Światło na oświecenie, czyli szczegóły spotkania u bp. Ważnego
Żyjemy w czasach, w których manipulowanie uwagą milionów, a nawet miliardów ludzi, jest zjawiskiem powszechnym. Tym bardziej, zwłaszcza w Kościele, trzeba nagłaśniać tematy i zdarzenia, które nie przebijają się przez gąszcz medialnej papki, mimo ich dużego znaczenia.
Święto Ofiarowania Pańskiego to jeden z tych dni w kalendarzu liturgicznym, które kierują uwagę na rolę światła w Kościele, jako przypomnienia, że Bóg jest Światłością. Jedna z modlitw błogosławieństwa świec w tym dniu, zwracając się do Boga, jako światłości prawdziwej i źródło światła wiecznego, wyraża prośbę „oświeć serca wiernych, aby wszyscy, którzy zgromadzili się w tej świątyni z płonącymi świecami, mogli kiedyś oglądać blask Twojej chwały”.
Jak pokazuje obecność w jerozolimskiej świątyni Symeona i Anny w chwili, gdy Maryja i Józef przynieśli do niej Jezusa, Bóg w dziele „oświecania serc” niejednokrotnie korzysta z ludzkiej aktywności, polegającej na dostrzeganiu chwil naprawdę istotnych oraz kierowaniu uwagi otoczenia na konkretne wydarzenia i sprawy. Dziś po wiekach Symeon i Anna wciąż przypominają, że również takie zadania ktoś powinien wypełniać w Kościele i skłaniają do pytań, czy obecnie nie zaniechaliśmy takiej misji w katolickiej wspólnocie w naszym kraju. Co więcej, czy nie pomniejszajmy jej znaczenia, aby nie słyszeć słów trudnych i bolesnych. A przecież właśnie takie, zaraz po hymnie na cześć Boga, wypowiedział Symeon.
Żyjemy w czasach, w których manipulowanie uwagą milionów, a nawet miliardów ludzi, jest popłatnym zajęciem licznych specjalistów. Tym ważniejsze jest wskazywanie tematów i zdarzeń, które nie przebijają się przez gąszcz medialnej papki, mimo ich dużego znaczenia.
Jedno z takich wydarzeń miało miejsce kilka dni temu (28 stycznia br.) w Sosnowcu. Na stronie diecezji sosnowieckiej informacja o nim znalazła się w krótkiej notatce, zatytułowanej „Kościół, który słucha”. Na pierwszy rzut oka jest to wiadomość o Nawiedzeniu Ikony Jasnogórskiej w Kurii Diecezjalnej w Sosnowcu. Jednak kto przeczyta nie tylko wytłuszczony początek i pierwszy akapit notki, dowie się, że „Wieczór pierwszego dnia Nawiedzenia był czasem modlitwy przy Maryi z osobami Skrzywdzonymi w Kościele. Przybyli z różnych diecezji, by pobyć razem i spojrzeć sobie w oczy”.
Było to drugie takie spotkanie w stolicy Zagłębia. Poprzednie miało miejsce również w sosnowieckiej kurii pod koniec czerwca zeszłego roku. Warto je przypomnieć (co uczynił bp Artur Ważny, gospodarz obydwu spotkań). „Zgromadziło ono osoby skrzywdzone z całej Polski oraz osoby zainteresowane tematyką rozwiązania Zespołu ds. przygotowania Komisji ds. seksualnego wykorzystywania małoletnich, któremu przewodniczył Prymas Polski, abp Wojciech Polak. Komisja została rozwiązana w czerwcu decyzją Konferencji Episkopatu Polski” – czytamy w wiadomości podanej przez Katolicką Agencję Informacyjną.
Wspomniana już notka na stronie diecezji sosnowieckiej mówi, że podczas tegorocznego spotkania „Wybrzmiała modlitwa napisana i poprowadzona przez bp. Artura Ważnego”. Została ona oparta na zawartym w Ewangelii według św. Łukasza opisie podróży dwóch uczniów do Emaus. Podróży, traktowanej jako droga ucieczki z miejsca, które miało być domem. „Jerozolima była domem Boga, a stała się miejscem traumy, zawodu i śmierci nadziei” – mówił biskup sosnowiecki. „Tak wielu z nas tutaj obecnych szło/idzie tą samą drogą, opuszczając mury Kościoła z sercem roztrzaskanym przez tych, którzy mieli być pasterzami” – dodał (cały tekst ułożonej przez bp. Ważnego modlitwy można znaleźć w serwisie „Więzi”).
W zamieszczonej przez KAI wiadomości o spotkaniu uwagę przykuwają niektóre szczegóły.
Pierwszy dotyczy uczestników spotkania. Łącznie obecnych było dwadzieścia osób. Jednak, jak zwrócił uwagę jeden z uczestników spotkania, wzięli w nim udział głównie duchowni oraz siostry zakonne, natomiast osób świeckich było bardzo niewiele. Trudno uciec od pytania, czy niewielka frekwencja świeckich ma związek z zamieszaniem wokół wciąż nieistniejącej Komisji ds. seksualnego wykorzystywania małoletnich. Czy mamy w Polsce do czynienia z przejawem kryzysu zaufania wiernych do instytucji Kościoła w tej tak istotnej sprawie? Jeśli tak, to mamy w katolickiej wspólnocie w naszej Ojczyźnie poważny problem, z którym trzeba się zmierzyć jak najszybciej, bez odwlekania, abyśmy nie mieli – jak napisał niedawno ks. Dariusz Piórkowski SJ – „krzyczących ambon napominających puste ławki”.
Drugi szczegół, to dostrzeżenie, że mierzenie się z krzywdą w Kościele nie dotyczy wyłącznie nadużyć seksualnych. „Zwracano uwagę także na inne formy krzywdy, takie jak przemoc psychiczna, duchowa czy manipulacja” – podał serwis KAI, dodając, że uczestnicy sosnowieckiego spotkania zauważali również, iż istotnym wyzwaniem jest świadomość psychicznego obciążenia, z jakim mierzą się duchowni. Nie trzeba być ekspertem, wystarczy zajrzeć do mediów społecznościowych, gdzie można znaleźć coraz odważniejsze głosy polskich duchownych, uskarżających się na rozmaite krzywdy i nadmierne brzemiona różnego rodzaju, które noszą. Być może skupianie się na problemach duchownych ktoś uzna za przejaw klerykalizmu, wydaje się jednak, że jeśli nie zmierzymy się z problemami duszpasterzy, to tym bardziej narazimy świeckich na traumy i złe doświadczenia w relacjach z duchownymi.
Trzeci szczegół dotyczy wyznania bp. Ważnego, że spotyka się z niezrozumieniem w związku z tego typu inicjatywami. „Jak zaznaczył, podkreślanie obecności osób skrzywdzonych w Kościele bywa przez niektórych odbierane jako działanie wymierzone przeciwko Kościołowi” – poinformowała KAI. To alarmujący sygnał, wskazujący, że problem osób skrzywdzonych na różne sposoby w Kościele w Polsce będzie traktowany jako zjawisko marginalne, któremu nie warto poświęcać czasu, środków, ani uwagi. Paradoksalnie odejście skrzywdzonych ze wspólnoty wierzących w Jezusa Chrystusa wcale nie jest rozwiązaniem, ponieważ w istocie powoduje rany, które wcale nie ulegają szybkiemu zabliźnieniu.
Papież Leon XIV stwierdził, że zajmowanie się w Kościele sprawami skrzywdzonych „nie jest retoryką, lecz konkretną drogą pokory, prawdy i zadośćuczynienia”. Im szybciej to zrozumiemy w polskiej wspólnocie katolików i rzucimy więcej światła na te kwestie, tym lepiej. Bo słowa bp. Ważnego „Może jedyną drogą do rozpoznania Boga w Kościele jest dziś spojrzenie na rany osób skrzywdzonych i uznanie w nich ran samego Chrystusa” – mogą się okazać prorocze.

Skomentuj artykuł