Problem w tym, że chcemy dotrzeć, ale nie chcemy iść

Problem w tym, że chcemy dotrzeć, ale nie chcemy iść
Dawniej człowiek miał czas, żeby dogoniło go własne serce. Fot. depositphotos

Zanim w Antiochii nazwano uczniów Jezusa chrześcijanami, posługiwano się inną nazwą: "zwolennicy tej drogi". Nie zwolennicy nowej doktryny, religii czy prawa. To znamienne, że właśnie "droga" definiowała pierwotny Kościół i to słowo również dzisiaj wydaje się mieć nam wiele do powiedzenia.

Greckie słowo ὁδός (hodos) oznacza drogę, ale w jej wielowymiarowej palecie znaczeń. Może to być po prostu ścieżka albo ulica, ale oznacza też podróż, marsz, sposób postępowania, kierunek, w którym człowiek podąża. Słowo synodalność odmieniane dzisiaj w Kościele przez wszystkie przypadki pochodzi właśnie od słowa droga – σύνοδος (syn-hodos), czyli wspólna droga.

DEON.PL POLECA


Droga wskazuje na jakiś proces. Idąc nią stopniowo zbliżamy się do jakiegoś celu. Nie jest ona jednak tylko koniecznym środkiem, ale nauczycielką życia. Wędrówka uczy nas właściwego rozkładania sił, radzenia sobie ze zmiennością pogody, polegania na swojej intuicji, ale też na towarzyszach podróży. Uczy nas też ufać Opatrzności w momentach, gdy nasza słabość nas zatrzymuje. Powoduje dobre zmęczenie, które w naturalny sposób potęguje nasze poczucie szczęścia. Ideałem wcale nie byłoby teleportowanie się do celu, by uniknąć trudu podróży, bo ona sama jest wartością nieocenioną. Dlatego nasza droga do życia wiecznego ma wszystkie cechy pięknej pielgrzymki, która wiedzie przez kolejne etapy, różnorodne krajobrazy, zaskakujące przygody, momenty wspinaczki i radosnego zbiegania po łagodnym zboczu.  

W podróży przez życie nigdy nie jesteśmy sami. Gdyby nawet zabrakło nam towarzyszy w codzienności, Jezus nie odstępuje nas ani o krok. Idzie obok nas ręka w rękę, a w trudnych chwilach niesie nas na ramionach jak pasterz owcę. To jest prawdą nawet wtedy, gdy zupełnie nie odczuwamy Jego obecności. Co jednak ważniejsze, On mówi nam, że sam jest drogą, prawdą i życiem. Co oznacza, że nie ważne którą ścieżką i po jakich chaszczach przyjdzie nam iść. Dopóki jesteśmy z Nim w relacji, On prowadzi nas prosto do celu, gdzie jest mieszkań wiele i gdzie radość się nie kończy. 

Kiedyś droga miała jeszcze jedną ważną funkcję – pozwalała nam przeżywać zmiany. Odkąd pojawiły się na świecie samoloty, możemy bez większego trudu w kilka godzin przekroczyć kilka stref czasowych i jeszcze tego samego dnia znaleźć się w innej części globu w zupełnie innym klimacie, kulturze i wśród zupełnie innych problemów. Samoloty niesamowicie ułatwiły nam przemieszczanie się, ale zabrały nam coś bardzo cennego – czas na przemianę serca. Kiedyś pokonanie takich odległości wymagało długich tygodni, a czasem miesięcy podróży, najpierw pieszo, potem konno, dorożką. W każdym przypadku wymagało to odważnej i odpowiedzialnej decyzji by wyruszyć w drogę i po wytrwać na niej do końca. Przede wszystkim jednak dawało czas na to, by nasz umysł, serce i dusza przygotowały się do ogromnej zmiany jaka czekała w nowym miejscu.

Dzisiaj podróż, choć wygląda inaczej, też może być dobrą okazją do spędzenia czasu w życiodajny sposób. Ja uwielbiam długie trasy samochodem w dobrym towarzystwie, kiedy jest przestrzeń na głębokie rozmowy, dużo śmiechu i muzyki, ale czasami lubię też wyruszyć w daleką samotną podróż, kiedy mogę śpiewać na całe gardło (szczególnie pieśni paschalne!) albo wsłuchać się w pasjonującego audiobooka. Kocham podróże pociągiem, kiedy nie muszę pilnować drogi i mogę w spokoju popracować, poczytać, pospać, a czasami po prostu przyglądać się krajobrazom za oknem, najlepiej przy zachodzącym słońcu. Latanie też ma w sobie coś szczególnego – obserwowanie świata ponad chmurami i lekkość unoszenia się w przestworzach. Kluczem jest przeżycie tej drogi z pytaniem: "gdzie moje serce potrzebuje dotrzeć?", a nie "co mogę zrobić dla zabicia czasu?".

DEON.PL POLECA


Ewa Bartosiewicz - informatyk i teolog. Podróżniczka i marzycielka. Wielka fanka serialu The Chosen i zielonej herbaty. Nieustannie zakochana w Jezusie i zapalona do głoszenia Jego Ewangelii. Prowadzi bloga "Spojrzenie serca".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
ks. Paweł Prüfer

Z fascynacji rodzą się piękne dzieła

A gdyby tak jeszcze raz spojrzeć na Ewangelię? Prawdziwie. Ale inaczej.
Jakbyś miał przyjąć jakąś fascynującą informację. Że na przykład Bóg zainteresowany jest twoim życiem.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Problem w tym, że chcemy dotrzeć, ale nie chcemy iść
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.