się solą na rany.
Każdy przynajmniej kilka razy w życiu tego doświadczył. Kiedy było ciężko i nie mogłeś sobie poradzić z rozterkami, zamiast usłyszeć słowa wsparcia, spotkałeś kogoś, kto powalił cię na ziemię. I nie było to żadne popchnięcie, cios ani inne fizyczne działanie. Być może padło tylko jedno słowo. Ale wypowiedziane w złym momencie stało się solą na rany.
Ta akcja „zadziałała” z wielu powodów, ale przede wszystkim dlatego, że była konsekwentnie apolityczna, skoncentrowana na najsłabszych (chorujących dzieciach), autentyczna i twórcza. Nie wiem, co bardziej mnie wzrusza: sama kwota, milion osób oglądających finał streamu na żywo, zdjęcia z kawalerki i korytarza, gwiazdy golące głowy czy Piotr Garkowski bezkompromisowo stawiający granicę wszelkim społecznym podziałom.
Ta akcja „zadziałała” z wielu powodów, ale przede wszystkim dlatego, że była konsekwentnie apolityczna, skoncentrowana na najsłabszych (chorujących dzieciach), autentyczna i twórcza. Nie wiem, co bardziej mnie wzrusza: sama kwota, milion osób oglądających finał streamu na żywo, zdjęcia z kawalerki i korytarza, gwiazdy golące głowy czy Piotr Garkowski bezkompromisowo stawiający granicę wszelkim społecznym podziałom.
Tego samego dnia, gdy Departament Sprawiedliwości USA informował o zmianach mających "wzmocnić federalną karę śmierci", papież Leon XIV stwierdził stanowczo, że kara śmierci jest niedopuszczalna, ponieważ stanowi zamach na nienaruszalną godność osoby.
Tego samego dnia, gdy Departament Sprawiedliwości USA informował o zmianach mających "wzmocnić federalną karę śmierci", papież Leon XIV stwierdził stanowczo, że kara śmierci jest niedopuszczalna, ponieważ stanowi zamach na nienaruszalną godność osoby.
Dzisiejszy człowiek jest istotą ‘zmęczoną’, żyjącą w ciągłym rozdarciu pomiędzy tym, czego chce i do czego dąży, a tym, co ma i co rzeczywiście osiąga. Nie jest to stan psychiczny jakichś szczególnie hiperwrażliwych jednostek, ale to wydaje się być przypadłość całej populacji, charakterystyka cywilizacyjna.
Dzisiejszy człowiek jest istotą ‘zmęczoną’, żyjącą w ciągłym rozdarciu pomiędzy tym, czego chce i do czego dąży, a tym, co ma i co rzeczywiście osiąga. Nie jest to stan psychiczny jakichś szczególnie hiperwrażliwych jednostek, ale to wydaje się być przypadłość całej populacji, charakterystyka cywilizacyjna.
Od jakiegoś czasu lubię w wolnych chwilach układać puzzle. Okazało się, że jest to nie tylko dobra forma relaksu, ale też pole do wielu refleksji o życiu. 
Od jakiegoś czasu lubię w wolnych chwilach układać puzzle. Okazało się, że jest to nie tylko dobra forma relaksu, ale też pole do wielu refleksji o życiu. 
Gdy w czwartek po południu w pociągu wreszcie pojawił się zasięg, mój facebookowy feed został zalany… Łukaszem Litewką. I łzami. Czytam wpisy ludzi od lewa do prawa i też się wzruszam. Bo, cytując, dawno nie zabolała mnie tak śmierć obcego człowieka. I zastanawiam się: czy ktoś będzie mógł go zastąpić?
Gdy w czwartek po południu w pociągu wreszcie pojawił się zasięg, mój facebookowy feed został zalany… Łukaszem Litewką. I łzami. Czytam wpisy ludzi od lewa do prawa i też się wzruszam. Bo, cytując, dawno nie zabolała mnie tak śmierć obcego człowieka. I zastanawiam się: czy ktoś będzie mógł go zastąpić?
„Od pogardy i nienawiści zachowaj mnie Panie”. To modlitwa, którą powinien odmawiać każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ten, który został wybrany na pasterza. Głosząc Ewangelię nie można jednocześnie nastawiać innych wrogo do kogokolwiek. Zastanawiam się, czy ludzie Kościoła wystarczająco pracują nad wyeliminowaniem słów i gestów nienawiści z własnych wypowiedzi, czy jedynie walczą z tą nienawiścią, która przeciwko nim jest skierowana?
„Od pogardy i nienawiści zachowaj mnie Panie”. To modlitwa, którą powinien odmawiać każdy chrześcijanin, a przede wszystkim ten, który został wybrany na pasterza. Głosząc Ewangelię nie można jednocześnie nastawiać innych wrogo do kogokolwiek. Zastanawiam się, czy ludzie Kościoła wystarczająco pracują nad wyeliminowaniem słów i gestów nienawiści z własnych wypowiedzi, czy jedynie walczą z tą nienawiścią, która przeciwko nim jest skierowana?
Odejścia księży z kapłaństwa nie są niczym nowym. Każdego roku sutanny odwiesza… Nie wiadomo ilu, bo nikt nie zbiera takich danych. Czasem pojawiają się pojedyncze informacje, że w danej diecezji w ciągu dekady odeszło 20. Ale nie o liczby chodzi. Najczęstszą przyczyną odejścia jest związanie się księdza z kobietą, chęć założenia rodziny i posiadanie dzieci - tak przynajmniej wynika z deklaracji tych, którzy kapłaństwo pozostawili. Wśród przyczyn rezygnacji wskazują oni także na samotność - nie związaną tylko z życiem w pojedynkę - brak życia wspólnotowego między księżmi, konflikty i brak porozumienia z przełożonymi (proboszczami, biskupami), problemy psychiczne, kryzys wiary. W gruncie rzeczy nie ma jednej przyczyny.
Odejścia księży z kapłaństwa nie są niczym nowym. Każdego roku sutanny odwiesza… Nie wiadomo ilu, bo nikt nie zbiera takich danych. Czasem pojawiają się pojedyncze informacje, że w danej diecezji w ciągu dekady odeszło 20. Ale nie o liczby chodzi. Najczęstszą przyczyną odejścia jest związanie się księdza z kobietą, chęć założenia rodziny i posiadanie dzieci - tak przynajmniej wynika z deklaracji tych, którzy kapłaństwo pozostawili. Wśród przyczyn rezygnacji wskazują oni także na samotność - nie związaną tylko z życiem w pojedynkę - brak życia wspólnotowego między księżmi, konflikty i brak porozumienia z przełożonymi (proboszczami, biskupami), problemy psychiczne, kryzys wiary. W gruncie rzeczy nie ma jednej przyczyny.
"Sam cierpiałem, znosiłem ten ból, który mi zadawano przez tak długi czas. Znosiłem ten hejt, który na mnie spadł, nie wiem czemu. Te upokorzenia, poniżanie i pobicie. Przecież ja byłem taki sam jak Wy. Dobrze się uczyłem, byłem grzeczny, miałem marzenia". Słowa odczytane na pogrzebie 14 letniego Mateusza powinny wybrzmieć. Jego oprawcy i ich rodzice, którzy chowali głowę w piasek oraz nauczyciele, którzy widzieli i nie reagowali - was pewnie nie ruszą. Boicie się teraz czegoś innego. Wydało się, jest głośno, ktoś może za to oberwać. Jednak wam nie jest wstyd, bo dawno przestaliście go czuć. Bo gdyby tak nie było, Mateusz by żył.
"Sam cierpiałem, znosiłem ten ból, który mi zadawano przez tak długi czas. Znosiłem ten hejt, który na mnie spadł, nie wiem czemu. Te upokorzenia, poniżanie i pobicie. Przecież ja byłem taki sam jak Wy. Dobrze się uczyłem, byłem grzeczny, miałem marzenia". Słowa odczytane na pogrzebie 14 letniego Mateusza powinny wybrzmieć. Jego oprawcy i ich rodzice, którzy chowali głowę w piasek oraz nauczyciele, którzy widzieli i nie reagowali - was pewnie nie ruszą. Boicie się teraz czegoś innego. Wydało się, jest głośno, ktoś może za to oberwać. Jednak wam nie jest wstyd, bo dawno przestaliście go czuć. Bo gdyby tak nie było, Mateusz by żył.
W ostatnich dniach w mediach sporo mówi się o Leonie XIV. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nie o tym, o czym sam papież chciałby, by mówiono. Gdy świat krzyczy, komentuje i dyskutuje o polityce, Ojciec Święty przemierza Afrykę, pokazując nie logikę siły, lecz logikę miłości i miłosierdzia. A czyni to nie tylko słowami homilii, ale przede wszystkim odsłaniając swoją ludzką twarz.
W ostatnich dniach w mediach sporo mówi się o Leonie XIV. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nie o tym, o czym sam papież chciałby, by mówiono. Gdy świat krzyczy, komentuje i dyskutuje o polityce, Ojciec Święty przemierza Afrykę, pokazując nie logikę siły, lecz logikę miłości i miłosierdzia. A czyni to nie tylko słowami homilii, ale przede wszystkim odsłaniając swoją ludzką twarz.