Poszukiwanie bezpiecznej przystani

Poszukiwanie bezpiecznej przystani
Depositphotos.com (836346114)

Świat okazuje się być niebezpiecznym miejscem. I to nie tylko dlatego, że aura tej obecnej zimy jest wyjątkowo niesprzyjająca w naszej części świata, ale przede wszystkim przez wzrost napięcia między narodami. Dzisiaj świat zdaje się być nieodwracalnie zmieniony, bardziej zagrożony. Odebrano nam poczucie bezpieczeństwa. Rozwój technologiczny zbyt często jest nasączony agresywną próbą zdominowania innych. Silniejsi i mający większe wpływy zdają się być poza kontrolą. Puściły hamulce cywilizacyjne. Interes i zysk liczy się bardziej niż empatia, sprawiedliwość i humanitarność.

Wzrost napięcia między narodami jest dla mnie zaskakujący. Może jestem naiwny. Może nasze religijne ‘dobre myślenie’ jest wystawione przez to na próbę. Ale może jest też tak, że jesteśmy w nowej ‘epoce wielkiego kuszenia’. Łatwość z jaką w ostatnich kilku latach dotychczasowy porządek świata się rozpadł, a jednocześnie przybyło zagrożeń, jest w istocie zaskakująca.

DEON.PL POLECA



Nie wszystkie były przewidziane i zaplanowane, jak choćby doświadczenie pandemiczne. Trudno więc o nie oskarżyć kogokolwiek, nawet jeśli rola laboratoriów Państwa Środka do dziś nie została ostatecznie wyjaśniona. Dzisiaj jednak jesteśmy skoncentrowani na innych kryzysach, których co rusz dostarcza nam w nowym wydaniu inny światowy hegemon.

Świat się zmienił. Nie działają i wydają się bez żadnej sprawczości wszelkie struktury międzynarodowe. Do tego dochodzą co rusz jakieś nowe informacje o zagrożeniach ze sztuczną inteligencją w tle, z zagrożeniami cyfrowymi na ziemi i w kosmosie. Nie wspominam zbyt wiele o trwających konfliktach zbrojnych na świecie, ale one także mają swoje znaczenie dla tego ‘rozedrgania’, jakiego doświadczamy w relacjach między państwami. Świat wszedł w taki swoisty dryf, którego efektu – a przynajmniej dla zwyczajnego człowieka – nie sposób przewidzieć.

Gdzie nas to prowadzi? Sytuacja jest trudna. Świat dzieli się na nowe bloki, bardzo zantagonizowane. Wytyczane są nowe ‘strefy wpływów’, a relacje między narodami wystawione na nieprzewidywalność nomen omen ‘wolnej amerykanki’. W takim wydaniu jak w zeszłym roku nie było nam dane jeszcze jej przeżywać i zdaje się to być zapowiedzią ‘nowej normalności’. Gdzie zatem w tej atmosferze narastającego zagrożenia znaleźć bezpieczną przystań?

Zacznijmy od uniknięcia oszustwa złośliwego demona, który nam wmawia, że to nieuniknione i nie do zmiany. Świat nie jest w mocy złego. To nie tylko kartezjańska zasada, ale przede wszystkich chrześcijańskie przekonanie, że świat jest w mocy Boga, a nie złego demona. Nie wolno pozwolić na to, by odebrano nam nadzieję. Fatalizm jest najprostszą drogą do pesymizmu i załamania. My nie jesteśmy naiwni, ale mamy wiarę i nadzieję. To zupełnie inna perspektywa do życia.

Drugą rzeczą, na którą trzeba zwrócić uwagę to język, jakim opisujemy świat wokół i to, co się dzieje w nas. Zbyt często dzisiaj ten język jest konfrontacyjny, oceniający, a nawet potępiający. Za bardzo się przejęliśmy tym, iż „ja nie wiedziałem, że w każdym zdaniu mam orzeczenie”, jak w tekście kabaretowym o ‘orzeczeniu sądowym’. Język naszej międzyludzkiej komunikacji jest dzisiaj nazbyt konfrontacyjny. Nie służy porozumieniu, a raczej ‘pokonaniu’ drugiego. Słowa mają jednak znaczenie. Sposób ich wypowiadania także. Podkreślają naszą wrażliwość i człowieczeństwo, albo stają się narzędziem przemocy i nadużyć. I nie chodzi tu wcale o to, żeby nasza komunikacja stała się bezbarwna, nijaka. Ona powinna być jednak ‘człowiecza’, wrażliwa i życiodajna.

Dbajmy, a jeśli trzeba to odbudowujmy nasze relacje z bliskimi i wspólnotą wokół. Zatomizowanie i traktowanie innych jak zagrożenia, a nawet wrogów jest złe. Nie służy naszemu człowieczeństwu i naszym relacjom. I nie chodzi o to, że musimy się za wszystkimi zgadzać czy wszystko pochwalać. Musimy jednak dbać o te obszary naszego życia, które są uczłowieczające.

Zatroszczmy się o te obszary naszego życia, które tworzymy w naszych wspólnotach. Czy to w środowisku pracy, czy w sąsiedztwie, a może w parafii. Zbyt często żyjemy sprawami, które dzieją się daleko w świecie, często też wirtualnie, zaniedbując to, co jest naszym dobrem i bogactwem ‘lokalnym’ – na wyciągnięcie ręki, na gest życzliwości, na poryw serca.

Wbrew pozorom, nie jesteśmy zostawieni sami sobie ani pozbawieni możliwości reagowania na zagrożenia, które spadają na nas zewsząd. Sytuacja nie jest łatwa a świat nie napawa nas nadzieją. Możemy jednak znaleźć wokół przyjazną przestrzeń życiową – naszą twórczą i bezpieczną przystań.

DEON.PL

Wcześniej duszpasterz akademicki w Opolu; duszpasterz polonijny i twórca Jezuickiego Ośrodka Milenijnego w Chicago; współpracownik L’Osservatore Romano, Studia Inigo, Posłańca Serca Jezusa i Radia Deon oraz Koordynator Modlitwy w drodze i jezuici.pl;

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
ks. Janusz Królikowski, Adam Sosnowski

Pierwsza i najobszerniejsza polska biografia Roberta Prevosta – nowego Ojca Świętego Leona XIV – ukazuje się w momencie, gdy cały świat z uwagą obserwuje początki jego pontyfikatu. To książka absolutnie wyjątkowa – nie tylko dlatego,...

Skomentuj artykuł

Poszukiwanie bezpiecznej przystani
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.