Irańska religia dobrych myśli, dobrych słów i dobrych czynów
Znajomość islamu nie jest mocną stroną katolików w Polsce. Nigdy nie mieliśmy wielu wyznawców Mahometa w naszym kraju, więc niewielu się nim interesowało. Wyjątek stanowią Tatarzy, których islam jest specyficzny. Szkoda, że podczas lekcji religii w szkołach niewiele mówi się o muzułmanach, ich religii i kulturze. To zaniedbanie przekłada się na rozwój w polskim społeczeństwie uprzedzeń i wrogości.
Śledząc wydarzenia w Iranie warto przypomnieć sobie czym różni się tamtejszy islam szyicki od islamu sunnickiego, przeważającego w krajach arabskich. Nie będę wdawał się w szczegóły. Skupię się na statusie imama i strukturze obu form islamu, co jest dość istotne w kontekście irańskiego reżimu. W szyizmie imam jest nieomylnym przewodnikiem duchowym wyznaczonym przez Boga. Natomiast w sunnizmie imam nie jest nieomylny a jego rolą jest prowadzenie modlitwy. Szyici mają hierarchię bardzo rozbudowaną i sztywną. Sunnicka struktura jest mniej sformalizowana. Ważniejsza jest dla nich tradycja i osobista relacja muzułmanina z Bogiem.
Zarówno dla szyitów jak i dla sunnitów Koran jest świętą księgą. Pierwsi doszukują się w niej ezoterycznych znaczeń ukrytych w tekście, drudzy traktują tekst bardziej dosłownie, pozostawiając jego interpretację swoim uczonym w piśmie. W Polsce nie brakuje wrogich islamowi środowisk, które doszukują się w Koranie dowodów na to, że promuje agresję, nawołuje do przemocy wobec „niewiernych” i do dyskryminacji kobiet. Jeśli mielibyśmy przykładać te same kryteria do oceny kontrowersyjnych dzisiaj dla nas fragmentów Biblii i Koranu, to Biblia okazałaby się bardziej okrutna. Słowa: „zabijajcie: każdy swego brata, każdy swego przyjaciela, każdy swego krewnego” nie pochodzą z Koranu, lecz z 32 rozdziału Księgi Wyjścia. Nie wypowiedział ich Mahomet, lecz Mojżesz na polecenie Boga.
Islam nie istniał w Iranie od zawsze. Przed wprowadzeniem go w VII wieku n.e., dominującą religią na tym terenie był monoteistyczny zoroastryzm. Wyznawcy czcili jednego boga, Ahurę Mazdę, stwórcę wszechświata stojącego na straży jego harmonii. Jego przeciwnik, Angra Mainju był personifikacją chaosu i destrukcji. Dzieje świata rozumiano jako ciągłą walkę dobra ze złem. Ma się ona zakończyć odnową świata, zmartwychwstaniem umarłych, sądem i triumfem dobra. Eschatologia zoroastrańska mówi też o oczekiwaniu na zbawiciela – Saoszjanta. Biblijni mędrcy ze Wschodu byli najprawdopodobniej wyznawcami tej religii, którzy mogli rozpoznać w Jezusie nie tylko przyszłego króla, ale i zapowiadanego zbawcę.
Teologia zoroastrian wydaje się być bliska niektórym popularnym wierzeniom chrześcijan, choć niekoniecznie zgodnym z nauką Kościoła, tu na zbawienie trzeba zasłużyć. Niebo, do którego trafiają dusze sprawiedliwych zmarłych nazywali wyznawcy Ahury Mazdy „domem pieśni”, a piekło, gdzie trafiali ludzie złych myśli, słów i czynów – „domem najgorszej myśli” lub „domem kłamstwa”. Istniała też koncepcja czyśćca, miejsca lub stanu pośredniego, przejściowego. Podstawowe zasady moralne tej jednej z najstarszych religii świata streszcza hasło: „dobre myśli, dobre słowa, dobre czyny”.
Staroirańska religia nadal istnieje. Niewielkie liczebnie wspólnoty znajdują się dzisiaj przede wszystkim na terenie Indii. W samym Iranie mieszka niewiele ponad 20 000 zoroastrian. Islamskie władze nie prześladują ich, lecz traktują jako rodzimą mniejszość religijną. O tym powinno się uczyć w szkole. Może w nowej podstawie programowej nauczania religii znajdzie się przestrzeń, by młodzież poznawała inne religie i nie ulegała szerzonym w przestrzeni publicznej uprzedzeniom i mitom. Zarówno u zoroastrian jak i u muzułmanów jest wiele pasjonujących zwyczajów, które zdradzają naturalną skłonność człowieka do szukania prawdy. Jestem przekonany, że Duch Święty nie śpi i z pewnością ‘macza w tym palce’.

Skomentuj artykuł