Prorocze pytania przyszłego papieża. Ks. Prevost trafnie wskazał dylemat, z którym mierzy się Kościół
Pytania skierowane szesnaście lat temu do augustianów przez ówczesnego przeora Roberta Francisa Prevosta brzmią szokująco aktualnie dziś w odniesieniu do Kościoła w Polsce.
Właśnie dzisiaj, 4 maja 2026 r., do księgarń trafia opublikowana w języku włoskim przez wydawnictwo Libreria Editrice Vaticana książka pod tytułem "Wolni dzięki łasce. W szkole św. Augustyna wobec wyzwań historii". Zawiera ona wystąpienia i przemówienia Roberta Francisa Prevosta, czyli obecnego papieża Leona XIV, z okresu, gdy był przeorem Zakonu św. Augustyna. Pretekstem do jej wydania jest przypadająca 8 maja br. pierwsza rocznica wyboru Leona XIV na Stolicę Piotrową. Wiadomo, że planowane jest opublikowanie tej książki w co najmniej trzydziestu krajach świata. Niestety nie podano, czy i kiedy ukaże się po polsku.
Informując o nowej pozycji wydawniczej Libreria Editrice Vaticana media Stolicy Apostolskiej opublikowały w całości jeden z umieszczonych w niej tekstów. To homilia wygłoszona przez ówczesnego przeora Roberta Francisa Prevosta z okazji inauguracji jednej z Kapituł Generalnych Prowincji Santo Niño de Cebù. Obecny Następca św. Piotra wygłosił ją w kościele św. Augustyna de Intramuros w Manili 19 września 2010 roku.
Przeor Prevost przywołał w swym wystąpieniu postać Andrésa de Urdanety, słynnego szesnastowiecznego hiszpańskiego żeglarza, badacza południowego Pacyfiku, który został augustianinem. Przypomniał, że Urdenta zasłynął, ponieważ odkrył bezpieczną i szybką morską trasę powrotną z Filipin do Meksyku, określaną słowem "tornaviaje" (hiszp. podróż powrotna). Nawiązując do tego odkrycia dzisiejszy papież zwrócił uwagę, że żeglarz i zakonnik w swoim życiu odbył znacznie ważniejszą "podróż powrotną", czyli swoje nawrócenie i wstąpienie do zakonu.
Używając metafory podróży ks. Prevost powiedział: "Jako augustianie przeżywamy ją we wspólnocie życia i poprzez posługi apostolskie. Możemy jednak w pewnym momencie tej drogi zwolnić, stać się zadowoleni z siebie i rozproszeni, a nawet zatrzymać się i popaść w stagnację w życiu duchowym i pracy duszpasterskiej". Przestrzegł, że wiele wspólnot lokalnych i jednostek zakonnych może utracić zdolność inspirowania i przyciągania innych. "Entuzjazm, pełen energii, typowy dla młodych, może stopniowo zanikać i łatwo wpadamy w codzienną rutynę - zawsze tę samą, niezmienną" - mówił w roku 2010 dzisiejszy papież.
Postawił też pytania, odnoszące się wówczas przede wszystkim do zadania, przed którym stanęli uczestnicy augustiańskiej kapituły. "Czy chcemy zachować to, co mamy, pozostać tam, gdzie jesteśmy, czy też pragniemy wsłuchać się w niespokojne serce, słuchać w modlitwie, stać się uważnymi na Słowo Boże i wsłuchiwać się także w tych spośród nas, którzy poszukują i odczytują znaki czasu? Czy jesteśmy otwarci na możliwość wyboru czegoś innego, na nowy i odnowiony sens misji w naszym życiu?" - pytał Robert Prevost swych zakonnych współbraci. Wskazywał, że być może są rozdarci między pragnieniem pójścia za Chrystusem - bez względu na cenę - "a pragnieniem pozostania tam, gdzie jesteśmy, zadowoleni i z niewielką chęcią lub zdolnością do zmiany drogi, którą kroczymy".
Skrótowo mówiąc, dylemat przywołany przez przeora Prevosta brzmiał: "zachowanie czy misja?". Pytał swoich współbraci, czy po prostu podtrzymują to, co jest, czy też duch misyjny jest żywy w ich sercach. Zwracał uwagę, że jeśli chodzi o rozumienie posługi, grupa nastawiona wyłącznie na zachowanie powie: "Musimy pozostać wierni naszej przeszłości", natomiast wspólnota o duchu misyjnym powie: "Musimy być wierni naszej przyszłości". Wskazywał też na różnice stylu przywództwa, zależne od przyjętego nastawienia. Wyjaśniał, że w mentalności tych, którzy preferują zachowawczość, jest on przede wszystkim menedżerski - dobrze zorganizowany i efektywny, liderzy starają się utrzymać wszystko w porządku i dopilnować, by wszystko przebiegało sprawnie. "Natomiast wspólnota obdarzona wizją prorocką i żyjąca misją będzie dążyć do innego rodzaju przywództwa: stylu, który przede wszystkim przemienia, zdolnego ukazywać wizję tego, co może się stać, z gotowością, by iść daleko i podejmować liczne ryzyka, aby ta wizja stała się rzeczywistością" - tłumaczył Leon XIV zaledwie piętnaście lat przed swoim wyborem na Stolicę Piotrową.
Pytania skierowane wtedy do augustianów brzmią szokująco aktualnie w odniesieniu do Kościoła w Polsce. Stoimy przed nimi nie od dziś, lecz od wielu lat, można śmiało powiedzieć, że od dekad. A jednak wciąż nie wybrzmiewają one wystarczająco głośno, tak głośno, aby rzeczywiście zaczęło się szukanie na nie rzetelnych i wynikających z odważnej troski odpowiedzi. Obserwacja codziennego funkcjonowania katolickiej wspólnoty w naszym kraju podpowiada, że póki co nastawieni jesteśmy o wiele bardziej na "zachowanie", na "konserwowanie" tego, co udało się zbudować jeszcze wczasach PRL-u niż na misyjność. Paradoksalnie nawet parafialne misje adresowane są bardzo często do tych, którzy wciąż przychodzą do kościoła, a nie do tych, którzy trzymają się od świątyni daleko.
"Polska była wierna Chrystusowi - i pragniemy, aby taka pozostała" - mówił przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda SAC 2 maja br. na Jasnej Górze w uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski. Brzmi to ze wszech miar słusznie, jednak czy nie jest równocześnie (nie do końca uświadomioną) deklaracją zachowawczości? Opowiedzeniem się zdecydowanie bardziej za wiernością przeszłości niż wiernością przyszłości?
Opublikowana przez watykańskie media homilia, którą obecny papież wygłosił szesnaście lat temu jako augustiański przeor, może budzić skojarzenia ze słynnym "proroctwem Ratzingera", czyli wypowiedzią późniejszego papieża Benedykta XVI z 24 grudnia 1969 roku, na zakończenie cyklu wykładów radiowych w rozgłośni Hessian Rundfunk. Zapowiadał Kościół mniejszościowy, pozbawiony przywilejów społecznych. "Będzie Kościołem bardziej duchowym, który nie przypisze sobie mandatu politycznego, flirtując raz z lewicą a raz z prawicą. Będzie ubogi i stanie się Kościołem ubogich" - mówił późniejszy prefekt Kongregacji Nauki Wiary. "Będzie ubogi i stanie się Kościołem ubogich" - przewidywał. Takie skojarzenie wydaje się w pełni uprawnione. Ks. Prevost trafnie wskazał dylemat, że którym w XXI stuleciu mierzy się Kościół. Zasugerował odpowiedź, jednak jak wielu katolików (także w naszej Ojczyźnie) zechce ją przyjąć?


Skomentuj artykuł