Boże Narodzenie kojarzy nam się z całą gamą różnego rodzaju doświadczeń. Jest i rozczulenie, słodycz, delikatność i ciepło. Ale święta przyjścia na świat Chrystusa pełne są też niemal lustrzanych odbić każdego z tych doświadczeń. Mają w sobie dramat, zagrożenie życia, wykluczenie, przymusową ‘emigrację’ i wiele, wiele więcej innych zagrożeń. Słowem to, co może nam się kojarzyć z dramatem naszego życia. Najgorsze jest, że nie można wybrać jednej opcji. Jeśli chcemy prawdziwie przeżyć ten czas, musimy przyjąć cały ‘pakiet’.
Boże Narodzenie kojarzy nam się z całą gamą różnego rodzaju doświadczeń. Jest i rozczulenie, słodycz, delikatność i ciepło. Ale święta przyjścia na świat Chrystusa pełne są też niemal lustrzanych odbić każdego z tych doświadczeń. Mają w sobie dramat, zagrożenie życia, wykluczenie, przymusową ‘emigrację’ i wiele, wiele więcej innych zagrożeń. Słowem to, co może nam się kojarzyć z dramatem naszego życia. Najgorsze jest, że nie można wybrać jednej opcji. Jeśli chcemy prawdziwie przeżyć ten czas, musimy przyjąć cały ‘pakiet’.
Jeśli Ewangelia nie pasuje do politycznych narracji, powstają w niektórych środowiskach nowe wersje historii Zbawienia. Niestety zafałszowane. Przykro jest słuchać, szczególnie w Boże Narodzenie, gdy zakłamywane jest dzieciństwo Jezusa. Z wypowiedzi niektórych księży można usłyszeć, że święta Rodzina nie mogła doświadczyć losu uchodźców, bo między Egiptem a Palestyną nie było pograniczników, nie było zasieków ani żadnej pilnowanej przez żołnierzy granicy. Tak sobie tylko podróżowali. No bo skoro według partyjnej narracji uchodźcy są źli, to Maryja i Józef z Dzieciątkiem Jezus nie mogli być uchodźcami.
Jeśli Ewangelia nie pasuje do politycznych narracji, powstają w niektórych środowiskach nowe wersje historii Zbawienia. Niestety zafałszowane. Przykro jest słuchać, szczególnie w Boże Narodzenie, gdy zakłamywane jest dzieciństwo Jezusa. Z wypowiedzi niektórych księży można usłyszeć, że święta Rodzina nie mogła doświadczyć losu uchodźców, bo między Egiptem a Palestyną nie było pograniczników, nie było zasieków ani żadnej pilnowanej przez żołnierzy granicy. Tak sobie tylko podróżowali. No bo skoro według partyjnej narracji uchodźcy są źli, to Maryja i Józef z Dzieciątkiem Jezus nie mogli być uchodźcami.
Kolacja wigilijna za nami. Jedni przeżyli ją radośnie, głęboko i rodzinnie – inni w samotności, nieutulonym smutku i rozczarowaniu. W każdym z nas mogą pojawiać się różne myśli, stany i uczucia. Może pojawić się też myśl, że święta nie do końca nam wyszły i nie wyglądają tak jak pragnęliśmy…
Kolacja wigilijna za nami. Jedni przeżyli ją radośnie, głęboko i rodzinnie – inni w samotności, nieutulonym smutku i rozczarowaniu. W każdym z nas mogą pojawiać się różne myśli, stany i uczucia. Może pojawić się też myśl, że święta nie do końca nam wyszły i nie wyglądają tak jak pragnęliśmy…
Rozpoczynamy upragnione Święta Bożego Narodzenia. Po domu rozchodzi się woń wykwintnych potraw, choinka rozbłyska blaskiem migoczących lampek, a przy stole w rodzinnym gronie przez najbliższe dni będą toczyć się rozmowy – te poważne i te trochę mniej. Oby tak miło było do końca, bo czasem wystarczy jedno zdanie, by ta cudowna atmosfera zgasła szybciej niż ogień w kominku.
Rozpoczynamy upragnione Święta Bożego Narodzenia. Po domu rozchodzi się woń wykwintnych potraw, choinka rozbłyska blaskiem migoczących lampek, a przy stole w rodzinnym gronie przez najbliższe dni będą toczyć się rozmowy – te poważne i te trochę mniej. Oby tak miło było do końca, bo czasem wystarczy jedno zdanie, by ta cudowna atmosfera zgasła szybciej niż ogień w kominku.
Historia krzyża w polskiej przestrzeni publicznej to nie tylko opowieść o symbolu religijnym, lecz także o wolności, tożsamości i pamięci. Od II Rzeczypospolitej, przez walkę władzy ludowej z wiarą, po współczesne spory o „neutralność” państwa, krzyż pozostaje znakiem jednoczącym i niewygodnym zarazem – podobnie jak dziś coraz częściej niewygodne staje się samo Boże Narodzenie.
Historia krzyża w polskiej przestrzeni publicznej to nie tylko opowieść o symbolu religijnym, lecz także o wolności, tożsamości i pamięci. Od II Rzeczypospolitej, przez walkę władzy ludowej z wiarą, po współczesne spory o „neutralność” państwa, krzyż pozostaje znakiem jednoczącym i niewygodnym zarazem – podobnie jak dziś coraz częściej niewygodne staje się samo Boże Narodzenie.
No więc niemal całą sobotę przepłakałam. Ze wzruszenia na szczęście - jedna chwila sprawiła, że miałam naprawdę wilgotne oczy przez cały dzień. I poczułam się nawet nieco, jak bohaterka kultowego "Love actually". A wszystko zaczęło się od frazy: "ale - ponieważ idą święta - to...".
No więc niemal całą sobotę przepłakałam. Ze wzruszenia na szczęście - jedna chwila sprawiła, że miałam naprawdę wilgotne oczy przez cały dzień. I poczułam się nawet nieco, jak bohaterka kultowego "Love actually". A wszystko zaczęło się od frazy: "ale - ponieważ idą święta - to...".
Po spotkaniu z prezydentem Ukrainy w Warszawie Karol Nawrocki stwierdził: „Polacy odnoszą wrażenie, że nasz wysiłek oraz wielowymiarowa pomoc Ukrainie po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji nie spotkały się z należytym docenieniem i zrozumieniem”. Przyznaję otwarcie: ja takiego wrażenia nie podzielam. Słuchając tych słów, mam ochotę zapytać: panie prezydencie, w czyim imieniu pan mówi? Proszę mówić za siebie.
Po spotkaniu z prezydentem Ukrainy w Warszawie Karol Nawrocki stwierdził: „Polacy odnoszą wrażenie, że nasz wysiłek oraz wielowymiarowa pomoc Ukrainie po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji nie spotkały się z należytym docenieniem i zrozumieniem”. Przyznaję otwarcie: ja takiego wrażenia nie podzielam. Słuchając tych słów, mam ochotę zapytać: panie prezydencie, w czyim imieniu pan mówi? Proszę mówić za siebie.
Gołym okiem widać różnicę stylu papieża Franciszka i papieża Leona XIV, nawet w tak wydawałoby się drugorzędnej kwestii, jak ubiór. Żyjemy w czasach, gdy styl działania ma naprawdę duże znaczenie.
Gołym okiem widać różnicę stylu papieża Franciszka i papieża Leona XIV, nawet w tak wydawałoby się drugorzędnej kwestii, jak ubiór. Żyjemy w czasach, gdy styl działania ma naprawdę duże znaczenie.
Tak, to jest ten czas – szczególny, cudowny, czasami romantyczny, innym razem patetyczny, pełen nostalgii i wspomnień, ale także rozczarowań i wyobrażeń, które nigdy się nie zrealizowały i coraz mniej szans nam zostało, żeby było inaczej.
Tak, to jest ten czas – szczególny, cudowny, czasami romantyczny, innym razem patetyczny, pełen nostalgii i wspomnień, ale także rozczarowań i wyobrażeń, które nigdy się nie zrealizowały i coraz mniej szans nam zostało, żeby było inaczej.
W dniu ingresu kard. Rysia do krakowskiej katedry trudno pisać o czymkolwiek innym, bo cały Kraków, archidiecezja i pół Polski tym ingresem żyje. Na różne sposoby i z różnymi emocjami.
W dniu ingresu kard. Rysia do krakowskiej katedry trudno pisać o czymkolwiek innym, bo cały Kraków, archidiecezja i pół Polski tym ingresem żyje. Na różne sposoby i z różnymi emocjami.
Pachnące świeże kwiaty. Ledwie wyczuwalna woń topiącego się wosku adwentowych świec. I już wkrótce zapach kadzidła i bukiet leśnych aromatów spływający w Boże Narodzenie z ustawionej obok ołtarza choinki. A gdzieniegdzie nawet zapach siana unoszący się z szopki betlejemskiej. Uczta zapachów. Zmysł węchu zawsze pomagał mi w odświętnym, uroczystym przeżywaniu liturgii.
Pachnące świeże kwiaty. Ledwie wyczuwalna woń topiącego się wosku adwentowych świec. I już wkrótce zapach kadzidła i bukiet leśnych aromatów spływający w Boże Narodzenie z ustawionej obok ołtarza choinki. A gdzieniegdzie nawet zapach siana unoszący się z szopki betlejemskiej. Uczta zapachów. Zmysł węchu zawsze pomagał mi w odświętnym, uroczystym przeżywaniu liturgii.
Do świąt zostało nam już niewiele czasu. Widać to m.in. w dzienniku elektronicznym moich dzieci, które od piątku zaczynają długą przerwę świąteczną. Zauważyłam to również w ulubionym sklepie mięsnym, gdzie co drugi klient składa zamówienia do odbioru dzień przed Wigilią, czy po ilości kartek świątecznych, które zaczęły do mnie przychodzić (i które uwielbiam!). Adwent powoli się kończy, wchodzimy w bezpośrednie przygotowania do Bożego Narodzenia, przygotowując… No właśnie, co?
Do świąt zostało nam już niewiele czasu. Widać to m.in. w dzienniku elektronicznym moich dzieci, które od piątku zaczynają długą przerwę świąteczną. Zauważyłam to również w ulubionym sklepie mięsnym, gdzie co drugi klient składa zamówienia do odbioru dzień przed Wigilią, czy po ilości kartek świątecznych, które zaczęły do mnie przychodzić (i które uwielbiam!). Adwent powoli się kończy, wchodzimy w bezpośrednie przygotowania do Bożego Narodzenia, przygotowując… No właśnie, co?
Nowe statystyki życia religijnego w Polsce za 2024 rok nie pozostawiają złudzeń: mniej wiernych w kościołach, mniej powołań, mniej duchownych. Choć w komunikatach bliskich Episkopatowi pojawiają się akcenty wzrostu, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia raczej z grą liczb niż z realnym ożywieniem wiary.
Nowe statystyki życia religijnego w Polsce za 2024 rok nie pozostawiają złudzeń: mniej wiernych w kościołach, mniej powołań, mniej duchownych. Choć w komunikatach bliskich Episkopatowi pojawiają się akcenty wzrostu, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia raczej z grą liczb niż z realnym ożywieniem wiary.
Od Bożego Narodzenia dzieli nas już zaledwie kilka dni. Tegoroczna Wigilia będzie pierwszą, którą Polacy będą mogli przeżyć zupełnie inaczej niż dotychczas. Zgodnie z ustawą ten wyjątkowy dzień będzie wolny od pracy. Jednak całkowitej wolności nie zapewni żaden akt prawny, lecz właściwe podejście i odpowiednie przygotowanie do świętowania.
Od Bożego Narodzenia dzieli nas już zaledwie kilka dni. Tegoroczna Wigilia będzie pierwszą, którą Polacy będą mogli przeżyć zupełnie inaczej niż dotychczas. Zgodnie z ustawą ten wyjątkowy dzień będzie wolny od pracy. Jednak całkowitej wolności nie zapewni żaden akt prawny, lecz właściwe podejście i odpowiednie przygotowanie do świętowania.
Do Bożego Narodzenia zostało już tylko kilka dni. Jeszcze tu i ówdzie trwają zbiórki żywności, ubrań czy leków. Ale na tej ostatniej prostej może warto pomyśleć o tym, czy jako osoba wierząca, nie jestem w stanie zaopiekować czyjejś potrzeby duchowej.
Do Bożego Narodzenia zostało już tylko kilka dni. Jeszcze tu i ówdzie trwają zbiórki żywności, ubrań czy leków. Ale na tej ostatniej prostej może warto pomyśleć o tym, czy jako osoba wierząca, nie jestem w stanie zaopiekować czyjejś potrzeby duchowej.
„Partnerstwo oznacza otwartość na akcentowane przez polskie społeczeństwo problemy – między innymi kwestie historyczne. Partnerstwo oznacza szczere wsłuchiwanie się także w takie głosy. Jeżeli w sprawach, które dla Polaków są ważne – takich jak ekshumacje na Wołyniu – widzimy, że dla strony ukraińskiej nie są one nawet przedmiotem realnego rozważenia, to pojawia się pytanie: gdzie jest partnerstwo? Liczę, że się to zmieni” – powiedział nasz prezydent.
„Partnerstwo oznacza otwartość na akcentowane przez polskie społeczeństwo problemy – między innymi kwestie historyczne. Partnerstwo oznacza szczere wsłuchiwanie się także w takie głosy. Jeżeli w sprawach, które dla Polaków są ważne – takich jak ekshumacje na Wołyniu – widzimy, że dla strony ukraińskiej nie są one nawet przedmiotem realnego rozważenia, to pojawia się pytanie: gdzie jest partnerstwo? Liczę, że się to zmieni” – powiedział nasz prezydent.
Codzienny serwis Katolickiej Agencji Informacyjnej przynosi dużo wiadomości o działaniach poszczególnych członków Konferencji Episkopatu Polski. Jak układają oni swoje życie?
Codzienny serwis Katolickiej Agencji Informacyjnej przynosi dużo wiadomości o działaniach poszczególnych członków Konferencji Episkopatu Polski. Jak układają oni swoje życie?
Człowieczeństwo jest przereklamowane, bo ludzie są słabi, łatwo się mylą, są sentymentalni i ckliwi. Często zawodzą i są niekonsekwentni. Nie potrafią doprowadzić do końca swoich – wydawałoby się ‘genialnych’ – pomysłów. Gubią ich emocje i ‘marzycielstwo’. Być człowiekiem brzmi dumnie, tylko że co z tego, skoro z ‘dobrodziejstwem inwentarza’ przychodzą frustracje, bezsilność, brak ogłady i zwyczajna przeciętność, która nikogo nie zachwyci, ani nie pociągnie.
Człowieczeństwo jest przereklamowane, bo ludzie są słabi, łatwo się mylą, są sentymentalni i ckliwi. Często zawodzą i są niekonsekwentni. Nie potrafią doprowadzić do końca swoich – wydawałoby się ‘genialnych’ – pomysłów. Gubią ich emocje i ‘marzycielstwo’. Być człowiekiem brzmi dumnie, tylko że co z tego, skoro z ‘dobrodziejstwem inwentarza’ przychodzą frustracje, bezsilność, brak ogłady i zwyczajna przeciętność, która nikogo nie zachwyci, ani nie pociągnie.
Watykańska komisja wykluczyła na razie możliwość diakonatu kobiet rozumianego jako stopień święceń. Informacja szczególnie nie zaskakuje, choć lata pracy nad tym tematem mogły dawać niektórym nadzieję, że decyzja będzie inna. Nie jest to obszar, który jakoś szczególnie zwraca moją uwagę, ale też nie jest mi on zupełnie obcy – choćby w ramach pracy na liturgikę analizowałam modlitwę konsekracji diakona w kontekście możliwości powrotu do służby diakonis, które były obecne w pierwotnym Kościele.
Watykańska komisja wykluczyła na razie możliwość diakonatu kobiet rozumianego jako stopień święceń. Informacja szczególnie nie zaskakuje, choć lata pracy nad tym tematem mogły dawać niektórym nadzieję, że decyzja będzie inna. Nie jest to obszar, który jakoś szczególnie zwraca moją uwagę, ale też nie jest mi on zupełnie obcy – choćby w ramach pracy na liturgikę analizowałam modlitwę konsekracji diakona w kontekście możliwości powrotu do służby diakonis, które były obecne w pierwotnym Kościele.
Żal grzesznika i pragnienie powrotu do pełnej relacji z Bogiem jest łaską. Nie ma takiego grzechu, który całkowicie pozbawiłby człowieka działania łaski Bożej. Traci on jedynie łaskę usprawiedliwienia z grzechu do momentu, aż sam o nią szczerze poprosi. Nie ma tak ciężkiego przestępstwa, które całkowicie zerwałoby relację grzesznika z Bogiem. Będąc w ciężkim grzechu wciąż możemy z Bogiem rozmawiać. Wciąż możemy doświadczyć łaski powrotu do bliskiej relacji z Nim. Grzech to nie koniec świata. Czasem bywa błogosławioną winą. Tak to rozumiem.
Żal grzesznika i pragnienie powrotu do pełnej relacji z Bogiem jest łaską. Nie ma takiego grzechu, który całkowicie pozbawiłby człowieka działania łaski Bożej. Traci on jedynie łaskę usprawiedliwienia z grzechu do momentu, aż sam o nią szczerze poprosi. Nie ma tak ciężkiego przestępstwa, które całkowicie zerwałoby relację grzesznika z Bogiem. Będąc w ciężkim grzechu wciąż możemy z Bogiem rozmawiać. Wciąż możemy doświadczyć łaski powrotu do bliskiej relacji z Nim. Grzech to nie koniec świata. Czasem bywa błogosławioną winą. Tak to rozumiem.