Nie wywieszajmy białej flagi

Nie wywieszajmy białej flagi
Biała flaga; fot. Gemini Generated

Przeczytałem, że w Polsce aż 22 procent mężczyzn nie dożywa wieku emerytalnego. Ja dożyłem tego wieku w tym miesiącu. Odniosłem więc jakiś sukces, mimo że o zdrowie nie dbałem i do niedawna nie zawracałem głowy lekarzom. Dziękuję za gratulacje wszystkim, którzy o tej dacie pamiętali, choć starość sama przychodzi i nie zależy od tego, na ile sprawnie przerzucamy kartki kalendarza. Nie unikniemy jej zapominając, że czasu nie można zatrzymać.

Po ukończeniu studiów tylko przez sześć lat nie byłem nigdzie zatrudniony. Pracowałem wtedy w strukturach zakonnych za wikt i opierunek. Czyli można powiedzieć, że nazbierałem trochę na godziwą emeryturę, podczas której i tak będę dalej pracował. Z taką emeryturą można żyć, jeśli się nie choruje. Właśnie.

DEON.PL POLECA



Kolejki do usług medycznych w ramach narodowego funduszu zdrowia zaskakują, podobnie jak ceny leków na receptę. Przeraża mnie i wkurza, że dodatkowe miliardy idą na zbrojenia, a nie na służbę zdrowia. Bezpieczeństwo zależy przecież od sprawnej opieki zdrowotnej. Choroby są tak samo śmiertelnym wrogiem jak atakujące drony. Podczas, gdy widmo wojny jest tylko hipotetyczne, to zrujnowane zdrowie milionów starzejących się Polaków jest rzeczywistością, której nie da się zaprzeczyć i przed którą nie wolno zdezerterować.

Z początkiem maja zawisły na budynkach białoczerwone flagi. Powiewają dumnie na szkołach i szpitalach. Przypominają o przelanej krwi i heroizmie naszych przodków. Nie chcemy w tych dniach myśleć o porażkach. Byliśmy zawsze narodem walecznym. Nawet jeśli na przychodniach zdrowia bardziej pasowałaby dzisiaj powiewająca wstydliwie biała flaga, nie wolno nam jej wywieszać. Co nie znaczy, że mamy nie mówić o tym, co wstydliwe i przykre.

W Polsce jest coraz więcej emerytów, którzy nie dożyją wojny, tej hipotetycznej. Czasem nie dożyją nawet kolejnej wizyty u lekarza, terminu zbiegu ratującego życie. Na prywatnych lekarzy zwykłej emerytury nie starczy. Na lekarzy opłacanych przez NFZ nie starczy czasu. Lekarze podobnie jak pacjenci są zakładnikami obecnej sytuacji w państwowej służbie zdrowia, która jest dramatyczna. Brakuje kilkunastu miliardów złotych. Zadłużenie szpitali rośnie. Środki ze składki zdrowotnej nie wystarczają na pokrycie niezbędnych wydatków. Kogoś trzeba wreszcie obudzić.

Nie wiem, ile dostanę emerytury, ale z pewnością nie aż tyle, by zrezygnować z niewydolnego NFZ, z kolejek i terminów po terminie. Prywatna opieka lekarska wydaje się poza moim zasięgiem. Chyba, że współbracia się dołożą, albo napiszę książkę, która sprzeda się w nakładzie setek tysięcy egzemplarzy. Nie chciałbym być ciężarem dla młodych jezuitów. Niech zarabiają na siebie, płacą podatki i odkładają na przyszłą emeryturę. Pieniądze nie spadają z nieba. Trzeba je zarobić, a jeśli we wspólnocie zakonnej jest ktoś, kto nie pracuje, bo nie może lub nie chce, inni współbracia muszą go utrzymać. Tak jak w rodzinie.

DEON.PL POLECA


Znajoma lekarz powiedział mi niedawno, że księża, którzy troszczą się o zdrowie duchowe, potrzebują dobrej opieki ze strony tych, którzy troszczą się o zdrowie ciała. To prawda, że mamy wśród wiernych wielu życzliwych lekarzy, którzy gotowi są nam pomóc za „Bóg zapłać”, ale systemu nie przeskoczą. Ponadto nie wydaje mi się słuszne, by duchowni byli traktowani w jakiś uprzywilejowany sposób.

Widząc białoczerwoną flagę na budynku szpitala mam nadzieję, że nie wisi na ruinach, których już nikt nie broni. Służba zdrowia to szaniec, jakiego nie można odpuścić. O zdrowie trzeba walczyć z takim samym poświęceniem i determinacją jak niegdyś walczyliśmy o niepodległość i z taką hojnością, jaką widzieliśmy podczas głośnej internetowej zbiórki na chore dzieci. Jakiej co roku doświadczamy podczas akcji Wielkiej Orkiestry. Gdyby jeszcze politycy potrafili czynić takie cuda, to wszyscy chorzy czuliby się bezpieczni.

Dyrektor Europejskiego Centrum Komunikacji i Kultury w Warszawie Falenicy. Redaktor portalu jezuici.pl Studia teologiczne i biblijne odbył na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, a studia z zarządzania oświatą na Uniwersytecie Fordham w Nowym Jorku. Pracował we Włoszech jako wychowawca w ośrodku dla narkomanów oraz prowadził w Gdyni Poradnię Profilaktyki Uzależnień. Przez 21 lat kierował placówką doskonalenia nauczycieli Centrum Arrupe, w latach 2002-2007 był dyrektorem Gimnazjum i Liceum Jezuitów w Gdyni, a w latach 2019-2024 socjuszem Prowincjała. Autor książek z dziedziny edukacji i duchowości. 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Joanna Szczerbaty

Spójrz na siebie z kociej perspektywy

Czy koty widzą nas lepiej, niż my sami siebie? Z wysokości szafy, w milczeniu i z godnością obserwują nasze zachowania i podpowiadają – powoli, spokojnie, z uśmiechem – jak...

Skomentuj artykuł

Nie wywieszajmy białej flagi
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.