Czego puzzle nauczyły mnie o życiu
Od jakiegoś czasu lubię w wolnych chwilach układać puzzle. Okazało się, że jest to nie tylko dobra forma relaksu, ale też pole do wielu refleksji o życiu.
Ten kawałek musi tu pasować
Patrzę na puste pole w układance i na puzzel, który trzymam w ręku. Nie mogę uwierzyć, że w tym miejscu nie pasuje. Wzór idealnie odpowiada brakującemu elementowi i kształt się zgadza, a jednak to nie ten. Próbuję kilka razy, bo jestem przekonana, że jak się mocno postaram, to jakoś się tam wpasuje. A jednak to nie jest jego miejsce.
Ile razy już próbowałam swoją wizję świata wcisnąć na siłę w miejscu, gdzie czułam że powinno być coś innego? Trzymam się kurczowo relacji, które nie mają przyszłości; zaangażowań, które mnie niszczą; planów, które nie prowadzą do celu. Chcę zapełnić pustkę, która we mnie jest, nie pamiętając, że są miejsca mojego serca, które wypełnić może tylko sam Bóg. Inne natomiast powinny poczekać na coś, co On dla mnie przygotował. To wymaga cierpliwości, która jest niezwykle trudna, ale konieczna, jeśli chcę znaleźć w życiu pełnię i pokój.
Tego puzzla nie ma
Patrzę nieustannie na brakujący kawałek w samym środku ułożonej partii układanki. Kłuje mnie w oczy i sprawia nieodparte wrażenie, że kupiłam wybrakowane pudełko. Zastanawiam się nawet po co dalej układam skoro obraz i tak nigdy nie zostanie ukończony. Wydaje się to zupełnie bezcelowe, a jednak cień nadziei sprawia, że kontynuuję. Aż w pewnym momencie brakujący puzzel odnajduje się pośród innych i trafia w końcu na swoje miejsce, choć wcześniej wielokrotnie przerzucałam go w pudełku pełnym klocków, przekonana, że to przecież nie ten.
W moim życiu bardzo wiele może zyskać miano tego brakującego kawałka. Coś za czym tęsknię i mam przekonanie, że gdyby tylko się znalazło, to odmieniłoby mój los. Jeśli skupiam się na poszukiwaniu tego, co wyobraziłam sobie jako doskonałe dopełnienie mojej egzystencji, to opóźniam tylko moment w którym zauważę, że brakujący kawałek cały czas był zaraz obok. Wygląda co prawda inaczej niż przypuszczałam, ale kiedy pozwolę mu rozgościć się w moim życiu okazuje się pasować lepiej niż cokolwiek, co sobie wymarzyłam.
Niewiarygodne, że to tak blisko
Patrzę na większe fragmenty układanki, które już od dłuższego czasu rozwijały się zupełnie niezależnie od siebie i nagle doznaję olśnienia. Zauważam, że jeśli jeden z tych zbiorów obrócę i spojrzę na niego z innej strony, to pasuje on idealnie do tego drugiego i odtąd mogą tworzyć jedną całość. Choć wyglądały jak dwa odległe od siebie uniwersa, okazują się być o wiele sobie bliższe niż przypuszczałam.
Zaskakujące bywa, kiedy odkrywam, że rozwiązanie, którego szukałam znajduje się na wyciągnięcie ręki. Wystarczyło tylko spojrzeć od innej strony, zmienić myślenie. Na tym właśnie polega nawrócenie (metanoja), bo to w jaki sposób myślimy o świecie kształtuje nasze decyzje i buduje rzeczywistość. Patrzenie na świat oczami Boga sprawia, że to, co wydawało się odległe i niemożliwe, nagle staje się bliskie i osiągalne. Okazuje się, że mój nieznaczący ludzki wkład łączy się z nieskończoną mocą Bożą i zaczyna przynosić owoce, których się nie spodziewałam.
Doświadczenie ma znaczenie
Patrzę na puzzle, które układam pierwszy raz w życiu, ale jednak widzę więcej niż przy swojej pierwszej układance. Wiem już jak dobrze dopasować kształty, widzę subtelne różnice w kolorach, z daleka dostrzegam brakujący kawałek i intuicja podpowiada mi, że to będzie właśnie ten. Każdy nowy ułożony obraz sprawia, że zdobywam cenne doświadczenie.
Życie przynosi mi wciąż zaskakujące sytuacje. Każda decyzja wymagająca podjęcia jest inna, a Bóg przemawia do mnie w coraz to nowy sposób. Nie oznacza to jednak, że za każdym razem zaczynam od zera i poruszam się jak dziecko we mgle. Doświadczenie słuchania Bożego głosu i dokonywania wyborów (tych dobrych i tych złych) sprawia, że za każdym razem moja duchowa intuicja coraz lepiej rozpoznaje co jest dobre, Bogu przyjemne i co doskonałe. Z daleka wyczuwam, kiedy w mojej głowie pojawia się subtelna pokusa i uczę się rozpoznawać szept Boga nawet w codziennym zabieganiu.


Skomentuj artykuł