Mówi się, że dobro zawsze popłaca, zawsze do nas wraca. Idąc za tym przesłaniem, staramy się pomagać, wspierać innych i czynić świat lepszym. Nie wszyscy jednak rozumieją dobro w ten sam sposób. Wielu z nas sądzi, że polega ono na byciu zawsze miłym i ugodowym. Tak rozumiane „dobro” z czasem może okazać się niszczące dla nas, naszego otoczenia i relacji.
Mówi się, że dobro zawsze popłaca, zawsze do nas wraca. Idąc za tym przesłaniem, staramy się pomagać, wspierać innych i czynić świat lepszym. Nie wszyscy jednak rozumieją dobro w ten sam sposób. Wielu z nas sądzi, że polega ono na byciu zawsze miłym i ugodowym. Tak rozumiane „dobro” z czasem może okazać się niszczące dla nas, naszego otoczenia i relacji.
W ostatnich dniach moje media społecznościowe zalały informacje i obrazy z dwóch wydarzeń, które pokazują Kościół z tej jego najpiękniejszej strony. Oba na swój sposób mnie wzruszyły i przypomniały o wartościach, które od wieków nas prowadzą do Boga.
W ostatnich dniach moje media społecznościowe zalały informacje i obrazy z dwóch wydarzeń, które pokazują Kościół z tej jego najpiękniejszej strony. Oba na swój sposób mnie wzruszyły i przypomniały o wartościach, które od wieków nas prowadzą do Boga.
Od wielu dni dostaję na Instagramie wiadomości z linkami do rolek, które nagrano w sklepach dużej, wciąż rozrastającej się w Polsce, sieci marketów. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że odwiedzam ten sklep regularnie, szczególnie jego dział papierniczy. Jednak nie ten dział budzi tyle emocji moich obserwatorów, ale wystawa ozdób świątecznych. Tak, wiem, że mamy wrzesień. Wiem również, że akcesoria bożonarodzeniowe są tam dostępne już od 2 września. Gdy to zobaczyłam, nie wzbudziło to jednak we mnie żadnych odczuć, choć po reakcjach osób piszących do mnie wiadomości, widzę że nie tyle nas to dziś oburza, co smuci. Ja jednak poszłabym w refleksji o krok dalej…
Od wielu dni dostaję na Instagramie wiadomości z linkami do rolek, które nagrano w sklepach dużej, wciąż rozrastającej się w Polsce, sieci marketów. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że odwiedzam ten sklep regularnie, szczególnie jego dział papierniczy. Jednak nie ten dział budzi tyle emocji moich obserwatorów, ale wystawa ozdób świątecznych. Tak, wiem, że mamy wrzesień. Wiem również, że akcesoria bożonarodzeniowe są tam dostępne już od 2 września. Gdy to zobaczyłam, nie wzbudziło to jednak we mnie żadnych odczuć, choć po reakcjach osób piszących do mnie wiadomości, widzę że nie tyle nas to dziś oburza, co smuci. Ja jednak poszłabym w refleksji o krok dalej…
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku w sprawie publikacji o ks. Henryku Jankowskim nie kończy pytań, które od lat towarzyszą tej historii. Sąd zakwestionował prawdziwość jednej z opisanych w reportażu historii, ale nie rozstrzygał całości zarzutów dotyczących wykorzystywania małoletnich.
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku w sprawie publikacji o ks. Henryku Jankowskim nie kończy pytań, które od lat towarzyszą tej historii. Sąd zakwestionował prawdziwość jednej z opisanych w reportażu historii, ale nie rozstrzygał całości zarzutów dotyczących wykorzystywania małoletnich.
Można mieć dużą rodzinę, wielu przyjaciół i znajomych, ale ciągle żyć w przekonaniu, że dla nikogo nie jesteś na pierwszym miejscu. Takie myślenie kształtują różne życiowe sytuacje, które z biegiem czasu odbierają poczucie sensu i własnej wartości.
Można mieć dużą rodzinę, wielu przyjaciół i znajomych, ale ciągle żyć w przekonaniu, że dla nikogo nie jesteś na pierwszym miejscu. Takie myślenie kształtują różne życiowe sytuacje, które z biegiem czasu odbierają poczucie sensu i własnej wartości.
Gdy chodziłem jeszcze do szkoły, wydawało mi się, że bałwochwalstwo to temat należący do przeszłości. Nauczyciel historii przekonywał, że złote cielce, przed którymi klękały starożytne plemiona, przetrwały najwyżej w lasach Amazonii. W naszych cywilizowanych miastach triumfował oświecony socjalizm. Kilkanaście lat później cały świat oglądał upadek tego kolosa.
Gdy chodziłem jeszcze do szkoły, wydawało mi się, że bałwochwalstwo to temat należący do przeszłości. Nauczyciel historii przekonywał, że złote cielce, przed którymi klękały starożytne plemiona, przetrwały najwyżej w lasach Amazonii. W naszych cywilizowanych miastach triumfował oświecony socjalizm. Kilkanaście lat później cały świat oglądał upadek tego kolosa.
Kościół katolicki w naszej Ojczyźnie potrzebuje zmian. Nie da się jednak uniknąć pytania, czy jest na nie gotowy. Pojawiają się pierwsze jaskółki, że do nich dojrzewa.
Kościół katolicki w naszej Ojczyźnie potrzebuje zmian. Nie da się jednak uniknąć pytania, czy jest na nie gotowy. Pojawiają się pierwsze jaskółki, że do nich dojrzewa.
Wiele razy uwierzyłeś, że ta osoba się zmieni, zacznie od nowa i tym razem będzie inaczej? Być może małżonek obiecywał, że to „ostatni raz”, lecz po kilku dniach okazywało się, że nadzieja na przemianę znowu gaśnie. Niejedna historia może przekonywać, że człowiek z biegiem czasu wcale się nie zmienia. Ale czy można powiedzieć, że nikt i nigdy?
Wiele razy uwierzyłeś, że ta osoba się zmieni, zacznie od nowa i tym razem będzie inaczej? Być może małżonek obiecywał, że to „ostatni raz”, lecz po kilku dniach okazywało się, że nadzieja na przemianę znowu gaśnie. Niejedna historia może przekonywać, że człowiek z biegiem czasu wcale się nie zmienia. Ale czy można powiedzieć, że nikt i nigdy?
Przed nami kilkanaście ostatnich dni wakacji. Do określenia orientacyjnej daty nie potrzeba nawet kalendarza. Wystarczy przejść alejkami marketów czy, posłuchać haseł reklamowych, by dotarło do nas, że trwa już wielka akcja „back to school”. Ale czy to jeszcze wakacje, czy emocjonalnie dzieci już są w swoich szkolnych ławkach?
Przed nami kilkanaście ostatnich dni wakacji. Do określenia orientacyjnej daty nie potrzeba nawet kalendarza. Wystarczy przejść alejkami marketów czy, posłuchać haseł reklamowych, by dotarło do nas, że trwa już wielka akcja „back to school”. Ale czy to jeszcze wakacje, czy emocjonalnie dzieci już są w swoich szkolnych ławkach?
Budowanie murów wokół sacrum, by nie pobrudzić człowieczeństwem tego, co święte, to patologia chrześcijańskiej duchowości. Nie można temu, co boskie, przeciwstawiać tego, co szlachetnie ludzkie. Chrystus przebóstwił nasze człowieczeństwo, by sacrum stało się naszą codziennością, zamieszkało w naszych domach, uświęcało nasze spracowane dłonie i pogłębiało nasze relacje.
Budowanie murów wokół sacrum, by nie pobrudzić człowieczeństwem tego, co święte, to patologia chrześcijańskiej duchowości. Nie można temu, co boskie, przeciwstawiać tego, co szlachetnie ludzkie. Chrystus przebóstwił nasze człowieczeństwo, by sacrum stało się naszą codziennością, zamieszkało w naszych domach, uświęcało nasze spracowane dłonie i pogłębiało nasze relacje.
Jak tam wakacje? Pewnie tęsknisz już za szkołą, co? Czy kupiłeś już nowy plecak? I jak tam, już zaraz do szkoły, nie? – te pytania w ciągu ostatniego tygodnia padały w stronę jednego z moich synów wiele razy. W ulubionej piekarni, gdzie mój 10-latek lubi dyskutować z jedną z ekspedientek, pojawiają się praktycznie za każdym razem, gdy się tam pojawiamy. Mój syn zawsze odpowiada tak samo: nie, przecież jest środek wakacji, ja mam jeszcze zaplanowane półkolonie. Dziecko kontra dorośli? Czy może bycie tu i teraz kontra wybieganie w przyszłość?
Jak tam wakacje? Pewnie tęsknisz już za szkołą, co? Czy kupiłeś już nowy plecak? I jak tam, już zaraz do szkoły, nie? – te pytania w ciągu ostatniego tygodnia padały w stronę jednego z moich synów wiele razy. W ulubionej piekarni, gdzie mój 10-latek lubi dyskutować z jedną z ekspedientek, pojawiają się praktycznie za każdym razem, gdy się tam pojawiamy. Mój syn zawsze odpowiada tak samo: nie, przecież jest środek wakacji, ja mam jeszcze zaplanowane półkolonie. Dziecko kontra dorośli? Czy może bycie tu i teraz kontra wybieganie w przyszłość?
Po raz pierwszy zobaczyłam ten billboard, wracając z wakacji. „Mówisz: Chodź do pańci! Myślisz: Perła". Uśmiechnięta kobieta, wesoły pies, smycz. Na naszej trasie przez Polskę były i inne warianty: „Mówisz: żelazko. Myślisz: Perła". „Mówisz: Tak!" - na grafice facet klęka z pierścionkiem - i wiesz, co niby myśli kobieta. Wiem, wiem. To tylko reklama. Ktoś ją wymyślił, zapewne specjalnie kontrowersyjnie, by długo w sieci hulało jej echo, ktoś kupił, ktoś na tym na pewno zarobi, a za pół roku nikt jej nie będzie pamiętał. A jednak mimo wszystko wciąż mam nadzieję, że rozmawianie o niej nie tylko przyniesie zyski pewnemu browarowi.
Po raz pierwszy zobaczyłam ten billboard, wracając z wakacji. „Mówisz: Chodź do pańci! Myślisz: Perła". Uśmiechnięta kobieta, wesoły pies, smycz. Na naszej trasie przez Polskę były i inne warianty: „Mówisz: żelazko. Myślisz: Perła". „Mówisz: Tak!" - na grafice facet klęka z pierścionkiem - i wiesz, co niby myśli kobieta. Wiem, wiem. To tylko reklama. Ktoś ją wymyślił, zapewne specjalnie kontrowersyjnie, by długo w sieci hulało jej echo, ktoś kupił, ktoś na tym na pewno zarobi, a za pół roku nikt jej nie będzie pamiętał. A jednak mimo wszystko wciąż mam nadzieję, że rozmawianie o niej nie tylko przyniesie zyski pewnemu browarowi.
Na przestrzeni wieków chrześcijaństwo miało różnych wrogów i ma też dzisiaj wielu zdeklarowanych przeciwników. Największym jednak wrogiem Ewangelii byli zawsze ci, którzy podszywając się pod chrześcijan, szerzyli nienawiść i traktowali religię jako narzędzie do osiągnięcia i utrzymania władzy – farbowane lisy.
Na przestrzeni wieków chrześcijaństwo miało różnych wrogów i ma też dzisiaj wielu zdeklarowanych przeciwników. Największym jednak wrogiem Ewangelii byli zawsze ci, którzy podszywając się pod chrześcijan, szerzyli nienawiść i traktowali religię jako narzędzie do osiągnięcia i utrzymania władzy – farbowane lisy.
Zaczął się sierpień, miesiąc kojarzony w Kościele z trzeźwością. Gdy myślę “trzeźwość” nie widzę braku alkoholu czy narkotyków, ale moją pierwszą myślą jest “trzeźwy to ten, który jest w relacji”. Przede wszystkim z samym sobą, wszak alkoholizm uważany jest za chorobę ludzkiego wnętrza.
Zaczął się sierpień, miesiąc kojarzony w Kościele z trzeźwością. Gdy myślę “trzeźwość” nie widzę braku alkoholu czy narkotyków, ale moją pierwszą myślą jest “trzeźwy to ten, który jest w relacji”. Przede wszystkim z samym sobą, wszak alkoholizm uważany jest za chorobę ludzkiego wnętrza.
Co złego, to nie my. To oni zaczęli! To ich wina! Jeden ze sklepów internetowych sprzedaje zatyczkę do wina z sarkastycznym napisem „to wina Kaczyńskiego”, a w prześmiewczym wierszu Wojciecha Młynarskiego czytamy: „w szczerym polu uschła brzózka - wina Tuska”. Na śmiechu się jednak nie kończy. Jak komuś trzeba dowalić, to trzeba. Powód zawsze się znajdzie. Politycy, jak dzieci w piaskownicy, wyrywają sobie zabawki i zwalają winę jeden na drugiego.
Co złego, to nie my. To oni zaczęli! To ich wina! Jeden ze sklepów internetowych sprzedaje zatyczkę do wina z sarkastycznym napisem „to wina Kaczyńskiego”, a w prześmiewczym wierszu Wojciecha Młynarskiego czytamy: „w szczerym polu uschła brzózka - wina Tuska”. Na śmiechu się jednak nie kończy. Jak komuś trzeba dowalić, to trzeba. Powód zawsze się znajdzie. Politycy, jak dzieci w piaskownicy, wyrywają sobie zabawki i zwalają winę jeden na drugiego.
Kilka dni temu umieściłam w mediach społecznościowych wpis o pewnej książce. To “Pamiętnik duchowy” św. Małgorzaty Marii Alacoque, kojarzonej głównie z pierwszymi piątkami miesiąca. Za każdym razem, gdy piszę w mediach społecznościowych o sakramencie spowiedzi, moja skrzynka odbiorcza zapychana jest wiadomościami. Tym razem dotyczyły one zacytowanych słów Jezusa, które zanotowała św. Małgorzata w chwili zwątpienia i lęku o to, czy potrafi się dobrze wyspowiadać: “Dlaczego tak się dręczysz? Czyń, co w twojej mocy, a gdyby na końcu jeszcze czegoś brakowało, Ja to uzupełnię. W sakramencie tym oczekuję jedynie na skruszone i pokorne serce, które ma szczerą wolę nieobrażania Mnie więcej, a oskarża się bez ukrywania czegokolwiek. W takim przypadku natychmiast udzielam przebaczenia i dusza staje się czysta”.
Kilka dni temu umieściłam w mediach społecznościowych wpis o pewnej książce. To “Pamiętnik duchowy” św. Małgorzaty Marii Alacoque, kojarzonej głównie z pierwszymi piątkami miesiąca. Za każdym razem, gdy piszę w mediach społecznościowych o sakramencie spowiedzi, moja skrzynka odbiorcza zapychana jest wiadomościami. Tym razem dotyczyły one zacytowanych słów Jezusa, które zanotowała św. Małgorzata w chwili zwątpienia i lęku o to, czy potrafi się dobrze wyspowiadać: “Dlaczego tak się dręczysz? Czyń, co w twojej mocy, a gdyby na końcu jeszcze czegoś brakowało, Ja to uzupełnię. W sakramencie tym oczekuję jedynie na skruszone i pokorne serce, które ma szczerą wolę nieobrażania Mnie więcej, a oskarża się bez ukrywania czegokolwiek. W takim przypadku natychmiast udzielam przebaczenia i dusza staje się czysta”.
Facebook od kilku dni zalewają wpisy z informacją, że Joanna Racewicz wzięła ślub sama ze sobą. Przyciągnęło mnie jedno ze zdjęć z "uroczystości", które opublikowała dziennikarka i postanowiłam – jak to mam w zwyczaju – sięgnąć do oryginalnego wpisu celebrytki, od którego zaczęła się cała burza. Czytając go zastanawiałam się o co tyle szumu... Wiem jak działają social media i dla mnie to była po prostu reklama wydarzenia i spotkań dla kobiet. Owszem, dziennikarka zaczyna od opisania swoich uczuć i samego wydarzenia, ale wpis kończy kodem rabatowym i linkiem do zakupów. W świecie influencerów to normalne działania marketingowe.
Facebook od kilku dni zalewają wpisy z informacją, że Joanna Racewicz wzięła ślub sama ze sobą. Przyciągnęło mnie jedno ze zdjęć z "uroczystości", które opublikowała dziennikarka i postanowiłam – jak to mam w zwyczaju – sięgnąć do oryginalnego wpisu celebrytki, od którego zaczęła się cała burza. Czytając go zastanawiałam się o co tyle szumu... Wiem jak działają social media i dla mnie to była po prostu reklama wydarzenia i spotkań dla kobiet. Owszem, dziennikarka zaczyna od opisania swoich uczuć i samego wydarzenia, ale wpis kończy kodem rabatowym i linkiem do zakupów. W świecie influencerów to normalne działania marketingowe.
Oceniamy ludzi przez pryzmat ich wyglądu czy wyrazu twarzy. Zbyt łatwo wpadamy w pułapkę pierwszego wrażenia. Tymczasem okazuje się, że jest to bardzo złudne kryterium. Nieraz największą krzywdę wyrządza człowiek tryskający radością, z szerokim uśmiechem na twarzy. Za to ratunek może nadejść ze strony, w którą z braku nadziei nawet nie spoglądamy.
Oceniamy ludzi przez pryzmat ich wyglądu czy wyrazu twarzy. Zbyt łatwo wpadamy w pułapkę pierwszego wrażenia. Tymczasem okazuje się, że jest to bardzo złudne kryterium. Nieraz największą krzywdę wyrządza człowiek tryskający radością, z szerokim uśmiechem na twarzy. Za to ratunek może nadejść ze strony, w którą z braku nadziei nawet nie spoglądamy.
Nie zestawiam relacji polsko-niemieckich z czasów drugiej wojny światowej z obecnymi relacjami polsko-ukraińskimi, gdyż jest to z oczywistych względów niemożliwe. Nie o zawiłości polityczne mi chodzi, nie znam się na tym, ale o coś znacznie bardziej zasadniczego – o wymiar religijno-moralny działalności już nie tylko władz państwowych, ale nas, obywateli, narodu. O ten wymiar mi chodzi, jako że to nie etyka ma się kłaniać polityce, ale odwrotnie – polityka etyce. Dla chrześcijanina ta logika jest czymś oczywistym.
Nie zestawiam relacji polsko-niemieckich z czasów drugiej wojny światowej z obecnymi relacjami polsko-ukraińskimi, gdyż jest to z oczywistych względów niemożliwe. Nie o zawiłości polityczne mi chodzi, nie znam się na tym, ale o coś znacznie bardziej zasadniczego – o wymiar religijno-moralny działalności już nie tylko władz państwowych, ale nas, obywateli, narodu. O ten wymiar mi chodzi, jako że to nie etyka ma się kłaniać polityce, ale odwrotnie – polityka etyce. Dla chrześcijanina ta logika jest czymś oczywistym.
Zdarza się, że niektórzy w swoim życiu duchowym szukają jakichś skomplikowanych instrukcji obsługi Pana Boga. Wydaje im się, że wiara to zestaw niełatwych do ogarnięcia procedur, które mają ostatecznie doprowadzić człowieka do jakiegoś bezpiecznego portu. Tymczasem dzisiejsza liturgia słowa uderza prostotą, która – paradoksalnie – jest najtrudniejsza do przyjęcia.
Zdarza się, że niektórzy w swoim życiu duchowym szukają jakichś skomplikowanych instrukcji obsługi Pana Boga. Wydaje im się, że wiara to zestaw niełatwych do ogarnięcia procedur, które mają ostatecznie doprowadzić człowieka do jakiegoś bezpiecznego portu. Tymczasem dzisiejsza liturgia słowa uderza prostotą, która – paradoksalnie – jest najtrudniejsza do przyjęcia.