DEON.pl / red
Jeszcze dekadę temu Wielki Post kojarzył się z ciszą kościołów, nabożeństwami drogi krzyżowej i rekolekcjami w szkolnych salach. Dziś coraz częściej zaczyna się… od powiadomienia na smartfonie. Transmisje mszy na żywo, rekolekcje na YouTube, modlitwy prowadzone przez aplikacje – wiara wchodzi w przestrzeń algorytmów i platform. Pytanie nie brzmi już, czy Kościół jest obecny w internecie, ale czy potrafi w nim naprawdę konkurować o uwagę wiernych.
Jeszcze dekadę temu Wielki Post kojarzył się z ciszą kościołów, nabożeństwami drogi krzyżowej i rekolekcjami w szkolnych salach. Dziś coraz częściej zaczyna się… od powiadomienia na smartfonie. Transmisje mszy na żywo, rekolekcje na YouTube, modlitwy prowadzone przez aplikacje – wiara wchodzi w przestrzeń algorytmów i platform. Pytanie nie brzmi już, czy Kościół jest obecny w internecie, ale czy potrafi w nim naprawdę konkurować o uwagę wiernych.
Logo źródła: WAM Brant Pitre
Kim był Jezus z Nazaretu? Dlaczego przyszedł na świat? I dlaczego umarł? Wszystkie te odpowiedzi można znaleźć na kartach Nowego Testamentu. Na pytanie o tożsamość Jezusa udzielono jednak dawno temu jeszcze jednej odpowiedzi; udzielił jej jeden z najsłynniejszych rówieśników Jezusa: Jan Chrzciciel. Pewnego razu, gdy zapytano go, co sądzi o rosnącej popularności Jezusa, powiedział: Ja nie jestem Mesjaszem, ale zostałem przed Nim posłany. Ten, kto ma oblubienicę, jest oblubieńcem (J 3,28–29) – pisze Brant Pitre w książce „Jezus. Historia największej miłości”, której fragment publikujemy.
Kim był Jezus z Nazaretu? Dlaczego przyszedł na świat? I dlaczego umarł? Wszystkie te odpowiedzi można znaleźć na kartach Nowego Testamentu. Na pytanie o tożsamość Jezusa udzielono jednak dawno temu jeszcze jednej odpowiedzi; udzielił jej jeden z najsłynniejszych rówieśników Jezusa: Jan Chrzciciel. Pewnego razu, gdy zapytano go, co sądzi o rosnącej popularności Jezusa, powiedział: Ja nie jestem Mesjaszem, ale zostałem przed Nim posłany. Ten, kto ma oblubienicę, jest oblubieńcem (J 3,28–29) – pisze Brant Pitre w książce „Jezus. Historia największej miłości”, której fragment publikujemy.
- Moja mama odeszła w trakcie pandemii, nie mogłam być przy niej, gdy umierała. Jednak pamiętam nasze ostatnie spotkanie, gdy mama traciła już świadomość. To było najczulsze trzydzieści minut mojego życia, gdy mogłam po prostu przy niej być i trzymać ją za rękę. Patrzę na tę boleść Maryi i widzę właśnie tę czułość. Ten wyjątkowy moment relacji. Taki, które zapada w sercu do końca życia - mówi Magda Urbańska w rozmowie z Agatą Rusek. 
- Moja mama odeszła w trakcie pandemii, nie mogłam być przy niej, gdy umierała. Jednak pamiętam nasze ostatnie spotkanie, gdy mama traciła już świadomość. To było najczulsze trzydzieści minut mojego życia, gdy mogłam po prostu przy niej być i trzymać ją za rękę. Patrzę na tę boleść Maryi i widzę właśnie tę czułość. Ten wyjątkowy moment relacji. Taki, które zapada w sercu do końca życia - mówi Magda Urbańska w rozmowie z Agatą Rusek. 
Czy można dziś posłuchać Ewangelii o Męce Pańskiej tak, jakby słyszało się ją pierwszy raz w życiu? W szóstym odcinku podcastu "Ogarnij się przed niedzielą. Wielkopostne Ewangelie po świecku" Piotr Kosiarski i Marta Łysek podejmują to wyzwanie, analizując najdłuższą Ewangelię w roku - opis męki Jezusa według św. Mateusza.
Czy można dziś posłuchać Ewangelii o Męce Pańskiej tak, jakby słyszało się ją pierwszy raz w życiu? W szóstym odcinku podcastu "Ogarnij się przed niedzielą. Wielkopostne Ewangelie po świecku" Piotr Kosiarski i Marta Łysek podejmują to wyzwanie, analizując najdłuższą Ewangelię w roku - opis męki Jezusa według św. Mateusza.
W piątą niedzielę Wielkiego Postu, prawdopodobnie w każdym kościele w Polsce, zasłonięto fioletową tkaniną krzyż. Ten prosty gest ma głębokie znaczenie duchowe i jest czymś znacznie więcej niż paschalną tradycją. Dlaczego na ostatniej prostej Wielkiego Postu krzyże "znikają" z naszych oczu?
W piątą niedzielę Wielkiego Postu, prawdopodobnie w każdym kościele w Polsce, zasłonięto fioletową tkaniną krzyż. Ten prosty gest ma głębokie znaczenie duchowe i jest czymś znacznie więcej niż paschalną tradycją. Dlaczego na ostatniej prostej Wielkiego Postu krzyże "znikają" z naszych oczu?
Wielkanoc nie jest nagrodą za dobrze wykonany projekt duchowy ani dyplomem za czterdzieści dni wysiłku. Pan Bóg nie oczekuje od nas przecież wielkopostnych raportów. Nie siada w Niedzielę Palmową z notesem i nie podlicza, ile razy odprawiliśmy drogę krzyżową, ile słodyczy sobie odmówiliśmy i ile razy udało nam się być cierpliwymi wobec bliźnich. Zmartwychwstanie jest łaską, a nie premią za dobre zachowanie.
Wielkanoc nie jest nagrodą za dobrze wykonany projekt duchowy ani dyplomem za czterdzieści dni wysiłku. Pan Bóg nie oczekuje od nas przecież wielkopostnych raportów. Nie siada w Niedzielę Palmową z notesem i nie podlicza, ile razy odprawiliśmy drogę krzyżową, ile słodyczy sobie odmówiliśmy i ile razy udało nam się być cierpliwymi wobec bliźnich. Zmartwychwstanie jest łaską, a nie premią za dobre zachowanie.
Benedykt XVI zapytałby pewnie, jaka jest nasza nadzieja. Myślę, że warto, idąc za Franciszkiem, sięgnąć do przepięknej encykliki Benedykta XVI Spe salvi. To doskonały tekst o ludzkiej nadziei. Benedykt powiada tak (i to jest przepiękne zdanie): „kto ma nadzieję, żyje inaczej”. Nasz kłopot polega na tym, że nadzieja nie jest czymś oczywistym w dzisiejszym świecie, bo zastąpiliśmy ją – jak mówi papież Ratzinger – wiarą w postęp. Wiara w postęp i nadzieja to naprawdę nie jest to samo, przede wszystkim dlatego, że tą pierwszą kierujemy na zewnątrz siebie – pisze kard. Grzegorz Ryś w książce „Stworzeni na nowo”, której fragment publikujemy.
Benedykt XVI zapytałby pewnie, jaka jest nasza nadzieja. Myślę, że warto, idąc za Franciszkiem, sięgnąć do przepięknej encykliki Benedykta XVI Spe salvi. To doskonały tekst o ludzkiej nadziei. Benedykt powiada tak (i to jest przepiękne zdanie): „kto ma nadzieję, żyje inaczej”. Nasz kłopot polega na tym, że nadzieja nie jest czymś oczywistym w dzisiejszym świecie, bo zastąpiliśmy ją – jak mówi papież Ratzinger – wiarą w postęp. Wiara w postęp i nadzieja to naprawdę nie jest to samo, przede wszystkim dlatego, że tą pierwszą kierujemy na zewnątrz siebie – pisze kard. Grzegorz Ryś w książce „Stworzeni na nowo”, której fragment publikujemy.
Onet / red
W piątą niedzielę Wielkiego Postu w Watykanie wiernym ponownie pokazano chustę św. Weroniki, uznawaną za jedną z najcenniejszych relikwii Bazyliki św. Piotra. Uroczystość odbyła się podczas wielkopostnej pielgrzymki do kościołów stacyjnych i zgromadziła licznych wiernych. Relikwia, obecna w Rzymie od VIII wieku, od stuleci zajmuje ważne miejsce w tradycji Kościoła.
W piątą niedzielę Wielkiego Postu w Watykanie wiernym ponownie pokazano chustę św. Weroniki, uznawaną za jedną z najcenniejszych relikwii Bazyliki św. Piotra. Uroczystość odbyła się podczas wielkopostnej pielgrzymki do kościołów stacyjnych i zgromadziła licznych wiernych. Relikwia, obecna w Rzymie od VIII wieku, od stuleci zajmuje ważne miejsce w tradycji Kościoła.
W historii wskrzeszenia Łazarza wcale nie chodzi o Łazarza. To on choruje, on umiera i to on ostatecznie wychodzi z grobu owinięty w płótna – to wszystko prawda. Jednak kiedy przyjrzymy się uważnie słowom Jezusa i dynamice tego wydarzenia, zrozumiemy, że Łazarz jest tutaj tłem, znakiem, niemym świadkiem czegoś o wiele większego. Cała ta scena jest wielką manifestacją mocy Jezusa, Jego absolutnej kontroli nad rzeczywistością i Jego ostatecznej przewagi nad śmiercią. Jezus nie przychodzi do Betanii, żeby po prostu naprawić czyjeś życie, żeby cofnąć zegar o kilka dni. On przychodzi, żeby objawić swoją chwałę: „Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą” (J 11,4). To nie jest opowieść o medycznym ewenemencie, ale o Królestwie Bożym, które w osobie Jezusa wdarło się w naszą beznadzieję.
W historii wskrzeszenia Łazarza wcale nie chodzi o Łazarza. To on choruje, on umiera i to on ostatecznie wychodzi z grobu owinięty w płótna – to wszystko prawda. Jednak kiedy przyjrzymy się uważnie słowom Jezusa i dynamice tego wydarzenia, zrozumiemy, że Łazarz jest tutaj tłem, znakiem, niemym świadkiem czegoś o wiele większego. Cała ta scena jest wielką manifestacją mocy Jezusa, Jego absolutnej kontroli nad rzeczywistością i Jego ostatecznej przewagi nad śmiercią. Jezus nie przychodzi do Betanii, żeby po prostu naprawić czyjeś życie, żeby cofnąć zegar o kilka dni. On przychodzi, żeby objawić swoją chwałę: „Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą” (J 11,4). To nie jest opowieść o medycznym ewenemencie, ale o Królestwie Bożym, które w osobie Jezusa wdarło się w naszą beznadzieję.
Logo źródła: Vatican News jh
Po raz kolejny w piątą niedzielę Wielkiego Postu jedna z najcenniejszych relikwii, chusta św. Weroniki, będzie wystawiona 22 marca na widok publiczny w bazylice watykańskiej podczas wieczornego nabożeństwa - informuje Vatican News. Zgodnie z tradycją kobieta otarła nią twarz Jezusa, gdy niósł krzyż na Golgotę. Na płótnie pozostało odbicie jego twarzy i ślady krwi.
Po raz kolejny w piątą niedzielę Wielkiego Postu jedna z najcenniejszych relikwii, chusta św. Weroniki, będzie wystawiona 22 marca na widok publiczny w bazylice watykańskiej podczas wieczornego nabożeństwa - informuje Vatican News. Zgodnie z tradycją kobieta otarła nią twarz Jezusa, gdy niósł krzyż na Golgotę. Na płótnie pozostało odbicie jego twarzy i ślady krwi.
- Im dłużej jestem mamą, tym wyraźniej widzę, jak w krajobraz mojej duchowości wpisane są małe Golgoty. Miejsca, które wydają mi się bez życia, gdzie serce przeszywa ból pytań bez odpowiedzi. Każdy rodzic w jakimś momencie życia znajdzie się w takiej sytuacji, czy tego chce, czy nie. Tak wiele osób przed nimi ucieka, nie chce ich widzieć - o cierpieniu ukrytym w rodzicielstwie rozmawiają nasze publicystki, Magda Urbańska i Agata Rusek. 
- Im dłużej jestem mamą, tym wyraźniej widzę, jak w krajobraz mojej duchowości wpisane są małe Golgoty. Miejsca, które wydają mi się bez życia, gdzie serce przeszywa ból pytań bez odpowiedzi. Każdy rodzic w jakimś momencie życia znajdzie się w takiej sytuacji, czy tego chce, czy nie. Tak wiele osób przed nimi ucieka, nie chce ich widzieć - o cierpieniu ukrytym w rodzicielstwie rozmawiają nasze publicystki, Magda Urbańska i Agata Rusek. 
jh
19 marca w Kościele katolickim obchodzimy uroczystość św. Józefa – jednego z najważniejszych świętych, opiekuna Jezusa i wzoru ojcostwa. To ważny dzień w czasie Wielkiego Postu, który ma wyjątkowy, bardziej radosny charakter. Wiele osób zastanawia się jednak, czy tego dnia obowiązuje udział we mszy świętej.
19 marca w Kościele katolickim obchodzimy uroczystość św. Józefa – jednego z najważniejszych świętych, opiekuna Jezusa i wzoru ojcostwa. To ważny dzień w czasie Wielkiego Postu, który ma wyjątkowy, bardziej radosny charakter. Wiele osób zastanawia się jednak, czy tego dnia obowiązuje udział we mszy świętej.
- Jest takie doświadczenie, niekoniecznie związane z fizyczną śmiercią, że coś nam w życiu umiera na naszych oczach. Jest stłuczone, nie do posklejania, na wszystko jest za późno i mamy w sobie taki żal, że Bóg mógł coś z tym zrobić. I to jest bardzo trudne doświadczenie opisane w Ewangelii o śmierci Łazarza - mówi Marta Łysek w podcaście "Ogarnij się przed niedzielą". 
- Jest takie doświadczenie, niekoniecznie związane z fizyczną śmiercią, że coś nam w życiu umiera na naszych oczach. Jest stłuczone, nie do posklejania, na wszystko jest za późno i mamy w sobie taki żal, że Bóg mógł coś z tym zrobić. I to jest bardzo trudne doświadczenie opisane w Ewangelii o śmierci Łazarza - mówi Marta Łysek w podcaście "Ogarnij się przed niedzielą". 
W świecie, który bije niespokojnym rytmem – między kryzysem relacji, lękiem o przyszłość, duchowym zagubieniem a zmęczeniem codziennością – potrzebujemy zatrzymać się i wsłuchać w puls świata oraz puls Kościoła. Wielki Post nie jest tylko kolejnym okresem w kalendarzu liturgicznym. To zaproszenie do odważnej diagnozy i jeszcze odważniejszej przemiany. W tym wyjątkowym czasie zachęcamy do wzięcia udziału w losowaniu specjalnych artykułów, które mają pobudzić nasz rozum, ciało i duszę.
W świecie, który bije niespokojnym rytmem – między kryzysem relacji, lękiem o przyszłość, duchowym zagubieniem a zmęczeniem codziennością – potrzebujemy zatrzymać się i wsłuchać w puls świata oraz puls Kościoła. Wielki Post nie jest tylko kolejnym okresem w kalendarzu liturgicznym. To zaproszenie do odważnej diagnozy i jeszcze odważniejszej przemiany. W tym wyjątkowym czasie zachęcamy do wzięcia udziału w losowaniu specjalnych artykułów, które mają pobudzić nasz rozum, ciało i duszę.
stacja7.pl / jh
W Wielki Piątek ulicami centrum Warszawy ponownie przejdzie Centralna Droga Krzyżowa. Jak podaje portal Stacja7, tegoroczne rozważania przygotował Przemysław Babiarz. Nabożeństwu będzie przewodniczył metropolita warszawski abp Adrian Galbas.
W Wielki Piątek ulicami centrum Warszawy ponownie przejdzie Centralna Droga Krzyżowa. Jak podaje portal Stacja7, tegoroczne rozważania przygotował Przemysław Babiarz. Nabożeństwu będzie przewodniczył metropolita warszawski abp Adrian Galbas.
Z miłosierdziem Boga mamy większy kłopot niż z Jego sprawiedliwością. Nie od dzisiaj. Już Adam po zjedzeniu owocu w rajskim ogrodzie zaczął „bawić się” ze swoim Stwórcą w kotka i myszkę. Z lęku przed karą ukrył się w krzakach. Pewnie długo by tam siedział, gdyby Bóg pierwszy nie zawołał do  niego: „Gdzie jesteś?” (Rdz  3,9). Gdy przychodzimy na świat, otrzymujemy ten lęk jakby w depozycie. Czai się on w głębiach naszego serca. I dopiero doświadczenie objawia jego zgubne działanie - pisze Dariusz Piórkowski SJ w książce "Książeczka o miłosierdziu. Rozważania, praktyczne ćwiczenia, rachunek sumienia", której fragment publikujemy.
Z miłosierdziem Boga mamy większy kłopot niż z Jego sprawiedliwością. Nie od dzisiaj. Już Adam po zjedzeniu owocu w rajskim ogrodzie zaczął „bawić się” ze swoim Stwórcą w kotka i myszkę. Z lęku przed karą ukrył się w krzakach. Pewnie długo by tam siedział, gdyby Bóg pierwszy nie zawołał do  niego: „Gdzie jesteś?” (Rdz  3,9). Gdy przychodzimy na świat, otrzymujemy ten lęk jakby w depozycie. Czai się on w głębiach naszego serca. I dopiero doświadczenie objawia jego zgubne działanie - pisze Dariusz Piórkowski SJ w książce "Książeczka o miłosierdziu. Rozważania, praktyczne ćwiczenia, rachunek sumienia", której fragment publikujemy.
liturgia.pl / jh
Czwarta Niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Laetare. Jej nazwa pochodzi od pierwszych słów antyfony na wejście: "Laetare, Ierusalem" – "Raduj się, Jerozolimo". W środku czasu pokuty Kościół kieruje do wiernych zaskakujące wezwanie: do radości i nadziei.
Czwarta Niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Laetare. Jej nazwa pochodzi od pierwszych słów antyfony na wejście: "Laetare, Ierusalem" – "Raduj się, Jerozolimo". W środku czasu pokuty Kościół kieruje do wiernych zaskakujące wezwanie: do radości i nadziei.
Nie możemy przeżyć życia za nasze dziecko. A tak często chciałybyśmy cierpieć zamiast naszych dzieci. Uchronić je jak najbardziej. Scena spod krzyża pokazuje, że to nie jest możliwe. I każda mama ma czasem takie chwile, w których stoi w bezsilności i nie może zrobić nic poza byciem obok, towarzyszeniem - mówią Magda Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu rozmów o cierpieniu.
Nie możemy przeżyć życia za nasze dziecko. A tak często chciałybyśmy cierpieć zamiast naszych dzieci. Uchronić je jak najbardziej. Scena spod krzyża pokazuje, że to nie jest możliwe. I każda mama ma czasem takie chwile, w których stoi w bezsilności i nie może zrobić nic poza byciem obok, towarzyszeniem - mówią Magda Urbańska i Agata Rusek w kolejnym odcinku cyklu rozmów o cierpieniu.
Zapraszanie dzieci do domu nie jest już takie oczywiste jak kiedyś. Wiele rzeczy nas, dorosłych, powstrzymuje. Czasem wstyd przed nieporządkiem, czasem przekonanie, że najmłodszym trzeba koniecznie jakoś atrakcyjnie zorganizować czas, czasem zwykłe zmęczenie i wizja, że nie wiesz, kto przyjdzie i jak go ugościć, ale jednego można być pewnym – będzie głośno i poza rutyną. Łatwiej spotykać się gdzieś „na mieście” - kawiarni, w sali zabaw, w miejscu, gdzie ktoś inny posprząta po wszystkim i z którego łatwo wyjść wtedy, kiedy się chce.
Zapraszanie dzieci do domu nie jest już takie oczywiste jak kiedyś. Wiele rzeczy nas, dorosłych, powstrzymuje. Czasem wstyd przed nieporządkiem, czasem przekonanie, że najmłodszym trzeba koniecznie jakoś atrakcyjnie zorganizować czas, czasem zwykłe zmęczenie i wizja, że nie wiesz, kto przyjdzie i jak go ugościć, ale jednego można być pewnym – będzie głośno i poza rutyną. Łatwiej spotykać się gdzieś „na mieście” - kawiarni, w sali zabaw, w miejscu, gdzie ktoś inny posprząta po wszystkim i z którego łatwo wyjść wtedy, kiedy się chce.
"Świątynią", w której można dziś bardzo łatwo zgubić dziecko, jest dzisiaj świat wirtualny. Możemy nawet nie zauważyć tego momentu, gdy nastolatek znika. Patrząc na kolegów syna mam czasem poczucie, że świat wirtualny, gry, media społecznościowe staje się dla nich miejscem, w którym mogą być sobą, czują się zauważeni i wysłuchani jak Jezus w świątyni - mówi Magdalena Urbańska. 
"Świątynią", w której można dziś bardzo łatwo zgubić dziecko, jest dzisiaj świat wirtualny. Możemy nawet nie zauważyć tego momentu, gdy nastolatek znika. Patrząc na kolegów syna mam czasem poczucie, że świat wirtualny, gry, media społecznościowe staje się dla nich miejscem, w którym mogą być sobą, czują się zauważeni i wysłuchani jak Jezus w świątyni - mówi Magdalena Urbańska.