Śmiertelny zastrzyk, krzesło elektryczne, komora gazowa, rozstrzelanie, powieszenie. Tak wiem, to legalne metody zabijania, które są od lat stosowane w Stanach Zjednoczonych Ameryki wobec skazańców. Kościół tego nie pochwala. Ale to co dzieje się w ostatnim czasie, woła wręcz o „pomstę do nieba”. Funkcjonariusze imigracyjni, zaczęli zabijać swoich obywateli strzelając do nich na ulicy. Internauci mogli oglądać śmierć „dobrego Samarytanina”, który zginął 19 stycznia od strzału w plecy. Nie był przestępcą. Pomagał protestującej kobiecie podnieść się.
Śmiertelny zastrzyk, krzesło elektryczne, komora gazowa, rozstrzelanie, powieszenie. Tak wiem, to legalne metody zabijania, które są od lat stosowane w Stanach Zjednoczonych Ameryki wobec skazańców. Kościół tego nie pochwala. Ale to co dzieje się w ostatnim czasie, woła wręcz o „pomstę do nieba”. Funkcjonariusze imigracyjni, zaczęli zabijać swoich obywateli strzelając do nich na ulicy. Internauci mogli oglądać śmierć „dobrego Samarytanina”, który zginął 19 stycznia od strzału w plecy. Nie był przestępcą. Pomagał protestującej kobiecie podnieść się.
Prezydent Trump we wrześniu zeszłego roku zmienił nazwę Departamentu Obrony na Departament Wojny. W konsekwencji Sekretarz Obrony Stanów Zjednoczonych Ameryki stał się Sekretarzem Wojny. Jak możemy wnioskować z doniesień prasowych, nie chodziło Trumpowi o kosmetyczną zmianę nazwy, lecz o przywrócenie etosu wojownika. Wraz z nową „orwellowską” nazwą urzędu, nasiliła się wojenna retoryka i straszenie użyciem siły.
Prezydent Trump we wrześniu zeszłego roku zmienił nazwę Departamentu Obrony na Departament Wojny. W konsekwencji Sekretarz Obrony Stanów Zjednoczonych Ameryki stał się Sekretarzem Wojny. Jak możemy wnioskować z doniesień prasowych, nie chodziło Trumpowi o kosmetyczną zmianę nazwy, lecz o przywrócenie etosu wojownika. Wraz z nową „orwellowską” nazwą urzędu, nasiliła się wojenna retoryka i straszenie użyciem siły.
Mark Zuckerberg założył Facebooka w wieku 19 lat, Steve Jobs założył firmę Apple, gdy miał 21 lat, Bill Gates rozwinął w pełni swoją działalność przed ukończeniem 20. roku życia. Jezus natomiast rozpoczął publiczną działalność, gdy miał ponad 30 lat. Czy był mniej zdolny od współczesnych nam ludzi, że potrzebował tyle czasu?
Mark Zuckerberg założył Facebooka w wieku 19 lat, Steve Jobs założył firmę Apple, gdy miał 21 lat, Bill Gates rozwinął w pełni swoją działalność przed ukończeniem 20. roku życia. Jezus natomiast rozpoczął publiczną działalność, gdy miał ponad 30 lat. Czy był mniej zdolny od współczesnych nam ludzi, że potrzebował tyle czasu?
W ostatnim czasie odżyła idea zaczerpnięta z doktryny prezydenta Monroego, która usprawiedliwia ingerencję Stanów Zjednoczonych w niezależność innych krajów. Prezydent USA chce podporządkować sobie państwa obu Ameryk, a nawet Grenlandię. Podobnie postępuje przywódca Rosji narzucając siłą swoją władzę Ukrainie. W tej trudnej sytuacji potrzebujemy proroków, którzy przypomną światu, że miejsce chrześcijan jest po stronie ubogich i krzywdzonych ludzi, a nie po stronie bogatych i wpływowych mocarstw.
W ostatnim czasie odżyła idea zaczerpnięta z doktryny prezydenta Monroego, która usprawiedliwia ingerencję Stanów Zjednoczonych w niezależność innych krajów. Prezydent USA chce podporządkować sobie państwa obu Ameryk, a nawet Grenlandię. Podobnie postępuje przywódca Rosji narzucając siłą swoją władzę Ukrainie. W tej trudnej sytuacji potrzebujemy proroków, którzy przypomną światu, że miejsce chrześcijan jest po stronie ubogich i krzywdzonych ludzi, a nie po stronie bogatych i wpływowych mocarstw.
Największym zagrożeniem dla Kościoła nie jest moralny upadek niektórych księży, lecz bluźniercza teologia rozwijająca się w coraz liczniejszych środowiskach katolickich promujących przemoc i obojętność na ludzką krzywdę. Najwięksi szkodnicy czają się w łonie samego Kościoła. Są obecni w przestrzeni medialnej i mówią, kogo nie należy kochać: Żydów, uchodźców, homoseksualistów, wyznawców islamu…
Największym zagrożeniem dla Kościoła nie jest moralny upadek niektórych księży, lecz bluźniercza teologia rozwijająca się w coraz liczniejszych środowiskach katolickich promujących przemoc i obojętność na ludzką krzywdę. Najwięksi szkodnicy czają się w łonie samego Kościoła. Są obecni w przestrzeni medialnej i mówią, kogo nie należy kochać: Żydów, uchodźców, homoseksualistów, wyznawców islamu…
Jeśli Ewangelia nie pasuje do politycznych narracji, powstają w niektórych środowiskach nowe wersje historii Zbawienia. Niestety zafałszowane. Przykro jest słuchać, szczególnie w Boże Narodzenie, gdy zakłamywane jest dzieciństwo Jezusa. Z wypowiedzi niektórych księży można usłyszeć, że święta Rodzina nie mogła doświadczyć losu uchodźców, bo między Egiptem a Palestyną nie było pograniczników, nie było zasieków ani żadnej pilnowanej przez żołnierzy granicy. Tak sobie tylko podróżowali. No bo skoro według partyjnej narracji uchodźcy są źli, to Maryja i Józef z Dzieciątkiem Jezus nie mogli być uchodźcami.
Jeśli Ewangelia nie pasuje do politycznych narracji, powstają w niektórych środowiskach nowe wersje historii Zbawienia. Niestety zafałszowane. Przykro jest słuchać, szczególnie w Boże Narodzenie, gdy zakłamywane jest dzieciństwo Jezusa. Z wypowiedzi niektórych księży można usłyszeć, że święta Rodzina nie mogła doświadczyć losu uchodźców, bo między Egiptem a Palestyną nie było pograniczników, nie było zasieków ani żadnej pilnowanej przez żołnierzy granicy. Tak sobie tylko podróżowali. No bo skoro według partyjnej narracji uchodźcy są źli, to Maryja i Józef z Dzieciątkiem Jezus nie mogli być uchodźcami.
Pachnące świeże kwiaty. Ledwie wyczuwalna woń topiącego się wosku adwentowych świec. I już wkrótce zapach kadzidła i bukiet leśnych aromatów spływający w Boże Narodzenie z ustawionej obok ołtarza choinki. A gdzieniegdzie nawet zapach siana unoszący się z szopki betlejemskiej. Uczta zapachów. Zmysł węchu zawsze pomagał mi w odświętnym, uroczystym przeżywaniu liturgii.
Pachnące świeże kwiaty. Ledwie wyczuwalna woń topiącego się wosku adwentowych świec. I już wkrótce zapach kadzidła i bukiet leśnych aromatów spływający w Boże Narodzenie z ustawionej obok ołtarza choinki. A gdzieniegdzie nawet zapach siana unoszący się z szopki betlejemskiej. Uczta zapachów. Zmysł węchu zawsze pomagał mi w odświętnym, uroczystym przeżywaniu liturgii.
Żal grzesznika i pragnienie powrotu do pełnej relacji z Bogiem jest łaską. Nie ma takiego grzechu, który całkowicie pozbawiłby człowieka działania łaski Bożej. Traci on jedynie łaskę usprawiedliwienia z grzechu do momentu, aż sam o nią szczerze poprosi. Nie ma tak ciężkiego przestępstwa, które całkowicie zerwałoby relację grzesznika z Bogiem. Będąc w ciężkim grzechu wciąż możemy z Bogiem rozmawiać. Wciąż możemy doświadczyć łaski powrotu do bliskiej relacji z Nim. Grzech to nie koniec świata. Czasem bywa błogosławioną winą. Tak to rozumiem.
Żal grzesznika i pragnienie powrotu do pełnej relacji z Bogiem jest łaską. Nie ma takiego grzechu, który całkowicie pozbawiłby człowieka działania łaski Bożej. Traci on jedynie łaskę usprawiedliwienia z grzechu do momentu, aż sam o nią szczerze poprosi. Nie ma tak ciężkiego przestępstwa, które całkowicie zerwałoby relację grzesznika z Bogiem. Będąc w ciężkim grzechu wciąż możemy z Bogiem rozmawiać. Wciąż możemy doświadczyć łaski powrotu do bliskiej relacji z Nim. Grzech to nie koniec świata. Czasem bywa błogosławioną winą. Tak to rozumiem.
Deon.pl
Przede wszystkim czuwać! Czuwamy, gdy boimy się, że ktoś włamie się do naszego domu i wyrządzi nam krzywdę lub nas okradnie. Ale czy do takiego czuwania zachęca nas Ewangelia? Jezus przypomina w pierwszą niedzielę Adwentu (Mt 24,37-44), że powinniśmy czuwać, aby nie przegapić wydarzenia, którego nie musimy się wcale bać. Powinniśmy raczej lękać się naszego roztargnienia, nieprzygotowania, niezdecydowania, bylejakości w spotkaniu z kimś wyjątkowym. Rozchełstani, rozmazani, nieumyci, z resztkami jedzenia między zębami, zapominamy, że dzisiaj jest dzień zaślubin i oblubieniec lada chwila zapuka do naszych drzwi.
Przede wszystkim czuwać! Czuwamy, gdy boimy się, że ktoś włamie się do naszego domu i wyrządzi nam krzywdę lub nas okradnie. Ale czy do takiego czuwania zachęca nas Ewangelia? Jezus przypomina w pierwszą niedzielę Adwentu (Mt 24,37-44), że powinniśmy czuwać, aby nie przegapić wydarzenia, którego nie musimy się wcale bać. Powinniśmy raczej lękać się naszego roztargnienia, nieprzygotowania, niezdecydowania, bylejakości w spotkaniu z kimś wyjątkowym. Rozchełstani, rozmazani, nieumyci, z resztkami jedzenia między zębami, zapominamy, że dzisiaj jest dzień zaślubin i oblubieniec lada chwila zapuka do naszych drzwi.
Gdy umieramy, nie wiemy, co się dzieje. Gdy przychodzimy na świat, nie mamy pojęcia o co chodzi. Tę pasjonującą zagadkę ludzkiego losu rozwija w jednej ze swoich książek norweski pisarz Jon Fosse, który w Polsce zyskuje coraz większą popularność. Podejmuje tematy, na które nikt nie zna odpowiedzi. Tym razem w centrum jego rozważań znalazły się narodziny i śmierć.
Gdy umieramy, nie wiemy, co się dzieje. Gdy przychodzimy na świat, nie mamy pojęcia o co chodzi. Tę pasjonującą zagadkę ludzkiego losu rozwija w jednej ze swoich książek norweski pisarz Jon Fosse, który w Polsce zyskuje coraz większą popularność. Podejmuje tematy, na które nikt nie zna odpowiedzi. Tym razem w centrum jego rozważań znalazły się narodziny i śmierć.
Zwolennicy prostych po ludzku interpretacji wiary nie czytają mistyków. Wystarcza im katechizm z pytaniami i „bezbłędnymi” odpowiedziami. Wielu z nich opiera swoją wiarę na cudach i prywatnych objawieniach. Dzięki nim dowiadują się, co trzeba zrobić, aby uratować swoją duszę: chodzić na pielgrzymki, odmawiać różaniec, przystępować często do Komunii (najlepiej klęcząc), spełniać dobre uczynki, nosić na szyi medalik, wznosić jakiś pomnik... Kto zatem czyta mistyków, którzy wiedzą, że nic nie wiedzą i że nic nie można zrobić, by zaskarbić sobie życzliwość Boga? Kto się takimi mistykami zachwyca? I co to daje?
Zwolennicy prostych po ludzku interpretacji wiary nie czytają mistyków. Wystarcza im katechizm z pytaniami i „bezbłędnymi” odpowiedziami. Wielu z nich opiera swoją wiarę na cudach i prywatnych objawieniach. Dzięki nim dowiadują się, co trzeba zrobić, aby uratować swoją duszę: chodzić na pielgrzymki, odmawiać różaniec, przystępować często do Komunii (najlepiej klęcząc), spełniać dobre uczynki, nosić na szyi medalik, wznosić jakiś pomnik... Kto zatem czyta mistyków, którzy wiedzą, że nic nie wiedzą i że nic nie można zrobić, by zaskarbić sobie życzliwość Boga? Kto się takimi mistykami zachwyca? I co to daje?
Papież Leon XIV odebrał Maryi tytuł, którym „obdarzała ją katolicka pobożność” – twierdzi Paweł Chmielewski z radykalnego portalu PCh24. Czy cokolwiek Maryi odebrano? Wręcz przeciwnie! Uchroniono Maryję przed przypisywaniem jej nieprawdy, przed zaciemnianiem jej szczególnej roli w historii zbawienia. Zastopowano tendencję stawiania Maryi na równi z Jezusem Chrystusem, a nawet traktowania jej jako bardziej od Niego miłosiernej i przystępnej.
Papież Leon XIV odebrał Maryi tytuł, którym „obdarzała ją katolicka pobożność” – twierdzi Paweł Chmielewski z radykalnego portalu PCh24. Czy cokolwiek Maryi odebrano? Wręcz przeciwnie! Uchroniono Maryję przed przypisywaniem jej nieprawdy, przed zaciemnianiem jej szczególnej roli w historii zbawienia. Zastopowano tendencję stawiania Maryi na równi z Jezusem Chrystusem, a nawet traktowania jej jako bardziej od Niego miłosiernej i przystępnej.
Wierzę, że życie trwa pomimo śmierci. I że wieczność nie zaczyna się dopiero po naszym odejściu z tego świata. Smak wieczności poznajemy już teraz, za każdym razem, gdy spoglądamy na życie oczyma Boga. Zbliżające się wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych przypomina mi, że wraz ze śmiercią, życie się nie kończy. Ale jeśli nawet śmierć byłaby dla mnie końcem wszystkiego, to mimo wszystko, chciałbym pozostać wierny Bogu do końca.
Wierzę, że życie trwa pomimo śmierci. I że wieczność nie zaczyna się dopiero po naszym odejściu z tego świata. Smak wieczności poznajemy już teraz, za każdym razem, gdy spoglądamy na życie oczyma Boga. Zbliżające się wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych przypomina mi, że wraz ze śmiercią, życie się nie kończy. Ale jeśli nawet śmierć byłaby dla mnie końcem wszystkiego, to mimo wszystko, chciałbym pozostać wierny Bogu do końca.
W jakim stopniu nasz narodowy mit jest wymyśloną opowieścią? Ile jest prawdy w romantycznych historiach o bohaterach z naszej przeszłości, a ile jest w tym literackiej fikcji? Skąd wzięło się przekonanie, że Zbawiciel i jego matka Maryja zawsze walczyli po naszej stronie?
W jakim stopniu nasz narodowy mit jest wymyśloną opowieścią? Ile jest prawdy w romantycznych historiach o bohaterach z naszej przeszłości, a ile jest w tym literackiej fikcji? Skąd wzięło się przekonanie, że Zbawiciel i jego matka Maryja zawsze walczyli po naszej stronie?
Jezus błogosławił dzieci i uczył dorosłych. My od wieków robimy odwrotnie. Uczymy dzieci i błogosławimy dorosłych. Nowością w polskim Kościele, której kibicuję, jest zapowiedź systemowej katechezy dla osób dorosłych. Mam nadzieję, że dzięki temu wielu z nich będzie lepiej przygotowywało swoje dzieci do świadomego przeżywania wiary. Myślę, że nie zabraknie miejsca w przykościelnych salkach. Spodziewam się raczej kameralnej atmosfery.
Jezus błogosławił dzieci i uczył dorosłych. My od wieków robimy odwrotnie. Uczymy dzieci i błogosławimy dorosłych. Nowością w polskim Kościele, której kibicuję, jest zapowiedź systemowej katechezy dla osób dorosłych. Mam nadzieję, że dzięki temu wielu z nich będzie lepiej przygotowywało swoje dzieci do świadomego przeżywania wiary. Myślę, że nie zabraknie miejsca w przykościelnych salkach. Spodziewam się raczej kameralnej atmosfery.
Obojętni na los ubogich, zamykający przed nimi drzwi własnych domów, odwracający wzrok na widok niesprawiedliwości i przechodzący na drugą stronę ulicy. Ślepi i okrutni. Nie chodzi tu o jakichś masonów czy zadeklarowanych wrogów Kościoła, lecz o nas katolików. Papież Leon XIV nie przebiera w słowach nazywając po imieniu naszą pychę i arogancję. Jednocześnie daje nam za przykład szlachetne postawy pierwszych chrześcijan i świętych, którzy w ubogim widzieli Chrystusa, skarb Kościoła.
Obojętni na los ubogich, zamykający przed nimi drzwi własnych domów, odwracający wzrok na widok niesprawiedliwości i przechodzący na drugą stronę ulicy. Ślepi i okrutni. Nie chodzi tu o jakichś masonów czy zadeklarowanych wrogów Kościoła, lecz o nas katolików. Papież Leon XIV nie przebiera w słowach nazywając po imieniu naszą pychę i arogancję. Jednocześnie daje nam za przykład szlachetne postawy pierwszych chrześcijan i świętych, którzy w ubogim widzieli Chrystusa, skarb Kościoła.
Gdy papież ustanowił posługę katechety, polscy katecheci poczuli się szczególnie docenieni, ale ich zadowolenie nie trwało długo. Dość szybko dowiedzieli się, że to nie oni zostaną posłani z posługą katechizowania, lecz "katechiści". Czyli ludzie do tej pory nieznani, a właściwie nieistniejący. Radość katechetów, że będą coś znaczyli rozwiała się, Przestaną istnieć, a ich miejsce zajmą wykreowani przy biurku "katechiści". Czyżby katecheci nie byli godni pełnienia takiej zaszczytnej funkcji?
Gdy papież ustanowił posługę katechety, polscy katecheci poczuli się szczególnie docenieni, ale ich zadowolenie nie trwało długo. Dość szybko dowiedzieli się, że to nie oni zostaną posłani z posługą katechizowania, lecz "katechiści". Czyli ludzie do tej pory nieznani, a właściwie nieistniejący. Radość katechetów, że będą coś znaczyli rozwiała się, Przestaną istnieć, a ich miejsce zajmą wykreowani przy biurku "katechiści". Czyżby katecheci nie byli godni pełnienia takiej zaszczytnej funkcji?
Wojna światowa toczy się już od lat i nie jest to wojna dronów ani pocisków o dalekim zasięgu. Polem walki jest człowiek. Ta walka wykrwawia go i próbuje pozbawić człowieczeństwa. Przez serce człowieka przebiega najokrutniejszy front. Podzielony człowiek walczy sam przeciwko sobie. A szatan przygląda się i podsuwa broń, która eskaluje wewnętrzne rozdarcie człowieka. Do arsenału, jaki dostarcza człowiekowi, by ten mógł sam siebie zniszczyć, należy generator lęku, zaślepka słabych punktów, rozpraszacze, kamuflaż i krzywe zwierciadło.
Wojna światowa toczy się już od lat i nie jest to wojna dronów ani pocisków o dalekim zasięgu. Polem walki jest człowiek. Ta walka wykrwawia go i próbuje pozbawić człowieczeństwa. Przez serce człowieka przebiega najokrutniejszy front. Podzielony człowiek walczy sam przeciwko sobie. A szatan przygląda się i podsuwa broń, która eskaluje wewnętrzne rozdarcie człowieka. Do arsenału, jaki dostarcza człowiekowi, by ten mógł sam siebie zniszczyć, należy generator lęku, zaślepka słabych punktów, rozpraszacze, kamuflaż i krzywe zwierciadło.
Kościół katolicki jako instytucja traci zaufanie Polaków. Tak wynika z sondażu przeprowadzonego w dniach 12-13 września przez IBRiS dla Polskiej Agencji Prasowej. Tylko 7,2 procenta polskiego społeczeństwa "zdecydowanie ufa" Kościołowi. A poziom nieufności wzrósł w ostatnich dziewięciu latach z 24,1 do 47,1 procenta.
Kościół katolicki jako instytucja traci zaufanie Polaków. Tak wynika z sondażu przeprowadzonego w dniach 12-13 września przez IBRiS dla Polskiej Agencji Prasowej. Tylko 7,2 procenta polskiego społeczeństwa "zdecydowanie ufa" Kościołowi. A poziom nieufności wzrósł w ostatnich dziewięciu latach z 24,1 do 47,1 procenta.
Coraz więcej fałszywych informacji pojawia się w przestrzeni publicznej. Coraz bardziej destabilizują sytuację w naszym kraju. Choć fake newsy już od dawna zalewają internet i dzielą społeczeństwo, to dopiero teraz poczuliśmy się nimi naprawdę zagrożeni.
Coraz więcej fałszywych informacji pojawia się w przestrzeni publicznej. Coraz bardziej destabilizują sytuację w naszym kraju. Choć fake newsy już od dawna zalewają internet i dzielą społeczeństwo, to dopiero teraz poczuliśmy się nimi naprawdę zagrożeni.
{{ article.published_at }}
{{ article.description }}
{{ article.description }}