Wielką siłę i sens widzę w zwykłych, często przypadkowych rozmowach tych bardziej zaangażowanych, świadomych katolików z osobami, które są na innym etapie swojej życiowej drogi. Jesteśmy na różnych etapach swojego życia duchowego, a drugi człowiek jest często kimś, kto nie pojawia się na naszej drodze by go oceniać, ale po to, byśmy wzajemnie mogli się ubogacać.
Wielką siłę i sens widzę w zwykłych, często przypadkowych rozmowach tych bardziej zaangażowanych, świadomych katolików z osobami, które są na innym etapie swojej życiowej drogi. Jesteśmy na różnych etapach swojego życia duchowego, a drugi człowiek jest często kimś, kto nie pojawia się na naszej drodze by go oceniać, ale po to, byśmy wzajemnie mogli się ubogacać.
Jak bumerang powróciła do debaty publicznej sprawa oskarżeń o wykorzystywanie seksualne biskupa Jana Szkodonia, zmarłego w ub. roku biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej. Sprawa, w której słowem kluczem jest słowo: „bezradność”. Na wielu poziomach.
Jak bumerang powróciła do debaty publicznej sprawa oskarżeń o wykorzystywanie seksualne biskupa Jana Szkodonia, zmarłego w ub. roku biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej. Sprawa, w której słowem kluczem jest słowo: „bezradność”. Na wielu poziomach.
4 lutego obchodzimy Światowy Dzień Walki z Rakiem. Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że to kolejny tekst na ten sam, oklepany temat. Jednak, jeśli choć jedna osoba po jego przeczytaniu pomyśli: „pójdę się zbadać” i usłyszy diagnozę, że choroba została wykryta we wczesnym stadium, a rokowania są bardzo dobre, to wiem, że warto było to napisać. Nawet kilka prostych słów może uratować czyjeś życie. Musimy o tym mówić, bo słowo ma prawdziwą moc w takich sprawach – także twoje.
4 lutego obchodzimy Światowy Dzień Walki z Rakiem. Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że to kolejny tekst na ten sam, oklepany temat. Jednak, jeśli choć jedna osoba po jego przeczytaniu pomyśli: „pójdę się zbadać” i usłyszy diagnozę, że choroba została wykryta we wczesnym stadium, a rokowania są bardzo dobre, to wiem, że warto było to napisać. Nawet kilka prostych słów może uratować czyjeś życie. Musimy o tym mówić, bo słowo ma prawdziwą moc w takich sprawach – także twoje.
Spacerując niedawno po ulicach Brukseli, wypatrzyłam na jednej z witryn sklepowych plakat z takim hasłem: „If you’re looking for a sign, this is it” („Jeśli szukasz znaku, oto on”). Pomyślałam sobie, że hasło to jest genialne w swej prostocie. Każdy przecież szuka jakiegoś znaku, a jeśli nawet nie szukał, to może właśnie w tym momencie uświadomi sobie, że jednak szukać powinien. Pewnie dla kogoś to może być impuls, żeby wejść do tego sklepu z ubraniami i zakupić tam niebotycznie drogą sukienkę. Dla wielu innych może być to prawdziwy znak od Opatrzności w sprawie, w której czekali na jakąś odpowiedź. Czy tak może działać Pan Bóg? Przez sklepową witrynę?
Spacerując niedawno po ulicach Brukseli, wypatrzyłam na jednej z witryn sklepowych plakat z takim hasłem: „If you’re looking for a sign, this is it” („Jeśli szukasz znaku, oto on”). Pomyślałam sobie, że hasło to jest genialne w swej prostocie. Każdy przecież szuka jakiegoś znaku, a jeśli nawet nie szukał, to może właśnie w tym momencie uświadomi sobie, że jednak szukać powinien. Pewnie dla kogoś to może być impuls, żeby wejść do tego sklepu z ubraniami i zakupić tam niebotycznie drogą sukienkę. Dla wielu innych może być to prawdziwy znak od Opatrzności w sprawie, w której czekali na jakąś odpowiedź. Czy tak może działać Pan Bóg? Przez sklepową witrynę?
Wiadomo, że teraz wszyscy jesteśmy przebodźcowani wiadomościami. Nie odpisujemy, nie potrafimy dłużej rozmawiać, wymieniamy krótkie zdania w komunikatorach. Tylko czy rzeczywiście dobrze jest uznać to za normalne?
Wiadomo, że teraz wszyscy jesteśmy przebodźcowani wiadomościami. Nie odpisujemy, nie potrafimy dłużej rozmawiać, wymieniamy krótkie zdania w komunikatorach. Tylko czy rzeczywiście dobrze jest uznać to za normalne?
Żyjemy w czasach, w których manipulowanie uwagą milionów, a nawet miliardów ludzi, jest zjawiskiem powszechnym. Tym bardziej, zwłaszcza w Kościele, trzeba nagłaśniać tematy i zdarzenia, które nie przebijają się przez gąszcz medialnej papki, mimo ich dużego znaczenia.
Żyjemy w czasach, w których manipulowanie uwagą milionów, a nawet miliardów ludzi, jest zjawiskiem powszechnym. Tym bardziej, zwłaszcza w Kościele, trzeba nagłaśniać tematy i zdarzenia, które nie przebijają się przez gąszcz medialnej papki, mimo ich dużego znaczenia.
Świat okazuje się być niebezpiecznym miejscem. I to nie tylko dlatego, że aura tej obecnej zimy jest wyjątkowo niesprzyjająca w naszej części świata, ale przede wszystkim przez wzrost napięcia między narodami. Dzisiaj świat zdaje się być nieodwracalnie zmieniony, bardziej zagrożony. Odebrano nam poczucie bezpieczeństwa. Rozwój technologiczny zbyt często jest nasączony agresywną próbą zdominowania innych. Silniejsi i mający większe wpływy zdają się być poza kontrolą. Puściły hamulce cywilizacyjne. Interes i zysk liczy się bardziej niż empatia, sprawiedliwość i humanitarność.
Świat okazuje się być niebezpiecznym miejscem. I to nie tylko dlatego, że aura tej obecnej zimy jest wyjątkowo niesprzyjająca w naszej części świata, ale przede wszystkim przez wzrost napięcia między narodami. Dzisiaj świat zdaje się być nieodwracalnie zmieniony, bardziej zagrożony. Odebrano nam poczucie bezpieczeństwa. Rozwój technologiczny zbyt często jest nasączony agresywną próbą zdominowania innych. Silniejsi i mający większe wpływy zdają się być poza kontrolą. Puściły hamulce cywilizacyjne. Interes i zysk liczy się bardziej niż empatia, sprawiedliwość i humanitarność.
Ta historia lubi się powtarzać: jest sobie nieznany i skromny ksiądz, który z przekonaniem głosi Słowo. Ludzie go słuchają. Ludzie go polecają. Ksiądz jest coraz bardziej znany. Wraz z popularnością przychodzą pokusy. Pokusy są różne, ale jeśli ksiądz w końcu jakiejś ulegnie – na przykład zacznie za bardzo cenić pieniądze, jakie zarabia jako znany kaznodzieja – w jego nauczaniu powoli zaczną się dyskretnie pojawiać nieco inne wątki.
Ta historia lubi się powtarzać: jest sobie nieznany i skromny ksiądz, który z przekonaniem głosi Słowo. Ludzie go słuchają. Ludzie go polecają. Ksiądz jest coraz bardziej znany. Wraz z popularnością przychodzą pokusy. Pokusy są różne, ale jeśli ksiądz w końcu jakiejś ulegnie – na przykład zacznie za bardzo cenić pieniądze, jakie zarabia jako znany kaznodzieja – w jego nauczaniu powoli zaczną się dyskretnie pojawiać nieco inne wątki.
Śmiertelny zastrzyk, krzesło elektryczne, komora gazowa, rozstrzelanie, powieszenie. Tak wiem, to legalne metody zabijania, które są od lat stosowane w Stanach Zjednoczonych Ameryki wobec skazańców. Kościół tego nie pochwala. Ale to co dzieje się w ostatnim czasie, woła wręcz o „pomstę do nieba”. Funkcjonariusze imigracyjni, zaczęli zabijać swoich obywateli strzelając do nich na ulicy. Internauci mogli oglądać śmierć „dobrego Samarytanina”, który zginął 19 stycznia od strzału w plecy. Nie był przestępcą. Pomagał protestującej kobiecie podnieść się.
Śmiertelny zastrzyk, krzesło elektryczne, komora gazowa, rozstrzelanie, powieszenie. Tak wiem, to legalne metody zabijania, które są od lat stosowane w Stanach Zjednoczonych Ameryki wobec skazańców. Kościół tego nie pochwala. Ale to co dzieje się w ostatnim czasie, woła wręcz o „pomstę do nieba”. Funkcjonariusze imigracyjni, zaczęli zabijać swoich obywateli strzelając do nich na ulicy. Internauci mogli oglądać śmierć „dobrego Samarytanina”, który zginął 19 stycznia od strzału w plecy. Nie był przestępcą. Pomagał protestującej kobiecie podnieść się.
Gdy podczas niedzielnej Eucharystii usłyszałam w trakcie kazania słowa: „nie musisz być biblistą, by sięgać po Słowo”, szeroko się uśmiechnęłam. Tak bardzo oddawały moje myśli i wątpliwości, z którymi borykałam się bardzo długi czas.
Gdy podczas niedzielnej Eucharystii usłyszałam w trakcie kazania słowa: „nie musisz być biblistą, by sięgać po Słowo”, szeroko się uśmiechnęłam. Tak bardzo oddawały moje myśli i wątpliwości, z którymi borykałam się bardzo długi czas.
Ostatnio miałam okazję obejrzeć jeden z najbardziej popularnych w ostatnim czasie seriali na świecie, czyli „Pluribus„. Sam tytuł jest już intrygujący (i jak zwykle fatalnie przetłumaczony na polski jako „Jedyna”…). Pluribus po łacinie oznacza „z wielu” i np. użyty jest w motto na Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych: „E pluribus unum”, czyli „Z wielu, jeden”. Wskazuje zatem na pewną różnorodność, która połączona w jedno daje coś większego, potężniejszego i piękniejszego niż tylko zbiór jednostek. Serialowy pluribus jest oparty na futurystycznym pomyśle, że cała ludzkość mogłaby połączyć się w jedno (za pomocą fal radiowych z kosmosu) i stworzyć doskonałą całość, która posiada wiedzę i umiejętności całego wszechświata, pozbawiona jest wszelkiej przemocy, nigdy nie kłamie i komunikuje się za pomocą samej świadomości.
Ostatnio miałam okazję obejrzeć jeden z najbardziej popularnych w ostatnim czasie seriali na świecie, czyli „Pluribus„. Sam tytuł jest już intrygujący (i jak zwykle fatalnie przetłumaczony na polski jako „Jedyna”…). Pluribus po łacinie oznacza „z wielu” i np. użyty jest w motto na Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych: „E pluribus unum”, czyli „Z wielu, jeden”. Wskazuje zatem na pewną różnorodność, która połączona w jedno daje coś większego, potężniejszego i piękniejszego niż tylko zbiór jednostek. Serialowy pluribus jest oparty na futurystycznym pomyśle, że cała ludzkość mogłaby połączyć się w jedno (za pomocą fal radiowych z kosmosu) i stworzyć doskonałą całość, która posiada wiedzę i umiejętności całego wszechświata, pozbawiona jest wszelkiej przemocy, nigdy nie kłamie i komunikuje się za pomocą samej świadomości.
Przez jedenaście lat pisała listy i prosiła tylko o jedno słowo. Nie padło do dziś. On zgłosił krzywdę przełożonym – i odszedł, bo nikt nie chciał słuchać. Historie skrzywdzonych w Kościele najczęściej toczą się w ciszy, z dala od kamer i oficjalnych komunikatów. A przecież właśnie dla nich ustanowiono dzień modlitwy i solidarności. Tyle że nawet o nim coraz częściej milczymy.
Przez jedenaście lat pisała listy i prosiła tylko o jedno słowo. Nie padło do dziś. On zgłosił krzywdę przełożonym – i odszedł, bo nikt nie chciał słuchać. Historie skrzywdzonych w Kościele najczęściej toczą się w ciszy, z dala od kamer i oficjalnych komunikatów. A przecież właśnie dla nich ustanowiono dzień modlitwy i solidarności. Tyle że nawet o nim coraz częściej milczymy.
Życie człowieka to pasmo ciągłych wyborów. Na każdym kroku musimy podejmować konkretne decyzje. O tym, czy były słuszne, najczęściej dowiadujemy się dopiero po czasie. Przed jednym z takich dylematów stajemy regularnie: czy warto czynić dobro? „Chłodna kalkulacja” coraz częściej podpowiada, że się nie opłaca. A to prowadzi do degradacji jego znaczenia i społecznego zaniku bezinteresowności.
Życie człowieka to pasmo ciągłych wyborów. Na każdym kroku musimy podejmować konkretne decyzje. O tym, czy były słuszne, najczęściej dowiadujemy się dopiero po czasie. Przed jednym z takich dylematów stajemy regularnie: czy warto czynić dobro? „Chłodna kalkulacja” coraz częściej podpowiada, że się nie opłaca. A to prowadzi do degradacji jego znaczenia i społecznego zaniku bezinteresowności.
Pomysł o wprowadzeniu w Polsce zakazu mediów społecznościowych dla dzieci i pojawienie się w naszych skrzynkach "Poradnika bezpieczeństwa" - czy jest coś, co łączy te dwa wydarzenia? Pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy, jest raczej smutna, bo efektem pojawienia się obu tych wątków w tzw. debacie publicznej jest wysyp krytyki, szyderstwa i kpin.
Pomysł o wprowadzeniu w Polsce zakazu mediów społecznościowych dla dzieci i pojawienie się w naszych skrzynkach "Poradnika bezpieczeństwa" - czy jest coś, co łączy te dwa wydarzenia? Pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy, jest raczej smutna, bo efektem pojawienia się obu tych wątków w tzw. debacie publicznej jest wysyp krytyki, szyderstwa i kpin.
Zarówno krótki list kard. Grzegorza Rysia, jak i niezbyt długie oświadczenie trzech amerykańskich kardynałów, to istotne dokumenty pokazujące, że polityka potrzebuje aktywności Kościoła.
Zarówno krótki list kard. Grzegorza Rysia, jak i niezbyt długie oświadczenie trzech amerykańskich kardynałów, to istotne dokumenty pokazujące, że polityka potrzebuje aktywności Kościoła.
Zdaje się, że współczesny świat wraz ze swymi nowinkami technicznymi w dziedzinie komunikacji roztacza przed nami nieograniczone możliwości. Szybkość komunikacji, znakomita jakość dźwięku i obrazu dają wrażenie, że bariery czasu i miejsca w przesyle informacji zostały pokonane. Co rusz pojawiające się nowinki techniczne, różnego rodzaju ‘asystenci’, którzy mają nam ułatwić życie, podpowiadać rozwiązania, tłumaczyć różne zawiłości i chronić przed zagrożeniami może sprawiać wrażenie, że to, co nas czeka, to sielanka i ‘eldorado’. Czy tak jest rzeczywiście?
Zdaje się, że współczesny świat wraz ze swymi nowinkami technicznymi w dziedzinie komunikacji roztacza przed nami nieograniczone możliwości. Szybkość komunikacji, znakomita jakość dźwięku i obrazu dają wrażenie, że bariery czasu i miejsca w przesyle informacji zostały pokonane. Co rusz pojawiające się nowinki techniczne, różnego rodzaju ‘asystenci’, którzy mają nam ułatwić życie, podpowiadać rozwiązania, tłumaczyć różne zawiłości i chronić przed zagrożeniami może sprawiać wrażenie, że to, co nas czeka, to sielanka i ‘eldorado’. Czy tak jest rzeczywiście?
Od strony wiernych obowiązki są trzy: być w przygotowanym domu w wyznaczonej odgórnie godzinie, być miłym i się uśmiechać, wręczyć kopertę. Od strony księży obowiązków jest więcej: poświęcić mieszkanie. Cichcem albo bez krycia się uzupełnić administracyjne rubryczki. Przepytać o stan religijności domowników, obejrzeć zeszyty szkolne. Wziąć kopertę.
Od strony wiernych obowiązki są trzy: być w przygotowanym domu w wyznaczonej odgórnie godzinie, być miłym i się uśmiechać, wręczyć kopertę. Od strony księży obowiązków jest więcej: poświęcić mieszkanie. Cichcem albo bez krycia się uzupełnić administracyjne rubryczki. Przepytać o stan religijności domowników, obejrzeć zeszyty szkolne. Wziąć kopertę.
Prezydent Trump we wrześniu zeszłego roku zmienił nazwę Departamentu Obrony na Departament Wojny. W konsekwencji Sekretarz Obrony Stanów Zjednoczonych Ameryki stał się Sekretarzem Wojny. Jak możemy wnioskować z doniesień prasowych, nie chodziło Trumpowi o kosmetyczną zmianę nazwy, lecz o przywrócenie etosu wojownika. Wraz z nową „orwellowską” nazwą urzędu, nasiliła się wojenna retoryka i straszenie użyciem siły.
Prezydent Trump we wrześniu zeszłego roku zmienił nazwę Departamentu Obrony na Departament Wojny. W konsekwencji Sekretarz Obrony Stanów Zjednoczonych Ameryki stał się Sekretarzem Wojny. Jak możemy wnioskować z doniesień prasowych, nie chodziło Trumpowi o kosmetyczną zmianę nazwy, lecz o przywrócenie etosu wojownika. Wraz z nową „orwellowską” nazwą urzędu, nasiliła się wojenna retoryka i straszenie użyciem siły.
Obchodzimy dziś dzień dziadka, a w mojej głowie kołysze się myśl: senior, czyli kto? Człowiek samotny, nieużyteczny, niepotrzebny, ubogi? Przecież wielu dziadków tak właśnie się czuje. Szczególnie, gdy nie są już w stanie niczego dać poza swoją obecnością, często naznaczoną chorobą, cierpieniem, problemami wynikającymi z podeszłego wieku. Czy to jest jednak pełen obraz starości? Dla mnie nie…
Obchodzimy dziś dzień dziadka, a w mojej głowie kołysze się myśl: senior, czyli kto? Człowiek samotny, nieużyteczny, niepotrzebny, ubogi? Przecież wielu dziadków tak właśnie się czuje. Szczególnie, gdy nie są już w stanie niczego dać poza swoją obecnością, często naznaczoną chorobą, cierpieniem, problemami wynikającymi z podeszłego wieku. Czy to jest jednak pełen obraz starości? Dla mnie nie…
Od ponad trzech dekad druga połowa stycznia w Polsce oznacza nie tylko finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ale też powracającą debatę o tym, komu i czy w ogóle warto przekazywać pieniądze. Spór wokół WOŚP, jej założyciela oraz relacji z Kościołem i innymi organizacjami charytatywnymi stał się stałym elementem publicznej dyskusji, która – mimo upływu lat – wciąż budzi silne emocje.
Od ponad trzech dekad druga połowa stycznia w Polsce oznacza nie tylko finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ale też powracającą debatę o tym, komu i czy w ogóle warto przekazywać pieniądze. Spór wokół WOŚP, jej założyciela oraz relacji z Kościołem i innymi organizacjami charytatywnymi stał się stałym elementem publicznej dyskusji, która – mimo upływu lat – wciąż budzi silne emocje.