Człowieku, naucz się tańczyć, bo inaczej aniołowie w niebie nie będą wiedzieć, co z tobą zrobić!

Człowieku, naucz się tańczyć, bo inaczej aniołowie w niebie nie będą wiedzieć, co z tobą zrobić!
Fot. Depositphotos

Ostatki i koniec karnawału, to bardzo dobry czas żeby przyjrzeć się temu w jaki sposób przeżywamy naszą relację z Bogiem w codzienności. Za chwilę w Wielkim Poście będziemy trwać w okresie pokuty za nasze grzechy, zdawać sobie sprawę ze słabości i towarzyszyć Jezusowi w cierpieniach podczas męki. Potem wraz z całym Kościołem świętować będziemy zwycięstwo nad śmiercią i szatanem. Radość podczas tego świętowania będzie bardzo wzniosła, niosąca w sobie teologiczną wagę Zmartwychwstania, sięgającą wieczności całego stworzenia. Tymczasem radość, którą przeżywamy w tych ostatnich dniach karnawału może wydawać się zbyt przyziemna, żeby zapraszać do niej Pana Boga.

Święty Augustyn powiedział: „Człowieku, naucz się tańczyć, bo inaczej aniołowie w niebie nie będą wiedzieć, co z tobą zrobić”, a Izajasz zapowiadał, że „Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win” (Iz 25,6). Czy to oznacza, że marni tancerze, wegetarianie i abstynenci będą cierpieć w Niebie? Każdy opis rzeczywistości przekraczającej nasz materialny świat siłą rzeczy będzie ułomny. Z takich jednak opisów możemy wnioskować jedno – w wieczności będzie impreza, jakiej nie doświadczyliśmy na ziemi (choć ufam, że i dla introwertyków też coś się znajdzie). Pewne jest to, że będziemy potrafili doskonale kochać i będziemy się czuli kochani. Do tego wszystkiego warto się już teraz zacząć przygotowywać.

DEON.PL POLECA


O ile niektórym radosne spotkania towarzyskie mogą kojarzyć się z duchem światowości i czymś co chrześcijaninowi nie przystaje, o tyle nie wydaje się, żeby to wynikało z Ewangelii. Wręcz przeciwnie – Jezus tak dużo przebywał z tymi, z którymi według niektórych nie powinien, że nazywali go żarłokiem i pijakiem. Wiemy, że nie stronił od wesel i umiał dobrze bawić się na ucztach. Czy to zatem oznacza, że każda zabawa jest dobra i hulaj dusza, piekła nie ma? Warto przyjrzeć się kilku czynnikom, które pomogą nam rozeznać czy to w jaki sposób się bawimy, jest z Jezusowego ducha:

Towarzystwo

Jezus potrafił rozmawiać i spędzać czas z każdym. Pamiętajmy jednak jak głęboko zakorzenioną miał w sobie swoją tożsamość Syna Bożego. Wiedział doskonale z jaką Dobrą Nowiną przychodzi, ale umiał też w pełni wysłuchać swoich rozmówców. Niektórzy z nas w towarzystwie osób o zupełnie innym światopoglądzie będą mieli tendencję dopasowywania się do innych albo stawania w opozycji do każdego. Czasami warto wyważyć ile dobra będziemy w stanie wnieść albo wynieść ze spotkań z ludźmi, którzy Boga nie znają lub są wręcz wrogo nastawieni do Kościoła. Nie znaczy to, że jest to zawsze zły pomysł, ale warto to dobrze rozeznać, bo może skończyć się dla nas kacem moralnym.

Alkohol

Chrześcijanin nie musi być abstynentem. Jezus nim nie był. Co nie oznacza jednak, że nie należy tu zachować szczególnej ostrożności. Nieumiarkowanie w spożywaniu alkoholu jest już poważną wadę, również o konsekwencjach duchowych. Czasami odmówienie kolejnego (a nawet pierwszego) kieliszka może okazać się ważnym świadectwem naszego pielęgnowania cnoty umiarkowania i chęci zachowania pełni świadomości naszych słów i działań.

Rozmowy

Czy na imprezie można rozmawiać o Bogu? Oczywiście, że tak! Czy na każdej imprezie trzeba rozmawiać o Bogu? Oczywiście, że nie. Na spotkaniu towarzyskim zazwyczaj nie będziemy prowadzić dysput teologicznych czy dzielić się naszą drogą z Jezusem, ale to nie znaczy, że nie możemy być świadkami Jego miłości. Czasami wystarczy, że będziemy tymi, którzy zmienią temat, kiedy ktoś jest obgadywany; tymi, którzy staną w obronie kogoś, kto jest wyśmiewany; tymi, którzy znajdą pozytywną perspektywę we wspólnotowym narzekaniu; albo może tymi, którzy wniosą jakąś głębię do pustej rozmowy o niczym. Pamiętajmy o tym, co Święty Franciszek z Asyżu mówił do swoich braci: "Zawsze głoście Ewangelię, a gdyby okazało się to konieczne, także słowami". 

DEON.PL POLECA


Taniec

Nasze ciało mówi wiele o naszej duszy. Podczas tańca możemy chwalić Boga i uczynić go naszą modlitwą. Wtedy nasze gesty i ruchy odzwierciedlać będą owoce Ducha Świętego, takie jak radość, miłość, cierpliwość, uprzejmość czy wierność (por. Ga 5,22-23). Możemy jednak tym samym ciałem wyrażać to, co wychodzi z naszego wnętrza i czyni nas nieczystymi, jak przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, pycha czy głupota (por. Mk 7, 21-22). Nie zawsze te dwa skrajne stany ducha będą widoczne dla reszty towarzystwa, ale wystarczy chwila refleksji byśmy my sami zobaczyli jaki stan serca wyraża nasz taniec.

Jezus pragnie w tych ostatnich dniach karnawału być blisko nas, cokolwiek nie będziemy robić. Niech to będzie czas zapraszania Go szczególnie do tego co najmniej oczywiste.

  

Ewa Bartosiewicz - informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii. Prowadzi bloga "Spojrzenie serca".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Katarzyna Olubińska

Kogo spotkasz w wielkim mieście?

Była jedną z wielu młodych, ambitnych dziewczyn, które zjeżdżają z całej Polski do Warszawy, aby spełnić swoje marzenia. Konsekwentnie realizowała plan na idealne życie. Praca kilkanaście godzin na dobę, perfekcja...

Skomentuj artykuł

Człowieku, naucz się tańczyć, bo inaczej aniołowie w niebie nie będą wiedzieć, co z tobą zrobić!
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.