Widać wyraźnie, że Leon XIV swoją pasterską misję na Tronie Piotrowym traktuje z ogromną powagą i nie zamierza ograniczać swych zainteresowań i działań tylko do sfery religijnej i duchowej. Wśród jego priorytetów jest pokój, ale nie ten „przez siłę”.
Widać wyraźnie, że Leon XIV swoją pasterską misję na Tronie Piotrowym traktuje z ogromną powagą i nie zamierza ograniczać swych zainteresowań i działań tylko do sfery religijnej i duchowej. Wśród jego priorytetów jest pokój, ale nie ten „przez siłę”.
Świat na początku tego nowego roku wydaje się być w stanie wrzenia. Nie chodzi tylko o różnorakie konflikty zbrojne, ekonomiczne czy społeczne. Zmieniły się relacje między ludźmi i narodami, zniszczone zostały w znaczący sposób struktury międzynarodowe i dotychczasowe ramy współpracy. W dużej mierze z powodu wolty, jaką wykonały Stany Zjednoczone, ale nie tylko. Miniony rok to także szczególny czas dla Kościoła z powodu śmierci Franciszka i wyboru na urząd piotrowy Leona XIV. Nie bez znaczenia jest też zmiana w naszym codziennym sposobie funkcjonowania, jaką przynosi ‘nowość’, czyli sztuczna inteligencja. Rozpoczynamy ten rok w zupełnie nowej rzeczywistości.
Świat na początku tego nowego roku wydaje się być w stanie wrzenia. Nie chodzi tylko o różnorakie konflikty zbrojne, ekonomiczne czy społeczne. Zmieniły się relacje między ludźmi i narodami, zniszczone zostały w znaczący sposób struktury międzynarodowe i dotychczasowe ramy współpracy. W dużej mierze z powodu wolty, jaką wykonały Stany Zjednoczone, ale nie tylko. Miniony rok to także szczególny czas dla Kościoła z powodu śmierci Franciszka i wyboru na urząd piotrowy Leona XIV. Nie bez znaczenia jest też zmiana w naszym codziennym sposobie funkcjonowania, jaką przynosi ‘nowość’, czyli sztuczna inteligencja. Rozpoczynamy ten rok w zupełnie nowej rzeczywistości.
Jest coś głęboko niepokojącego w tym, jak często Skolim pojawia się dziś w przestrzeni medialnej nie jako kontrowersyjny artysta disco polo, lecz jako… przykład wiary. Człowiek, o którym portale piszą z nabożnym tonem: „Jezus jest moim idolem”, „nie wstydzi się chrześcijańskich wartości”, „dziękował Matce Bożej”, „regularnie chodzi do kościoła”. Obraz niemal wzorcowy. Prawie katechetyczny.
Jest coś głęboko niepokojącego w tym, jak często Skolim pojawia się dziś w przestrzeni medialnej nie jako kontrowersyjny artysta disco polo, lecz jako… przykład wiary. Człowiek, o którym portale piszą z nabożnym tonem: „Jezus jest moim idolem”, „nie wstydzi się chrześcijańskich wartości”, „dziękował Matce Bożej”, „regularnie chodzi do kościoła”. Obraz niemal wzorcowy. Prawie katechetyczny.
Pierwszy sondaż popularności Kościoła w Polsce, jaki opublikowano z początkiem roku, a przygotowano na zlecenie Wirtualnej Polski jeszcze w grudniu, wypadł źle. Można powiedzieć, że znowu pokazano Kościołowi żółtą kartkę. Wprawdzie z jednej strony już nam to trochę spowszedniało i przyzwyczailiśmy się do tych „żółtych kartek”, bo od lat wszystkie sondaże wypadają tak samo, z drugiej jednak budzi to niepokój: w końcu to naturalna kolej rzeczy, że po żółtych kartkach przychodzi czas na kartkę… czerwoną.
Pierwszy sondaż popularności Kościoła w Polsce, jaki opublikowano z początkiem roku, a przygotowano na zlecenie Wirtualnej Polski jeszcze w grudniu, wypadł źle. Można powiedzieć, że znowu pokazano Kościołowi żółtą kartkę. Wprawdzie z jednej strony już nam to trochę spowszedniało i przyzwyczailiśmy się do tych „żółtych kartek”, bo od lat wszystkie sondaże wypadają tak samo, z drugiej jednak budzi to niepokój: w końcu to naturalna kolej rzeczy, że po żółtych kartkach przychodzi czas na kartkę… czerwoną.
W ostatnim czasie odżyła idea zaczerpnięta z doktryny prezydenta Monroego, która  usprawiedliwia ingerencję Stanów Zjednoczonych w niezależność innych krajów. Prezydent USA chce podporządkować sobie państwa obu Ameryk, a nawet Grenlandię. Podobnie postępuje przywódca Rosji narzucając siłą swoją władzę Ukrainie. W tej trudnej sytuacji potrzebujemy proroków, którzy przypomną światu, że miejsce chrześcijan jest po stronie ubogich i krzywdzonych ludzi, a nie po stronie bogatych i wpływowych mocarstw.
W ostatnim czasie odżyła idea zaczerpnięta z doktryny prezydenta Monroego, która  usprawiedliwia ingerencję Stanów Zjednoczonych w niezależność innych krajów. Prezydent USA chce podporządkować sobie państwa obu Ameryk, a nawet Grenlandię. Podobnie postępuje przywódca Rosji narzucając siłą swoją władzę Ukrainie. W tej trudnej sytuacji potrzebujemy proroków, którzy przypomną światu, że miejsce chrześcijan jest po stronie ubogich i krzywdzonych ludzi, a nie po stronie bogatych i wpływowych mocarstw.
Ksiądz przemykając z kropidłem między kartonami, szedł w stronę pokoju, w którym szybko wrzuciliśmy cały bałagan i zamknęliśmy drzwi z ulgą, że nikt go nie zobaczy. Na nasze przerażone "nie wchodź tam!", ksiądz odpowiedział z uśmiechem "małżeńską sypialnię należy poświęcić, zrobię to z zamkniętymi oczami".
Ksiądz przemykając z kropidłem między kartonami, szedł w stronę pokoju, w którym szybko wrzuciliśmy cały bałagan i zamknęliśmy drzwi z ulgą, że nikt go nie zobaczy. Na nasze przerażone "nie wchodź tam!", ksiądz odpowiedział z uśmiechem "małżeńską sypialnię należy poświęcić, zrobię to z zamkniętymi oczami".
W Watykanie trwa właśnie nadzwyczajny konsystorz kardynałów, w czasie którego Leon XIV zamierza przedyskutować z purpuratami najważniejsze wyzwania, które stoją przed Kościołem. Bez cienia wątpliwości można powiedzieć, że to dwudniowe spotkanie z kardynałami będzie niejako spotkaniem programowym pontyfikatu papieża Prevosta.
W Watykanie trwa właśnie nadzwyczajny konsystorz kardynałów, w czasie którego Leon XIV zamierza przedyskutować z purpuratami najważniejsze wyzwania, które stoją przed Kościołem. Bez cienia wątpliwości można powiedzieć, że to dwudniowe spotkanie z kardynałami będzie niejako spotkaniem programowym pontyfikatu papieża Prevosta.
Rok Jubileuszowy 2025 jest już historią. W uroczystość Objawienia Pańskiego papież Leon XIV zamknął ostatnie Drzwi Święte w Bazylice Watykańskiej. Był to czas refleksji, poruszeń i radości, ale w życiu wszystko kiedyś ma swój koniec. A jednak każde zamknięcie niesie w sobie zapowiedź nowego otwarcia, bo - jak pisał ks. Jan Twardowski - "kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno".
Rok Jubileuszowy 2025 jest już historią. W uroczystość Objawienia Pańskiego papież Leon XIV zamknął ostatnie Drzwi Święte w Bazylice Watykańskiej. Był to czas refleksji, poruszeń i radości, ale w życiu wszystko kiedyś ma swój koniec. A jednak każde zamknięcie niesie w sobie zapowiedź nowego otwarcia, bo - jak pisał ks. Jan Twardowski - "kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno".
W ramach porządków noworocznych w komputerze trafiłam na swój niedokończony tekst z wakacji. Uśmiechnęłam się do siebie, wspominając okoliczności, w jakich zaczęłam go pisać. Bezpośrednią inspiracją do jego napisania były bowiem plony z naszego ogródka warzywnego. Rachityczne, mizerne i z całą pewnością nie „instagramowe”. Opis mikrusowych, nadżartych przez ślimaki i niezbyt oszałamiających pod względem wolumenu zbiorów, zakończyłam pytaniem: „Czy potrafisz cieszyć się owocami swoich wysiłków?”. Jakże ono wydało mi się aktualne dziś, w styczniu, u progu nowego roku.
W ramach porządków noworocznych w komputerze trafiłam na swój niedokończony tekst z wakacji. Uśmiechnęłam się do siebie, wspominając okoliczności, w jakich zaczęłam go pisać. Bezpośrednią inspiracją do jego napisania były bowiem plony z naszego ogródka warzywnego. Rachityczne, mizerne i z całą pewnością nie „instagramowe”. Opis mikrusowych, nadżartych przez ślimaki i niezbyt oszałamiających pod względem wolumenu zbiorów, zakończyłam pytaniem: „Czy potrafisz cieszyć się owocami swoich wysiłków?”. Jakże ono wydało mi się aktualne dziś, w styczniu, u progu nowego roku.
Można powiedzieć, że nowy rok kalendarzowy dla Kościoła katolickiego w Polsce rozpoczął się nie tylko od wizerunkowej wpadki, ale także od przepasywania okazji do wprowadzenia w przestrzeń publiczną jego liczącego się głosu.
Można powiedzieć, że nowy rok kalendarzowy dla Kościoła katolickiego w Polsce rozpoczął się nie tylko od wizerunkowej wpadki, ale także od przepasywania okazji do wprowadzenia w przestrzeń publiczną jego liczącego się głosu.
‘Słowo’ ma wielką moc. Może stworzyć wszystko z niczego. Ma bowiem dynamizm tworzenia, powoływania do istnienia. Jesteśmy w okresie Bożego Narodzenia, kiedy my, chrześcijanie wierzymy, że na słowo Boga powstał cały wszechświat, a w Jezusie odwieczne Słowo stało się Człowiekiem. Ale słowo także może zniszczyć, a nawet zabić. Miotamy się między tymi skrajnościami, nie wiedząc dokładnie, jak sobie z tym dylematem poradzić.
‘Słowo’ ma wielką moc. Może stworzyć wszystko z niczego. Ma bowiem dynamizm tworzenia, powoływania do istnienia. Jesteśmy w okresie Bożego Narodzenia, kiedy my, chrześcijanie wierzymy, że na słowo Boga powstał cały wszechświat, a w Jezusie odwieczne Słowo stało się Człowiekiem. Ale słowo także może zniszczyć, a nawet zabić. Miotamy się między tymi skrajnościami, nie wiedząc dokładnie, jak sobie z tym dylematem poradzić.
Dzisiaj obchodzimy wspomnienie Najświętszego Imienia Jezus. To Imię, na którego dźwięk zegnie się kiedyś każde kolano i które przez wieki inspirowało do największego dobra, szlachetnych postaw i męczeństwa, ale jednocześnie Imię, z którym na ustach wielokrotnie mordowano i czyniono zło.
Dzisiaj obchodzimy wspomnienie Najświętszego Imienia Jezus. To Imię, na którego dźwięk zegnie się kiedyś każde kolano i które przez wieki inspirowało do największego dobra, szlachetnych postaw i męczeństwa, ale jednocześnie Imię, z którym na ustach wielokrotnie mordowano i czyniono zło.
3 stycznia. Kurz już opadł po Nowym Roku, ale to wciąż początek. Jeszcze się nie zestarzały noworoczne myśli o zmianach, chociaż tak kusi, żeby je odłożyć i zacząć dopiero siódmego, gdy skończy się świętowanie.
3 stycznia. Kurz już opadł po Nowym Roku, ale to wciąż początek. Jeszcze się nie zestarzały noworoczne myśli o zmianach, chociaż tak kusi, żeby je odłożyć i zacząć dopiero siódmego, gdy skończy się świętowanie.
Największym zagrożeniem dla Kościoła nie jest moralny upadek niektórych księży, lecz bluźniercza teologia rozwijająca się w coraz liczniejszych środowiskach katolickich promujących przemoc i obojętność na ludzką krzywdę. Najwięksi szkodnicy czają się w łonie samego Kościoła. Są obecni w przestrzeni medialnej i mówią, kogo nie należy kochać: Żydów, uchodźców, homoseksualistów, wyznawców islamu…
Największym zagrożeniem dla Kościoła nie jest moralny upadek niektórych księży, lecz bluźniercza teologia rozwijająca się w coraz liczniejszych środowiskach katolickich promujących przemoc i obojętność na ludzką krzywdę. Najwięksi szkodnicy czają się w łonie samego Kościoła. Są obecni w przestrzeni medialnej i mówią, kogo nie należy kochać: Żydów, uchodźców, homoseksualistów, wyznawców islamu…
Pierwszy dzień nowego roku może nie być idealnym czasem na głębsze rozmyślania i refleksje, ale w kolejne dni, które mamy przed sobą warto zatrzymać się - choćby na chwilę przy ulubionej kawie - i nazwać to, na czym najbardziej zależy nam w kolejnym, rozpoczynającym się roku.
Pierwszy dzień nowego roku może nie być idealnym czasem na głębsze rozmyślania i refleksje, ale w kolejne dni, które mamy przed sobą warto zatrzymać się - choćby na chwilę przy ulubionej kawie - i nazwać to, na czym najbardziej zależy nam w kolejnym, rozpoczynającym się roku.
Jak zwykle koniec roku, to czas na podsumowania, na sporządzenie bilansu, spojrzenie w przeszłość na to, co się udało, a co nie wyszło. Jaki rok 2025 był dla Kościoła na świecie, jaki dla Kościoła w Polsce?
Jak zwykle koniec roku, to czas na podsumowania, na sporządzenie bilansu, spojrzenie w przeszłość na to, co się udało, a co nie wyszło. Jaki rok 2025 był dla Kościoła na świecie, jaki dla Kościoła w Polsce?
Kiedyś wydawało nam się, że żyjemy w dość spokojnych i stabilnych czasach. Wprawdzie PRL to nie było żadne marzenie, i choć dziś wielu wspomina go z dziwną nostalgią, to wtedy kto tylko mógł, to od niego uciekał. Z drugiej strony ci, którzy nie mogli uciec, wiedzieli, jak sobie w tamtej rzeczywistości poradzić. Podobnie było w Kościele, rządzonym twardą ręką prymasa Wyszyńskiego, zapewniającym względne bezpieczeństwo pod opieką Jana Pawła II. Dziś jednak tamte czasy to już tylko wspomnienie, za to raz po raz pojawiają się dziwne zjawiska, o których wcześniej nawet nam się nie śniło.
Kiedyś wydawało nam się, że żyjemy w dość spokojnych i stabilnych czasach. Wprawdzie PRL to nie było żadne marzenie, i choć dziś wielu wspomina go z dziwną nostalgią, to wtedy kto tylko mógł, to od niego uciekał. Z drugiej strony ci, którzy nie mogli uciec, wiedzieli, jak sobie w tamtej rzeczywistości poradzić. Podobnie było w Kościele, rządzonym twardą ręką prymasa Wyszyńskiego, zapewniającym względne bezpieczeństwo pod opieką Jana Pawła II. Dziś jednak tamte czasy to już tylko wspomnienie, za to raz po raz pojawiają się dziwne zjawiska, o których wcześniej nawet nam się nie śniło.
Z wielką uwagą obserwuję, co w ostatnich dniach dzieje się w mediach społecznościowych. Ku mojemu zaskoczeniu natrafiłem na viralowe materiały uświadamiające skalę problemu alkoholowego w Polsce. Czas zakrapianych świąt, szampańskiego Sylwestra i wejścia w nowy rok to najlepszy moment, aby przypomnieć istotną prawdę: alkohol potrafi zniszczyć wszystko.
Z wielką uwagą obserwuję, co w ostatnich dniach dzieje się w mediach społecznościowych. Ku mojemu zaskoczeniu natrafiłem na viralowe materiały uświadamiające skalę problemu alkoholowego w Polsce. Czas zakrapianych świąt, szampańskiego Sylwestra i wejścia w nowy rok to najlepszy moment, aby przypomnieć istotną prawdę: alkohol potrafi zniszczyć wszystko.
Ludzie, których Pismo Święte i Kościół stawia nam za wzór, nie walczyli z otaczającym ich światem ani zbrojnie, ani słowami, ani buntem. Było coś, co ich umacniało i pomagało przejść przez sprawy i decyzje, na które nie mieli żadnego wpływu. Dlatego zmieniali świat i wpływali na bieg historii. Dla mnie to ważne przypomnienie i myśl, którą biorą dla siebie jako drogowskaz u progu nowego roku.
Ludzie, których Pismo Święte i Kościół stawia nam za wzór, nie walczyli z otaczającym ich światem ani zbrojnie, ani słowami, ani buntem. Było coś, co ich umacniało i pomagało przejść przez sprawy i decyzje, na które nie mieli żadnego wpływu. Dlatego zmieniali świat i wpływali na bieg historii. Dla mnie to ważne przypomnienie i myśl, którą biorą dla siebie jako drogowskaz u progu nowego roku.
Czy widoczne od pierwszych chwil pontyfikatu przywiązanie Leona XIV do kwestii pokoju znajduje odzwierciedlenie w jego stanowisku wobec toczących się na świecie konfliktów zbrojnych, np. wobec wojny Rosji przeciwko Ukrainie?
Czy widoczne od pierwszych chwil pontyfikatu przywiązanie Leona XIV do kwestii pokoju znajduje odzwierciedlenie w jego stanowisku wobec toczących się na świecie konfliktów zbrojnych, np. wobec wojny Rosji przeciwko Ukrainie?