W ostatnich dniach świat obiegła smutna informacja o śmierci Jaydena Adamsa, 25-letniego piłkarza reprezentacji RPA, który jeszcze niedawno rozgrywał mecze na mundialowych stadionach. Informacje o ostatnich tygodniach jego życia dają do myślenia, jak bardzo nie zdajemy sobie sprawy z tego, co dzieje się w drugim człowieku.
Jakiś czas temu wróciłam w pełni na rynek pracy. I udało mi się to zrobić dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam przez dziesięć lat karmienia naszych maluchów i odprowadzania starszaków do placówek (przed)szkolnych. Elastyczność ponad wszystko - takie było hasło. Żadnego sztywnego etatu, żadnej korporacyjnej klatki. No i udało się. Pracuję więc na zleceniach: tu książka do redakcji, tu kampania marketingowa do opracowania, tu raport z badań do napisania. Przeważnie w domu, czasem u Klienta, najczęściej z nosem w laptopie i z kubkiem melisy, która stygnie w tempie, jakiego fizyka jeszcze nie opisała.
Wydaje się, że kwestia "obrony wiary" jest dzisiaj istotniejsza, niż wielu przypuszcza. Rzecz w tym, czy chodzi o tytuły, czy o coś więcej.
„Pycha kroczy przed upadkiem, a pokora poprzedza szacunek.” Znamy dobrze to powiedzenie, a w zasadzie skumulowaną mądrość i doświadczenie wielu pokoleń ludzkich z różnych zakątków świata. Ta myśl, obecna już w starotestamentowej Księdze Przysłów, spełniła się na naszych oczach. A miało być tak świątecznie i tak cudnie.
Nie miejmy do nikogo pretensji, gdy w ciągu roku będzie nam brakowało czasu na modlitwę. Jeżeli bowiem w czasie wakacji - kiedy tego czasu siłą rzeczy jest więcej - nie jesteśmy w stanie uporządkować dnia tak, by znaleźć kwadrans na rozmowę z Bogiem, tym bardziej nie zrobimy tego, gdy wszystko wróci do normalnego trybu.
Czy literatura posiada realną moc wpływania na nasze losy i kształtowania naszej hierarchii wartości? Malala Yousafzai, nastoletnia pakistańska aktywistka, laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, powiedziała 12 lipca 2013 roku podczas przemówienia na forum ONZ, że książki i pióra są najpotężniejszą bronią: "Jedna książka, jedno pióro, jedno dziecko i jeden nauczyciel mogą zmienić świat".
Facebook od kilku dni zalewają wpisy z informacją, że Joanna Racewicz wzięła ślub sama ze sobą. Przyciągnęło mnie jedno ze zdjęć z "uroczystości", które opublikowała dziennikarka i postanowiłam – jak to mam w zwyczaju – sięgnąć do oryginalnego wpisu celebrytki, od którego zaczęła się cała burza. Czytając go zastanawiałam się o co tyle szumu... Wiem jak działają social media i dla mnie to była po prostu reklama wydarzenia i spotkań dla kobiet.
Owszem, dziennikarka zaczyna od opisania swoich uczuć i samego wydarzenia, ale wpis kończy kodem rabatowym i linkiem do zakupów. W świecie influencerów to normalne działania marketingowe.
Od sześciu lat Kościół dysponuje narzędziami pozwalającymi rozliczać biskupów z zaniedbań w sprawach wykorzystania seksualnego. Dziś pojawia się kolejny pomysł – utworzenie jednego kościelnego trybunału karnego dla całej Polski. To krok w dobrą stronę, ale największym wyzwaniem pozostaje zmiana ludzi i ich sposobu myślenia.
Robert Lewandowski już oficjalnie został ogłoszony nowym piłkarzem amerykańskiego klubu Chicago Fire, ale w ostatnich dniach więcej niż o kapitanie reprezentacji Polski mówiło się o jego żonie. Anna Lewandowska wzbudziła kontrowersje swoim wpisem o obawach związanych z przeprowadzką do USA. Czy krytyka, która ją spotkała, była zasadna?
W drogerii stałyśmy z córką dłużej, niż planowałam. Układ półek się zmienił - ewidentnie dawno nas tu nie było - i zupełnie nie mogłyśmy sobie poradzić ze znalezieniem jednej, konkretnej rzeczy. Rozglądałyśmy się bezradnie, aż w końcu mój wzrok przykuł elegancki cyfrowy panel z podświetlonym napisem: „Zapytaj mnie”. Spojrzałam na córkę. Ona spojrzała na mnie. I obie, zupełnie bez słów, zgodnie postanowiłyśmy, że nie chcemy pytać chatbota. Ruszyłyśmy na poszukiwanie człowieka. Sympatyczną pracownicę sklepu znalazłyśmy dopiero po dłuższej chwili, gdzieś w głębi alejki z szamponami. Zagadnęłyśmy i niemal za rękę zostałyśmy doprowadzone tam, gdzie potrzebowałyśmy. Uff, jaka to była ulga móc poprosić o pomoc człowieka!
Wizyta papieża Leona XIV na Lampedusie odbyła się w dniu szczególnym dla Amerykanina, którym jest obecny Następca św. Piotra. Nie znaczy to, że zignorował ważną dla jego rodaków rocznicę.
To, co się wydarzyło ze wspólnotą Lefebrystów i powtórną schizmą Bractwa św. Piusa X jest smutne, choć niestety nie jest wyjątkowe w dziejach chrześcijaństwa. Wielu zapewne nie bardzo rozumie, co tak naprawdę się stało, dlaczego zerwana została więź z Kościołem Katolickim. Inni pomyślą, że nareszcie. Ileż można tolerować takie ‘rozsadzanie Kościoła’ od wewnątrz i mamienie ludzi ‘lepszą katolickością’ niż ta ‘w wykonaniu’ Watykanu.
Pod artykułem opisującym spalenie krzyży w Chwałkowie, do jakiego doszło podczas koncertu grupy Baalzagoth, niejaki Karol napisał: "Drodzy wierni, ten koncert nie był dla was. Zajmijcie się swoimi sprawami". Otóż, drogi Karolu, obawiam się, że to jest nasza sprawa. I nie chodzi tylko o to, że na festiwal Bangarang przeznaczono publiczne pieniądze. Bezczeszczenie krzyża, bez względu na to, czy jest łamany, rozbijany czy palony, zawsze będzie naszą sprawą.
Jeśli komuś się wydawało, że korupcja była domeną jedynie poprzedniej władzy, to po ujawnieniu procederu w Szpitalu Południowym w Warszawie, już tak nie myśli. Korupcja jest chorobą, którą może zarazić się każdy, kto ma władzę, bez względu na jego partyjną przynależność. Czy masowy ruch społeczny mógłby to zmienić?
Niedzielne upały… Mimo tego, że poszliśmy do kościoła rano, ciężko nam było skupić się na Mszy. Jednak pewna rzecz przykuła uwagę mojego 10-letniego syna, jedno z ogłoszeń parafialnych. Kapłan w prostych słowach – pełnych troski – zaapelował do seniorów, by pili dużo wody. Dlaczego to zatrzymało moje dziecko? Stwierdził, że dzięki temu ogłoszeniu seniorzy rzeczywiście bardziej się o siebie zatroszczą i że jego samego urzekła troska księdza. Przecież proboszcz powiedział, to trzeba zadbać. No proste… Dedukcja mojego syna – prosta i bez komplikacji, jak to u dziecka – zatrzymała mnie jednak i dała sporo do myślenia…
Nie był to nagły bunt ani jednorazowy akt nieposłuszeństwa. Święcenia biskupie udzielone bez zgody papieża są zwieńczeniem procesu, który trwa od pół wieku. Dla jednych to narodziny nowego Kościoła, dla innych – przypieczętowanie schizmy, która dojrzewała od lat. Choć konflikt trwa od dziesięcioleci, tym razem przekroczono granicę, po której powrót do pełnej Nie był to nagły bunt ani jednorazowy akt nieposłuszeństwa. Święcenia biskupie udzielone bez zgody papieża są zwieńczeniem procesu, który trwa od pół wieku. Dla jednych to narodziny nowego Kościoła, dla innych – przypieczętowanie schizmy, która dojrzewała od lat. Choć konflikt trwa od dziesięcioleci, tym razem przekroczono granicę, po której powrót do pełnej jedności wydaje się być jeszcze trudniejszy.
O kryzysie wieku średniego słyszał chyba każdy. O kryzysie ćwierćwiecza mówi się już zdecydowanie rzadziej. A przecież to właśnie moment końca edukacji i początku dorosłości dla wielu okazuje się jednym z najtrudniejszych etapów życia. Wszystko za sprawą przesadnych oczekiwań, by od razu osiągnąć pełną życiową stabilizację.
Możesz być zadeklarowaną fanką rodzicielstwa tak, jak ja, ale fakty są takie, że dzieci w domu i praca zawodowa to jednocześnie ekwilibrystyka koncentracji, rodzinnej logistyki i deficytów cierpliwości wszystkich stron. Dodajmy do tego skwary i upały - i jakże naturalnie człowiekowi się ciśnie na usta warkot irytacji. Nie zmienia to jednak faktu, że to, co ten mały człowiek słyszy od nas, dorosłych, na co dzień, kształtuje jego poczucie wartości. Więc zanim w żartach pożalimy się znowu koleżance przez telefon, że „teraz wakacje, dzieciaki w domu, więc wiesz, mam ochotę ich wsadzić do szafy i wyrzucić kluczyk”, zatrzymajmy się chociaż na sekundę.
Z opublikowanego w watykańskich mediach podsumowania drugiej sesji czerwcowego konsystorza wynika, że wielu jego uczestników rzeczywiście poważnie potraktowało potrzebę przezwyciężenia logiki wojny sprawiedliwej. Jak to wpłynie na nauczanie Kościoła?
Nie chcemy krzyża i nie tęsknimy za nim. Niby dla chrześcijan jest on symbolem zwycięstwa, ale tak naprawdę to przesiąknięci jesteśmy mentalnością współczesną, choć starą jak świat, że ‘liczą się tylko mocni i zwycięzcy’. Krzyż się z tym nie kojarzy i mimo, że wiele o nim mówimy, nie dociera to i nie przenika do naszej codziennej praktyki.
{{ article.description }}