Sprawa Szpitala Południowego w Warszawie poruszyła opinię publiczną nie tylko dlatego, że chodzi o duże pieniądze. Nie tylko dlatego, że pojawiły się pytania o dyżury, których – według medialnych doniesień i pierwszych ustaleń audytu – miało nie być tam, gdzie powinny być. Nie tylko dlatego, że w tle pojawiła się polityka, stanowiska, znajomości i przyspieszone ścieżki dostępu do badań dla wybranych osób.
Sprawa Szpitala Południowego w Warszawie poruszyła opinię publiczną nie tylko dlatego, że chodzi o duże pieniądze. Nie tylko dlatego, że pojawiły się pytania o dyżury, których – według medialnych doniesień i pierwszych ustaleń audytu – miało nie być tam, gdzie powinny być. Nie tylko dlatego, że w tle pojawiła się polityka, stanowiska, znajomości i przyspieszone ścieżki dostępu do badań dla wybranych osób.
Czego uczy polska szkoła w czerwcu? Widzę trzy główne umiejętności, które są wtedy trenowane ponad normę. Żadnej nie ma w podręcznikach. I zastanawiam się, kiedy wreszcie z tego ponurego, pruskiego systemu przymusu przejdziemy do czegoś bardziej odpowiedniego do życia w XXI wieku.
Czego uczy polska szkoła w czerwcu? Widzę trzy główne umiejętności, które są wtedy trenowane ponad normę. Żadnej nie ma w podręcznikach. I zastanawiam się, kiedy wreszcie z tego ponurego, pruskiego systemu przymusu przejdziemy do czegoś bardziej odpowiedniego do życia w XXI wieku.
Podczas wczorajszej Liturgii słyszeliśmy słowa Modlitwy Pańskiej tak, jak zapamiętał je ewangelista Mateusz. Dlaczego "Ojcze nasz", a nie "Ojcze mój"? Święty Tomasz widząc zmartwychwstałego Jezusa i przyglądając się Jego ranom mówi jednak "Pan mój i Bóg mój". Czy Bóg jest mój, czy raczej nasz?
Podczas wczorajszej Liturgii słyszeliśmy słowa Modlitwy Pańskiej tak, jak zapamiętał je ewangelista Mateusz. Dlaczego "Ojcze nasz", a nie "Ojcze mój"? Święty Tomasz widząc zmartwychwstałego Jezusa i przyglądając się Jego ranom mówi jednak "Pan mój i Bóg mój". Czy Bóg jest mój, czy raczej nasz?
Kilka dni temu przeprowadziłam spontaniczną ankietę. Pytanie było proste: jakich treści szukasz na moich social mediach? Dla ułatwienia wrzuciłam cztery odpowiedzi, które dla mnie – jako twórcy – były po prostu określeniem tego, o czym sama lubię opowiadać, czyli książki, rekolekcje w milczeniu, spowiedź, codzienność żony i mamy. Przyznaję, że to co się zadziało w wyniku tej ankiety, bardzo mocno mnie zaskoczyło.
Kilka dni temu przeprowadziłam spontaniczną ankietę. Pytanie było proste: jakich treści szukasz na moich social mediach? Dla ułatwienia wrzuciłam cztery odpowiedzi, które dla mnie – jako twórcy – były po prostu określeniem tego, o czym sama lubię opowiadać, czyli książki, rekolekcje w milczeniu, spowiedź, codzienność żony i mamy. Przyznaję, że to co się zadziało w wyniku tej ankiety, bardzo mocno mnie zaskoczyło.
Prawda bywa bolesna, ale strach przed jej ujawnieniem niszczy Kościół od środka. Podczas gdy pojedyncze diecezje decydują się na uruchomienie postępowań historycznych wobec zmarłych biskupów, na poziomie ogólnokrajowym wciąż dominuje paraliż i uniki. Brakuje odwagi do otwarcia archiwów, a ogólnopolska komisja Episkopatu utknęła w martwym punkcie.
Prawda bywa bolesna, ale strach przed jej ujawnieniem niszczy Kościół od środka. Podczas gdy pojedyncze diecezje decydują się na uruchomienie postępowań historycznych wobec zmarłych biskupów, na poziomie ogólnokrajowym wciąż dominuje paraliż i uniki. Brakuje odwagi do otwarcia archiwów, a ogólnopolska komisja Episkopatu utknęła w martwym punkcie.
Oceniamy ludzi przez pryzmat ich wyglądu czy wyrazu twarzy. Zbyt łatwo wpadamy w pułapkę pierwszego wrażenia. Tymczasem okazuje się, że jest to bardzo złudne kryterium. Nieraz największą krzywdę wyrządza człowiek tryskający radością, z szerokim uśmiechem na twarzy. Za to ratunek może nadejść ze strony, w którą z braku nadziei nawet nie spoglądamy.
Oceniamy ludzi przez pryzmat ich wyglądu czy wyrazu twarzy. Zbyt łatwo wpadamy w pułapkę pierwszego wrażenia. Tymczasem okazuje się, że jest to bardzo złudne kryterium. Nieraz największą krzywdę wyrządza człowiek tryskający radością, z szerokim uśmiechem na twarzy. Za to ratunek może nadejść ze strony, w którą z braku nadziei nawet nie spoglądamy.
Zbliża się koniec roku szkolnego i już teraz, na rodzicielskich komunikatorach, rozpoczynają się coroczne debaty o tym, czy kupować kwiatka nauczycielowi, a jeśli tak, to czy wspólnie, czy każdy osobno, czy może zamiast kwiatka bon na książki, a może wcale, bo przecież to nieważne. Niezależnie od tego, czym zakończą się te dyskusje, każdy z nas może spróbować samemu wyrazić wdzięczność. Podjąć wysiłek i - poza rzeczami, do których zawsze można się przyczepić - zobaczyć i nazwać dobro, które dziecko w tym roku dostało.
Zbliża się koniec roku szkolnego i już teraz, na rodzicielskich komunikatorach, rozpoczynają się coroczne debaty o tym, czy kupować kwiatka nauczycielowi, a jeśli tak, to czy wspólnie, czy każdy osobno, czy może zamiast kwiatka bon na książki, a może wcale, bo przecież to nieważne. Niezależnie od tego, czym zakończą się te dyskusje, każdy z nas może spróbować samemu wyrazić wdzięczność. Podjąć wysiłek i - poza rzeczami, do których zawsze można się przyczepić - zobaczyć i nazwać dobro, które dziecko w tym roku dostało.
Koniec maja, czerwiec i początek lipca to czas święceń kapłańskich i prymicji. Kiedyś pierwsza msza odprawiana samodzielnie w rodzinnej parafii była świętem całej lokalnej społeczności. Cała impreza zwykle kosztowała życie jednej świnki oraz była sporą mobilizacją dla rodziny i całej parafii. Dziś wiele w tym względzie się zmieniło, a kto wie, może jeszcze doczekamy czasów, gdy uroczystość prymicyjna w całej jej oprawie będzie odgrywana wyłącznie przez zespoły folklorystyczne, jak to jest w przypadku wesela, oczepin i błogosławienia młodej pary. Trochę szkoda. Ech! Kiedyś to były prymicje!
Koniec maja, czerwiec i początek lipca to czas święceń kapłańskich i prymicji. Kiedyś pierwsza msza odprawiana samodzielnie w rodzinnej parafii była świętem całej lokalnej społeczności. Cała impreza zwykle kosztowała życie jednej świnki oraz była sporą mobilizacją dla rodziny i całej parafii. Dziś wiele w tym względzie się zmieniło, a kto wie, może jeszcze doczekamy czasów, gdy uroczystość prymicyjna w całej jej oprawie będzie odgrywana wyłącznie przez zespoły folklorystyczne, jak to jest w przypadku wesela, oczepin i błogosławienia młodej pary. Trochę szkoda. Ech! Kiedyś to były prymicje!
Nie ma wątpliwości, że Światowy Dzień Modlitw o Uświęcenie Kapłanów to przede wszystkim okazja, aby sami księża przyjrzeli się kwestii swojej świętości. Ale czy tylko oni powinni się o nią modlić?
Nie ma wątpliwości, że Światowy Dzień Modlitw o Uświęcenie Kapłanów to przede wszystkim okazja, aby sami księża przyjrzeli się kwestii swojej świętości. Ale czy tylko oni powinni się o nią modlić?
Jesteśmy nieustannie zarzucani ‘tonami’ informacji, memów, filmików czy postów. Niby mogę wybierać, co mi pasuje. Ale wiemy, że człowiekowi jest często najłatwiej zwyczajnie przyjąć to, co przyciągnie uwagę, przeskrolować najczęściej automatycznie to, co przychodzi. Jesteśmy panami siebie, swojego czasu. To my decydujemy, co dla nas lepsze czy bardziej interesujące, z czego chcę skorzystać. Naprawdę?
Jesteśmy nieustannie zarzucani ‘tonami’ informacji, memów, filmików czy postów. Niby mogę wybierać, co mi pasuje. Ale wiemy, że człowiekowi jest często najłatwiej zwyczajnie przyjąć to, co przyciągnie uwagę, przeskrolować najczęściej automatycznie to, co przychodzi. Jesteśmy panami siebie, swojego czasu. To my decydujemy, co dla nas lepsze czy bardziej interesujące, z czego chcę skorzystać. Naprawdę?
Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy papież Leon XIV na wyspie Gran Canaria zwracał uwagę na problem migracji, wypowiadając poruszające słowa o morzach i oceanach, które zmieniają się w cmentarze, w Irlandii Północnej trwały największe od lat protesty po ataku nożownika z Sudanu na obywatela Wielkiej Brytanii. Jakby tego było mało, od piątku obowiązuje w Europie pakt migracyjny - nowe unijne prawo, które podzieliło nie tylko Europę, ale i Polskę, jeszcze bardziej pogłębiając polityczne spory w naszej ojczyźnie.
Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy papież Leon XIV na wyspie Gran Canaria zwracał uwagę na problem migracji, wypowiadając poruszające słowa o morzach i oceanach, które zmieniają się w cmentarze, w Irlandii Północnej trwały największe od lat protesty po ataku nożownika z Sudanu na obywatela Wielkiej Brytanii. Jakby tego było mało, od piątku obowiązuje w Europie pakt migracyjny - nowe unijne prawo, które podzieliło nie tylko Europę, ale i Polskę, jeszcze bardziej pogłębiając polityczne spory w naszej ojczyźnie.
To nie jest tekst przeciwko lekcjom religii ani tym bardziej przeciwko katechetom, których szczerze podziwiam za wytrwałość i determinację. Nie jest to też tekst przeciwko wierze i Kościołowi, co pewnie mi zaraz niektórzy zarzucą. To tekst o kilku głównych problemach, które mamy z lekcjami religii i które generują następne. Ale po kolei.
To nie jest tekst przeciwko lekcjom religii ani tym bardziej przeciwko katechetom, których szczerze podziwiam za wytrwałość i determinację. Nie jest to też tekst przeciwko wierze i Kościołowi, co pewnie mi zaraz niektórzy zarzucą. To tekst o kilku głównych problemach, które mamy z lekcjami religii i które generują następne. Ale po kolei.
Jeśli wierzyć internetowym komentarzom i biurowym legendom, pokolenie Z jest największym rozczarowaniem rynku pracy. Pod niemal każdym artykułem o młodych pracownikach pojawiają się te same zarzuty: że jesteśmy roszczeniowi, nie umiemy ciężko pracować, uciekamy od odpowiedzialności i bardziej niż kariera interesuje nas work-life balance. Dla wielu osób symbolem Gen Z stał się pracownik, który punktualnie wychodzi z biura, odmawia bezpłatnych nadgodzin i bez wyrzutów sumienia bierze urlop.
Jeśli wierzyć internetowym komentarzom i biurowym legendom, pokolenie Z jest największym rozczarowaniem rynku pracy. Pod niemal każdym artykułem o młodych pracownikach pojawiają się te same zarzuty: że jesteśmy roszczeniowi, nie umiemy ciężko pracować, uciekamy od odpowiedzialności i bardziej niż kariera interesuje nas work-life balance. Dla wielu osób symbolem Gen Z stał się pracownik, który punktualnie wychodzi z biura, odmawia bezpłatnych nadgodzin i bez wyrzutów sumienia bierze urlop.
Paweł Lisicki w materiale wideo opublikowanym przez PCh24TV wyjaśniał ostatnio wymowę okładki tygodnika „Do Rzeczy”, na której znalazł się katolicki dziennikarz Tomasz Terlikowski w dwóch odsłonach. Przedstawia ona zarówno dobrego Terlikowskiego sprzed 10 lat jak i dzisiejszego Terlikowskiego zepsutego przez papieża Franciszka. Jakie przesłanie ma ta okładka?
Paweł Lisicki w materiale wideo opublikowanym przez PCh24TV wyjaśniał ostatnio wymowę okładki tygodnika „Do Rzeczy”, na której znalazł się katolicki dziennikarz Tomasz Terlikowski w dwóch odsłonach. Przedstawia ona zarówno dobrego Terlikowskiego sprzed 10 lat jak i dzisiejszego Terlikowskiego zepsutego przez papieża Franciszka. Jakie przesłanie ma ta okładka?
Przełom maja i czerwca to dla wielu katolików czas zmian. Przez ostatnich kilka tygodni wiele razy usłyszałam o tym, że jest komuś ciężko, bo jego/jej spowiednik zostaje przeniesiony do innej – odległej – parafii i w sercu zrodziła się pustka... To jednak nie będzie tekst o księżach i zmianach personalnych. To refleksja z głębi, o tym jak łatwo zatrzymać się w swoim życiu duchowym i ugrząźć jak w bagnie.
Przełom maja i czerwca to dla wielu katolików czas zmian. Przez ostatnich kilka tygodni wiele razy usłyszałam o tym, że jest komuś ciężko, bo jego/jej spowiednik zostaje przeniesiony do innej – odległej – parafii i w sercu zrodziła się pustka... To jednak nie będzie tekst o księżach i zmianach personalnych. To refleksja z głębi, o tym jak łatwo zatrzymać się w swoim życiu duchowym i ugrząźć jak w bagnie.
Pięć lat po wybuchu wojny w Ukrainie polskie społeczeństwo stoi wobec trudnego testu. Z jednej strony wciąż pomagamy uchodźcom i wspieramy organizacje niosące pomoc ofiarom wojny. Z drugiej – coraz częściej słychać głosy niechęci, lęku i wzajemnych oskarżeń. Jak rozmawiać o realnych problemach i interesach Polski, nie ulegając jednocześnie pokusie wykluczenia i nienawiści? To pytanie staje się dziś jednym z najważniejszych wyzwań dla naszej wspólnoty.
Pięć lat po wybuchu wojny w Ukrainie polskie społeczeństwo stoi wobec trudnego testu. Z jednej strony wciąż pomagamy uchodźcom i wspieramy organizacje niosące pomoc ofiarom wojny. Z drugiej – coraz częściej słychać głosy niechęci, lęku i wzajemnych oskarżeń. Jak rozmawiać o realnych problemach i interesach Polski, nie ulegając jednocześnie pokusie wykluczenia i nienawiści? To pytanie staje się dziś jednym z najważniejszych wyzwań dla naszej wspólnoty.
Rozpoczyna się piłkarskie święto dla całego sportowego świata. Przez ponad miesiąc kibice będą żyć rozgrywkami mistrzostw świata 2026. Dla jednych będzie to najważniejsze wydarzenie najbliższych tygodni, inni tradycyjnie będą ironizować, że to tylko bieganie za piłką. Warto jednak spojrzeć na ten sport szerzej i dostrzec w nim coś więcej niż samo siedzenie przed telewizorem. O jego wartości przypominają także papieże.
Rozpoczyna się piłkarskie święto dla całego sportowego świata. Przez ponad miesiąc kibice będą żyć rozgrywkami mistrzostw świata 2026. Dla jednych będzie to najważniejsze wydarzenie najbliższych tygodni, inni tradycyjnie będą ironizować, że to tylko bieganie za piłką. Warto jednak spojrzeć na ten sport szerzej i dostrzec w nim coś więcej niż samo siedzenie przed telewizorem. O jego wartości przypominają także papieże.
Nie zestawiam relacji polsko-niemieckich z czasów drugiej wojny światowej z obecnymi relacjami polsko-ukraińskimi, gdyż jest to z oczywistych względów niemożliwe. Nie o zawiłości polityczne mi chodzi, nie znam się na tym, ale o coś znacznie bardziej zasadniczego – o wymiar religijno-moralny działalności już nie tylko władz państwowych, ale nas, obywateli, narodu. O ten wymiar mi chodzi, jako że to nie etyka ma się kłaniać polityce, ale odwrotnie – polityka etyce. Dla chrześcijanina ta logika jest czymś oczywistym.
Nie zestawiam relacji polsko-niemieckich z czasów drugiej wojny światowej z obecnymi relacjami polsko-ukraińskimi, gdyż jest to z oczywistych względów niemożliwe. Nie o zawiłości polityczne mi chodzi, nie znam się na tym, ale o coś znacznie bardziej zasadniczego – o wymiar religijno-moralny działalności już nie tylko władz państwowych, ale nas, obywateli, narodu. O ten wymiar mi chodzi, jako że to nie etyka ma się kłaniać polityce, ale odwrotnie – polityka etyce. Dla chrześcijanina ta logika jest czymś oczywistym.
Przez ostatnie dwa tygodnie medialna Polska żyła kilkoma sprawami naraz. Wisienką na torcie była pszczyńska lodziarnia „Pod Dębem”, która ogłosiła ze smutkiem, że po ćwierć wieku kończy tradycję rozdawania darmowych lodów dzieciom ze świadectwem z czerwonym paskiem, ponieważ Rzeczniczka Praw Dziecka zainterweniowała, że może to być formą dyskryminacji.
Przez ostatnie dwa tygodnie medialna Polska żyła kilkoma sprawami naraz. Wisienką na torcie była pszczyńska lodziarnia „Pod Dębem”, która ogłosiła ze smutkiem, że po ćwierć wieku kończy tradycję rozdawania darmowych lodów dzieciom ze świadectwem z czerwonym paskiem, ponieważ Rzeczniczka Praw Dziecka zainterweniowała, że może to być formą dyskryminacji.
To, co Leon XIV mówi w Hiszpanii, równie dobrze mogłyby zostać wygłoszone w Polsce, w Warszawie, Gnieźnie, Krakowie czy Gdańsku. Brzmiałoby tak samo aktualnie.
To, co Leon XIV mówi w Hiszpanii, równie dobrze mogłyby zostać wygłoszone w Polsce, w Warszawie, Gnieźnie, Krakowie czy Gdańsku. Brzmiałoby tak samo aktualnie.